Jak przetrwać kryzys i nie zwariować?

152483338

Przychodzi taki czas, że kryzys wiary dopada chyba każdego – prędzej czy później. Ostatnio dopadł i mnie, nie ukrywam. Osoby, które były blisko mnie z pewnością same to zauważyły. Popełniłam kilka sporych błędów, czułam, że się oddalam od Boga. Czułam w sercu wielką pustkę i bliżej nieokreśloną tęsknotę. Dopiero z czasem uświadomiłam sobie, że to tęsknota za Nim. Więc jak przetrwać kryzys wiary i nie zwariować? Odpowiem na swoim przykładzie.

Po pierwsze – wciąż się modlić. Mimo kryzysu, mimo braku doświadczania obecności Boga. Wciąż się modlić. Szczególnie warto modlić się na Różańcu – w tym miejscu bardzo, bardzo polecam Nowennę Pompejańską, o której pisałam TUTAJ. Do tej modlitwy należy również (a w zasadzie przede wszystkim) udział w Eucharystii. Uczestniczyć w niej jak najczęściej się da. Uczestniczyć, choć można nie widzieć sensu. Uczestnictwo w Niej przemieni duszę, spojrzenie na wiarę, pomoże przetrwać kryzys…

Po drugie – nie rezygnować z sakramentu pokuty i pojednania. Nie warto zaprzestawać spowiadania się, ponieważ to wspomaga przemianę, Jezus oczyszcza duszę, wlewa nadzieję w miejsce pustki…

Po trzecie – otaczać się ludźmi, którzy kierują się podobnymi wartościami. Będą oni ciągnąć w górę, zamiast sprowadzać na dno, w dół… Bóg działa przez najróżniejszych ludzi, którymi się otaczamy, których wybieramy na naszych przyjaciół czy znajomych. W końcu są ludzie, z którymi, można napić się piwa, ale nie można głębiej porozmawiać, pójść razem do Kościoła, razem się pomodlić. Jakich ludzi Ty wybierzesz?

Po czwarte – poprosić znajomych i rodzinę o modlitewne wsparcie. Choć możemy nie widzieć w tym sensu, jednak Bóg w ten sposób będzie nas wspierał, dodawał sił i cierpliwie na nas czekać…

Przede wszystkim trzeba chcieć przetrwać ten kryzys… Pan Bóg jest dżentelmenem – nie wejdzie z buciorami do naszego życia i serca, jeżeli go nie zaprosimy. Więc nie czekaj – nawet jeżeli nie czujesz Bożej obecności w swoim życiu to nie poddawaj się w zapraszaniu do niego Stwórcy. Pewnego dnia kryzys przejdzie…

To takie moje prywatne przemyślenia oparte na doświadczeniu własnego kryzysu. Może komuś to pomoże, może ktoś nie popełni moich błędów i nie poleci na samo dno… Warto pamiętać, że sama Matka Teresa z Kalkuty miała wiele lat kryzysu, a sama stwierdziła: Gdzie jest moja wiara, nawet tutaj, w największej głębi, nie ma niczego, mój Boże, jakże bolesna jest ta nieznana kara. Nie mam wiary. Jeśli Bóg istnieje, przebacz mi, proszę. Kiedy usiłuję wznieść ku Niebu moje prośby, istnieje tak wielka potępiająca pustka.. Proszę, chwytam się, pragnę i nie ma Nikogo, aby odpowiedzieć – Nikogo, kogo mogłabym się uchwycić, nie, Nikogo. Samotna.

Reklamy
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: