Strona główna > książki, refleksje, rozważania, szczescie, zwątpienie, życiowe > „Choć jesteśmy bezbronni, to nie jesteśmy bezsilni”

„Choć jesteśmy bezbronni, to nie jesteśmy bezsilni”

Wspomnienia świata dziecięcego. Drżące promienie słońca przedzierające się przez różnokolorowe jesienne liście głęboką czerwienią, pomarańczą i złotem. Słońce sennie kładące się migotliwymi łatami w pokoju. Budząca się cudowna harmonia kolorów na tle drzew w głębokiej ciszy zachodzącego słońca. Srebrne nitki pajęczyn unoszące się w delikatnych powiewach wiatru, który czule muska korony drzew, maleńkie owady przemykające pomiędzy gałęziami drzew, igrające w powietrzu roziskrzone drobne złote pyłki kurzu. To świat lat dziecięcych rozświetlony delikatnym blaskiem. Czas kiedy wszystko było dobre i niewinne.

button

Z czasem rodzi sie smutek. Człowiek odkrywa, że świat to nie tylko piękno, ale też ból i cierpienie. Przychodzi rutyna, szare zwykłe monotonne życie. Człowiek się zawodzi. Nasz świat, to jakim go widzieliśmy przestaje istnieć. Przychodzi moment, kiedy człowiek musi stawić czoła pytaniu: jak, dlaczego i po co. Zderzenie z rzeczywistością, ze światem, gdzie ludzie są poniżani, ośmieszani, torturowani, skrzywdzeni, samotni, głodni, chorzy czy cierpiący po utracie kogoś najbliższego. Rodzą się bolesne pytania: czy jest sens cierpienia? Dlaczego musimy cierpieć? Czy Bóg tak wyobraża sobie nasze powołanie? Czy Bóg istnieje? Czy jesteśmy stworzeni do cierpienia? Dlaczego nas stworzono? Dlaczego nikt się nas nie spytał, czy chcemy tak żyć? Na końcu człowiek zastanawia się już tylko, jak pogodzić się z tymi pytaniami, tak aby nie stracić sensu życia. Sytuacja jest szczególnie niemiła, kiedy uświadamiamy sobie fakt, że nikt nie odpowie nam na te pytania, bo ludzie zastanawiają się nad nimi od tysięcy lat. Wielu z nas zamyka się na te pytania, nie ma na to ochoty lub też czasu. Staramy się zagłuszyć  wewnętrzny ucisk, uciekając w alkohol, pracę czy wytwory kultury materialnej. Wszystko, aby tylko zapomnieć, aby nic nie czuć. Czasami przeradza się to w nienawiść do świata i innych ludzi. Niektórzy zostają w swoim piekle przez całe życie. Inni znów nigdy w swoim życiu nie obudzili się na tyle, żeby zadać sobie pytanie po co są na świecie. Są zagubieni gdzieś pomiędzy kanapą w domu przed telewizorem a krzesłem w pracy. Żyją tylko po to aby spłacić swój kredyt w banku.

Czy jest zatem sens walki o takie życie? Czy walcząc możemy ten świat uczynić lepszym? Czy może też odcinając się od niego możemy żyć lepiej? A może cierpiąc w bezruchu możemy zmienić świat? Matka Teresa powiedziała niezwykle ważne słowa: „Nie wszyscy z nas mogą robić wielkie rzeczy, ale każdy może robić małez wielką miłością”. Czyli nie walka, nie ucieczka czy też kapitulacja, tylko akceptacja poprzez miłość. Miłość?  Gdzie jej szukać?

Ludzka egzystencja bez miłości jest pusta. Tak pusta jak puste było życie Peer Gynt, który miał zostać zamieniony w guzik. Był tak próżny i egoistyczny, że jego życie było warte co najwyżej egzystencji guzika. Czy można więc ocalić choć jednego człowieka, czy można nadać sens jego życiu. Jak wypełnić nicość? Nawet sam bohater nie wierzy, że ktokolwiek może go ocalić. Pyta: “Gdzie byłem ja, takim jakim być powinienem, pełny i prawdziwy, z  pieczęcią Boga na czole?” Gdzie jest ten prawdziwy człowiek, jego alter ego pełne piękna i siły, wewnętrznie spełnione, wierzące w wolność wiecznego wyboru. Solveig (Ibsen nie bez powodu wybrał imię Solveig, które oznacza córkę słońca) daje Peer Gynt jedyną możliwą odpowiedź: „Jesteś nim w mojej wierze, w mojej nadziei, w mojej miłości”. Obraz idealnego człowieka może istnieć tylko w innej istocie, która go kocha.

Według współczesnej wiedzy te same prawa fizyki i stałe fizyczne decydują o ewolucji Wszechświata począwszy od małych atomów skończywszy na gigantycznych galaktykach. Jeśli tak, to może podobne zasady decydują też o innych aspektach życia, a dokładnie jego sferze emocjonalnej. Jeśli miłość może wywyższyć zwykłego człowieka i nadać mu sens, to może miłość może też nadać sens całemu istnieniu. Obraz idealnego świata istnieje tylko w kimś kto kocha życie pomimo jego braków. Patrząc na świat z perspektywy rodzica obserwującego swoje dziecko, tragiczny obraz świata staje się kompletnie inny. Matka która kocha swoje dziecko zna jego niedociągnięcia, ale wierzy w jego potencjał i wie kim jej dziecko może się stać, jeśli tylko da mu się czas, cierpliwość i miłość. Tak więc może to miłość ma szansę zrekompensować braki innych ludzi i świata, który nas otacza i dać nam siłę, aby widzieć ten świat takim jakim on być powinien. Tylko miłość może wypełnić nicość. Zmienianie świata trzeba zacząć we własnym sercu.

Reklamy
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s