Strona główna > Przemyślenia, refleksje, świętość, życie codzienne > Wykrzycz Bogu, to co leży Ci na sercu!

Wykrzycz Bogu, to co leży Ci na sercu!

monstrancja

Bóg nie chce, żebyśmy byli tak święci, że aż nieludzcy. Nie oczekuje wymuszonych modlitw i obłudnych pochwał. Bóg pragnie szczerego, autentycznego, prawdziwego związku.
Regina Brett, „Bóg nigdy nie mruga”

Gdy czytałam tę książkę ten cytat bardzo mnie urzekł. Dlaczego? Bo ja często zapominam, że Bóg jest Osobą, prawdziwa Osobą. Założę się, że wielu ludzi także o tym zapomina. Często wydaje nam się, że Bóg chce, żebyśmy byli tak święci, że aż aureolki będą nam już na ziemi przyświecać nad głowami, w tej świętości być niczym drewniane, spokojne święte figury, wpatrujące się w ołtarz bez mrugnięcia i jednocześnie klęcząc na grochu. Wydaje nam się, że Bóg oczekuje od nas, że musimy być idealni, bez słabości i skaz. Żebyśmy wyzbyli się naszego człowieczeństwa, żebyśmy byli idealni niczym obrazek. Ale przecież to jest niemożliwe! W końcu tylko ON jest idealny.

Bóg pragnie szczerego, autentycznego, prawdziwego związku. No właśnie. A na czym opiera się taki związek. Na rozmowie. Tak więc zamiast wymuszanych, regułkowych modlitw – powiedz Bogu wprost co Cię boli, co Ci leży na sercu. Jeżeli trudno jest Ci się pogodzić z Jego wolą – wykrzycz mu to, klęknij pod Najświętszym Sakramentem lub krzyżem i wyrzuć Jezusowi wszystkie Twoje żale, bóle i niezadowolenia. Wszystko. Łącznie z łzami i krzykami bólu, rozczarowania, rozgoryczenia, niezadowolenia. Wykrzycz. On to przyjmie i odpowie. Prędzej czy później i często w najmniej oczekiwany sposób – ale odpowie. Jeżeli nie jesteś siłach – nie wymuszaj z siebie obłudnych pochwał. Wyrzuć swój ból. On właśnie tego chce. Żebyś powiedział mu o wszystkim, co Ci leży na sercu, o wszystkim co Cię boli czy cieszy. Siądź w Jego obecności i porozmawiaj z nim, po prostu z nim porozmawiaj jak z najlepszym przyjacielem, zwierz mu się. Jeżeli idziesz na kawę z przyjaciółką i chcesz z nią porozmawiać/zwierzyć się to czy korzystasz z gotowych wyuczonych formułek i obsypujesz ją obłudnymi komplementami. Przypuszczam, że nie. Więc czemu nie traktujesz Boga jako swojego przyjaciela? Dlaczego nie traktujesz go jako Osoby, która czeka na to, aż przyjdziesz i jej się zwierzysz?

Wiele razy o tym zapominałam, próbowałam walczyć sama, ale jest to walka z wiatrakami. Samej ciężko się było mi pogodzić z wieloma rzeczami, jakie mnie spotkały. Ale jeżeli przychodzę do czekającego na mnie Boga i mówię/krzyczę/wypłakuję się w rękaw: Boże, nie daję rady. To nie dla mnie, to wszystko mnie przerasta. Weź to wszystko ode mnie zabierz! Nie podoba mi się to! W takich chwilach On patrząc się swoim kochającym wzrokiem przypomina o swojej obecności, o tym, że jest Emmanuelem – Bogiem z nami, o tym, że jest oparciem i przyjacielem. Tylko przyjdź do niego wykrzycz wszystko co Ci leży na sercu, pokaż mu swoje człowieczeństwo! Pamiętaj, że nie jest Mu ono obce – w końcu sam stał się człowiekiem.

Reklamy
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: