Archiwum

Archive for the ‘Dzienniczek s.Faustyny’ Category

Drogą, prawdą i życiem – MIŁOSIERDZIEM

23 kwietnia 2017 Dodaj komentarz

Wielu rodziców mówi do swoich dzieci wchodzących w dorosłość „abyś nigdy nie cierpiał(a) z miłości, znajdź sobie takiego/taką, która Cię nie zrani”… Piękne słowa i pokazują troskę o swoje dzieci. No właśnie. I teraz pytanie czy można cierpieć z miłości? Czy warto cierpieć dla miłości? Czy warto cierpieć bo kogoś się kocha?

Jezus pokazał, że z miłości można cierpieć, pokazał, że warto cierpieć dla miłości i, że warto cierpieć jeśli się kogoś kocha. Jezus na krzyżu wycierpiał wiele (rozważaliśmy to w Wielki Piątek) Jego ból był tak wielki, że aż trudno to sobie wyobrazić. Ale Jezus cierpiał do końca, do końca czyli aż do śmierci cierpiał dla miłości… Miłość cierpi dla miłości, Bóg cierpi za ludzi, za ludzi, których kocha. Powinny teraz pojawić się uśmiechy na naszej twarzy! Bo żadne stworzenie, żadne bóstwa tego nie zrobiły dla swego ludu, zrobił to natomiast Bóg, Miłość.

Żaden człowiek nie chce cierpieć, nikt nie chce wydać się na cierpienie za kogoś kogo nie lubi, nie ufa mu. Nie chce cierpieć za kogoś kto źle nam życzy… Jezus potrafił… Cierpiał za nas. I dalej cierpi… 22 lutego 1931 roku Jezus przyszedł do siostry Faustyny Kowalskiej, do prostej zakonnicy, która gdy ktoś czytał jej dzienniczek wie, że spowiadała się z nawet nie swoich przewinień! Tak kochała Jezusa, że przepraszała Go za grzechy innych! Jezus przyszedł do niej i zostawił jej Swój testament… A właściwie przypomniał go… Testament Bożej miłości, napisany krwią na krzyżu! Bo Jezus umierając na krzyżu nadal nas kocha, nadal pragnie nas i nadal cierpi za nas…

1111117660

Każdy mój, Twój, nasz grzech mówi Jezus rani Jego serce. Ale mimo największych grzechów zapisał w testamencie, że odpuści je nam! Jezus odpuści nam grzechy! To jest coś nie ludzkiego! Jak można zabójcy swojej rodziny odpuścić grzechy? Jak można uzależnionemu od alkoholu odpuścić przewinienia? Jak można odpuścić grzech aborcji kobiecie? To nie jest ludzkie! Tak, to prawda bo Jezus jest Bogiem! Jezus jest Bogiem, który mówi Ja jestem drogą, prawdą i życiem!

  1. Drogą, która prowadzi do oczyszczenia duszy
  2. Prawdą, która prowadzi po bezpiecznej ścieżce
  3. I życiem, które daje moje miłosierdzie!

Czy jest coś piękniejszego? I Jezus mówi dalej, że „Tym, którym odpuścicie grzechy są im odpuszczone” daje ludziom sakrament, który pozwala zanurzyć się w oceanie miłosierdzia! Można w to nie wierzyć i być jak Apostoł Tomasz, można uwierzyć dopiero przy bezpośredniej interwencji Boga! Ale „Błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli”

Biczowanie, cierniem ukoronowanie, droga krzyżowa, obnażenie z szat, przybicie do krzyża, śmierć na krzyżu…. To zrobili żołnierze… A Ty jak zraniłeś Jezusa? Jakie grzechy ranią Jezusa?

I powiem Ci coś Jezus uśmiecha się do Ciebie, błogosławi Ci i mówi idź do spowiedzi i przyjmij mnie do swego serca. I żeby tego było mało mówi:

Sprowadź do serca mego wszystkich grzeszników, dusze kapłańskie i zakonne, dusze pobożne i wierne, pogan i tych, którzy mnie jeszcze nie znają, dusze braci odłączonych od Kościoła, dusze ciche i pokorne, dusze małych dzieci, dusze, które wysławiają moje miłosierdzie, dusze, które są w więzieniu czyśćcowym, dusze oziębłe i całą ludzkość. A gdy już te dusze sprowadzi do swego serca przez koronkę do Mego Miłosierdzia zanurz je w oceanie Mej nieogarnionej miłości!


Hebrajskie słowo, które tłumaczymy jako miłosierdzie (rachamim), ma swój źródłosłów w czasownikowym rdzeniu racham, oznaczającym w pierwszym rzędzie poruszenie spowodowane miłością. Od czasownika racham pochodzi rzeczownik rechem, oznaczający łono matki. Z tego powodu również racham zaczęto wiązać z macierzyństwem. Od słowa rechem wywodzi się zaś rzeczownik rachamim, który w Starym Testamencie występował tylko w liczbie mnogiej, wyrażając dosłownie… wnętrzności. Chodziło o obrazowe pokazanie, że pewne uczucia wywołują niejako poruszenie w człowieku całego jego wnętrza.

Czasem mówi się, że kiedy ktoś się zakocha, to czuje motyle w brzuchu. W tym wypadku chodziłoby o coś znacznie zwielokrotnionego, podniesionego do n-tej potęgi.

Nam może wydawać się dziwne, że słowo, które tłumaczymy w przekładach jako miłosierdzie po hebrajsku ma tak naturalistyczne znaczenie, ale w językach semickich bardzo często pojęcia abstrakcyjne wyrażane są rzeczownikami odnoszącymi się do konkretnego przedmiotu lub części ciała. Na przykład słowo jad oznacza rękę, ale też opiekę, pośrednictwo lub kierownictwo (Wj 2,19; 35,29; 38,21; Rdz 42,37); Słowo af odnosi się zarówno do nozdrzy, jak i do gniewu (Rdz 24,47; 27,45). Gniew Boga to dosłownie nos Boga. Jaki tu można widzieć związek, czyli co ma piernik do wiatraka? Wytłumaczenie jest bardzo proste – kiedy ktoś się gniewa, to jego nozdrza się rozszerzają. Centralnym rysem miłosierdzia Boga jest natomiast fakt, iż wypływa ono z Jego wnętrzności. Pierwszym elementem miłosierdzia jest głębokie współczucie płynące z ludzkiego lub Bożego wnętrza, jako reakcja na ludzką nędzę, nieszczęście. Podobne zjawisko obserwujemy w języku greckim, w którym czasownik splanchnidzesthai oznacza wzruszyć się, zlitować się, a rzeczownik splanchna (dosłownie wnętrzności), występujący niekiedy z dopełniaczem eleous lub oiktirmón; oznacza wnętrzności miłosierdzia, czyli serdeczną litość, serdeczne miłosierdzie.

 

Nowy Testament, zachowując dawne, ogólne pojęcie miłosierdzia, nadał mu treść o wiele bogatszą, rozszerzającą jego zakres. Miłosierdzie w Nowym Testamencie wyraża się bowiem w osobie i działaniu Jezusa Chrystusa. On podejmuje się realizacji zbawczego planu Ojca i całkowicie go wypełnia. Miłosierdzie nowotestamentalne jest rozumiane uniwersalnie, nikt nie jest z niego wyłączony, chyba że sam sprzeciwia się łasce pochodzącej od Boga. To miłosierdzie jest okazywane przede wszystkim w przebaczaniu przez Boga grzechów, chociaż Jego opatrzność dotyczy wszystkich spraw ludzi, a nawet całego świata.

Miłosierdzie czynione przez Chrystusa zawsze prowadzi do ocalenia człowieka, a także do jego wewnętrznej przemiany. Jezus najpierw wybawia od zła fizycznego, następnie uzdrawia ducha. Nowy Testament podkreśla znaczenie miłosierdzia jako przymiotu, któremu ludzkość zawdzięcza zbawienie i uświęcenie dokonane przez śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa.

Typowym przykładem zbawczego charakteru miłosierdzia Jezusa jest przypowieść o synu marnotrawnym. Obraz miłosierdzia znany ze Starego Testamentu zostaje tutaj pogłębiony. Chociaż słowo „miłosierdzie” nie występuje bezpośrednio w tekście paraboli, to jednak jego istota zostaje wyrażona przez wskazanie przyczyny skłaniającej ojca do przebaczenia synowi. Zostaje to podkreślone przez użycie wyrażenia „poruszenie wnętrzności”, będącego odpowiednikiem hebrajskiego racham. W tej przypowieści miłosierdzie przybiera kształt miłości doskonałej – agape, która jest zdolna do pochylenia się nad każdym człowiekiem.

Miłosierna sprawiedliwość

29 stycznia 2017 Dodaj komentarz

jezus_rybacy4-400x0.jpg

„Pójdźcie za Mną, a sprawię, że będziecie łowić ludzi”

Ale jak łowić ludzi, jak głosić im, że Bóg jest miłosierny? Jak mówić o Bożym Miłosierdziu gdy dzieje się tyle zła, gdy na świecie jest tyle niesprawiedliwości, gdy często nie mamy co włożyć do garnka, gdy brakuje nam na ciuchy. Jak mówić o miłosierdziu?

Jezus nie przyszedł do sprawiedliwych, ale do grzeszników. Jezus nie przyszedł do zdrowych, ale do chorych. Jezus przyszedł dać nadzieję ta gdzie jej brakuje, dać światło tam gdzie jest ciemno. Jezus jest rybakiem, który zawsze wróci z pełną siecią. Jest rybakiem, który nakarmi nie tylko swój dom, ale sąsiadów, a nawet całą ludzkość. Jezus nie potrzebuje pieniędzy by być bogatym, On jest bogaty bez pieniędzy.

Ktoś może powiedzieć co to za bzdury…. Ale taka jest prawda. Jezus przyszedł do biedaka. I daje temu biedakowi nadzieję, przynosi mu pokój serca by nie martwił się o siebie a o innych. A martwiąc się o  innych nigdy nie zazna głodu. Jezus przyszedł do niesprawiedliwie osądzonego i mówi, że jego dom jest tam gdzie dom Ojca – w niebie. Jezus przyszedł do grzesznika i odpuszcza mu grzechy i daje mu nowe, czyste serce. A Jezus robił tylko to co mówi Ewangelia. A Ewangelia mówi:

„Głosił Ewangelię o królestwie i uzdrawiał ludzi ze wszystkich chorób i słabości”.

Ale Jezus nadal głosi i uzdrawia. Nadal jest z nami! Nadal przychodzi do biedaków, niesprawiedliwie sądzonych, grzeszników i do Ciebie. Przychodzi do Ciebie i odpuszcza Ci grzechy. Mówi kocham Cię. On Ci wyznaje miłość. Przychodzi ponownie i wyznaje Ci miłość w Kościele. Przychodzi ponownie i wyznaje Ci miłość w  sakramentach. Przychodzi ponownie i wyznaje Ci miłość w Ewangelii. Możemy cały czas być przy nim, cały czas otrzymywać wyznania miłości Ale czy tego chcemy?

Co daje nam najwięcej szczęścia? Co da nam spokój serca? Co potrzeba Ci do szczęścia? Każdy odpowie inaczej, każdy jest inny ale do szczęścia brakuje nam Jezusa. On, tylko On może dać nam szczęście. I przychodzi do Świętej Faustyny, mówi o swoim miłosierdziu, mówi jak ważna jest modlitwa o miłosierdzie, mówi, że mimo wszystkich naszych przewinień nam je odpuszcza i nadal nas kocha! Gdy ktoś czytał dzienniczek Świętej Faustyny to jestem tego pewien uronił łzę. Bo uświadamiając sobie swoją nicość i niezrównane miłosierdzie Boże wypełniała go nieznana moc. Niby szczęście, radość i smutek na raz.

W życiu nie zawsze będzie nam łatwo, nie zawsze będzie kolorowo. Nie zawsze będziemy mieli co jeść, w co się ubrać ale to nie oznacza, że Jezus przy nas nie ma. Święta siostra Faustyna miała chwile w swoim życiu, że nie czuła obecności Bożej, nie czuła, że Bóg z nią jest. I w takich chwilach nie przystępowała do komunii świętej. I Jezus objawiając się jej po dłuższym czasie mówi do niej: że jest przy niej zawsze i nigdy mamy się nie bać. Bo któż jak Bóg może nam dać szczęście?

A gdy już te szczęście osiągniesz nigdy nie poddawaj się w wchodzeniu na drabinę do nieba. Bo ta drabina jest długa i jest na niej pełno niebezpieczeństw, będziesz miał chwile, w których będziesz chciał zejść, nie iść dalej. I przyjdzie czas gdy będziesz miał dość, gdy będziesz miał chwilę smutku, gdy nie będziesz odczuwać obecności Boga. Wtedy módl się. Módl się mimo bólu i łez i spójrz Jezusowi prosto w oczy a wtedy wszystko zrozumiesz. Zrozumiesz to co mówi od wieków: „Pójdź za Mną, a sprawię, że będziesz łowić ludzi”.

Jezus potrafi uleczyć Twoje rany po grzechu, Twoje uzależnienia, bo On leczy wszystkie choroby. Ale najpierw leczy Twoją duszę. Bo możesz nie mieć ręki i nogi a z czystą duszą wejdziesz do nieba! Gdy patrzę na pontyfikat Papieża Franciszka to widzę wyraźnie, że jego nauczanie wyraża się w tym zdaniu: Nie ma takiego grzechu, którego Bóg nie odpuści! Papież wbija nam to do głowy! Bóg wszystko nam odpuści i chce by piekło było puste jak najdroższe sklepy! Ale aby piekło było puste to sam sobie wybacz te grzechy. Bóg robi to podczas spowiedzi. A Ty? Czy potrafisz wybaczyć siebie grzech? Czy potrafisz zrozumieć, że już go nie ma? Czy rozumiesz, że masz białą kartę, że zaczynasz wszystko od nowa? Nie zmarnuj tego! Pokaż Jezusowi, że tylko On jest Panem!

Wyobraź sobie ocean. Wszechpotężny bezmiar wód a na jego brzegu stojącego człowieka. Jak czuje się ten człowiek? Tak samo jest z Bożym Miłosierdziem. Miłosierdzie Boże jest jak taki ocean. Jak się czujesz przed takim oceanem? Ta woda w jedną sekundę potrafiłaby Cię pochłonąć. Miłosierdzie właśnie tak nas pochłania. Gdybyśmy sobie to uświadomili to umarlibyśmy!

Ale to nie jest ślepe miłosierdzie. Bo można całe życie grzeszyć i wejść do nieba a można też nie wejść. Bóg nie jest bezwzględnym sędzią, który ma własny kodeks karny. Bóg sam zbada Twoją duszę. Matka Teresa z Kalkuty mówiła:

 Nie liczy się wcale wspaniałość twego działania, ale miłość, jaką w nie włożyłeś; nie to, jak wiele uczyniliśmy, ale przede wszystkim to, jak wiele miłości włożyliśmy w swe czyny.

Kocham Cię… cały czas!

13 sierpnia 2016 Dodaj komentarz

Kiedy przychodzimy do świątyni stajemy przed Bogiem a w sercu wypowiadamy modlitwę. Każdy dziękuje, przeprasza i prosi o łaski. Czasem zdarza nam się w tej modlitwie odpłynąć, pomyślimy czy zupa została zdjęta z gazu, czy telewizor jest wyłączony itd….

W tym wszystkim widzimy, że nasza modlitwa nie jest doskonała, że zawsze będzie coś co będzie nas próbowało od Boga odciągnąć. Może zdarzyć się tak, że przez to nie będziemy odczuwać obecności Boga i będziemy się od Niego oddalać. Bóg doskonale o tym wie. I co więcej pozwala na to!

Święta Siostra Faustyna miała też takie problemy. Czytając jej dzienniczek widzimy, że wiele razy jej głowę zaprzątały złe myśli lub nie był skupiona na modlitwie. Choć objawiał się jej Jezus miała trudności w rozmowie z Nim. Pytała Go czemu tak się dzieje, czemu gdy człowiek chce poznać Boga wtedy pojawiają się trudności?! Dostała odpowiedź, która może nas zdziwić. Bóg cieszy się z naszych trudności, cieszy się, że nie podobają nam się te modlitewne trudności. Cieszy się, że człowiekowi nie wystarczy tylko wyklepanie paru modlitw. Cieszy się z tego, że może przez godzinę będziemy walczyć ze złymi myślami próbując skupić się na modlitwie a tylko minutę tak serio z Nim pogadamy!

Jezus Miłosierny wiedział, że człowiek nieustannie będzie musiał walczyć. I dlatego by nas do siebie zbliżyć daje nam wiele dowodów swojej miłości. Jednym z tych dowodów jest Jego zstąpienie na ziemię. Uniżył siebie i stał się człowiekiem!

Trwają wakacje, może ktoś ma urlop lub na niego czeka. Kolejne wakacje, wyjazdy… Kolejne tygodnie odpoczynku. Każdemu się przecież należy! Ale czy ten czas zbliży nas do Boga? Może właśnie kilka dni ze swojego odpoczynku warto oddać Bogu? Pomyśl co wydarzyło się w twoim życiu od ostatnich wakacji!? Czy przez ten czas Bóg wyraźnie działał w Twoim życiu? Jeśli tak to jest znak, że warto ofiarować Bogu chociaż jeden dzień ze swojego urlopu. Nie mówię o niedzieli. Może warto pojechać do jakiegoś sanktuarium i tam za wszystko podziękować?

Ale Jezus wiedział, że nie będzie łatwo…. Zaraz znajdzie się coś co będzie nas próbowało od tych planów odciągnąć. Może kolega zaproponuje lepszy wyjazd? Może szef nie da urlopu? Może nie będziemy mieli pieniędzy by gdzieś wyjechać bo trzeba oszczędzać? Wszystko może się zdarzyć!

I Jezus wychodzi do nas po raz kolejny! Każe namalować obraz. Obraz, który powinien być w każdym domu. Ale nie tylko w domu ale też i w sercu….

Obraz Jezusa Miłosiernego to wyraźne wyjście Boga do człowieka. Bóg znów zstępuje na ziemie i na nowo pokazuje swoje oblicze. Znów przypomina swoje słowa:  MIŁUJCIE SIĘ WZAJEMNIE JAK JA WAS UMIŁOWAŁEM!!! Jezus znów przypomina swoje słowa. Dzięki tym słowom na nowo zagości w nas pokój i radość. Tylko jak się wzajemnie miłować?

Jezus umiłował nas kładąc ręce na krzyż. I powiedział róbcie to co Ja! Ale nie każe nam się krzyżować. On każe wziąć swój krzyż a nawet pomóc nieść krzyże innych. Każe pomagać czynem, słowem i modlitwą. Dzięki temu zrozumiemy słowa Miłości – Boga, bo Bóg jest Miłością. A jeśli zrozumiemy sowa Boga wszystko stanie się prostsze. Nasza choroba, ten wypadek, uzależnienie…. Wszystko stanie się prostsze i może nie od razu wygramy ale Miłość ogarnie nas i da nam siłę i odwagę na walkę! Jedyne co trzeba zrobić to oddać się bliźnim. To każe sam Bóg! Mówi oddaj się innym a wtedy zrozumiesz, poznasz, pokochasz!

Ale szatan tez daje nam wskazówkę, jak zniszczyć całe swoje życie. I wybiera ją coraz więcej osób. Zamiast słów Boga wybierają słowa szatana, które są o wiele prostsze i łatwiejsze do wypełnienia. Kochajcie się wzajemnie! Szatan mówi tylko tyle i aż tyle. On nie chce naszego szczęścia. Mamy się kochać nie ważne jak… Fizycznie, psychicznie… Róbcie co chcecie, zmieniajcie partnerów, kochanki/ów. Szczęśliwy masz być tylko ty nie druga osoba i tak mówi do każdego. To o wiele prostsze bo prowadzi do upadku. Wielkiego upadku. Spójrzmy na dzisiejszy świat. Przykazanie diabła wybiera coraz więcej osób i świat upada… Czy rządzący na świecie kierują się dobrem każdego człowieka? Czy tylko swoim lub swojego narodu? Wybierają prostsze wezwanie, prostsze ale chodzi tu nie o czysta miłość jaką daje nam Bóg ale brudną, zanieczyszczoną – diabła.

Często człowiek ma problem w rozróżnieniu głosu Boga od diabła. W końcu diabeł też został stworzony przez Boga i niósł siwiało. I teraz też nosi światło tylko, że prowadzi nas ono do ciemności…. Bóg daje tez światło – Maryję i ona prowadzi nas do Boga!

Ale każdy z nas ma sumienie czyli mały, cichy głos swoim sercu. Od nas zależy kto będzie przemawiał do nas. Od nas zależy komu oddamy mikrofon do naszego serca. Możemy oddać internetowi, telewizji ale czy zawsze mówią prawdę? Możemy oddać mamie, koledze… Ale czy nie lepiej oddać ten mikrofon Bogu? Wystarczy tylko narodzić się na nowo! Czyli iść do spowiedzi i oczyścić swoje sumienie. I po pewnym czasie znów mikrofon naszego sumienia wpadnie w ręce Boga, który już szykuje dla Ciebie kolejne wspaniałe historie, w których jeszcze nie raz Cię zdziwi i pokaże jak bardzo Cię kocha!

I jeszcze jedna rada Jezusa, która pomoże nam w wielu problemach:

 ZA DUŻO LICZYŁEŚ NA SIEBIE, A ZA MAŁO NA MNIE!

Czym jest miłosierdzie?

9 sierpnia 2016 Dodaj komentarz

logonapis15_sdm

Drodzy czytelnicy!

Hasłem tegorocznych ŚDM były słowa jednego z ośmiu Błogosławieństw wypowiedzianych przez Jezusa. BŁOGOSŁAWIENI MIŁOSIERNI ALBOWIEM ONI MIŁOSIERDZIA DOSTĄPIĄ. Piękne słowa ale jak dla mnie były one nie zrozumiałe…

Czym jest miłosierdzie? Jak miłować innych, osoby, których nie znam, które niezbyt lubię? Jak miłować innych w codzienności? Nie chciałem uczyć się na pamięć formułki z katechizmu na temat miłosierdzia ale chciałem aby Bóg mi to objawił.

I właśnie podczas tego wielkiego wydarzenia  zrozumiałem znaczenie tych słów. Dowiedziałem  się co to znaczy być miłosiernym. I objawił mi to jak myślę sam Bóg.

Święta S. Faustyna zapisała słowa Jezusa, który powiedział by miłować czynem, słowem i modlitwą.

Mógłbym podawać miliony przykładów, w których Bóg za pomocą bliźnich mi to ukazał ale podam tylko jeden najważniejszy, który rozjaśnił mi wszystko i wydarzył się podczas ŚDM.

Ostatniego dnia przed wyjazdem zmęczeni wróciliśmy na nasze pole namiotowe. Nagle zerwała się gwałtowna burza, wicher i nasze namioty po prostu latały. Wszystko zostało zalane. I właśnie wtedy ukazało mi się znaczenie tego hasła. Miłosierdzie to nie patrzenie na własne nieszczęście, niedolę ale pomimo tego wszystkiego pomoc innym. Gdy zamiast ratować swoje rzeczy przed zalaniem pomagaliśmy innym. Każdy z nas zostawił swoje rzeczy w kałuży i biegł ratować ubrania osób, którzy nie miały siły zanieść ich do schronienia. Pomimo bolących nóg biegaliśmy pomagając innym. Niektóre osoby przez taką pomoc spały w mokrych ubraniach, niektórzy oddawali swoje by im pomóc, by jakoś przetrwać tą noc.

To jest właśnie miłosierdzie. Taki prosty gest. Mogliśmy nie pomagać, martwić się o siebie. I patrzeć jak inni tracą swoje rzeczy. Ale jeśli nie okażemy miłosierdzia to jak go mamy dostąpić?

I jaką nagrodę otrzymaliśmy za taką pomoc? Największą nagrodę jaką ja mogłem otrzymać to uśmiech na twarzach osób, którym pomogłem, które pomimo zalanych rzeczy uśmiechały się i ze smutkiem oczekiwały powrotu do domu. Czemu ze smutkiem? Bo będzie brakować nam wspólnych śniadań, zapchanego autobusu, katechez biskupów, Mszy Świętych, spotkań z papieżem i po prostu bycia razem.

Światowe Dni Młodzieży ukazały nam jak ważne jest bycie miłosiernym. Pokazały, że zawsze mamy pomagać innym. Ukazały, że pomimo zmęczenia na modlitwę zawsze ma się siłę. Po 8 godzinach w pociągu mieliśmy tyle energii na Mszy Świętej o 22, że razem zatańczyliśmy taniec miłosierdzia i modliliśmy się za nasze parafialne wspólnoty, które od ponad roku wspierały nas modlitewnie.

Podczas tego krótkiego tygodnia wypełniliśmy polecenie Jezusa i miłowaliśmy czynem, słowem i modlitwą i idąc za radą Papieża Franciszka nie idziemy na przedwczesną emeryturę ale jesteśmy  i głosimy Wam Boga, którego lepiej poznaliśmy na ŚDM i będziemy Go głosić co Wam obiecuję zawsze i wszędzie!

ŚDM ukazało mi imię Boga, mój Bóg ma na imię MIŁOSIERDZIE!

Dziękuję za modlitwę i proszę o nią nadal szczególnie w intencji rozpoznania mojego życiowego powołania!

 

Niedziela Miłosierdzia Bożego

26 kwietnia 2014 Dodaj komentarz

,,Dusza, która zaufa mojemu miłosierdziu, jest najszczęśliwsza, bo ja sam mam o nią staranie.” (Dz.1273)

Jutro obchodzimy II Niedzielę Wielkanocną zwaną jako Niedzielę Miłosierdzia Bożego. Wkład w ustanowienie tego święta miała nasza Patronka – św.s.Faustyna Kowalska, która dała się prowadzić Bogu i jego miłosierdziu. W objawieniach siostry Faustyny Jezus złożył nadzwyczajne obietnice dla osób, które będą czcić Jego miłosierdzie.

O samym święcie miłosierdzia, a w zasadzie o inspiracji jego ustanowienia w Dzienniczku czytamy tak:

Pragnę, ażeby pierwsza niedziela po Wielkanocy była świętem Miłosierdzia (Dz. 299). Pragnę, aby święto Miłosierdzia, było ucieczką i schronieniem dla wszystkich dusz, a szczególnie dla biednych grzeszników. W dniu tym otwarte są wnętrzności miłosierdzia Mego, wylewam całe morze łask na dusze, które się zbliżą do źródła miłosierdzia Mojego. Która dusza przystąpi do spowiedzi i Komunii świętej, dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar. W dniu tym otwarte są wszystkie upusty Boże, przez które płyną łaski (Dz. 699).

Warunki uzyskania łaski odpustu zupełnego win i kar:
– sakramentalna spowiedź (bądź bycie w stanie łaski uświęcającej),
– Komunia święta,
– modlitwa w intencjach Ojca Świętego
– całkowita wolność od przywiązania do jakiegokolwiek grzechu
– wykonanie aktu religijnego (należy odmówić koronkę do Miłosierdzia Bożego).

Jak widać nie jest to tylko dzień uwielbienia Miłosierdzia Bożego, ale także święto wielu łask, którymi Jezus chce nas obdarować. Za taką łaskę możemy poczytać jutrzejszą mszę, opiewaną już „mszą czterech papieży” – nie dość, że dwóch zostanie świętymi, to aktualny Papież Franciszek i emerytowany Benedykt XVI będą ją koncelebrować.

Wtem usłyszałam te słowa: Jak jesteś ze mną zjednoczona w życiu, tak też będziesz zjednoczona w chwili śmierci. Po tych słowach obudziła się w duszy mojej tak wielka ufność w miłosierdzie Boże, że choćbym miała na sumieniu grzechy świata całego i grzechy wszystkich dusz potępionych, to jednak nie wątpiłabym o Bożej dobroci, ale bez namysłu rzuciłabym się w przepaść miłosierdzia Bożego, która jest dla nas zawsze otwarta, i z sercem startym na proch rzuciłabym się do Jego stóp, zdając się zupełnie na Jego świętą wolę, która jest miłosierdziem samym. (Dz. 1552)

A czy Ty już zawierzyłeś Bożemu Miłosierdziu? Czy otworzyłeś się na działanie Bożej łaski w Twoim życiu? Czy pozwoliłeś Bogu działać w swoim życiu? Jego Miłosierdzie jest niezmierzone, tylko Mu zaufaj! Przyjmiesz to wyzwanie? Zaufasz?

Modlitwa dziękczynna św.s.Faustyny;)

4 stycznia 2014 Dodaj komentarz

Czy wiesz jak ważna jest modlitwa dziękczynna?
Nasza patrona – św.s.Faustyna Kowalska – wiedziała;)
Dlatego zamieszczam modlitwę dziękczynną jej autorstwa;)

Modlitwa dziękczynna

O Jezu, Boże wiekuisty, dziękuję Ci za niezliczone łaski i dobrodziejstwa Twoje. Niech każde uderzenie serca mojego będzie nowym hymnem dziękczynienia ku Tobie, Boże. Każda kropla krwi mojej niech krąży dla Ciebie, Panie; dusza moja – to jeden hymn uwielbienia miłosierdzia Twego. Kocham Cię, Boże, dla Ciebie samego (Dz. 1794).

Trójco Święta, jedyny Boże, niepojęty w wielkości miłosierdzia ku stworzeniom, a szczególnie ku biednym grzesznikom. Okazałeś swoją przepaść miłosierdzia niepojętą i nigdy nie zgłębioną przez żaden rozum, ani ludzki, ani anielski. Nicość i nędza nasza toną w wielkości Twojej; o Dobroci nieskończona, kto Cię godnie uwielbi – czy znajdzie się dusza, która Ciebie rozumie w miłości? (Dz. 361).

Hostio św., w której zawarty jest testament miłosierdzia Bożego dla nas, a szczególnie dla biednych grzeszników.
Hostio św., w której zawarte jest Ciało i Krew Pana Jezusa, jako dowód nieskończonego miłosierdzia ku nam, a szczególnie ku biednym grzesznikom.
Hostio św., w której zawarte jest życie wiekuiste i nieskończonego miłosierdzia, nam obficie udzielane, a szczególnie biednym grzesznikom.
Hostio św., w której zawarte jest miłosierdzie Ojca, Syna i Ducha Świętego ku nam, a szczególnie ku biednym grzesznikom.
Hostio św., w której zawarta jest nieskończona cena miłosierdzia, która wypłaci wszystkie długi nasze, a szczególnie biednych grzeszników.
Hostio św., w której zawarte jest źródło wody żywej, tryskającej z nieskończonego miłosierdzia dla nas, a szczególnie dla biednych grzeszników.
Hostio św., w której zawarty jest ogień najczystszej miłości, który płonie z łona Ojca Przedwiecznego, jako z przepaści nieskończonego miłosierdzia dla nas, a szczególnie dla biednych grzeszników.
Hostio św., w której zawarte jest lekarstwo na wszystkie niemoce nasze, lekarstwo płynące z nieskończonego miłosierdzia, jako z krynicy, dla nas, a szczególnie dla biednych grzeszników.
Hostio św., w której zawarta jest łączność pomiędzy Bogiem a nami, przez nieskończone miłosierdzie dla nas, a szczególnie dla biednych grzeszników.
Hostio św., w której zawarte są wszystkie uczucia najsłodszego Serca Jezusowego ku nam, a szczególnie ku biednym grzesznikom.
Hostio św., nadziejo nasza jedyna we wszystkich cierpieniach i przeciwnościach życia.
Hostio św., nadziejo nasza jedyna wśród ciemności i burz wewnętrznych i zewnętrznych.
Hostio św., nadziejo nasza jedyna w życiu i śmierci godzinie.
Hostio św., nadziejo nasza jedyna wśród niepowodzeń i zwątpienia toni.
Hostio św., nadziejo nasza jedyna wśród fałszu i zdrad.
Hostio św., nadziejo nasza jedyna wśród ciemności i bezbożności, która zalewa ziemię.
Hostio św., nadziejo nasza jedyna wśród tęsknoty i bólu, w którym nas nikt nie zrozumie.
Hostio św., nadziejo nasza jedyna wśród znoju i szarzyzny życia codziennego.
Hostio św., nadziejo nasza jedyna wśród zniszczenia naszych nadziei i usiłowań.
Hostio św., nadziejo nasza jedyna wśród pocisków nieprzyjacielskich i wysiłków piekła.
Hostio św., ufam Tobie, gdy ciężkości przechodzić będą siły moje, gdy ujrzę wysiłki swoje bezskuteczne.
Hostio św., ufam Tobie, gdy burze miotają mym sercem, a duch strwożony chylić się będzie ku zwątpieniu.
Hostio św., ufam Tobie, gdy serce moje drżeć będzie – i śmiertelny pot zrosi nam czoło.
Hostio św., ufam Tobie, gdy wszystko sprzysięże się przeciw mnie i rozpacz czarna wciskać się będzie do duszy.
Hostio św., ufam Tobie, gdy wzrok mój gasnąć będzie na wszystko, co doczesne, a duch mój po raz pierwszy ujrzy światy nieznane.
Hostio św., ufam Tobie, gdy prace moje będą przechodzić siły moje, a niepowodzenie będzie stałym udziałem moim.
Hostio św., ufam Tobie, gdy pełnienie cnoty trudnym mi się wyda i natura buntować się będzie.
Hostio św., ufam Tobie, gdy ciosy nieprzyjacielskie wymierzone przeciw mnie będą.
Hostio św., ufam Tobie, gdy trudy i wysiłki potępione przez ludzi będą.
Hostio św., ufam Tobie, gdy zabrzmią sądy Twoje nade mną, wtenczas ufam morzu miłosierdzia Twego.

Źródło: http://pl.gloria.tv/?media=426022