Strona główna > Przemyślenia, życie codzienne, życiowe > Bo my – Polacy to lubimy narzekać.

Bo my – Polacy to lubimy narzekać.

Nie ma co zaprzeczać, że narzekanie to niezaprzeczalnie cecha charakterystyczna Polaków, taki swoisty sport narodowy. To takie typowo polskie, tak samo jak pierogi ruskie, ryba po grecku czy zakładanie skarpet do sandałów. Narzekamy, biadolimy i marudzimy na wszystko co się tylko da. Może warto to zmienić?

Narzekamy na wciąż upadających kapłanów czy zakonnice, których uznajemy prawie jak jakiś półbogów mających nadprzyrodzone siły i nie mających prawa do popełniania błędów i grzechów. Narzekamy na polityków, nauczycieli, edukację i ceny. Narzekamy na współpracowników, przyjaciół, sąsiadów, członków rodziny. Narzekamy na spóźniające się autobusy czy pociągi, na długie kolejki w sklepach. Jak jest msza za długa narzekamy, jak jest zbyt krótka też biadolimy. Zimno – źle, ciepło – źle, pada – źle, nie pada – źle. Praktycznie zawsze nam coś nie pasuje. Nam Polakom wiecznie jest źle i niedobrze, a dzień bez narzekania jest dniem doprawdy straconym. A w większości przypadków na pytanie „ Co słychać?” odpowiadamy biadoleniem jak jest tragicznie. Czy to jest branie na litość? Ale może warto to zmienić? Może zamiast dopatrywać się we wszystkim i we wszystkich zła, warto dostrzec superlatywy w tym co dzieje się w około? A tam gdzie ich nie ma może warto zrobić coś, żeby się pojawiły? Nasze narzekanie nie zmieni niczego, poza popsuciem humoru sobie i słuchaczom, a nasze działanie i modlitwa mogą zdziałać prawdziwe cuda! Wystarczy choć połowę energii przeznaczonej na biadolenie, wykorzystać na działanie i czynienie dobra. To co możesz zmienić – zmieniaj. Jeżeli czujesz się bezsilny – módl się. Jeżeli nie masz na coś wpływu – po co się tym stresujesz? To tak dużo? Zamiast narzekać i marudzić, zacząć działać i zmieniać siebie i świat? Czy to naprawdę przerasta nasze polskie możliwości?

A przed utyskiwaniem przestrzega sam kardynał Wyszyński: Trzeba więc naprzód porzucić smutki, narzekania, wyleczyć się z samego siebie, ze swoich urazów psychicznych, które są dla nas większym nieszczęściem niż wszystko, co nas otacza.

A na koniec cytat, który znalazłam w Internecie. Niech będzie on ostrzeżeniem.

„Uważaj na swoje myśli, stają się słowami.
Uważaj na swoje słowa, stają się czynami.
Uważaj na swoje czyny, stają się nawykami.
Uważaj na swoje nawyki, stają się charakterem.
Uważaj na swój charakter, on staje się Twoim losem.
Frank Outlaw

Reklamy
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: