Strona główna > Uncategorized > „Cieszy mnie jedynie pełnienie woli Bożej”

„Cieszy mnie jedynie pełnienie woli Bożej”

Cieszy mnie jedynie pełnienie woli Bożej.
Św. Teresa od Dzieciątka Jezus

 

Teraz, po latach mogę powiedzieć, że moje powołanie kształtowało się już od dziecka. Urodziłam się w bogobojnej rodzinie. Pamietam, że codziennie rano i wieczorem klękaliśmy do wspólnej modlitwy, przed i po posiłku czyniliśmy znak krzyża świętego i uczono nas szacunku do chleba. Mama nie przepuszczała żadnej okazji, żadnej chwili, aby nie uczyć katechizmu i mówić o Bogu. Do Kościoła parafialnego mieliśmy kilkanaście kilometrów. Drogę tę przeważnie pokonywaliśmy pieszo wiec to była świetna okazja, aby przepytać mnie z katechizmu lub śpiewać pobożne pieśni. Ja też z biegiem lat zadawałam coraz wiecej pytań.

Gdy byłam sama, rozmyślałam o tym co mówiła mama. Lubiłam trwać w ciszy i podziwiać wszystko co Bóg stworzył, dziękować za Jego dobroć i prosić Go, abym była Jego. Nie bardzo rozumiałam znaczenie tych słów, ale one jakoś tak same wyrywały mi się z serca. Szukałam i pragnęłam czegoś więcej, czegoś innego coś co w minimalny sposób odnajdywałam w ciszy i wylaniu serca na modlitwie.

Jeszcze jako dziecko często towarzysząc mamie w podróży do miasta wstępowałyśmy do Kościoła na modlitwę. Tam po raz pierwszy zauważyłam w gablocie informację o Zgromadzeniu zakonnym, którego patronką była św. Teresa od Dzieciątka Jezus. Nie wiedzialam co to wszystko znaczy więc pytałam się mamy o wyjaśnienie. To ona pierwsza powiedziała mi co to jest życie zakonne, kto to są siostry i czym się zajmują. Zachwyciło mnie to. Przy kolejnej okazji spisałam sobie adres owych sióstr i napisałam list prosząc o informacje. Korespondowałam jakiś czas i dowiedzialam się wówczas, że to to samo Zgromadzenie i siostry, które pracowały i mieszkały przy tym Kościele. Ogromnie byłam zaskoczona bo nie byłam świadoma, że to czego szukalam miałam w zasięgu ręki.

I tak zaczęła się moja przygoda z siostrami terezjankami, pełna nazwa: Zgromadzenie Sióstr św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Spotkania, rekolekcje, korespondencja. A we mnie coraz bardziej kłębiły się myśli: czego Bóg ode mnie pragnie, jaka jest moja droga, jakie jest moje powołanie? Powiedzialam wówczas, że nie chcę wybierać ja, chcę aby to Bóg wskazał mi drogę. Inaczej mówiąc, aby Bóg był natchnieniem mojego wyboru.

Moje pragnienie bycia cała Jezusa i zostanie siostrą zakonną tak bardzo się we mnie wzmogło, że chciałam porzucić wszystko i wstąpić do zakonu. Byłam wówczas w podstawówce więc gdy o moim pragnieniu i postanowieniu powiedziałam mamie, ona raczej uznała to za młodzieńczy zapał. Ale nie zgasiła mego pragnienia całkowiecie bo powiedziała znamienną rzecz: „ Dziecko, jesteś jeszcze zbyt młoda i za szybko podejmować takie decyzje. Skończ najpierw szkołę a później jak zechcesz to pójdziesz”. Tak też zrobiłam a na modlitwie mówiłam Bogu: jeśli chcesz mnie w zakonie to bądź ze mną i pomóż mi. Chcę wypełnić Twoją wolę.
Od tej chwili rozpoczęła się moja walka między dobrem a złem. Czego innego pragnęłam a co innego robiłam. Szukałam i pytałam, ale żadnej odpowiedzi nie było. Krótko mówiąc cierpiałam bardzo nie mogąc znaleźć pokoju duszy. To była walka wewnętrzna bo nikt z zewnątrz nie dostrzegał mojej rozterki. Lata szkoły średniej osłabiły moje pragnienia i oddaliły pierwotne myśli. Trwało to tak kilka lat aż nadszedł czas matury. Był to dla mnie ostateczny czas, aby podjąć jakąkolwiek decyzję życiową. W dzień matury a w zasadzie zaraz po niej udałam się do Kościoła, aby się pomodlić i podziękować Panu za opiekę i otrzymane łaski i tam spotkałam Matkę Generalną sióstr terezjanek. Jakby pchnięta i urzeczona jej obecnością, bez chwili zastanowienia czy wątpliwości poprosiłam o przyjęcie mnie do Zgromadzenia i o wskazanie drogi postępowania. To było cudowne uczucie bo wszelkie wątpliwości usąpiły a w sercu zagościła radość, pewność i szczęście.

Miałam przed sobą kilka miesięcy. Chiałam działać szybko i nie zwlekać z niczym. W wyznaczonym terminie miałam stawić się u furty mojego nowego domu – mojej wspólnoty terezjańskiej. Moim rodzicom i rodzeństwu powiedziałam o mojej decyzji miesiąc przed wyjazdem. Chciałam uniknąć przeżyć, nerwów i płaczu. Rodzice byli bardzo przejęci, płakali, ale jednocześnie dumni i szczęśliwi. Z ich błogosławieństwem udałam się w moją nową drogę życia.

I tak kroczę tą drogą już prawie 25 lat, niezmiennie powtarzając Panu za św. Tereską: „Cieszy mnie jedynie pełnienie woli Bożej”.
s. Wioletta od Jezusa CST

 

Advertisements
Kategorie:Uncategorized
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: