Dlaczego?

wp-1473110302808.jpg

Dzisiaj uraczę Was krótkim świadectwem – moim świadectwem.

Otóż od dnia dzisiejszego aż do 30 września prowadzić będę katechezę w jednym z opolskich liceów. Jest to liceum, które ja sama ukończyłam ponad cztery lata temu, stąd możecie sobie wyobrazić jaki stres mi się udzielił kiedy stanęłam przed poszczególnymi klasami.

Obrałam sobie taką taktykę (wojenną): przedstawię się, poproszę by wyciągnęli karteczki (wtedy najczęściej na ich twarzach pojawiało się niedowierzanie – no bo jak to, kartkówka w drugi dzień szkoły?), a później będzie „suprise, suprise”. Moim celem było to, aby a tychże kartkach zapisali swoje imię i nazwisko oraz klasę (mam ambitny plan nauczyć się ich wszystkich i do końca września zacząć im mówić po imieniu), a później, w trakcie lekcji, pytania jakie im się nasuną (a których woleliby nie wypowiadać na forum), uwagi co do prowadzenia przeze mnie zajęć, plusy i minusy. (żeby przełamać lody prosiłam, aby dali mi szansę i przynajmniej do końca lekcji nie wychodzili z klasy – zostali wszyscy aż do dzwonka!)

W domu przejrzałam wszystkie kartki, które od nich zebrałam, i przy niektórych łzy stawały mi w oczach. Ponieważ uczniowie, który pierwszy raz widzieli mnie na oczy chcieli, abym została w szkole i uczyła ich dłużej niż miesiąc (szkoda że nie mogę). Niektóre zaś były zabawne: padły pytania o znak zodiaku (?!); o to, czy gram w Wiedźmina 3 (nie wiem czemu ich tak to ciekawi, ale jutro się dowiedzą); czy miałam kiedyś kryzys wiary; czy podobają mi się studia. No i pojawiło się, nawet kilka razy, pytanie: dlaczego zdecydowałam się na studia teologiczne?

Licealistom trudno wytłumaczyć coś, czego nie próbowaliby podważyć. O tym wie każdy z nas, kto uczęszczał na lekcje religii w szkole średniej. Więc jak im wytłumaczyć to, że zwyczajnie poczułam powołanie do zostania teologiem? Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi – po prostu Palec Boży popchnął mnie w kierunku Wydziału Teologicznego. I już. Nie było fanfar, tortu i gości, którzy gratulowali mi wyboru. Zamiast tego była rodzina, która martwiła się o to, jak znajdę pracę po studiach, czy wyżyję; znajomi, którzy ostrzegali mnie przed straceniem wiary; przyjaciele, którzy stukali się w głowę i pytali się, czy na pewno wszystko ze mną OK.

Ale tak. Ze mną wszystko OK. Studiuję dzielnie od lat czterech, teraz czeka mnie ostatnia walka, bitwa trwająca rok. I wiem, że gdyby Bóg nie chciał bym studiowała teologię, nie pozwoliłby mi wkuć wszystkiego i zdać egzaminów. Dlatego przez ostatni rok przejdę jak burza (albo malutki grzmocik).

Odpowiedź na pytanie zadane mi przez jedną z licealistek? Ponieważ wiem, że tą drogą dojdę do zbawienia.

Amen!

Reklamy
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: