Archive

Archiwum autora

Dziękuję Ci, Jezu, za zmartwychwstanie

17 kwietnia 2017 Komentarze wyłączone

10299058_56998860644_3G_big

Dziękuję Ci, Jezu, za Wielki Czwartek i Ostatnią Wieczerzę, w trakcie której ustanowiłeś sakrament kapłaństwa oraz eucharystii. Za to, że nazwałeś mnie przyjacielem. Za to, że pokazałeś mi, czym jest prawdziwa służba i pokora. Dziękuję za to, że dziś dzięki owej Wieczerzy istnieją kapłani, że sprawują Eucharystię oraz w Twoje imię spowiadają w konfesjonałach rozgrzeszając z moich upadków. Za to, że Ty wybaczasz i oczyszczasz.

Dziękuję Ci za Wielki Piątek i Twoją drogę krzyżową. Za to, że nauczyłeś mnie przyjmować cierpienie i godzić się z wolą Ojca. Dziękuję Ci, że umarłeś za moje grzechy, sam będąc bez grzechu. Za to, że nawet wiszącemu obok łotrowi otworzyłeś drogę do nieba i zbawienia, za to, że pocieszasz plączące niewiasty i na każdego patrzysz z miłością, bo sam jesteś Miłością.

Dziękuję Ci za Wielką Sobotę i ciszę grobu. Za to, że pokazujesz jak ważna jest cisza. Za to, że w ciszy jak ta, mogę na nowo ułożyć swoje życie. Za to, że zszedłeś do Otchłani, zbawić ludzi, żyjących przed Tobą.

Dziękuję Ci, Jezu, za Wielką Noc i Twoje zmartwychwstanie. Dziękuję Ci, za to, że przez Twoje powstanie z grobu nadałeś wszystkiemu sens na nowo. Nadałeś sens cierpieniu, sprawiłeś, że krzyż jest symbolem zwycięstwa, a nie porażki. Dziękuję Ci, za to, że zmartwychwstając dałeś nadzieję i pokazałeś, że jest coś poza krzyżem i udręczeniem, za to, że uświęciłeś owo cierpienie. Za to, że podczas mojej śmierci, wyciągniesz z niebios do mnie rękę. Za to, że dajesz nadzieję na zbawienie tak jak Dobremu Łotrowi. Za to, że przez zmartwychwstanie wypełniłeś wszystkie pisma. Za to, że odkupiłeś mnie, swoją owieczkę. Za to, że pokonałeś śmierć i nawet jej nadałeś sens. Dziękuję Ci, za to, że pokonałeś śmierć, słabość i mrok. Dziękuję za Miłość.

Kategorie:Uncategorized

Wysyłka Pamiątek Adopcyjnych #1/2017

11 stycznia 2017 Dodaj komentarz

Przyszedł czas na kolejną wysyłkę Pamiątek Adopcyjnych.
Tym razem powędrują one do 127 sióstr😉

Wysyłka nastąpi maksymalnie do końca lutego br.

  1. s. Katarzyna Abramczyk OCD
  2. s. Barbara Abramow-Newerly FRM
  3. s. Alina Teresa MsJ
  4. S. Anna Urszula MsJ
  5. s. Anna Antkowiak FMM
  6. s. Paulina Banaś SM
  7. s. Zofia Bońkowska SM
  8. s. Anna Barth FDC
  9. S. Barbara Teresa MsJ
  10. s. Weronika Bednadrz SSND
  11. s.Gracjella Bieniek OP
  12. s. Ewa Bijoś FMM
  13. s. Lucia Bigus CSSE
  14. S. Ella Birycka O.SS.S
  15. s. Vianneya Błaszkiewicz CSSE
  16. s. Natanaela Błażejczyk CSSF
  17. s. Celina Natalia Bochnak ZDCh
  18. s. Blandyna Boch OSU
  19. s. Augustyna Borkowska SMMM
  20. s. Stella Boruch ZMBM
  21. s. Ewa Bronowicka CSSE
  22. s. Urszula Bryda OCD
  23. S. Christiana Burkiciak ZMBM
  24. s. Małgorzata Burek CSFM
  25. s. Gertruda Bukowska SM
  26. s. Barbara Burliga SM
  27. s. Julia Chwał CSC
  28. S. Leticja Chełstowska MSF
  29. s. Tarcyzja Chmura SSND
  30. s. Rita Chrzanowska OSF
  31. S. Samuela Ciesielska CSS
  32. s. Barbara Ciągło BDNP
  33. s. Elżbieta Cińcio SMI
  34. S. Cypriana SSCJ
  35. s. Nikodema Czerniecka CST
  36. s. Monika Dawidowska SM
  37. s. Magdalena Delczyk SMI
  38. s. M Sabina Depta ISSM
  39. s. Władysława Dołgańska SDP
  40. s. Malwina Dopierała CSDC
  41. s. Dorota Dryniak CSFM
  42. s. Aldona Duczmal CSSE
  43. s . Małgorzata Duchnowska CSC
  44. s. Ewelina Maria Dudzik CR
  45. s. Joanna Dymowska OSF
  46. s. M. Eleonora Dzimiera
  47. S. Izabela Erdmann ISSM
  48. s. Agnieszka Eltmann CSFN
  49. s. Judyta Fajker SCB
  50. s. Bożena Anna Falk CSFN
  51. S. Maria Fides Bojka CR
  52. s. Paula Formela CSC
  53. s. Teresa Frąckiewicz CSC
  54. s. Krzysztofa Fulneczek ISSM
  55. s. Gabriela Maria MsJ
  56. s. Justyna Galant SM
  57. s. Wiesława Gapińska SM
  58. s. Władysława Garbacz NMP NP
  59. s. Estera Gillmeister SM
  60. s. Agnieszka Głuch SM
  61. s. Joanna Goik FMA
  62. s. Karola Gos CSSE
  63. s. Caritas Góral CSFN
  64. s. Józefa Górska OSB
  65. s.M. Dacja Grolik NP NMP
  66. s. Katarzyna Gulczyńska SDS
  67. s. Zuzanna Kazimierczuk SCII
  68. s.M.Faustyna Hipnarowicz
  69. s. Jadwiga Hajos OSB
  70. s. Beata Hajzler CSFN
  71. s. Alberta Harmata CMBB
  72. s. Zofia Hildebrandt SM
  73. s. Irmina Butowska SAC
  74. s. M. Izajasza OSCCap
  75. s. Marta Jagielska RM
  76. s. Dominika Janas CSFN
  77. s. Urszula Janic FRM
  78. s. Anna Janicka SM
  79. s. Tobiasza Jarzyna CSSE
  80. s. Weronika Jeżak CSFFM
  81. s. Ewa Jędrzejczyk SSCJ
  82. s. Klara Jędrzejewska OSFB
  83. s. Weronika Jurczak OSFB
  84. s. Petra Jurek CSS
  85. s. Helena Kałamucka RM
  86. s. Elżbieta Kamińska CSFM
  87. s. Maria Kamińska CSFM
  88. s. Maria Barbara Kamola OCD
  89. s.Urszula Kaptur CSFN
  90. S. Kasia Anna (Mała Siostra Jezusa)
  91. S. Katarzyna CSSH
  92. S. Zuzanna Kazimierczuk SCII
  93. s. Rafaela Anna Kazyaka CR
  94. s.Agnieszka Renata Kijowska SŁNSJ
  95. s. Rachela Klimczak CSFN
  96. S. Klara Grażyna Od Słowa Wcielonego OCD
  97. s. Kamila Kondej CSFFM
  98. s.Joanna Teresa Korzeniewska CR
  99. s. Stanisława Kościańska OSB
  100. s. Urszula Kosicka SM
  101. s. Maria Kosiorowska AI
  102. S. Anastazja Kowalska OSBap
  103. s. Aniela Kozieńska CR
  104. s. Agnieszka Kozioł SDS
  105. s. Edyta Krakowiak CSAFA
  106. s. Anna Krasner MChR
  107. s. Emilia Krzyżańska CSSE
  108. S. Krystyna Ewa MsJ
  109. S. Adela Kuczyńska USJK
  110. s.Stanisława Kuczaj CSFFM
  111. s. Daniela Kucz CSP
  112. s. Monika Kuczyńska CSC
  113. S. Kajetana Kupis CSDP
  114. s. Leonarda Kuniszewska MSF
  115. s. Teresa Ladzińska RM
  116. s. Justyna Lihs SM
  117. s. Helena Lipka CSFN
  118. s. Iwona Lis OSF
  119. s. Klemensa Luberda OSU
  120. s. Małgorzata Luć OSB
  121. s. Bożena Lysko CSSMA
  122. s. Józefa Łabaz CPA
  123. S. Otylia Pierożek CSS
  124. s. Katarzyna Rzymowska CSFN
  125. s. Vianneya ZMBM
  126. s. Anna Wojciechowska SM
  127. s. Weronika OSBap

Jest taki dzień… – życzenia bożonarodzeniowe

25 grudnia 2016 Dodaj komentarz

the-nativity-icon

W owym czasie wyszło rozporządzenie Cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym państwie. Pierwszy ten spis odbył się wówczas, gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz. Wybierali się więc wszyscy, aby się dać zapisać, każdy do swego miasta. Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna. Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie. W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoim stadem. Naraz stanął przy nich anioł Pański i chwała Pańska zewsząd ich oświeciła, tak że bardzo się przestraszyli. Lecz anioł rzekł do nich: «Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu; dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz Pan. A to będzie znakiem dla was: Znajdziecie Niemowlę, owinięte w pieluszki i leżące w żłobie». I nagle przyłączyło się do anioła mnóstwo zastępów niebieskich, które wielbiły Boga słowami: «Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom Jego upodobania».  (Łk 2, 1-14)

A Wam życzę:
-prawdziwego spotkania z Nowonarodzonym
-prawdziwej, Bożej radości i miłości
-pokoju w sercu
-pojednania w rodzinach
-radosnych spotkań z najbliższymi
-przemiany serc

Asia Hadzik
w imieniu całej Ekipy DDASZ

To już 6 lat…

28 listopada 2016 Dodaj komentarz

happy-6th-birthday-cake

Wieczór 27 listopada 2010 roku. To była sobota. Pewna 17 – latka przy kości przyjechała z internatu na weekend do domu, po 2 tygodniach usilnych rozmyślań siadła do stacjonarnego komputera, założyła konto na wordpressie i zaczęła się bawić szablonami. Później weszło wpisywanie tekstu. Tak wyglądał początek Dzieła Duchowej Adopcji Sióstr Zakonnych od kuchni, a ową siedemnastolatką byłam ja. Nawet nie wiecie jak wtedy się bałam. Mieszkałam w internacie i nie miałam wtedy nawet swojego laptopa, co wiązało się z tym, że dostęp do komputera i Internetu miałam tylko w weekendy. Bałam się, że to wszystko nie wypali, że nikogo ten pomysł nie zainteresuje. Bałam się, że przez mój ograniczony dostęp do Internetu to wszystko upadnie. Bałam się, że nie jestem odpowiednią do tego, bo przecież nie mam wykształcenia teologicznego. Miałam czarne wizje, jak to wszystko będzie wyglądało za rok, dwa sześć, dziesięć… Pamiętam, że wtedy dostałam sms-a od jednej ze znajomych sióstr o treści „Ducha nie gaście”. To ona została adoptowana jako pierwsza, tego samego dnia, w którym pojawiła się strona.

Bałam się, ale okazało się, że On pięknie nad wszystkim czuwa. Dzieło funkcjonuje już od 6 lat. Osobiście miałam swoje kryzysy, niejednokrotnie chciałam tym wszystkim rzucić, bo w końcu się do tego nie nadaję. Ale On wszystkiego pilnował. Bo to w końcu przede wszystkim JEGO dzieło. On wszystkiego pilnuje, podsuwa pomysły, ludzi, inspiracje, pomoc… Działa tak, że wszystko układa się idealnie. Gdyby Dzieło nie było Jego dziełem – nie funkcjonowałoby już tyle lat.

Po tych latach, z okazji urodzin DDASZ przyszedł czas na podziękowania.

Dziękuję przede wszystkim Bogu.
Za Jego opiekę, pomoc, działanie…

Dziękuję aktualnej ekipie – Magdzie, Agacie, Gosi, Michałowi, Idzie.
Za pomoc, wsparcie i obecność.

Dziękuję duchowemu opiekunowi – ks. Andrzejowi.

Dziękuję wszystkim, którzy przewinęli się przez te 6 lat w Ekipie, wszystkim siostrom oraz wszystkim adoptującym.

Dziękuję. Bez Was Dzieło by nie istniało.

Pamiętam o Was w modlitwie i proszę Was o to samo, o modlitwę za mnie, za całą Ekipę oraz za całe Dzieło.

Asia Hadzik

Kategorie:ddasz, Podziękowania

On wie lepiej…

17 listopada 2016 Dodaj komentarz

 

apokalipsa-sw-jana

Ja, Jan, ujrzałem oto drzwi otwarte w niebie, a głos, ów pierwszy, jaki usłyszałem, jak gdyby trąby mówiącej ze mną, powiedział: Wstąp tutaj, a to ci ukażę, co potem musi się stać. Doznałem natychmiast zachwycenia: A oto w niebie stał tron i na tronie [ktoś] zasiadał. A Zasiadający był podobny z wyglądu do jaspisu i do krwawnika, a tęcza dokoła tronu – podobna z wyglądu do szmaragdu. Dokoła tronu – dwadzieścia cztery trony, a na tronach dwudziestu czterech siedzących Starców, odzianych w białe szaty, a na ich głowach złote wieńce. A z tronu wychodzą błyskawice i głosy, i gromy, i płonie przed tronem siedem lamp ognistych, które są siedmiu Duchami Boga. Przed tronem – niby szklane morze podobne do kryształu, a w środku tronu i dokoła tronu cztery Zwierzęta pełne oczu z przodu i z tyłu: Zwierzę pierwsze podobne do lwa, Zwierzę drugie podobne do wołu, Zwierzę trzecie mające twarz jak gdyby ludzką i Zwierzę czwarte podobne do orła w locie. Cztery Zwierzęta – a każde z nich ma po sześć skrzydeł – dokoła i wewnątrz są pełne oczu, i spoczynku nie mają, mówiąc dniem i nocą: Święty, Święty, Święty, Pan Bóg wszechmogący, Który był i Który jest, i Który przychodzi. A ilekroć Zwierzęta oddadzą chwałę i cześć, i dziękczynienie Zasiadającemu na tronie, żyjącemu na wieki wieków, upada dwudziestu czterech Starców przed Zasiadającym na tronie i oddaje pokłon żyjącemu na wieki wieków, i rzuca przed tronem wieńce swe, mówiąc: Godzien jesteś, Panie i Boże nasz, odebrać chwałę i cześć, i moc, boś Ty stworzył wszystko, a dzięki Twej woli istniało i zostało stworzone. (Ap 4,1-11)

Zazwyczaj czytania z Apokalipsy św. Jana są kojarzone są często z mrocznymi i strasznymi wizjami, jednak tak naprawdę są napełnione dużą nadziei oraz przeświadczenie, że śmierć nie jest końcem. Kiedy słuchałam tego czytania podczas Eucharystii moją szczególną uwagę przykuło jego ostatnie zdanie – Godzien jesteś, Panie i Boże nasz, odebrać chwałę i cześć, i moc, boś Ty stworzył wszystko, a dzięki Twej woli istniało i zostało stworzone.

Dlaczego ono mnie tak poruszyło? Dlaczego tak bardzo przykuło moją uwagę? Poszłam na Eucharystię z pewną dozą żalu i smutku (ich przyczynę zostawię tylko dla siebie). Siadłam w ławce mniej więcej w połowie kościoła w tym swoim smutku i żalu, no i w czytaniu słyszę to zdanie. Zdanie, które pokazało mi, że ten cały smutek i żal (a w szczególności ich przyczyny) jest Jego zamiarem, że On ma w tym jakiś swój plan, choć ja go jeszcze go nie widzę. Bóg widzi dalej, głębiej, On wie lepiej, dlatego należy Go za to uwielbiać. Wiem, że jest ciężko dziękując Niewidzialnemu widząc tylko ciemność, komplikacje, smutek i żal… Ale tak naprawdę to popłaci. O dziękowaniu pisał także św. Paweł w 1 Liście do Tesaloniczan: W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was. (1 Tes 5,18)

Pamiętaj, On jest większy niż nasz umysł, większy niż nasze pomysły i plany. On wie lepiej. On ma wiele lepszy pomysł na nasze życie niż może nam się wydawać, bo stworzył wszystko, a dzięki Twej woli istniało i zostało stworzone.

Kiedyś nie lubiłam Różańca…

13 października 2016 Dodaj komentarz

rozaniecpapieski

W polskiej kulturze i tożsamości religijnej październik jednocześnie kojarzy się z odmawianiem Różańca. Jednak osobiście przez długi czas miałam problem z tą formą modlitwy. Nigdy nie lubiłam odmawiać różańca w momencie, kiedy wszyscy narzucają, że ją powinnam odmawiać, czyli właśnie w październiku. Aż w pewnym odkryłam nowennę pompejańską, o której pisałam już tutaj. No i tak w zasadzie dopiero odkrywając nowennę, odkryłam na nowo Różaniec.

Do odmawiania różańca namawia wielu świętych, chociażby święty Jan Paweł II: Różaniec, odmawiany powoli i rozważany – w rodzinie, grupie czy osobiście – stopniowo przybliży was do uczuć Jezusa Chrystusa i Jego Matki, przywołując wszystkie wydarzenia będące kluczem do naszego zbawienia.

Nie przepadałam za różańcem, wydawał mi się zbyt nudny… Uważałam, że jego odmawianie trwa zbyt długo… A tak naprawdę miałam problem ze zwracaniem się z prośbami za pośrednictwem Maryi. Jakoś wolałam bezpośrednio do Jezusa… Może dlatego, że wśród ludzi o wiele łatwiej było mi się porozumieć z mężczyznami. Jednak podejmując wyzwanie nowenny pompejańskiej, czyli odmawianie trzech części różańca dziennie przez 54 dni odkryłam ową magię różańca. Odkryłam zanoszenie próśb do Maryi. Podczas tej modlitwy moje serce napełniło się wyjątkową radością, nadzieją oraz spokojem. O tym także mówi św. Jan Paweł II, który wyjątkowo umiłował tę modlitwę: Z pomocą tej modlitwy staniecie się mocni w wierze, niezłomni w miłości, radośni i wytrwali w nadziei. W końcu Różaniec jest modlitwą, która jest najlepsza bronią przeciwko Szatanowi, od którego pochodzi wszystko co złe.

W swojej modlitwie powierzałam Jezusowi przez ręce Maryi swoje mniejsze i większe problemy, które później się rozwiązywały. Może nie do końca według mojego zamysłu, ale wszystko później okazywało się o wiele lepsze niż sobie wyobrażałam. Bo w końcu Nie ma w życiu problemu, którego by nie można było rozwiązać za pomocą różańca. jak powiedziała Łucja z Fatimy.

Więc nie bój się… Zanieś Mamie wszystkie swoje problemy, troski, lęki i zgryzoty. Nie bój się nudy, bo im częściej tak się modlisz, tym mniej wieje nudą. Zaufaj, oddaj Mamie wszystko….

Co dał mi wyjazd na ŚDM Kraków 2016?

18 sierpnia 2016 Dodaj komentarz
DSC_1453 kopia

Czuwanie na Brzegach

DSC_1395 kopia

Asia – wolonatriusz

Światowe Dni Młodzieży Kraków 2016 już za nami. Emocje opadają jak po bitwie kurz. Kiedy powiedziałam, że chcę jechać na ŚDM – rodzina i znajomi odradzali… Bo terroryści, bo bombę podłożą, bo zamach będzie. A do tego jeszcze media podkręcały atmosferę… Jeszcze nie bardzo z kim miałabym jechać. Z mojej parafii – większość sporo młodszych ode mnie i dziwnie wśród nich się czułam. Chłopak, z którym byłam w związku wtedy gdy po raz pierwszy pojawiła mi się myśl o wyjeździe stwierdził, że nie pojedzie, bo terroryści, a poza tym rodzice go nie puszczą (pomijając fakt, że chłopak 25 lat). Gdzieś w tamtym czasie zgadałam się z niepełnosprawną koleżanką (dziewczyna na wózku), że pojechałabym, ale nie mam z kim, a ona akurat szukała opiekuna… I tak zaczęła się nasza ŚDMowa przygoda. Znalazłyśmy Stowarzyszenie, które organizowało wyjazd na ŚDM dla niepełnosprawnych, załatwiłyśmy nocleg, pociąg i w drogę. Dwie kobiety, jedna chodząca, druga na wózku. Dwa plecaki ze stelażem, dwa razy bagaż podręczny i w drogę. Bałam się, nie powiem. Choć z J. znamy się już prawie 10 lat i niejednokrotnie jej pomagałam – to był nasz pierwszy tak długi wyjazd ze wszystkimi urokami – braniem prysznica, podróżą pociągiem i nocnymi wypadami do toalety. Bałam się czy dam sobie radę, zwłaszcza, że sama mam problemy ze stawami (reumatoidalne zapalenie stawów), które przed wyjazdem jakoś mocno się odzywały. Zwłaszcza w nadgarstkach, które były mi tak potrzebne, chociażby do prowadzenia wózka. Bałam się czy nie zrobię krzywdy J., czy zrobię wszystko tak jak trzeba… Ale dałyśmy radę. Jak dotarłyśmy w poniedziałek (25.07) do Krakowa i przeżyłyśmy podróż tramwajem z naszymi 2 wielkimi plecakami ze stelażem nie robiąc ani sobie ani nikomu innemu krzywdy – stwierdziłyśmy, że damy sobie radę już ze wszystkim… Bo On nad tym wszystkim czuwa… Podczas tego wyjazdu bardzo sobie uświadomiłam, że On pilnuje wszystkiego, że naprawdę wszystkim się troszczy… Nie było terrorystów, ataków bombowych… Podczas całonocnego czuwania na Brzegach nie złapał nas deszcz…

DSC_1414 kopia

Papież Franciszek tak blisko ❤

Co dał mi wyjazd na Światowe Dni Młodzieży?

-Przede wszystkim przekonałam się, że On jest wielki i miłosierny i nad wszystkim czuwa.

-Przekonałam się, że narodowość, płeć, wiek czy język, w jakim się mówi – nie stanowi bariery w porozumiewaniu się. Tam, gdzie Miłość – tam można się porozumieć. Tam nie ma Wieży Babel.

-Inne, nowe spojrzenie na niepełnosprawnych.

-Znalazłam swoje miejsce w Kościele – pomoc niepełnosprawnym.

-Poznałam wielu, wspaniałych ludzi – mnóstwo wolontariuszy ze Stowarzyszenia, innych pielgrzymów, w tym także tych niepełnosprawnych… Włocha na wózku, z którym koślawo próbowałam się dogadać, ale jakaś nić porozumienia między nami powstała. Dwóch chłopaków z Togo. Grupkę z USA… Portugalczyków, którzy później podpisali mi plecak…

-Zapomniałam ze sobą słuchawek (były potrzebne do słuchania tłumaczeń), a mój język włoski (Papież mówił głównie po włosku) jest na dość… niskim poziome. (Z angielskim radzę sobie o wiele lepiej, a nad włoskim wypadało by jeszcze popracować). Ale parę zdań zrozumiałam, nauczyłam się kilku nowych zwrotów… Podszkolenie języka gwarantowane.

-Wiele radości i pokoju w sercu, ale wiecie, tej Bożej.

-To co zrozumiałam z tego co Papież mówił po włosku – wyjątkowo głęboko zostanie w moim sercu.

-Spotkanie wolontariuszy z Papieżem. Idąc na nie – zmokłam straszliwie.. Ale warto było, naprawdę warto było. Franciszek tak blisko, koncert, tłum wolontariuszy z całego świata, spotkania z dawno niewidzianymi ludźmi…

-Pragnienie w sercu, żeby za 3 lata pojechać do Panamy. Nieważne, że daleko, nieważne, że bilet w jedną stronę kosztuje kilka tysięcy złotych. Ale pojechać, poznać kolejnych ludzi…

 

DSC_1454 kopia

Spotkanie wolontariuszy z Papieżem.

Media aż huczały od informacji na temat rzekomo planowanego terrorystycznego zamachu bombowego. Jasne, była taka szansa, ale na dobrą sprawę mieszkając we Wrocławiu równie dobrze może mnie przyatakować terrorysta – wystarczy, że pójdę na Juwenalia, Jarmark Świętojański czy cokolwiek innego, co skupia ludzi. Ale wiecie co mnie bardzo zaskoczyło, ale tak pozytywnie? Że tam w Krakowie, podczas tych dni od ludzi nie pałała nienawiść, tylko miłość, radość i życzliwych. Jedni drugich pozdrawiali, błogosławili, przytulali, użyczali wody czy kawałka koca. Ludzie śpiewali, rozmawiali ze sobą z radością i życzliwością w oczach. Jasne, na pewno była część ludzi, którzy przyjechali na ŚDM nie z racji wiary, a bardziej w celach towarzysko – rozrywkowo – turystycznych, ale to co tam widziałam i zaobserwowałam było dalekie od nienawiści i chęci pomordowania niewiernych. Z tego co widziałam, ludziom zależało o wiele bardziej na uwielbianiu Boga i zawieraniu przyjaźni. Czy tak nie może być na co dzień?

Wiecie co? Miałam takie chwile podczas Dni, kiedy miałam wszystkiego serdecznie dość. Kiedy byłam niewyspana, kiedy wszystko mnie bolało, kiedy nieraz nie miałam nawet chwili, żeby w spokoju skorzystać z toalety, wziąć prysznic czy cokolwiek zjeść. Wtedy wystarczyła radość na twarzach i w oczach podopiecznych, wystarczyło jedno zdanie czy jedna pieśń, żeby stwierdzić, że warto było.

Panie, chwała Ci i dzięki za te Dni!

 

 

Post ukazał się także na moim blogu Bo ja lubię kawę i książki.

Kategorie:Uncategorized