Strona główna > Przemyślenia, życiowe > „Dla Boga nie ma nic niemożliwego” (Łk 1,37)

„Dla Boga nie ma nic niemożliwego” (Łk 1,37)

Wiecie co sobie uświadomiłam całkiem niedawno? Że tak naprawdę zdarza mi się nie wierzyć w możliwości Boga, w jego wszechmoc i w to, że on może WSZYSTKO. I założę się, że niejeden z czytelników odczuwa czasami to samo.

W czym to się objawia? W codziennych sytuacjach – zresztą jak wszystko w naszym życiu.

Myślę sobie o czymś, o jakimś wielkim marzeniu, proszę o to Boga, ale tak naprawdę nie wierzę, że On może pomóc w jego realizacji.

Przykład pierwszy.
Budzę się rano z bólem stawów, takim, że nie mam ani siły ani ochotę wstać z łóżka, a tu na przykład zajęcia od 8 do 19. I myślę sobie: „Boże, bez Ciebie nie dam rady wytrwać do wieczora, no nie dam rady, po prostu nie dam rady. Ale co Ty możesz? Co Ty poradzisz na mój ból? Cofniesz mi nagle chorobę?”. Później dzień toczy się swoim rytmem, jest wieczór, kiedy spokojnie zasiadam z kolacją w naszej maleńkiej kuchni i uświadamiam sobie, że jednak dałam radę. Uświadamiam sobie, że stawy bolą jakby mniej, choć nie brałam leków i dałam psychicznie radę normalnie funkcjonować podczas kilkugodzinnych zajęć w laboratorium. I wtedy myślę sobie: „Boże, to Ty możesz takie rzeczy? Dałeś radę!”

Przykład drugi.
Za kilka dni mam mieć strasznie ciężkie kolokwium lub egzamin, patrzę na materiał jaki mnie obowiązuje, po czym walę głową w stół, stwierdzając, że nie ma szans, żebym była w stanie się tego nauczyć i zdać (zaliczyć, mieć 3 i nie marzyć o czymś wyżej). I wtedy myślę sobie: „Boże, proszę Cię, pomóż mi zdać to kolokwium/egzamin. Ale przecież co Ty możesz? Nauczysz się za mnie? Sprawisz, żeby doba była dłuższa? Sprawisz, żeby prowadzący zajęcia dał banalnie proste pytania? Nie, to przecież nie jest możliwe.” Później okazuje się, że materiał jakoś wyjątkowo łatwo wchodził do głowy, a na kolokwium czy egzaminie pojawiły się pytania z tego, z czego czułam się najpewniej.

W takich sytuacjach uświadamiam sobie, że to prawda co jest napisane w Ewangelii św.Łukasza, że w końcu Dla Boga nie ma nic niemożliwego (Łk 1,37). Co prawda bardzo często jest tak, że Bóg nasze prośby realizuje zupełnie inaczej, niż my jako ludzie sobie to wymyśliliśmy. W moim życiu, jest to zdecydowana większość przypadków. W takich momentach widzę, że dla Boga nie ma nic niemożliwego, choć robi to naprawdę niespodziewanie, zupełnie inaczej niż można by go oczekiwać. Nie zabierze bólu, ale da siłę, by go przetrzymać. Nie odwoła kolokwium anie nie nauczy się za mnie – ale doda siły, żeby to ogarnąć. I to jest najpiękniejsze, że boże przekraczanie granic niemożliwości jest takie zaskakujące i nieoczekiwane! Takie nie-ludzkie, nie do ogarnięcia ludzkim umysłem! I chwała Mu za to!

A czy Ty wierzysz Bogu i Jego przekraczanie granic niemożliwości? Nie wątp w Jego siłę i wszechmoc! NIGDY!

Reklamy
Kategorie:Przemyślenia, życiowe
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: