Strona główna > Uncategorized > Budować na nowo

Budować na nowo

pobrany plikSą takie domy, które nie są naszymi domami. Są takie miejsca, w których czujemy się lepiej niż w domu. Są takie miejsca, do których się chce wracać mimo, iż czasem są bardzo obce.

Nigdy nie mówiłam, że w moim domu brakowało miłości, rodzinnego ciepła czy też szacunku i odpowiedzialności. To zawsze było z różnym natężeniem i w różnych okolicznościach. Są jednak miejsca, w których czuję się nawet lepiej. Może nie być w nich rodzinnej atmosfery, może nie być czegoś, co jest w moim domu, ale jest jedno- swoboda. Nie tylko swoboda ciała, ale przede wszystkim ducha. Tam mogę być na prawdę sobą, tak mogę mówić co myślę, jak myślę, tam mogę śmiać się do rozpuku czy płakać jak bóbr. I zawsze tam jest zrozumienie i obiektywizm, bez nierealnych obietnic czy pocieszeń aż nadto.

Często wracając skądś ja czy moi przyjaciele używamy określenia „wróciłem/łam do mieszkania”, żeby zaznaczyć, że jesteśmy na miejscu stałego zameldowania. Dlaczego jest to tak trudno nazwać domem? Może dlatego, że zawsze czegoś brakuje. Będąc dorosłym staramy ułożyć się życie tak, jak nam się podoba, jak my chcielibyśmy by było w domu. Mieszkając z rodzicami, bo tak się zdarza w wielu przypadkach, jesteśmy może uwiązani do takiego stanu jaki zastaliśmy już od urodzenia. Przyjęte zasady i normy, ustalone między małżonkami. Rodzie nas wychowują więc poddają nas pod swoje prawa, zasady czy obowiązki. Będąc osobą dorosłą normalnym jest fakt stworzenia jakiegoś azylu, oazy spokoju i samotności, dlatego w  wielu przypadkach opuszczamy rodzinne gniazda, by móc żyć na własny rachunek. Zaczynamy wtedy z czysta kartą i posiadając zapewne cenne rady rodziców. Jednak to od nas zależy jak sobie ten dom „zbudujemy”. Albo właśnie uciekamy do tych miejsc, gdzie czujemy się lepiej choć mogą być nam całkiem obce

Obecnie generalne porządki robi się u mnie w soboty – w moim domu będą to powiedzmy czwartki (a dlaczego by nie?), przed świętami nie będzie się robić specjalnych kłótni o to czy za kanapą też już odkurzyłam i czy szafkę wyczyściłam ze zbędnych ubrań (czy zatem Pan Bóg ponownie nie przyjdzie jak nie wytrę kurzy ten jeden raz albo nie odkurzę za kanapą? ) a na obiad niedzielny będzie pizza (bo czemu znów schabowy, mizeria i ziemniaki).

Może to brzmi kiepsko, banalnie a cały tekst nie ma znaczenia teologicznego, ale czyż nie każdy z nas szuka swojego miejsca w świecie? Czyż nie każdy stara się żyć dobrze, godnie i szlachetnie? Może to tylko gdybanie a może opowieść, która zostanie urzeczywistniona.

Ważnym jest jednak fakt, by swoje życie budować na silnych, mocnych i trwałych fundamentach. A takie daje sam Pan Bóg.

„Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki». ”
(Mt 7, 24-27; Biblia Tysiąclecia)

Reklamy
Kategorie:Uncategorized
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: