Archiwum

Archive for the ‘Duch Św.’ Category

Złapać Ducha Świętego

1244751263_296389

Nie raz czujemy się do niczego. Modlimy się- modlitwa się nie klei. chcemy być świeci-wyglądamy na prosiaków. Mamy pragnienie Boga- nic z tego nie wychodzi.

Często właśnie wtedy, gdy nic nam nie wychodzi, raptem coś się udaje, ktoś dzięki nam zmienia się na lepsze. Działa przez nas Duch Święty. Najczęściej wtedy, kiedy nie możemy już opierać się na sobie.

Pamiętam, kiedy pracowałem na wsi, pewnego wieczoru byłem w okropnym nastroju i przyszedł człowiek, który chciał się powiesić. W dodatku był bardzo wygadany i agresywny. W dyskusji wyszedłem strasznie mizernie. Mówiłem trzy po trzy. Nic mi się nie kleiło. Gdy wyszedł pomyślałem: „Boże kochany, jakim jestem złym księdzem! Taką okazję zmarnowałem! Zniszczyłem człowieka! Nie powiedzialem mu nic mądrego.” Tymczasem po kilku dniach otrzymałem list: „Dziękuję. Tyle spokoju znalazłem w rozmowie z księdzem”. Co się stało? Działał Duch Święty.

Każdy może się przyłapać na tym, że właśnie wtedy, kiedy nic mu nie wychodzi- czyni coś dobrego. Złapał Ducha Świętego na gorącym uczynku.

/ks. Jan Twardowski/

 

 

Kategorie:Duch Św.

Prośba o Ducha

images

Panie, dzisiaj prosimy by Twój Duch zstąpił na nas.

Otwórz nasze oczy, abyśmy widzieli Ciebie na nowo.

Otwórz nasze usta, abyśmy mogli głosić Twe słowo.

Gdyż chcemy być Panie blisko Ciebie.

Chcemy patrzeć na Ciebie i Ciebie słuchać.

Duchu Święty, otwieraj nas na słowa Pana

Obmywaj nasze serca z wszelkich ran, obdarzaj je Jego pokojem.

Ześlij na nas płomień, który nigdy nie gaśnie.

Daj nam ufność, byśmy dali się porwać Jego tchnieniu.

.

Kategorie:baza modlitw, Duch Św.

Duchowa adopcja- korzyść tylko dla adoptowanych?

siostra

fot. Małgorzata Kozicka

 

„Podobnie także Duch przychodzi z pomocą naszej słabości . Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak,  jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami. Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha, [ wie ], że przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą .” (Rz 8, 26-27)

Wielu mogłoby zapytać jak ma się słabość na modlitwie do dzieł Duchowej Adopcji Sióstr Zakonnych czy też Duchowej Adopcji Kapłanów. Otóż się ma, a ja nawet wiem jak bardzo.

 

O samej adopcji…

Na dzieła natknęłam się dzięki moim znajomym. Nigdy nie pomyślałabym, że mogę przyczynić się do, w pewien sposób, publicznej pamięci modlitewnej za osoby, które całe swoje życie poświęciły Jedynemu i Prawdziwemu Bogu. Pierwszą adopcję podjęłam w 2011 roku i była to adopcja roczna przypadkowo wybranego kapłana z „Listy rezerwowej”. Był to pewien sposób sprawdzenia siebie w modlitwie, czy podołam, czy wytrzymam. Wytrzymałam. Zrezygnowałam jednak z kontynuacji tej adopcji (dziś dzięki Bogu ten kapłan jest objęty adopcją przez jakąś dobrą duszyczkę : ). Wybrałam teraz konkretnego, znajomego mi kapłana, a wtedy nawet neoprezbitera. Zdecydowałam się na adopcję stałą i póki co z wszelkim błogosławieństwem w niej trwam. Kolejną adopcją, jeszcze nawet w tym samym roku, była adopcja siostry zakonnej. Również stała i również znanej mi osoby, a nawet mojej animatorki na letnich rekolekcjach Ruchu Światło- Życie. Pięć miesięcy temu podjęłam się trzeciej adopcji, jak można się domyślić również stałej i również znanej mi osoby, a nawet więcej- mojego kierownika duchowego.
Wszystkie adopcje stały się częścią mojego życia. Mając wkład w formację tych trzech osób, mam świadomość, że moje modlitwa nie jest czymś pustym, czymś bezsensownym i czymś byle jakim. Przyczyniam się choć trochę do ich drogi, do ich wyboru i do ich doskonałości.

… o słabości na modlitwie i wyciąganiu korzyści.

Nigdy nie umiałam się modlić, albo raczej nigdy nie potrafiłam ubrać jej w słowa. Nie chciałam odklepywać regułek, było to dla mnie za „suche”. Chciałam rozmowy, tak jak Mojżesz wchodzący do Namiotu Spotkania: „A Pan rozmawiał z Mojżeszem twarzą w twarz , jak się rozmawia z przyjacielem.” (Wj 33, 11a). Na modlitwie zasypiałam, a nawet zaniedbywałam ją przez kilka dni z rzędu.  Mogłoby się wydawać, że skoro odczuwam słabość na modlitwie to „branie się” za wszystkie modlitewne, adopcyjne zobowiązania jest rzutem kulą w płot. A to dzięki moim duchowym „dzieciom” jestem spokojniejsza. Regularna modlitwa była dla mnie w pewien sposób odklepaniem modlitwy „bo tak trzeba”. Dopiero niedawno doszło do mnie, że właśnie ta regularność jest nie tylko wypełnianiem zobowiązania ale przede wszystkim spotkaniem z Bogiem. Jeżeli codziennie poświęcałam Jemu mniej czasu, tak teraz z każdą modlitwą poświęcam mu o minutę, dwie, trzy tego czasu więcej.

Korzyści są przeogromne. Obfitość łask- jak błogosławieństwo.  Decyzje są zobowiązujące, ale jeżeli ma to działać na adoptowanych i adoptujących, to naprawdę warto!

„Ja Pan powołałem Cię słusznie…” (Iz 42, 6a)

chrzestPanskiKażdy z nas zyskał charakter, osobowości ciało więc stał się człowiekiem. Każdy z nas zyskał imię- choć wiele osób posiada to samo imię to jednak każdy jest na swój sposób wyjątkowy. Każdy ma szansę na obfitość łask danych przez Pana, aż w końcu każdy ma szansę na… miłość.

Chrzest

Z chwilą Chrztu Świętego stajemy się w pełni członkiem Kościoła- jedynego, świętego, powszechnego i apostolskiego. To ten Kościół będzie mi odtąd drogą ku życiu wiecznemu. Zostajemy związani w miłości, którą daje nam Bóg Ojciec. Podczas obrzędu polania głowy wodą i przy jednoczesnym wypowiadaniu słów przez kapłana: „Ja Cię chrzczę w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”, zostajemy w pełni oczyszczeni z grzechu pierworodnego, wiec wypełnia się a jednocześnie rozpoczyna wielka miłość Boga.

Podobnie jest z chrztem Jezusa w Jordanie. Mogłoby się wydawać, że nie potrzebuje On tego skoro jest nam dany jako Zbawiciel, Odkupiciel,  Bóg i człowiek zarazem, skoro jest już święty, bez grzechów. Jednak to właśnie ta natura człowieka jest głównym powodem chrztu, aby ludzie zgromadzeni nad Jordanem , byli świadkami początku publicznej misji Jezusa, a więc wejścia w Kościół wraz z innymi.  Zostaje napełniony Duchem Świętym w sposób widzialny, aby odtąd móc rozlewać tego samego Ducha w serca innych, rozlewać miłość, „która jest więzią doskonałości” (Kol 3, 14b).

Napełniony Duchem Świętym czyli…

…powołany. Każdy z nas otrzymuje jakiś dar, charyzmat, którym może się dzielić z innymi. Powołaniem nie nazywamy tylko ofiarowania swojego życia Bogu w służbie zakonnej, kapłańskiej, to także zwykłe codzienne czynności, to macierzyństwo, ojcostwo, cierpienie, misja. Odkrycie powołania musi rodzić się w miłości, miłości Boga do człowieka ale przede wszystkim miłości człowieka do Boga. Oto mój Sługa, którego podtrzymuję, Wybrany mój, w którym mam upodobanie”(Iz 42, 1)– wybrany nie dlatego, bo był według Boga dobrym człowiekiem, nie dlatego, że spełniał listę wymagań aby zostać Mesjaszem, a dlatego, że zjednoczył się z Bogiem, jeszcze przed narodzeniem, w miłości.

Miłość doskonała

Każdy otrzymuje od Boga szansę, by być kochanym i by prawdziwie kochać. W nim znajdujemy ojcowskie ramię, gotowe pocieszyć. To on jest cierpliwy, łaskawy, Ten, który się nie gniewa, nie szuka poklasku, który nie dopuszcza się bezwstydu, który wszystko znosi i wszystko przetrzyma, a przede wszystkim, Ten, który się nie kończy. Miłość może być wtedy doskonała, kiedy posiądziemy cechy Miłości Bożej, a więc skierowanej ku drugiemu. Zapominając o sobie.

Starajmy się posiąść tę Miłość, w duchu przyjętego Chrztu Świętego i napełnieni Duchem Świętym, abyśmy mogli usłyszeć u bram nieba:

„Ja Pan powołałem Cię słusznie” (Iz 42, 6a)

Muzyczne modlitwy

20 grudnia 2014 Dodaj komentarz

Wsłuchując się w Ducha Świętego płynącego we mnie pomyślałem aby podzielić się z Tobą własnymi przemyśleniami na temat wybranej, najbardziej do mnie przemawiającej, twórczości zespołu muzycznego „Red”, w ramach DDASZ-u, Jest ona bardzo bliska memu serduszku i towarzyszy mi od kilku lat. Moim zdaniem te utwory są przykładami wartościowymi dziełami muzycznymi. Z albumu „End of Silence” przykuwają moją uwagę trzy kawałki. Breathe Into Me – według mnie dotyczy sytuacji jak zapętlam się przy odwracaniu się od Bożego miłosierdzia, chwil gdy upadam, a następnie gdy buntuję się przeciwko własnej grzeszności i zdążam ku nawróceniu. Let Go – odczytuję jako dźwiękowe wyrażenie tego kiedy spragniony wolności modlę się o uwolnienie od kuszenia. Odtwarzam go sobie i wrzeszczę, gdy czuję pokusy lub poczucie marności. Lost – odkryłem w nim świetnie wyrażony przykład opisu słownego swojej uczuciowej relacji ze Stwórcą.

SwieczkaZ albumu „Innocence and Instinct” porusza mną pięć piosenek. Start Again – moim zdaniem przedstawia uczucie po tym jak uczestniczę w sakramencie pokuty i pojednania, oraz gdy ogarnia mnie strach przed ponownym poddaniem się słabości połączony ze wzruszeniem przy odczuwaniu miłosierdzia Boga. Never Be the Same – odbieram w nim piękne przedstawienie kiedy odwzajemniam darzenie miłością dobrotliwego Boga, która z każdym dniem jest coraz silniejsza, po doświadczaniu kolejnych cudów życia. Out From Under – kawałek ten posiada w sobie wykrzykiwane uczucia wyrzutów wobec momentów skruszonego zrozumienia, że podejmuję błędną decyzję podjęcia samodzielnej walki z grzechem, kiedy wydaje mi się, że nie odczuwam obecności Boga. Szczególnie silnie i gniewnie czuję się tak podczas notorycznego upadania. Overtake you – uświadamiając sobie wolność i Bożą siłę płynącą przez moje ciało, serce i duszę, nieważne w jak głębokim i gęstym leżę błocie, słucham go i równocześnie śpiewam słowa gdy bezdyskusyjnie odrzucam szatana. Uważam ten utwór za dotychczasowe największe arcydzieło tego zespołu. Nothing and Everything – wspaniale odzwierciedla wewnętrzną walkę jaką toczę każdego dnia z zagnieżdżonym we mnie złem.

Weźmijcie Ducha Świętego!

7 czerwca 2014 Dodaj komentarz

Od Zmartwychwstania wciąż przygotowujemy się do jednego wydarzenia – przyjęcia zesłanego nam Ducha Świętego. Zapewne wielu z nas jest już po bierzmowaniu – przyjęciu pełni Jego darów, lecz często są to tylko puste frazesy, które niewiele znaczą. Ewangelię czytaną dziś w kościołach z racji dzisiejszego Zesłania Ducha Świętego.

Kiedy nadszedł dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu. Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić. Przebywali wtedy w Jerozolimie pobożni Żydzi ze wszystkich narodów pod słońcem. Kiedy więc powstał ów szum, zbiegli się tłumnie i zdumieli, bo każdy słyszał, jak przemawiali w jego własnym języku. Czyż ci wszyscy, którzy przemawiają, nie są Galilejczykami? – mówili pełni zdumienia i podziwu. Jakżeż więc każdy z nas słyszy swój własny język ojczysty? – Partowie i Medowie, i Elamici, i mieszkańcy Mezopotamii, Judei oraz Kapadocji, Pontu i Azji, Frygii oraz Pamfilii, Egiptu i tych części Libii, które leżą blisko Cyreny, i przybysze z Rzymu, Żydzi oraz prozelici, Kreteńczycy i Arabowie – słyszymy ich głoszących w naszych językach wielkie dzieła Boże. (Dz 2,1-11)

To czytanie z księgi Dziejów Apostolskich wywołuje u nas efekt wielkiego zdumienia. W końcu jest to wydarzenie doprawdy spektakularne. Szum z nieba, uderzenie gwałtownego wiatru, a w dodatku zgromadzeni z różnych terenów rozumieją jak Galilejczycy do nich przemawiają, każdy słyszy swój ojczysty język. Czyż to nie jest zdumiewające? A do tego Jezus, który po raz kolejny od Zmartwychwstania ukazuje się Apostołom, przychodząc do nich mimo drzwi zamkniętych.

Wieczorem w dniu Zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane. (J 20,19-23)

Po tych czytaniach zapewne nie jeden westchnął myśląc sobie, jak to fajnie by było czegoś takiego doświadczyć. Tu warto pamiętać, że słowa Jezusa: Weźmijcie Ducha Świętego! Są skierowane także do nas – chrześcijan XXI wieku. W końcu chyba każdy, kto ma kontakt z tymi czytaniami, został ochrzczony, więc te słowa to wyzwanie i zadanie także dla nas. Zwłaszcza, że zapewne wielu zostało już bierzmowanych. Ale co to dla Ciebie znaczy, że ileś tam lat temu przyjąłeś ten sakrament? Czego oczekujesz? Czy również takich spektakularnych wydarzeń?

Ks. Mariusz Pohl w rozważaniach na tę uroczystość pisze tak: Duch Święty na ogół nie działa z pominięciem człowieka i jego wkładu, lecz powołuje nas do współpracy. Obdarza nas pewnymi uzdolnieniami i możliwościami, których sami z siebie, nawet z największym wysiłkiem nie bylibyśmy w stanie wykrzesać. Gdy jednak pozwolimy Bogu działać w sobie, wtedy natychmiast zaczną się pojawiać rezultaty przekraczające nasze możliwości. Pewnych efektów naszych działań nie jesteśmy w stanie przewidzieć nawet w najśmielszych oczekiwaniach. Natomiast inne działania, nie po myśli Boga, nie przyniosą rezultatów, nawet gdybyśmy wykorzystali wszelkie dostępne środki.

Ileż w tym prawdy! Często działanie Ducha nie jest spektakularne i wielkie, nie będziemy mieli na czołach wypalonych płomieni czy nie opanujemy wszystkich języków świata, żeby wszystkich teraz ewangelizować jak Apostołowie. Czasem będzie to ledwie zauważalne tchnienie, jakiś pomysł, który okaże się kluczowy, czasem to będzie coś bardziej widocznego – jakiś charyzmat czy uzdrowienie. Jednak niezależnie jak od tego warunek jest jeden – należy się otworzyć na Jego działanie i tchnienia. Gdyby nie te tchnienia – Apostołowie nie umieli by się porozumieć z przedstawicielami różnych narodowości normalnie nie umiejacych ze sobą się porozumieć. Często jest to kontrastowane z przedstawieniem wieży Babel, gdzie nastąpiło pomieszanie języków. Dziś żyjemy w dziwnych czasach, w których nie umiemy się porozumieć z naszym sąsiadem, bratem, bliźnim, mimo używania jednego języka – taka współczesna wieża Babel. Nie dość, że nie umiemy się porozumieć, to brat z bratem są często ze sobą skłóceni. Ale, żeby tą barierę przełamać, przejść ponad podziałami,  jest niezbędne otwarcie się na działanie Ducha Świętego! Warto pamiętać także o słowach św. Arnolda Janssena: Tak mało się kocha Ducha Świętego. A przecież jest On Bogiem miłości.

To jak? Otworzysz się na działanie Ducha i dasz mu się prowadzić? Nie będziesz głuszyć jego natchnień w Twoim sercu? Duch Święty jest zesłany także dla CIEBIE! Więc weźmij Ducha Świętego i nie zamykaj się na Jego działanie!;)