Archiwum

Archive for the ‘książki’ Category

Strumień Radości

12 czerwca 2016 Dodaj komentarz

jaskinie_07-640x480/ Źródło grafiki facebog.deon.pl /

Tworzę w tobie nowe dzieło- rwący strumień Radości, którego wody rozlewają się na życie innych. Nie traktuj tej Radości jako własnej i nie próbuj się nią szczycić. Obserwuj z zachwytem, jak Mój Duch przepływa przez ciebie i błogosławi innym. Stań się spiżarnią pełną Jego owoców.
Twoją rolą jest żyć blisko Mnie i poddawać się wszystkim Moim działaniom. Nie próbuj zapanować nad Duchem, który przez ciebie przepływa. Po prostu skupiaj się na Mnie w każdej chwili naszej wspólnej podróży przez dzisiejszy dzień. Ciesz się Moją Obecnością, która napełnia cię Miłością, Radością i Pokojem.

/ Sarah Young Jezus mówi do ciebie. W miłości Jezusa odnaleźć pokój i szczęście/

Reklamy

Bo liczy się tylko Miłość……

19 stycznia 2016 Dodaj komentarz

medytacja-z-ojcem-serafinem-

Polecam. Genialny materiał na medytację. Jeśli znajdziesz chwilę usiądź z poniższym fragmentem…

 

Medytacja z ojcem Serafinem

Kiedy medytujesz, bądź jak góra

Nieruchomo osadzona w ciszy.

Jej myśli zakorzenione są w wieczności.

Nie rób niczego, siądź, bądź,

a poznasz owoce płynące z modlitwy.

Kiedy medytujesz, bądź jak kwiat,

zawsze skierowany ku słońcu.

Jego łodyga jak kręgosłup, zawsze jest prosta.

Bądź otwarty, gotowy przyjąć wszystko bez lęku,

a nie zabraknie ci światła w drodze.

Kiedy medytujesz bądź jak ocean,

w swej głębi zawsze nie poruszony.

Jego fale przepływają i odpływają.

Bądź spokojny w swym wnętrzu,

a złe myśli same odejdą.

Kiedy medytujesz, pamiętaj o oddechu,

dzięki niemu człowiek stał się istotą żyjącą.

Oddech od Boga pochodzi i do Boga wraca.

Zjednocz słowo modlitwy ze strumieniem życia,

a nic od Dawcy życia cię nie odłączy.

Kiedy medytujesz bądź jak ptak.

Śpiewający bez wytchnienia przed obliczem Stwórcy.

Jego pieśń wznosi się, jak dym z kadzidła.

Niech i twoja modlitwa będzie jak gruchanie gołębia,

a nie poddasz się nigdy zniechęceniu.

Kiedy medytujesz, bądź jak Abraham

Składający swego syna w ofierze.

Był to znak, że gotów jest oddać wszystko.

I ty pozostaw wszystko,

a w opuszczeniu Bóg napełni cię swą obecnością.

Kiedy medytujesz, to Jezus

Modli się w tobie do Ojca w Duchu.

jesteś niesiony żarem Jego miłości.

Bądź jak rzeka służąca każdemu,

a przyjdzie czas, że przemienisz się w Miłość.

Góra uczy sensu wieczności.

Kwiat, gdy więdnie uczy przemijania.

ocena uczy spokoju wśród przeciwności,

a miłość uczy zawsze Miłości.

/ Medytacja z ojcem Serafinem Jan Bereza OSB/

Miłość wszystko zwycięży

getObrazek.phpmnNiedzielne przedpołudnie. Kraków. Kościół OO.Reformatów. Eucharystia, po której głos zabiera Carver  Alan Ames. Otrzymał od Pana łaskę prywatnych objawień, przypominających wizje bł. Anny Katarzyny Emmerich czy św. Brygidy Szweckiej. Na podstawie których powstała książka „Oczami Jezusa”.

Ukazany został w niej fragment życia Jezusa z czasów, gdy wędrował z apostołami i nauczał. Narratorem jest sam Pan, a wszystkie wydarzenia przedstawione są Jego oczami. Zachęcam do pochylenia się nad nią.

Spotkanie z Alanem Amesem było niezwykle poruszające. Skromny, pokorny, przesiąknięty miłością.  Jestem pod wielkim wrażeniem tego co tam usłyszałam i zobaczyłam.Dzięki swym licznym charyzmatom jest powołany do niesienia Bożej miłości wszystkim ludziom. Owocami Jego apostolatu są liczne nawrócenia, uzdrowienia, rozbudzona na nowo miłość do sakramentów, zwłaszcza do Eucharystii i spowiedzi.

Czytając „Oczami Jezusa ” śmiałam się, płakałam i robiłam rachunek sumienia. Dzięki niej Jezus staje się bliższy. Bardzo często wracam do wydarzeń przedstawionych w niej, aby czerpać inspirację do życia. Jezus wybaczy każdy błąd, jeśli przyjmiemy jego miłość i poprosimy o przebaczenie. Jest zawsze blisko nas, gotowy do pomocy, pragnący obdarzyć nas Swoją miłością, jeśli tylko otworzymy serce i zaprosimy Go do naszego życia.  Słabości i wady  można pokonać tylko dzięki Jezusowi.

Kategorie:książki

„Choć jesteśmy bezbronni, to nie jesteśmy bezsilni”

29 stycznia 2014 Dodaj komentarz

Wspomnienia świata dziecięcego. Drżące promienie słońca przedzierające się przez różnokolorowe jesienne liście głęboką czerwienią, pomarańczą i złotem. Słońce sennie kładące się migotliwymi łatami w pokoju. Budząca się cudowna harmonia kolorów na tle drzew w głębokiej ciszy zachodzącego słońca. Srebrne nitki pajęczyn unoszące się w delikatnych powiewach wiatru, który czule muska korony drzew, maleńkie owady przemykające pomiędzy gałęziami drzew, igrające w powietrzu roziskrzone drobne złote pyłki kurzu. To świat lat dziecięcych rozświetlony delikatnym blaskiem. Czas kiedy wszystko było dobre i niewinne.

button

Z czasem rodzi sie smutek. Człowiek odkrywa, że świat to nie tylko piękno, ale też ból i cierpienie. Przychodzi rutyna, szare zwykłe monotonne życie. Człowiek się zawodzi. Nasz świat, to jakim go widzieliśmy przestaje istnieć. Przychodzi moment, kiedy człowiek musi stawić czoła pytaniu: jak, dlaczego i po co. Zderzenie z rzeczywistością, ze światem, gdzie ludzie są poniżani, ośmieszani, torturowani, skrzywdzeni, samotni, głodni, chorzy czy cierpiący po utracie kogoś najbliższego. Rodzą się bolesne pytania: czy jest sens cierpienia? Dlaczego musimy cierpieć? Czy Bóg tak wyobraża sobie nasze powołanie? Czy Bóg istnieje? Czy jesteśmy stworzeni do cierpienia? Dlaczego nas stworzono? Dlaczego nikt się nas nie spytał, czy chcemy tak żyć? Na końcu człowiek zastanawia się już tylko, jak pogodzić się z tymi pytaniami, tak aby nie stracić sensu życia. Sytuacja jest szczególnie niemiła, kiedy uświadamiamy sobie fakt, że nikt nie odpowie nam na te pytania, bo ludzie zastanawiają się nad nimi od tysięcy lat. Wielu z nas zamyka się na te pytania, nie ma na to ochoty lub też czasu. Staramy się zagłuszyć  wewnętrzny ucisk, uciekając w alkohol, pracę czy wytwory kultury materialnej. Wszystko, aby tylko zapomnieć, aby nic nie czuć. Czasami przeradza się to w nienawiść do świata i innych ludzi. Niektórzy zostają w swoim piekle przez całe życie. Inni znów nigdy w swoim życiu nie obudzili się na tyle, żeby zadać sobie pytanie po co są na świecie. Są zagubieni gdzieś pomiędzy kanapą w domu przed telewizorem a krzesłem w pracy. Żyją tylko po to aby spłacić swój kredyt w banku.

Czy jest zatem sens walki o takie życie? Czy walcząc możemy ten świat uczynić lepszym? Czy może też odcinając się od niego możemy żyć lepiej? A może cierpiąc w bezruchu możemy zmienić świat? Matka Teresa powiedziała niezwykle ważne słowa: „Nie wszyscy z nas mogą robić wielkie rzeczy, ale każdy może robić małez wielką miłością”. Czyli nie walka, nie ucieczka czy też kapitulacja, tylko akceptacja poprzez miłość. Miłość?  Gdzie jej szukać?

Ludzka egzystencja bez miłości jest pusta. Tak pusta jak puste było życie Peer Gynt, który miał zostać zamieniony w guzik. Był tak próżny i egoistyczny, że jego życie było warte co najwyżej egzystencji guzika. Czy można więc ocalić choć jednego człowieka, czy można nadać sens jego życiu. Jak wypełnić nicość? Nawet sam bohater nie wierzy, że ktokolwiek może go ocalić. Pyta: “Gdzie byłem ja, takim jakim być powinienem, pełny i prawdziwy, z  pieczęcią Boga na czole?” Gdzie jest ten prawdziwy człowiek, jego alter ego pełne piękna i siły, wewnętrznie spełnione, wierzące w wolność wiecznego wyboru. Solveig (Ibsen nie bez powodu wybrał imię Solveig, które oznacza córkę słońca) daje Peer Gynt jedyną możliwą odpowiedź: „Jesteś nim w mojej wierze, w mojej nadziei, w mojej miłości”. Obraz idealnego człowieka może istnieć tylko w innej istocie, która go kocha.

Według współczesnej wiedzy te same prawa fizyki i stałe fizyczne decydują o ewolucji Wszechświata począwszy od małych atomów skończywszy na gigantycznych galaktykach. Jeśli tak, to może podobne zasady decydują też o innych aspektach życia, a dokładnie jego sferze emocjonalnej. Jeśli miłość może wywyższyć zwykłego człowieka i nadać mu sens, to może miłość może też nadać sens całemu istnieniu. Obraz idealnego świata istnieje tylko w kimś kto kocha życie pomimo jego braków. Patrząc na świat z perspektywy rodzica obserwującego swoje dziecko, tragiczny obraz świata staje się kompletnie inny. Matka która kocha swoje dziecko zna jego niedociągnięcia, ale wierzy w jego potencjał i wie kim jej dziecko może się stać, jeśli tylko da mu się czas, cierpliwość i miłość. Tak więc może to miłość ma szansę zrekompensować braki innych ludzi i świata, który nas otacza i dać nam siłę, aby widzieć ten świat takim jakim on być powinien. Tylko miłość może wypełnić nicość. Zmienianie świata trzeba zacząć we własnym sercu.

Czytanie to zło! Ale czy jednak?

6 czerwca 2013 Dodaj komentarz

Od dziecka spotkałam się z wpajaniem dzieciom, że czytanie jest pożyteczne, że rozwija wyobraźnię, że poprawia pamięć i koncentrację, a także dzięki temu nie robi się wielu błędów ortograficznych. Biblioteki i księgarnie zachęcają dzieci do czytania, starszych zresztą też. Jednak, gdy w wieku dwudziestu lat wylądowałam na lekcji religii w moim dawnym liceum, dowiedziałam się, że czytanie wszystkich książek poza religijnymi i dokumentalnymi to uciekanie w świat fikcji, więc jest to zło w najczystszej postaci. Czy jednak tak jest?

Tak, czytanie jest moją pasją od dziecka, od samej podstawówki uwielbiam te chwile w księgarni czy w bibliotece, kiedy wybieram jakąś nową książkę do czytania. Do tego czytałam Harrego Pottera i o to właśnie zaczęła się niejaka wojna na słowa na katechezie. Na środku klasy stała katechetka, która mówi całej klasie, że seria pani Rowling to zło, dzieło szatana i w ogóle. Jednak zapytana czy przeczytała ten cykl – odpowiada, że nie. No i mi już ciśnienie rośnie, a w mojej głowie rodzi się pytanie – jak można oceniać coś, czego się nie poznało? Jak można mówić, że jakaś książka jest złem, jeżeli się jej nie przeczytało? Jeżeli ktoś będzie mi chciał ktoś robić wojnę i dyskutować na ten temat najpierw zachęcam się do przeczytania konkretnej książki, a dopiero później do osądzania czy dyskusji. Kontynuując. Czy mogę ocenić jaka jest osoba (dobra, zła, sympatyczna, niemiła czy może radosna albo agresywna), jeżeli jej nie znam, nawet nie widziałam jej na oczy i nie miałam z nią żadnego kontaktu? NIE. Tak samo jest z jakąkolwiek książką. Jakże mnie irytuje ocenianie książek, tylko na podstawie tego, że ktoś gdzieś doszukuje się w niej zła.

Jako mól książkowy w swoim życiu przeczytałam dość sporo pozycji. No tak, żeby nie skłamać… Może z 300-350 książek mogło się przewinąć (licząc książeczki czytałam jako uczennica podstawówki). Wśród tych pozycji znalazła się klasyka literatury światowej i polskiej, czyli takie pozycje jak Król Edyp, Zbrodnia i kara, Duma i uprzedzenie, Krzyżacy czy Ludzie bezdomni. Była także literatura obozowa z takimi tytułami jak chociażby Zdążyć przed Panem Bogiem. Znalazł się także cykl Opowieści z Narnii, seria o Harrym Potterze, a także cała lista innych książek fantastycznych. Wśród przeczytanych przeze mnie pozycji znalazły się także książki bardziej współczesne, od dokumentalnych – poruszająca do głębi książka Marcina Ludwickiego pt. Na koniec świata, religijnych, poprzez całe mnóstwo kryminałów, thrillerów medycznych, książek sensacyjnych takich jak Kod Leonarda da Vinci, przy którym wynudziłam się niemiłosiernie, po jakże tandetne i na siłę opiewane Pięćdziesiąt twarzy Greya. Wśród tych pozycji, z którymi miałam styczność, znalazło się sporo naprawdę poruszających i łapiących za serce historii, choć nie była to literatura ani dokumentalna ani religijna, ale znalazło się wśród nich także sporo książek, do których nie należy podchodzić bez kija i ich czytanie to strata czasu. Jednak idąc torem krytykowanie twórczości Rowling i Browna, nie czytając jej, jak miałam się przekonać, że Opowieści z Narnii czy Na koniec świata są pięknymi, wartościowymi książkami, a Pięćdziesiąt twarzy Greya czy Kod Leonarda da Vinci to tandeta jakich mało? Musiałam przeczytać, czyż nie? A myślenie, że fantasy to zło i że nic ze sobą jest jakże mylne! Seria Miecz prawdy świetnie pokazuje wartość właśnie prawdy w życiu człowieka, Harry Potter to nie tylko latanie na miotle, ale także piękna przyjaźń, o jakiej zawsze marzyłam, a nigdy takiej nie doświadczyłam, a Opowieści z Narnii to piękna historia o walce dobra ze złem i o poświęceniu. Zachęcam Was do tego samego, do czytania książek i oceniania ich, konfrontowania ich ze swoim sumieniem, umysłem i odczuciami. Mimo wszystko w książkach, bez etykietki religijna czy dokumentalna też mają swoje wartości, potrafią do głębi poruszyć serce, pokazać co to przyjaźń czy miłość. Umberto Eco powiedział: Kto czyta książki – żyje podwójnie. Ileż w tym prawdy! Jeżeli marzysz o podróży w kosmos albo wycieczce w odległe kraje albo zaprzyjaźnienie się z jakąś magiczną postacią – sięgasz po książkę i Twoje marzenia się spełniają!