Strona główna > Bóg, Przemyślenia, refleksje > Pielgrzymując…

Pielgrzymując…

P1030309Przełom lipca i sierpnia skupia wokół siebie sporą ilość ludzi, którzy mają tylko jeden cel… Jasnogórska Pani, Częstochowa, a wszystko to pod szyldem PIELGRZYMKA.

Wysiłek, trud, kryzysy- o tym najczęściej słyszymy od bliskich, znajomych, którzy udali się na pielgrzymki. Wyczytujemy z ‘fejsa’, ‘instagrama’, twistera że jeszcze milion kilometrów, że pogoda, skwar, deszcz, ból kolan i nóg, odciski, pęcherze, bandaże, medyczni,  a do tego zdjęcia tego trudu. Ale właśnie czy pielgrzymka nie jest … czynem pokutnym?

Czy właśnie nie chodzi przypadkiem o to, aby pocierpieć?

Ja nigdy nie miałam odwagi ruszyć na pielgrzymkowy szlak. Jedyną pielgrzymkę jakiej się podjęłam (tak na dłuższą metę) to piesza pielgrzymka do Gietrzwałdu do którego mam 24 kilometry. Po niej pocierpiałam trochę, bo nogą ruszyć nie mogłam, ale już po paru dniach wszystko wróciło  do normalnego funkcjonowania. Nigdy nie miałam odwagi podjąć ryzyka, trudu, ofiary, POKUTY.

Rok temu wyruszyłam na ‘pielgrzymkę’ pociągiem do Częstochowy by tam przejść symboliczne 300 metrów z grupą franciszkańską z Elbląga. Wtedy chyba załapałam o co chodzi. Widząc szczęśliwe twarze pątników wdrapujących się ostatkiem sił po alei NMP na Jasną Górę. Wtedy załapałam sens pokuty… jednak nie na długo. Bo cały czas nie mam odwagi ruszyć od początku do końca, 500 km, by pocierpieć, przecierpieć, zacząć cierpieć. Umiem tylko marudzić, niewiarygodnie marudzić. Szukam wymówek: nie dam rady, problemy z nogami, przecież jest gorąco, byłam na rekolekcjach oazowych i jestem zmęczona, musze się wyspać, musze pomóc mamie, i tak dalej, i tak dalej…

11 sierpnia. Dziś grupa franciszkańska wchodzi na Jasną Górę. Tym razem nie ma mnie z nimi. Fakt, problem finansów by tam dojechać też doskwiera, ale  zapewne coś by się zaradziło na ten czy inny problem (więc znów kolejna wymówka) Stchórzyłam? Nie. Bałam się znów spojrzeć w ich oczy, przepełnione radością i tęsknotą do następnego wyjścia na pielgrzymkę.

Historia może banalna, nic nie wnosząca, a może  jednak nie tylko ja tak mam, może  i Ty, Czytelniku, masz tak samo. Może to jest właśnie ten czas by zadecydować, że ‘Tak, za rok idę’ i zacząć przygotowania?

Ogarnijmy modlitwą tych, którzy na ten szlak wyruszyli, tych, którzy są już na półmetku, tych, którzy dziś, jutro czy pojutrze odwiedzą Jasnogórską Panią i tych, którzy podobnie jak ja, dalej nie mają odwagi… by wyruszyć na pokutny, pielgrzymkowy szlak.

Reklamy
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: