Ja … Apostoł!


Pan Jezus powołał na początku swojej działalności dwunastu apostołów, wybierając spośród ubogich i niedoskonałych.
Określenie apostoł pochodzi z języka greckiego i oznacza wysłannik. Nazwa ta pojawiła się w Nowym Testamencie, w odniesieniu do najbliższych uczniów Jezusa Chrystusa. Większość z nich pochodziła z Galilei. Wszyscy byli przedstawicielami niższego stanu i przeważnie trudnili się rybołówstwem. Część z powołanej dwunastki wcześniej za nauczyciela miała Jana Chrzciciela.

Nie bez przyczyny Jezus wybrał akurat dwunastu uczniów. Liczba ta odnosiła się do dwunastu pokoleń Izraela i miała stanowić symbol odnowy narodu izraelskiego.
Jezus zgromadził ich wokół siebie, aby w czasie trzech lat swojej publicznej działalności, gdy będą z Nim podróżować i przebywać, przekazać im swoją naukę. Ci wybrani apostołowie otrzymali zadanie kontynuowania dzieła Jezusa po Jego śmierci i głoszenia Jego nauki kolejnym pokoleniom. Wyposażył ich w moc Ducha, dlatego mogli jak On czynić cuda: wypędzać złe duchy, leczyć choroby. Nauczył ich wypełniania przykazania miłości nadając ich wierze nie tylko wymiar prawa. Dzięki temu Jezus miał pewność, że pozostawia po sobie spuściznę, która nie zniknie wraz z jego odejściem z Ziemi, a z której ludzkość będzie mogła czerpać przez wszystkie wieki.

Pan Jezus posyłał uczniów, aby Go zwiastowali, by byli światłem tzn. by ludzie patrząc na nich, na ich czyny, słuchając ich słów mówionych z mocą i świadectwem, mogli dostrzec obecność i działanie Boga, by zrozumieli co jest ważne w Bożych oczach, że prawo i przepisy starego przymierza zostały wyparte przez nowy wymiar, przez przykazanie miłości, by mogli uczyć się Bożej logiki miłości, mogli naśladować samego Jezusa swoim życiem.

Warto zastanowić się dziś czy i jak, ja naśladuję Jezusa? Większość powie nie jestem doskonały, On był! Każdy z nas nie jest doskonały, bo gdyby był, byłby Bogiem. To nie jest dobra wymówka na nasze lenistwo duchowe. Każdy z nas ma wokół siebie bliskich, znajomych, przyjaciół, wrogów i może stać się bez przeszkód apostołem. Nawet jeśli nie czuje się na siłach, by mówić. Spełniamy wszystkie warunki, by nimi być. Nie wszyscy otrzymujemy powołanie, by stać się osobą konsekrowaną. Wielu dopiero po latach małżeństwa, wdowiejąc odnajduje się w tym powołaniu jako samotni: wdowcy i wdowy konsekrowane. Wielu decyduje na podjęcie tej drogi od początku, jako bracia, siostry, dziewice czy ojcowie, czyli bracia zakonni, którzy przyjęli również sakrament kapłaństwa. Są też tacy, którzy zgromadzeni w instytutach życia konsekrowanego, na co dzień pracują, angażując się w różne dzieła, prowadząc z pozoru normalne życie świeckie, niczym szczególnym sie nie wyróżniając.

Na ile z tych osób patrzymy widząc tylko i wyśmiewając ich pobożność, z ilu drwi się, bo drażni ich przywiązanie do modlitwy, do częstej spowiedzi, do życia w ciszy Kościoła, w samotności pozbawionej hałasu tego świata? Ilu niesłusznie osądzamy mierząc tą samą miarą za przykładem jednego „czarnego barana” wśród reszty, który nie bardzo wie, co tam robi, który pomylił wybór i powołanie z własną ambicją?

Może czasem nie mamy jednak odwagi, by zapytać, by spróbować naśladować ten pokój w sercu i życiu? Może we wnętrzu chcielibyśmy przystanąć jak oni, ale nie mamy czasu, bo nauczyliśmy się żyć w biegu, pędzie, w zgiełku, często czyniąc go zamierzenie wokół siebie, by poczuć się zauważonym, dowartościowanym.
Może zatem warto przystanąć, spojrzeć z innej perspektywy i spróbować choć raz na jakiś czas pobyć sam na sam z Bogiem. Wybrać jakąś formę rekolekcji w ciszy np. w ramach urlopu, by zapytać Go: Czego Ty Boże ode mnie chcesz? Gdzie jest moje miejsce? Jak ma wyglądać moje życie? Do czego mnie powołujesz? Może wtedy przestaniemy wybierać to, co dyktują nam inni, może zaczniemy żyć swoim życiem, z pominięciem logiki światowego powodzenia, która polega na urojeniu, na pomyłce, że nasza doskonałość zależy od myśli, opinii i poklasku innych ludzi. Może wreszcie nasze istnienie przestanie być dziwną ironią życia, zawsze tylko w wyobraźni kogoś innego, jak gdyby to było jedyne miejsce, gdzie można wreszcie uzyskać rzeczywistość! Może wtedy znajdziemy taki priorytet w życiu, że nie potrzebne nam będą inne, by zaistnieć, bo nasza pycha, chciwość i żądze nie będą tak natrętne. Może wreszcie wtedy nauczymy się widzieć nie tylko siebie, ale i innych również w przyjaźni, nie mierząc do przeciwnika tylko na zasadzie konkurencji, którą należy pozabijać i wytępić. Może wreszcie wielu znajdzie wyjście z sytuacji po ludzku bez wyjścia i zechce żyć pełnią życia, zamiast skracać je brutalnie przy pierwszej lepszej okazji. Może wreszcie ktoś zauważy, że poza szarością życia, czernią śmierci i nicością jest jeszcze jednak coś, co jest blaskiem, kolorem, który wnosi w życie nadzieję, radość, uśmiech, miłość i ma barwy różne od szarości. Może staniemy się dla drugiego człowieka takim światłem, świecą, która rozjaśni mu drogę. Może będziemy jedynym telegramem Pana Boga, latarnią morską, gwiazdą jak reflektor, jakie Bóg wyśle do kogoś, kto żyje tak, jakby On nie istniał… Zwiastujmy Chrystusa!

Wrócę jeszcze na chwilę do Światowego Dnia Życia Konsekrowanego. Często słyszę wypowiedzi ludzi, którzy zupełnie nie znając smaku takiego życia, nie wiedząc nic o powołaniu zakonnym czy kapłańskim, z góry negują, żałują patrząc z politowaniem, czy wręcz obrażają osoby konsekrowane mierząc ich decyzję życiową, swoją własną miarą sukcesów czy porażek.


…śluby zakonne składa się nie z powodu deficytów, ale nadmiaru. Czystość to pojemność serca, w którym mieści się Bóg i wielu ludzi. Ubóstwo to świadomość bogactwa większego niż pieniądze. Posłuszeństwo to wolność, która oddaje własną wolę, aby być dyspozycyjnym w służbie Kościoła.

Tak podsumował dar powołania konsekrowanych w dniu 2.02.2022 r. ks. Kanonik dr Janusz Chyła. Pozwolę sobie dodać do tej wypowiedzi, że Kościół to my, każdy z nas ochrzczonych, bo zostaliśmy wszczepieni w jego pień – w Chrystusa i jesteśmy jego latoroślami. To od nas zależy czy i ile czerpiemy od Chrystusa; czy chcemy zazielenić się i żyć, czy usychać, pościć duchowo i zwiędnąć nie przynosząc owoców w życiu.

  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: