Strona główna > refleksje, Wielki Post > Co robisz stojąc pod krzyżem?

Co robisz stojąc pod krzyżem?

Wyobraź sobie ból jaki Jezus czuł wisząc i umierając na krzyżu. Wyobraź sobie te długie męki niesienia ciężkiego drewna, a później godziny cierpienia i umierania w męczarniach i opuszczeniu. Gwoździe wbijane w Twoje nadgarstki i stopy, cały ciężar ciała na nadgarstkach przymocowanych do kawałka drzewa za pomocą długich, metalowych prętów. Niezbyt przyjemne, prawda? A Ty co robisz? Przychodzisz pod krzyż i prosisz Jezusa, który na nim cierpiał, żeby było Ci w życiu super łatwo, lekko i przyjemnie. Wiem, w pewnym momencie każdy ma dość, doskonale rozumiem. Ale pomyśl, może właśnie to jest Jego wola. Wiem doskonale, że o wiele bardziej właściwą modlitwą jest ta o pogodzenie się z wolą samego Boga, aniżeli prośby o oddalenie tego co nas spotyka. Sam Jezus modlił się w Ogrójcu Ojcze mój, jeśli nie może ominąć Mnie ten kielich, i muszę go wypić, niech się stanie wola Twoja! (Mt 26, 42). Modlił się tak, choć tak naprawdę nie musiał stawać się człowiekiem, cierpieć i umierać na krzyżu, ale zrobił to dla nas z miłości. Prośmy Boga, aby dał nam siły z pogodzeniem się z tym co na nas zsyła, o to, żeby z tego co nas boli uczynił coś pięknego, dobrego i wartościowego. W końcu zawsze po burzy wychodzi słońce, a po drodze krzyżowej jest zmartwychwstanie. Jan Stępień powiedział: Aby osiągnąć szczęście, trzeba znać cierpienie. Zaś Gibran Kahlil Gibran stwierdził: Kiedy jesteście szczęśliwi, spójrzcie w głąb waszych serc, a odkryjecie, że tylko to, co sprawiło wam ból, teraz sprawia wam radość. Moja rada, która w moim życiu sprawdza się doskonale – przeżyj swoją własną krzyżową drogę i zamiast prosić o to, żeby Bóg to od Ciebie zabrał, poproś Go, żeby twój ból i cierpienie przekształcił w coś naprawdę pięknego! Naucz przyjmować się to co Cię boli, jako coś co jest Jego zamysłem, jednocześnie mając wciąż świadomość, że z  tego może wyjść coś dobrego! Przyjmuj to na klatę! Bo w końcu bez Jezusowej drogi krzyżowej nie byłoby zmartwychwstania i zbawienia!

A na koniec wiersz ks. Jana Twardowskiego.

Spoza nas (wiersz z banałem w środku)

nie bój się chodzenia po morzu
nieudanego życia
wszystkiego najlepszego
dokładnej sumy niedokładnych danych
miłości nie dla ciebie
czekania na nikogo

przytul w ten czas nieludzki
swe ucho do poduszki
bo to co nas spotyka
przychodzi spoza nas

Reklamy
Kategorie:refleksje, Wielki Post
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: