Archiwum

Archive for the ‘Adoracja’ Category

Jestem jak Judasz

MekaKażdego roku podczas Triduum Paschalnego w Wielki Piątek uczestniczymy w Liturgii Męki Pańskiej. W ciągu dnia można również adorować Pana Jezusa w kaplicy przechowania, ciemnicy. W niektórych parafiach tego dnia przeżywana jest Droga Krzyżowa. Cały ten piątkowy czas jest skupiony wokół męki, śmierci i cierpienia.

Zastanawiając się nad Tajemnicą śmierci Pana Jezusa, przyszło mi na myśl, że tak samo jak każdy jest grzesznikiem, tak i każdy z nas jest Judaszem. Nasze trzydzieści srebrników za wydanie Jezusa przychodzi w chwilach zwątpienia, kryzysu czy ogólnie rzecz biorąc gorszego a czasem i lepszego czasu. Naszymi srebrnikami jest komputer, telefon, impreza, zabawa a przede wszystkim lenistwo. Wszystko to staje się ważniejsze, bardziej opłacalne niż spotkanie z Chrystusem podczas Mszy Świętej, adoracji, nabożeństwa czy zwykłego nawiedzenia kościoła na dosłownie 5 minut. Wszystko to przysłania nam Pana Jezusa.

Wydajemy go za rzeczy nabyte, dobra materialne – dobra doczesne. A przecież „Vanitas vanitatum et omnia vanitas”*. Każdy z nas nazywając się Judaszem, przyznaje się do bycia owładniętym marnością dóbr materialnych. Jeżeli w porę przyznamy, że zbłądziliśmy, jest dla nas ratunek. Jeżeli posłuchamy głosu, który nam mówi, aby wrócić do Jezusa, bo przecież on nam wybacz w ogromie swego miłosierdzia- jest dla nas ratunek.

Może właśnie porównanie do Judasza jest nam w stanie bardziej uzmysłowić Prawdę z jaką musimy stanąć twarzą w twarz. Prawdą jest Chrystus. Wracając do niego odzyskujesz swoją wartość, godność. Stajesz się jak Jan, który nie pozostał obojętny i stał pod krzyżem, był wierny. Uczmy się wierności nie tylko w ostatniej godzinie, w godzinie krzyża, śmierci, ale każdego dnia…
…a tymczasem…Dobranoc, Głowo Święta…


*Marność nad marnościami i wszystko marność (Koh)

Reklamy

Jezus (…) tych, którzy leczenia potrzebowali, uzdrawiał…

adoration

Jezus opowiadał rzeszom o królestwie Bożym, a tych, którzy leczenia potrzebowali, uzdrawiał. Dzień począł się chylić ku wieczorowi. Wtedy przystąpiło do Niego Dwunastu mówiąc: Odpraw tłum; niech idą do okolicznych wsi i zagród, gdzie znajdą schronienie i żywność, bo jesteśmy tu na pustkowiu. Lecz On rzekł do nich: Wy dajcie im jeść! Oni odpowiedzieli: Mamy tylko pięć chlebów i dwie ryby; chyba że pójdziemy i nakupimy żywności dla wszystkich tych ludzi. Było bowiem około pięciu tysięcy mężczyzn. Wtedy rzekł do swych uczniów: Każcie im rozsiąść się gromadami mniej więcej po pięćdziesięciu! Uczynili tak i rozmieścili wszystkich. A On wziął te pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo i odmówiwszy błogosławieństwo, połamał i dawał uczniom, by podawali ludowi. Jedli i nasycili się wszyscy, i zebrano jeszcze dwanaście koszów ułomków, które im zostały.
Łk 9,11b-17

Jezusa można spotkać wszędzie – pod postacią Najświętszego Sakramentu w tabernakulum, w drugim człowieku, w konfesjonale pod postacią spowiednika… Po prostu wszędzie. Raz w roku jest taki dzień, kiedy wychodzi na ulice miast i parafii w monstrancji w rękach kapłana. W każdym miejscu i czasie pragnie jednego – dotknąć i uzdrowić człowieka. Czy dasz się uzdrowić i dotknąć?

Cuda się zdarzają, Jezus działa nieustannie i wciąż chce dotykać człowieka i działać w jego życiu cuda. Dzieją się rzeczy wielkie, takie jak rozmnożenie 5 chlebów i 2 ryb w dzisiejszej Ewangelii, jak wskrzeszenie Łazarza, cuda eucharystyczne czy liczne uzdrowienia dziejące się na całym świecie. To wszystko jednak wydaje się być odległe i nieosiągalne… Prawda jest taka, że Jezus pragnie dotknąć każdego… Już w pierwszym zdaniu dzisiejszej Ewangelii jest wyraźnie napisane, że Jezus (…) tych, którzy leczenia potrzebowali, uzdrawiał. A któż z nas nie potrzebuje uzdrowienia? Każdy… Każdy potrzebuje uzdrowienia w wielu dziedzinach swojego życia – uzdrowienia fizycznego, z jakim najczęściej kojarzą się cuda dotyczące uzdrowień. Człowiek potrzebuje także (a może jednak przede wszystkim) uzdrowienia poranionego serca, poturbowanych relacji, uleczenia, naprawienia wielu urazów, zranień czy złych wspomnień. Wystarczy oddać Jezusowi swoje sprawy, swoje rany, relacje, to wszystko co potrzebuje Jego uzdrowicielskiego dotyku. On zadziała – na pewno. Nie zawsze tak, jak sobie to wyobrażamy, nie zawsze spektakularnie, nie zawsze z przytupem i przy mnóstwie świadków. Najczęściej zadziała w ciszy, w czterech ścianach, bez zbędnych obserwatorów, bez rozgłosu. Uzdrowi w cichości, w podmuchu lekkiego wiatru. Tylko czy Ty tego chcesz?

Oddaj Jezusowi swoje 5 chlebów i 2 ryby – On przemieni to w coś pięknego. Oddaj Jezusowi swoje rany, to co Cię boli – On to uleczy. Pamiętaj, On tych, którzy leczenia potrzebowali, uzdrawiał. Czy jesteś na to gotów?

Polecam także inny artykuł dotyczący 5 chlebów i 2 ryb pt. Z Jego błogosławieństwem wszystko ma sens…

„Wracaj do domu i opowiadaj wszystko, co Bóg uczynił z tobą.” (Łk 8, 39)

DSC_0606Jedną z form spędzenia wakacji po katolicku jest wyjazd na 15-dniowe letnie rekolekcje oazowe. Czym one są i z czym się je właściwie… je? 🙂

Przeżywane 15 dni na rekolekcjach wyjazdowych, w różnych częściach kraju a nawet i za granicą, mają charakter przeżyciowy. Dni podzielone są na 3 etapy według części różańca: radosne, bolesne i chwalebne. Każdy dzień skupia się wokół jednej określonej tajemnicy.

Łączącym i kulminacyjnym punktem dnia jest Msza Święta sprawowana we wspólnocie. Komponentami do niej są spotkania w grupach, wyprawy otwartych oczu, modlitwy poranne i wieczorne oraz pogodne wieczory.

Rekolekcje są przeżywane na różnych stopniach od ODB czyli Oazy Dzieci Bożych, po rekolekcje młodzieżowe OND (Oaza Nowej Drogi) i ONŻ (Oaza Nowego Życia) aż po Oazę Dorosłych i Domowy Kościół (DK). Wszystkie stopnie łączy jeden skrót jakim jest OŻK czyli Oaza Żywego Kościoła. Tworząc wspólnoty tworzymy Kościół, który jest żywy  energiczny ale przede wszystkim skupiony na Jezusie Chrystusie i tajemnicy Jego krzyża.


DSC_0235
Uczestnicy różnych stopni przeżywają różne punkty charakterystyczne dla każdego stopnia. Na ONŻ I stopnia jest nim np. przyjęcie Jezusa Chrystusa jako Pana i Zbawiciela, na ONŻ 0 stopnia jest nim akt zawierzenia się Niepokalanej, na OND jest to Droga Światła a na ONŻ II stopnia jest nim tajemnica księgi Wyjścia. Wszystkie te punkty są indywidualnym przeżyciem każdego uczestnika, każdy odbiera je inaczej i każdy stara się inaczej nimi żyć, jednak wciąż tak samo tworząc żywy Kościół.

Co dają takie rekolekcje?

„Jadąc na rekolekcje nie wiedziałam jak tam będzie, co przeżyję, a co najważniejsze to czy się zaaklimatyzuje. Bardzo się zdziwiłam jak taki wyjazd może wpłynąć na moje samopoczucie, a także wiarę. Mimo, że dużo przeżyłam, bo były chwile radosne jak i płaczliwe, to gorąco polecam wszystkim taki wyjazd. Rekolekcje wzmacniają naszą wiarę, pomagają w codziennym życiu, a przy okazji poznaje się wspaniałych ludzi. Zyskałam dużą pomoc ze strony Bożej, której nigdy wcześniej nie byłam tak pewna i teraz wiem, że to tym powinnam się kierować w życiu. Za to wszystko: Chwała Panu!”
Marlena lat 17, ONŻ I stopnia

„Rekolekcje oazowe to wspaniałe przeżycie. Była to ogromna okazja to bliskiego spotkania i zjednoczenia się z Bogiem, a także pojednania się z innymi oraz z własnym sobą.  To czas,  w którym można przemyśleć sobie wszystko a także odizolować się od świata zewnętrznego.  W tym czasie chwaliliśmy Boga nie tylko poprzez indywidualna modlitwę,  a także wspólnie uwielbiając Go wyśpiewując pieśni.  Oczywiście rekolekcje to nie tylko czas spędzony na modlitwie i poznawaniu Pana Boga. To również okazja do poznania nowych ludzi, nawiązania znajomości i zawarcia przyjaźni. Był czas na wspólne spotkania, mecze siatkówki i piłki nożnej,  a także na integrację podczas wieczorów pogodnych. Rekolekcje Oazowe polecam każdemu – pojedziesz a nie pożałujesz! ”
Paulina lat 19, ONŻ I stopnia

DSC_0693

„Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał.  I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy.  Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś. Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją, którą Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata.  Ojcze sprawiedliwy! Świat Ciebie nie poznał, lecz Ja Ciebie poznałem i oni poznali, żeś Ty Mnie posłał. Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich.”
(J 17, 20-26)


fot. Wiktoria Skrzypkowska

Chwila dla Jezusa…

adoracja

„Pięknie jest zatrzymać się z Jezusem i jak umiłowany Uczeń oprzeć głowę na Jego piersi”

(por. J 13, 25)

W życiu codziennym tak wiele rzeczy nas uzależnia, zniewala. Z powodu wielu spraw wiecznie brakuje nam czasu na prawie wszystko, a chyba najgorsze jest to, że brakuje nam czasu na modlitwę, czasu na chwilę dla Jezusa. W minioną sobotę miałam okazję uczestniczyć w adoracji Najświętszego Sakramentu, w czasie której dziękowaliśmy Bogu za te wszystkie dary, które od Niego otrzymujemy każdego dnia, za to co dla nas łatwe, przyjemne, ale również za to co sprawia nam przykrość, rani nas, za nasze trudności, udręki, bo przecież wszystko co dzieje się w naszym życiu ma jakiś sens, mimo, że nam trudno to przyjąć, zrozumieć, to wszystkie te rzeczy mają swoją „misję” do spełnienia w naszym życiu, ze wszystkiego musimy postarać się wyciągnąć lekcję na przyszłość. Nawet krótka chwila spędzona na osobistej adoracji może nam wiele dać. Nasze serce staje się wtedy otwarte na działanie Pana Jezusa. Dzięki Jego obecności pragniemy stać się gotowi oddać Jemu wszystko to co w nas jest, aby zaczął działać, aby zesłał na nas moc Ducha Świętego, aby przyszedł do nas w lekkim powiewie, aby był dla nas ożywczą kroplą, która doda nam siły do działania, do zmieniania siebie, do pracy nad sobą. Podczas indywidualnego błogosławieństwa poczułam, że moje serce zaczęło mocniej bić, wszystko to, co obecnie dla mnie jest trudne, zaczęło w myślach do mnie przychodzić, ale poczułam, że przecież Bóg ma w tym swój plan, że On kiedyś wyciągnie z tego jakieś dobro – Jezu  ufam Tobie, Jezu ufam Tobie, Jezu ufam Tobie. Tak chyba już jest, mimo że często zdarza nam się być osobami, które chcą działać same to przychodzi taka chwila, w której po ludzku już nic nie potrafimy zrobić, chwila w której Bóg przychodzi do nas ze swoja pomocą, wyciąga do nas rękę, a my powinniśmy tę rękę chwycić i pójść za Nim, kierować się w życiu Jego przykazaniami.  Jak to mi dziś powiedział Ksiądz Diakon – Pan Jezus mówi do nas cały czas: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie.” (Mt 11,28-30)

Czym by też było nasze życie bez Niego, bez Jego obecności, pomocy? Kim byśmy teraz byli?

 Boże dziękuję Ci za wszystko, za życie, za każdy wschód i zachód słońca, za to, że mimo moich licznych niedoskonałości, wad, upadków Ty nadal jesteś przy mnie, czuwasz i sprawiasz, że rzeczy niemożliwe stają się możliwe. Dziękuję Ci za wszystkich ludzi których stawiasz na mojej drodze, za moją rodzinę, wszystkich kapłanów, siostry zakonne oraz moją młodzieżową wspólnotę. Dziękuję Ci za sakrament pokuty, dzięki któremu mogę się z Tobą pojednać, a Ty leczysz moje serce. Panie Jezu, Ty jesteś naszym Królem, chcemy podnieść ku Tobie swoje serca, swoje ręce, stojąc przed Twym obliczem i całym sobą Cię wielbić, bo Ty jesteś zawsze, na zawsze.

Kategorie:Adoracja, refleksje