Archiwum

Archive for the ‘adwent’ Category

Rorate caeli desuper

14 grudnia 2016 Dodaj komentarz

W czasie adwentu katolicy chodzą do kościoła na roraty. Roraty – co to za msza? Skąd się wzięła nazwa mszy roratniej? Jakie znaczenie mają roraty dla osób wierzących? Jakie są zwyczaje związane z mszą roratnią?

Tradycyjną mszą świętą odprawianą w okresie adwentu są tzw. roraty. To msza odprawiana ku czci Marii Panny, na pamiątkę tego, że przyjęła nowinę zwiastującą fakt, że zostanie matką Jezusa. Roraty odprawiane są bardzo rano, zwykle o godzinie 6.00 lub 7.00 – co oczywiście zależy od parafii. W wielu kościołach, by ułatwić wiernym uczestnictwo w tej adwentowej mszy, przenosi się ją na popołudnie – dotyczy to szczególnie parafii w miastach. Msza roratnia jest niezwykle nastrojowa, dlatego chętnie uczestniczą w niej dzieci i liczni wierni. Rozpoczyna się przy wyłączonych światłach, mrok kościoła rozpraszają jedynie świece i lampiony przyniesione przez wiernych. Dzieci zazwyczaj na początku Mszy świętej idą w procesji z kruchty do ołtarza z lampionami w ręku. Dopiero na śpiew „Chwała na wysokości Bogu” zapala się wszystkie światła w świątyni.

Skąd wzięła się nazwa roraty?
W Polsce, według zachowanych dokumentów, najstarsze ślady Mszy św. roratniej pojawiają się w XIII w. Mówią o rzeszach wiernych gromadzących się na roratach w katedrze wawelskiej. Brali w tych mszach udział król, duchowieństwo, senatorowie, szlachta, rycerze, mieszczanie i chłopi. Nazwa „roraty” pochodzi od pierwszych słów pieśni towarzyszącej rozpoczęciu Mszy św. w okresie adwentu: „Rorate coeli de super… (niebiosa rosę spuśćcie nam z góry…)”. Uczestnicy roratów kolejno zapalali jedną świecę siedmioramiennego świecznika wypowiadając słowa: „jestem gotowy na sąd boski”. W nawiązaniu do tej tradycji symbolem gotowości wiernych na przyjście Jezusa są dziś cztery świece zapalane w kościele i w domach, w wieńcach adwentowych, w kolejne tygodnie adwentu.

Dlaczego świece nazywamy świecami roratnimi?
Podczas roratów ma miejsce rytuał zwyczaj zapalania specjalnej świecy na ołtarzu. To od niej właśnie wierni zapalali kiedyś woje świece. Świeca roratnia (zwana też roratką) zazwyczaj jest ozdobiona mirtem, a często też niebieską wstążką, symbolizującej Maryję, która jako jutrzenka zapowiada przyjście pełnego światła – Chrystusa. Na mszę roratnią wierni przychodzą często ze świecami – ozdobionymi lub umieszczonymi w specjalnych lampionach na roraty. Świece i lampiony wyrażają czuwanie, światło jest też wyrazem radości z bliskiego już przyjścia Chrystusa.

1. Czekam na Ciebie, Jezu mój mały,
Ciche błagania ku niebu ślę.
Twojego przyjścia czeka świat cały.
Sercem gorącym przyzywa Cię.

Ref.: Spójrz, tęskniony na tej ziemi,
Przybądź, Jezu, pociesz nas!
Szczerze kochać Cię będziemy.
Przyjdź, o Jezu, bo już czas!

2. Usłysz Maryjo głos Twoich dzieci,
Tyś naszą Matką na każdy dzień.
O daj nam Słońce, które rozświeci
Grzechu i błędu straszliwy cień.

Ref.: Spójrz, tęskniony na tej ziemi,
Daj nam Zbawcę, Dziecię twe,
My dla Niego żyć pragniemy,
Jemu damy serca swe.


A czy Ty masz jakieś wspomnienia związane z roratami? 

Zdjęcia pochodzą z Fb parafii pw. Św. Maksymiliana Kolbego w Sierpcu

„Odwagi! Nie bójcie się!” Iz 35, 4bc

       gaudeteNiedziela Gaudete zwana niedzielą różową (ze względu na kolor szat, jakich tego dnia się używa)  ale przede wszystkim niedzielą radości. Półmetek Adwentu oznacza zbliżające się Święta Bożego Narodzenia a co za tym idzie ogłasza nadchodzącą radość.

       Każdy z na lubi owe ciepełko rodzinne, atmosferę, zapach mandarynek, żywej choinki, potraw czekających na świątecznie ozdobionym stole, wspólne śpiewanie kolęd, pasterkę itd. itd. itd.

       Ale żeby tego doczekać trzeba przede wszystkim przygotować się duchowo. I o takich duchowym przygotowaniu czytamy w czytaniu z dzisiejszej jutrzni.

„Teraz nadeszła dla was godzina powstania ze snu. Teraz bowiem zbawienie jest bliżej nas niż wtedy, gdyśmy uwierzyli. Noc się posunęła, a przybliżył się dzień. Odrzućmy więc uczynki ciemności, a przyobleczmy się w zbroję światła.”

Rz 13,11-12

             Przyoblec się w zbroję światła- jak?  Jak to zrobić w czasie Adwentu? Sprawa prosta lecz wymagająca od nas niemałego wysiłku. Pierwsze- roraty. Choć jest już połowa Adwentu i połowa rorat za nami, to mimo wszystko warto się obudzić i usłyszeć ten ostatni dzwonek, by rano wstać mimo zmęczenia i ruszyć z lampionem do kościoła. Sama postawiłam sobie wymaganie by, gdy mam na późniejsza godziną do pracy, wstać na roraty- póki co się udaje, więc polecam. Rzecz druga- adwentowe rekolekcje. W każdej parafii możemy owe przygotowanie zastać. Do wyboru do koloru. Gdzie chce, z kim chce, dlaczego tam a nie tu. Co do tej kwestii szczęścia nie miałam, wybrałam rekolekcje parafialne, by przy okazji towarzyszyć mamie w owym wysiłku. Po zakończonych rekolekcjach usłyszałam od przyjaciela słowa, że choć nie ubogaciłam się słowem, to ofiara tego czasu na rzecz czegoś, również ma swój konkretny cel. I dlatego rekolekcje potraktowałam jako ofiarę.  Sprawa trzecia- spowiedź. Kwestia chyba najbardziej wymagająca. Wymagająca wysiłku ale i odwagi. To nie jest takie hop siup, czary-mary, hokus-pokus i abrakadabra i nie mam grzechu. No, nie. Nie tak. To przede wszystkim stanięcie w prawdzie, w prawdzie o sobie i w prawdzie przed Panem Bogiem. Przyznaję się do WSZYSTKICH win, grzechów, złych uczynków. Przyznaję się, że zrobiłem/ zrobiłam to JA, a nie bo Maciek mnie sprowokował. Mamy wolną wolę wiec to MY decydujemy i wybieramy dobro albo zło. SZCZERZE się spowiadam, a nie ‘wyznam tylko te grzechy, które są najlżejsze ze wszystkich, a o reszcie wspomnę w regułce <<Więcej grzechów nie pamiętam>’ Error! Tam jest Chrystus, tam w konfesjonale. On brzydzi się GRZECHEM a nie CZŁOWIEKIEM. Więc… no właśnie! Po co się bać? Pamiętać trzeba o porzuceniu WSZELKIEGO PRZYWIĄZANIA DO GRZECHU a więc ŻAŁOWAĆ i ZADOŚĆUCZYNIĆ.

         Owe praktyki nie są jedynymi, które przygotują nas na ponowne Boże Narodzenie, na ponowny czas radości by się prawdziwie radować, zaczynając od dzisiejszej niedzieli, niedzieli GAUDETE. Skorzystajcie z podpowiedzi. Dbajcie o swój rozwój duchowy, dbajcie o swoje dobre imię i dbajcie o dobry kontakt z tym, który już niedługo przyjdzie ponownie na świat i od nowa przeżywać będziemy historię Bożego Narodzenia.

Wierzysz w to?

Adwent to nie tylko czas, w którym przygotowujemy się do Narodzenia naszego Pana. Adwent to czas by przyjrzeć się naszemu życiu i naszej wierze. Jezus był z nami ale obiecał nam, że ponownie wróci na ziemię a Dzieje Apostolskie mówią o tym tak:

Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzicie Go wstępującego do nieba

A my wyznajemy to w każdą niedzielę:

I ponownie przyjdzie w chwale sądzić żywych i umarłych, a królestwo Jego nie będzie końca.

Nie wiemy kiedy to nastąpi, jedynie możemy się domyślać ale nie znamy konkretnego dnia ani konkretnej godziny. Jezus przyjdzie i to jest fakt. Ale co będzie przed tym przyjściem? Jak będzie wyglądać nasze życie przed Jego przyjściem? I jak już ono wygląda? Bo wielu z nas odejdzie z tego świata jeszcze przed Sądem Ostatecznym, niektórzy z nas będą oczekiwać tego Sądu w niebie.

Czy boimy się śmierci? Temat poruszany rzadko, temat nie lubiany przez dziennikarzy, pisarzy, artystów. Śmierć często kojarzy się z cierpieniem, z bólem. Ale czy tak serio jest? Czy będziemy cierpieć?

Możemy sobie tylko wyobrażać co będzie w niebie. Jedni mówią o wszystkich dobrach, które są na ziemi, a inni o tym, że będziemy nieustannie wielbić Boga. Ale nikt nie jest tego na 100% pewien. A czy Ty boisz się śmierci?

W książce NIEBO ISTNIEJE… NAPRAWDĘ! poznałem historię chłopca, który przeżył śmierć kliniczną. Miał on wtedy trzy lata. W wieku czterech lat zaczął opowiadać co widział. Czterolatek opowiadał o takich rzeczach jakich nawet wielu z nas nie słyszało. Wszystkie jego opowieści pokrywały się z Biblią. I pewnego razu jego ojciec zapytał go czy chce umrzeć, ponieważ przed chwilą potrącił by go samochód a on nie myśląc długo (czterolatek!) odpowiedział: No to dobrze! Będę mógł wrócić do nieba.

Opowiadał o wielu bliskich z rodziny, których nie znał a poznał w niebie. Opowiadał o tym jak wyglądał Jezus. Gdy to czytałem miałem łzy w oczach…

Śmierci nie trzeba się bać! Śmierć będzie jednym z najwspanialszych wydarzeń w naszym życiu! Wtedy spotkamy się z Panem, który, jak mówił Colton jest biały jak śnieg i nadal ma rany po gwoździach… Dlatego Adwent nie jest smutnym oczekiwaniem. Oczekujemy naszego Jezusa! Tego, którego przyjmujemy w Eucharystii, któremu spowiadamy się z naszych grzechów.

Jezus stale przy nas jest!

Stale nam pomaga!

Stale mówi: zaufaj mi!

Stale powtarza: zostaw to mi, ja to naprawię, poskładam!

Stale woła: pójdź za mną!

A Ty? Nadal się boisz z Nim spotkać?

6112

I niedziela adwentu

30 listopada 2014 Dodaj komentarz

Jezus powiedział do swoich uczniów: Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie. Bo rzecz ma się podobnie jak z człowiekiem, który udał się w podróż. Zostawił swój dom, powierzył swoim sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem. By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących. Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie! (Mk 13,33-37)

Na początku Adwentu Jezus przypomina nam o swojej obietnicy: On wróci! Przyjdzie i zobaczymy Go – tak samo jak kiedyś ujrzeli Go mędrcy, żydzi i faryzeusze, dobrzy i źli, mali i duzi… Przyjdzie i zobaczysz Go, Ty i ja.

Adwent jest czekaniem. Inaczej jednak czeka przestępca na sędziego, inaczej uczciwy pracownik na sprawiedliwego pracodawcę, jeszcze inaczej dziecko na wracającego z daleka ojca, a zakochana dziewczyna na tego, który jest miłością jej życia…

Jezus zachęca nas do czujnego oczekiwania, aby móc dostrzec znaki Jego bliskiego nadejścia. W przypowieści o synu marnotrawnym kochający ojciec, chociaż musi doglądać swojego majątku, wychodzi poza rozległe posiadłości i wypatruje syna. Nie wątpi w jego powrót i kiedy tylko dostrzega go z daleka, biegnie i bierze go w ramiona.

Czuwać to kochać. A ten, kto kocha, pragnie być z umiłowanym. Ten, kto kocha, czeka i tęskni. Ten, kto ma obietnicę spotkania, przygotowuje się do niego z największą starannością. Zostawia „swoje” sprawy, niekończące się prace i zobowiązania… i wybiega na spotkanie z Tym, który kocha do szaleństwa.

A Ty? Jak czekasz na zakochanego w Tobie Boga? Czy tęsknisz za Nim czasem? Czy wychodzisz Mu naprzeciw? Zaryzykujesz zmianę tempa napotykając adwentowy znak „STOP!” na drodze Twego biegu codzienności? Czy chciałbyś się wreszcie znaleźć w Jego ramionach?
Wiedz, że Bóg jako pierwszy przeżywa ten Adwent (łac. adventus – przyjście). Jezus czeka na Ciebie. Na Twoje przyjście. I dopiero wtedy, gdy Adwent Boga spotka się z Adwentem człowieka, naprawdę dzieje się Boże Narodzenie.

Bóg ma słabość do swego stworzenia, dlatego przyszedł jako słabe Dzieciątko. A Ty, na jakiego Boga czekasz?

s. Maria Magdalena OSU

Czwarta niedziela adwentu

22 grudnia 2013 Dodaj komentarz

Dziś ostatnia niedziela adwentu… W naszych domach zapewne pachnie już piernikami, ciastami, a w tych dniach jest coraz więcej krzątaniny, pośpiechu i świątecznych przygotowań, ale jedank to wciąż adwent, choć o Bożym Narodzeniu sklepy przypominają nam już od listooada, a księża cały adwent nawołują do nawrócenia. Czy poza przygotowaniem domu, przygotowałeś także swoje serce? Czy wypełniłeś polecenie Pana: Przygotujcie drogę Panu, dla Niego prostujcie ścieżki! (Mk 1,3)? Czy Twoje serce jest tak samo czyste jak Twój dom? Czy przeżyłeś prawdziwe nawrócenie? Czy zmieniłeś swoje życie w tym błogosławionym czasie? Czy przygotowałeś się do na przyjście Pana? Czy jesteś gotowy na Jego powtórne przyjście? Czy ważniejsze są dla Ciebie prezenty, świateczne zakupy, porządku w domu oraz góry jedzenia, z którego część wyląduje w śmieciach?

Kategorie:adwent, Przemyślenia

Oto on! Oto nadchodzi!

21 grudnia 2013 Dodaj komentarz

Cicho! Ukochany mój!
Oto on! Oto nadchodzi!
Biegnie przez góry,
skacze po pagórkach.
Umiłowany mój podobny do gazeli,
do młodego jelenia.
Oto stoi za naszym murem,
patrzy przez okno,
zagląda przez kraty.
Miły mój odzywa się
i mówi do mnie:
«Powstań, przyjaciółko moja,
piękna moja, i pójdź!
Bo oto minęła już zima,
deszcz ustał i przeszedł.
Na ziemi widać już kwiaty,
nadszedł czas przycinania winnic,
i głos synogarlicy już słychać
w naszej krainie.
Drzewo figowe wydało zawiązki owoców
i winne krzewy kwitnące już pachną.
Powstań, przyjaciółko moja,
piękna moja, i pójdź!
Gołąbko moja, ukryta w zagłębieniach skały,
w szczelinach przepaści,
ukaż mi swą twarz,
daj mi usłyszeć swój głos!
Bo słodki jest głos twój
i twarz pełna wdzięku».
Pnp 2, 8-14

W domach świąteczne przygotowania w pełni. Choinki zapewne już poubierane, ciasta w piekarnikach, sprzątanie wre. Wszystko po to, żeby dom był gotowy na przyjęcie gości. A Czy Twoje serce jest gotowe na przyjęcie Najważniejszego Gościa – Jezusa?

Kategorie:adwent, czytanie z dnia

Niepokalane Poczęcie NMP

8 grudnia 2013 Dodaj komentarz

20060221_maryja

Bądź pozdrowiona, Pani, Święta Królowo!

Bądź pozdrowiona, Pani, święta Królowo, święta Boża Rodzicielko, Maryjo, która jesteś Dziewicą, uczynioną Kościołem

i wybraną przez najświętszego Ojca z nieba, Ciebie On uświęcił z najświętszym, umiłowanym Synem swoim i Duchem Świętym, Pocieszycielem,

w Tobie była i jest wszelka pełnia łaski i wszelkie dobro.

Bądź pozdrowiona, Pałacu Jego, Bądź pozdrowiona, Przybytku Jego, Bądź pozdrowiona, Domu Jego.

Bądź pozdrowiona, Szato Jego, Bądź pozdrowiona, Służebnico Jego, Bądź pozdrowiona, Matko Jego.

I wy wszystkie święte cnoty, które Duch Święty swą łaską i oświeceniem wlewa w serca wiernych, abyście z niewiernych uczyniły wiernych Bogu.

(św. Franciszek z Asyżu)

Dogmat o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny ogłosił  uroczyście 8 grudnia 1854 r. bullą „Ineffabilis Deus” Pius IX. Uczynił to w Bazylice św. Piotra w Rzymie w obecności 54 kardynałów i 140 arcybiskupów i biskupów.

Pisał  tak: „Ogłaszamy, orzekamy i określamy, że nauka, która utrzymuje, iż Najświętsza Maryja Panna od pierwszej chwili swego poczęcia – mocą szczególnej łaski i przywileju wszechmocnego Boga, mocą przewidzianych zasług Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego – została zachowana nietknięta od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego, jest prawdą przez Boga objawioną i dlatego wszyscy wierni powinni w nią wytrwale i bez wahania wierzyć. Tym samym kto by tej prawdzie zaprzeczał, sam wyłączyłby się ze społeczności Kościoła, stałby się odstępcą i winnym herezji. Maryja od momentu swojego poczęcia została zachowana nie tylko od wszelkiego grzechu, którego mogłaby się dopuścić, ale również od dziedziczonego przez nas wszystkich grzechu pierworodnego. Stało się tak, chociaż jeszcze nie była wtedy Matką Boga. Bóg jednak, ze względu na przyszłe zbawcze wydarzenie Zwiastowania, uchronił Maryję przed grzesznością. Maryja była więc poczęta w łasce uświęcającej, wolna od wszelkich konsekwencji wynikających z grzechu pierworodnego (np. śmierci – stąd w Kościele obchodzimy uroczystość Jej Wniebowzięcia, a nie śmierci). Przywilej ten nie miał tylko charakteru negatywnego – braku grzechu pierworodnego;posiadał również charakter pozytywny, który wyrażał się pełnią łaski w życiu Maryii.”

Modlitwa do Niepokalanej o życie w świętości.

Dziewico Niepokalana, Matko Boga prawdziwego i Matko Kościoła! Ty, która objawiasz Twoją łaskawość i współczucie dla wszystkich, którzy pod Twoją uciekają się opiekę, wysłuchaj modlitwy wznoszonej do Ciebie z synowską ufnością i przedstaw ją Twemu Synowi, Jezusowi, naszemu jedynemu Odkupicielowi. Matko miłosierdzia, Nauczycielko ukrytej i cichej ofiary, Tobie, wychodzącej na spotkanie nam, grzesznikom, oddajemy w tym dniu całą naszą istotę i całą naszą miłość. Oddajemy Ci także nasze życie, naszą pracę, nasze radości, nasze słabości i nasze cierpienia. Udziel pokoju, sprawiedliwości i pomyślności naszym dniom, gdyż wszystko, co mamy i czym jesteśmy, powierzamy Twojej pieczy, Pani i Matko nasza. Chcemy całkowicie należeć do Ciebie, z Tobą iść drogą pełnej wierności Chrystusowi w Jego Kościele: prowadź nas zawsze swoją miłościwą ręką. Daj naszym ogniskom rodzinnym łaski, by szanowały i kochały poczynające się życie tą samą miłością, z jaką Ty w Twoim łonie poczęłaś życie Syna Bożego. Święta Dziewico, Maryjo, Matko pięknej miłości, strzeż nasze rodziny, by zawsze trwały w zgodzie, i błogosław wychowaniu naszych dzieci. Nadziejo nasza, spójrz na nas z litością, naucz nas nieustannie iść do Jezusa, a jeśli upadniemy, pomóż nam podźwignąć się i wrócić do Niego przez wyznanie naszych win i naszych grzechów w sakramencie pokuty przynoszącym spokój duszy. Błagamy Cię, udziel daru umiłowania wszystkich świętych sakramentów, które jako znaki pozostawił dla nas Twój Syn na ziemi. Wtedy, Matko Najświętsza, z pokojem Bożym w sumieniu, z sercem wolnym od złości i nienawiści, będziemy mogli nieść wszystkim prawdziwą radość i prawdziwy pokój, których źródłem jest Twój Syn, Pan nasz Jezus Chrystus, który z Ojcem i Duchem Świętym żyje i króluje na wieki wieków. Amen.