Archiwum

Archive for the ‘Maryja’ Category

III Objawienie w Fatimie

13 lipca  1917 roku

Podczas trzeciego objawienia niewielka szarawa chmurka nadciągnęła nad krzew, słońce zaćmiło się i chłodny powiew przeleciał nad wzgórzem, pomimo że była to pełnia lata. Pan Manuel Marto, ojciec Hiacynty i Franciszka, który wspomina te wydarzenia, podaje, że słyszał również szept czy raczej brzęczenie podobne do odgłosu wydawanego przez muchy uwięzione w pustym dzbanie. Dzieci zobaczyły odblask znanego już sobie światła, po czym nad krzewem ukazała się Matka Boża.

ŁUCJA: „Czego sobie Pani życzy ode mnie?”

MATKA BOŻA: „Chcę, abyście przyszli tu 13 dnia następnego miesiąca i nadal codziennie odmawiali różaniec na cześć Matki Bożej Różańcowej, aby uprosić pokój na świecie i koniec wojny, gdyż tylko Ona  będzie mogła wam pomóc”.

ŁUCJA: „Chciałabym prosić, aby Pani powiedziała nam, kim jest i uczyniła jakiś cud, żeby wszyscy uwierzyli, że rzeczywiście nam się Pani ukazuje”.

MATKA BOŻA: „Nadal przychodźcie tutaj co miesiąc. W październiku powiem wam, kim jestem i czego chcę oraz dokonam cudu, który wszyscy zobaczą, aby uwierzyli”.

Spójrzmy na Maryję. Matka Boga jest człowiekiem! Jest zwykłą, prostą kobietą! Ale ma coś szczególnego. Ona od momentu powiedzenia BOGU: „Oto ja służebnica Pańska” zapomina o sobie. Zapomina o swoim „ja” a do końca kieruje się tym czego pragną inni.

  • Ona w Kanie Galilejskiej nie martwi się co ludzie pomyślą gdy woda nie przemieni się w wino, nie martwi się o to jak wypadnie w oczach gości ale martwi się o małżonków!
  • Ona szła mężnie za swym synem gdy ten niósł krzyż, nie poszła do baru napić się wina i tam rozpaczała… Ona zapomniała o sobie a szła za swym synem, gdy inni nie mieli odwagi. Można powiedzieć, że zachowywała się lepiej niż nie jeden dzisiaj mężczyzna! Aż w końcu mężnie stała przy krzyżu i wytrwała przy synu do końca!
  • Ona po śmierci swojego syna zapomniała o sobie i pocieszała uczniów Jezusa, dodawała im odwagi i wzmacniała ich wiarę! Zapomniała o tym by płakać, otarła łzy spod krzyża i przekazywała to czego nauczał jej syn!

Tego uczy nas Maryja! Ktoś może nam zarzucić, że jest dla nas jak bogini. Ale spójrz na obraz Maryi… Ona zawsze palcem wskazuje Jezus, nie siebie, nie swoje włosy, suknie. Ona zapomina o sobie i pokazuje nam ZAWSZE Boga!

Następnie Łucja skierowała kilka próśb o nawrócenie grzeszników, uzdrowienia i inne łaski. Matka Boża zawsze odpowiadała tak samo, polecając niezmiennie odmawianie różańca, że w ten sposób otrzymają te łaski w ciągu roku.

Potem dodała: „Ofiarujcie się za grzeszników i powtarzajcie wielokrotnie – zwłaszcza gdy będziecie czynić jakąś ofiarę – “O Jezu, czynię to z miłości dla Ciebie, w intencji nawrócenia grzeszników oraz jako zadośćuczynienie za grzechy popełnione przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi”.

Maryja przychodzi na ziemię i zamiast opowiadać jak w niebie jest pięknie znów palcem wskazuje na Boga! I jak kochająca matka podaje rękę i mówi Odmawiajcie różaniec! To wam pomoże! Nie mówi płacz, rozczulaj się nad sobą. Ale odmawiaj różaniec, to Ci pomoże! I tego nas uczy! By palcem nie pokazywać na siebie lecz na innych. Bo często mamy tak, że martwimy się tylko o siebie. My chcemy mieć co włożyć do garnka, my chcemy mieć modne ciuchy… A Maryja pokazuje na Jezusa i mówi odmawiajcie różaniec, to wam pomoże! I pokazując na Jezusa uczy nas, żeby zapomnieć o sobie a skupić się na Bogu i bliźnich!

MATKA BOŻA: „Widzieliście piekło, dokąd idą dusze biednych grzeszników. Aby je zbawić, Bóg chce ustanowić w świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Jeżeli się  zrobi to, co wam powiem, wiele dusz będzie zbawionych i nastanie pokój.

I Maryja znów bierze swój palec, zapomina o sobie, o tym co ona chce a pokazuje na Jezusa! I kolejny raz chce uratować nasze marne życie! Czemu? Bo ma w swym niepokalanym serca: „Oto syn Twój!” Ma nas w swym sercu!

ŁUCJA: „Czy Pani nie życzy sobie ode mnie niczego więcej?”

MATKA BOŻA: „Nie, od ciebie już dziś nic więcej nie chcę”.

„I jak zwykle poczęła wznosić się ku wschodowi, aż zniknęła w bezkresnej dali firmamentu”.

Wtedy dało się słyszeć coś w rodzaju gromu, wskazujące że objawienie dobiegło końca.

Ucz się od Maryi nie wskazywać swym palcem na siebie lecz na Jezusa i bliźnich. Maryja zapominając o sobie zyskała niebo!

b56239fc-4eae-e611-80b5-984be15f9d7b.jpg

Kategorie:Maryja, Uncategorized

Święta Boża Rodzicielko- módl się za nami!

15822118_1574956289187507_1801946750_nWiększość z nas, zapytanych jaka uroczystość ma miejsce dziś, odpowiedzą „Nowy Rok, przecież!”. Tymczasem w kościele katolickim obchodzimy uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki, Maryi. Huczne spędzanie sylwestra, popijanie każdej kolejnej godziny jeszcze większą ilością alkoholu, aż do momentu gdy zacznie się magiczne odliczanie i wzniesienie toastu, przyćmiewa ową uroczystość, która rozpoczęła się już o północy. Oczywiście opis jest uogólniony, skierowany do 80% świętujących tego dnia. Jednak idźmy dalej…

… Miejsca Maryi, również w kościele, nie poświęca się tak wiele jak w czytaniach liturgicznych np. z 15 sierpnia. Wspomina się ją trzy razy. Najpierw jako niewiastę, z której zostanie zrodzony Zbawiciel (por. Ga 4, 4-7) a następnie w Ewangelii razy dwa. Skupmy się na tym ostatnim wspomnieniu, a mianowicie na fragmencie „Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu” (Łk 2, 19). O czym to świadczy, że , jakby nie patrzeć wszystkie najważniejsze sprawy zachowała w cichości i skrytości serca? A mianowicie tym, że nie potrzebowała rozgłosu. I tak wystarczająco się nacierpiała przy ucieczce jeszcze jako kobieta brzemienna, a i sporo się nacierpi przez całe życie Jezusa, z rąk wszelakiej maści ludzi.

Maryja nie chce rozgłosu, nie chce być sławną celebrytką, katocelebrytką, Mother of the year czy gwiazdą Hollywood. Ona pragnie być dobrą matką w skrytości swego serca i w zaciszu rodzinnym.

Właśnie dlatego wielu z nas zapomina o Maryi, z racji tego, że sama nie chce się rozgłaszać na wszystkie strony.  Zapomina się o jej wielkich małych poczynaniach, o jej osobie, o tym, że w zasadzie gdyby nie została wybrana na Matkę Zbawiciela, to może losy całego człowieczeństwa wyglądały by inaczej (inaczej nie znaczy tylko lepiej ale być może i gorzej, kto wie). Oczywiście znów uogólniam, znów są to gdybania i scenariusze być może prawdopodobne..

Każdy jednak odpowiada za swe własne czyny i każdy odpowiada przed Panem. Starajmy się jednak nie zapominać o Świętej Bożej Rodzicielce. Darzmy ją wielką sympatią ale i pamięcią. Różańce w  dłoń!

Módl się za nami Święta Boża Rodzicielko abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych!

 

Święta (?) Rodzina

30 grudnia 2016 Dodaj komentarz

Od pewnego czasu lubię czytać wpisy różnych znanych i mniej znanych osób na świecie na blogach czy stronach internetowych. Piszą tam jaki ten świat pełen jest dziwactw, opowiadają historie o wielkich krzywdach przydarzającym się innym. Często też piszą jaki Pan Kowalski ma portfel, jaki ma samochód, co robi w domu. W dzisiejszym świecie jesteśmy obserwowani 24 h na dobę przez 7 dni w tygodniu. Wiele z nas mówi „mój dom moje problemy”. Ukrywamy swoje problemy przed światem. I często są to słuszne powody. Bo może zdarzyć się tak, że nasz sekret, często wstydliwy pójdzie w świat lub zostaniemy wyśmiani wśród sąsiadów albo ktoś „miły” napisze o nas w gazecie.

Jak musiała się czuć Święta Rodzina? Bo przecież to co dzieje się teraz czyli zazdrość, pycha – to też działo się kiedyś…

Jak czuła się Maryja? Jak czuła się kobieta, która została poczęta z Ducha Świętego? Przecież wiele osób to wyśmiało? Co myślały o niej sąsiadki gdy dowiedziały się o ciąży?

Jak czuł się Józef? Jak czuł się mężczyzna gdy wiele razy musiał zmieniać miejsce zamieszkania od tak? Co myśleli znajomi i sąsiedzi gdy nagle bez słowa dom Józefa zostawał pusty? Może mieli coś do ukrycia? Może zabił człowieka?

Jak czuł się mały Jezus? Jak czuło się dziecko, które czuło w sobie Moc Bożą? Jak zachowywały się dzieci w stosunku do Jezusa gdy widziały Jego mądrość? Może myśleli, że jest dziwny?

Jak Oni się wtedy czuli? Ich uczucia opisuje doskonale Biblia. Oni jak parafrazują Ewangelię: „zachowywali wszystkie te znaki i cuda w sercu i rozważali je” Kogo mogli się poradzić? Kogo mogli zapytać o zdanie? Byli zdani tylko na siebie! Tak możemy sobie teraz pomyśleć! Przecież nie mieli się u kogo zatrzymać… Ale przecież Bóg nie pozostawiłby ich bez opieki!

No właśnie chyba wiele razy ich sprawdzał. Wiele razy posyłał swojego anioła. Wiele razy mówił Józefowi: „idź tam, idź tam” I on nie pytał czemu, nie zadawał zbędnych pytań ale brał żonę i dziecko i szedł. Może często w nieznane. Może czasem musieli prosić się o kawałek chleba. Ale zawsze ufali Bogu!

Tego uczy nas Święta Rodzina! Zaufać Bogu i na każde Jego wezwanie odpowiadać z chęcią TAK, TAK PANIE!

Ale Święta Rodzina daje nam jeszcze jedną lekcję. Oni uczą nas aby nie patrzeć na to co powiedzą inni. Oni patrzyli oczami Boga a nie ludzi. I każdy z nas powinien tak patrzeć. Powinniśmy nie zastanawiać się co powie sąsiad gdy wstanę wcześniej i pójdę do kościoła. Nie zastanawiaj się co pomyśli kolega gdy zobaczy na Twoim telefonie tapetę z Jezusem. Nie myśl o tym. Zawsze mów Bogu tak. A gdy pojawisz się w gazecie, gdy będziesz wyśmiewany, opluwany bo się wyróżniasz to ofiaruj to właśnie Świętej Rodzinie. A Święta Rodzina, która powinna być naszym wzorem będzie wspomagać nas, nasze rodziny. Bo rodzina jest po to by dawać miłość, by się wspierać. Mimo braku tematów przy stole, mimo złych myśli o swoim kuzynie. Zapomnij o tym i podziel się z nim nie tylko opłatkiem ale i Jezusem.

A jeśli będzie Ci trudno wykonywać polecenia Boga spójrz na Józefa i Maryję i pomyśl czy Oni nie są dla nas wzorem? Czy właśnie Oni nie powinni zostać naszymi idolami, gwiazdami z których chcemy brać przykład?

I dziś nie będzie lekcji o tym jak być dobrym rodzicem, jak być dobrym dzieckiem. Dziś będzie o tym jak po prostu być. A być to znaczy ufać…

Gdy Mędrcy odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: «Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić». On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez proroka: «Z Egiptu wezwałem Syna mego».
A gdy Herod umarł, oto Józefowi w Egipcie ukazał się anioł Pański we śnie i rzekł: «Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i idź do ziemi Izraela, bo już umarli ci, którzy czyhali na życie Dziecięcia». On więc wstał, wziął Dziecię i Jego Matkę i wrócił do ziemi Izraela.
Lecz gdy posłyszał, że w Judei panuje Archelaus w miejsce ojca swego, Heroda, bał się tam iść. Otrzymawszy zaś we śnie nakaz, udał się w stronę Galilei. Przybył do miasta, zwanego Nazaret, i tam osiadł. Tak miało się spełnić słowo Proroków: «Nazwany będzie Nazarejczykiem».

Oto słowo Pańskie…

swieta_rodzina_v

Rorate caeli desuper

14 grudnia 2016 Dodaj komentarz

W czasie adwentu katolicy chodzą do kościoła na roraty. Roraty – co to za msza? Skąd się wzięła nazwa mszy roratniej? Jakie znaczenie mają roraty dla osób wierzących? Jakie są zwyczaje związane z mszą roratnią?

Tradycyjną mszą świętą odprawianą w okresie adwentu są tzw. roraty. To msza odprawiana ku czci Marii Panny, na pamiątkę tego, że przyjęła nowinę zwiastującą fakt, że zostanie matką Jezusa. Roraty odprawiane są bardzo rano, zwykle o godzinie 6.00 lub 7.00 – co oczywiście zależy od parafii. W wielu kościołach, by ułatwić wiernym uczestnictwo w tej adwentowej mszy, przenosi się ją na popołudnie – dotyczy to szczególnie parafii w miastach. Msza roratnia jest niezwykle nastrojowa, dlatego chętnie uczestniczą w niej dzieci i liczni wierni. Rozpoczyna się przy wyłączonych światłach, mrok kościoła rozpraszają jedynie świece i lampiony przyniesione przez wiernych. Dzieci zazwyczaj na początku Mszy świętej idą w procesji z kruchty do ołtarza z lampionami w ręku. Dopiero na śpiew „Chwała na wysokości Bogu” zapala się wszystkie światła w świątyni.

Skąd wzięła się nazwa roraty?
W Polsce, według zachowanych dokumentów, najstarsze ślady Mszy św. roratniej pojawiają się w XIII w. Mówią o rzeszach wiernych gromadzących się na roratach w katedrze wawelskiej. Brali w tych mszach udział król, duchowieństwo, senatorowie, szlachta, rycerze, mieszczanie i chłopi. Nazwa „roraty” pochodzi od pierwszych słów pieśni towarzyszącej rozpoczęciu Mszy św. w okresie adwentu: „Rorate coeli de super… (niebiosa rosę spuśćcie nam z góry…)”. Uczestnicy roratów kolejno zapalali jedną świecę siedmioramiennego świecznika wypowiadając słowa: „jestem gotowy na sąd boski”. W nawiązaniu do tej tradycji symbolem gotowości wiernych na przyjście Jezusa są dziś cztery świece zapalane w kościele i w domach, w wieńcach adwentowych, w kolejne tygodnie adwentu.

Dlaczego świece nazywamy świecami roratnimi?
Podczas roratów ma miejsce rytuał zwyczaj zapalania specjalnej świecy na ołtarzu. To od niej właśnie wierni zapalali kiedyś woje świece. Świeca roratnia (zwana też roratką) zazwyczaj jest ozdobiona mirtem, a często też niebieską wstążką, symbolizującej Maryję, która jako jutrzenka zapowiada przyjście pełnego światła – Chrystusa. Na mszę roratnią wierni przychodzą często ze świecami – ozdobionymi lub umieszczonymi w specjalnych lampionach na roraty. Świece i lampiony wyrażają czuwanie, światło jest też wyrazem radości z bliskiego już przyjścia Chrystusa.

1. Czekam na Ciebie, Jezu mój mały,
Ciche błagania ku niebu ślę.
Twojego przyjścia czeka świat cały.
Sercem gorącym przyzywa Cię.

Ref.: Spójrz, tęskniony na tej ziemi,
Przybądź, Jezu, pociesz nas!
Szczerze kochać Cię będziemy.
Przyjdź, o Jezu, bo już czas!

2. Usłysz Maryjo głos Twoich dzieci,
Tyś naszą Matką na każdy dzień.
O daj nam Słońce, które rozświeci
Grzechu i błędu straszliwy cień.

Ref.: Spójrz, tęskniony na tej ziemi,
Daj nam Zbawcę, Dziecię twe,
My dla Niego żyć pragniemy,
Jemu damy serca swe.


A czy Ty masz jakieś wspomnienia związane z roratami? 

Zdjęcia pochodzą z Fb parafii pw. Św. Maksymiliana Kolbego w Sierpcu

Kiedyś nie lubiłam Różańca…

13 października 2016 Dodaj komentarz

rozaniecpapieski

W polskiej kulturze i tożsamości religijnej październik jednocześnie kojarzy się z odmawianiem Różańca. Jednak osobiście przez długi czas miałam problem z tą formą modlitwy. Nigdy nie lubiłam odmawiać różańca w momencie, kiedy wszyscy narzucają, że ją powinnam odmawiać, czyli właśnie w październiku. Aż w pewnym odkryłam nowennę pompejańską, o której pisałam już tutaj. No i tak w zasadzie dopiero odkrywając nowennę, odkryłam na nowo Różaniec.

Do odmawiania różańca namawia wielu świętych, chociażby święty Jan Paweł II: Różaniec, odmawiany powoli i rozważany – w rodzinie, grupie czy osobiście – stopniowo przybliży was do uczuć Jezusa Chrystusa i Jego Matki, przywołując wszystkie wydarzenia będące kluczem do naszego zbawienia.

Nie przepadałam za różańcem, wydawał mi się zbyt nudny… Uważałam, że jego odmawianie trwa zbyt długo… A tak naprawdę miałam problem ze zwracaniem się z prośbami za pośrednictwem Maryi. Jakoś wolałam bezpośrednio do Jezusa… Może dlatego, że wśród ludzi o wiele łatwiej było mi się porozumieć z mężczyznami. Jednak podejmując wyzwanie nowenny pompejańskiej, czyli odmawianie trzech części różańca dziennie przez 54 dni odkryłam ową magię różańca. Odkryłam zanoszenie próśb do Maryi. Podczas tej modlitwy moje serce napełniło się wyjątkową radością, nadzieją oraz spokojem. O tym także mówi św. Jan Paweł II, który wyjątkowo umiłował tę modlitwę: Z pomocą tej modlitwy staniecie się mocni w wierze, niezłomni w miłości, radośni i wytrwali w nadziei. W końcu Różaniec jest modlitwą, która jest najlepsza bronią przeciwko Szatanowi, od którego pochodzi wszystko co złe.

W swojej modlitwie powierzałam Jezusowi przez ręce Maryi swoje mniejsze i większe problemy, które później się rozwiązywały. Może nie do końca według mojego zamysłu, ale wszystko później okazywało się o wiele lepsze niż sobie wyobrażałam. Bo w końcu Nie ma w życiu problemu, którego by nie można było rozwiązać za pomocą różańca. jak powiedziała Łucja z Fatimy.

Więc nie bój się… Zanieś Mamie wszystkie swoje problemy, troski, lęki i zgryzoty. Nie bój się nudy, bo im częściej tak się modlisz, tym mniej wieje nudą. Zaufaj, oddaj Mamie wszystko….

Czy zapominamy?

16 sierpnia 2016 Dodaj komentarz

wniebowzięcie

Przyznajcie się – czasem też tak macie? Zapominacie o najważniejszych rzeczach, a o błahych nawet we śnie myślicie? Ja tak mam, ale do jakiegoś stopnia (i walczę z tym, w końcu nie mam zamiaru zapomnieć kiedyś o Tym Najważniejszym). Czasem już tak jest, nasza pamięć płata nam figle.

Ale czy zdolni jesteśmy zapomnieć o naszej Mamie?

Artykuł miał ukazać się wczoraj, niestety – nie każdy uważa ten dzień za ważny i godny odpoczynku. Moi pracodawcy wyszli z założenia, że pracować ktoś musi, więc nawet w Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny pojawiłam się w pracy. I żeby jeszcze był spokój, w końcu kto tego dnia chciałby cokolwiek kupować? Otóż bardzo zasmucił mnie fakt, że ludzi w sklepie było mnóstwo. Czasem był przestój, jednak co chwila drzwi się otwierały i do środka wchodził klient. Na około siedemdziesięciu ludzi tylko jedna pani przeprosiła i powiedziała, że w taki dzień to aż wstyd iść do sklepu.

Według mnie – tak, to wstyd.

Ale jeszcze większym wstydem jest zapomnieć o uroczystości związanej z naszą Mamą. Przyszedł do sklepu mój znajomy. Rozmawiamy, wypytujemy się jak się mamy i tak dalej. Mniej więcej tak wyglądała rozmowa.

Ja: U mnie wszystko dobrze, tylko wolałabym mieć dzisiaj wolne. W końcu święto…

Kolega: No tak, ktoś mi mówił. Dzisiaj jest Wojska Polskiego?

Ja: (cisza i konsternacja) Też. Ale wolne jest, ponieważ dzisiaj jest Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

Kolega: No dobra, ale przez to wojsko też chyba. Widziałem dzisiaj jak jechali. A chciałem sobie załatwić coś w urzędzie, przychodzę, a tu zamknięte. Do sklepu chciałem iść, zamknięte. Chociaż dobrze, że tu otwarte.

Konkluzja moja była taka: skoro nawet w niedzielę sklepy są otwarte, to dlaczego ludzie odmawiają nam tych kilku dni wolnych w tygodniu? Nikt nie buntuje się kiedy wszystko jest pozamykane 1 i 3 maja. Ale kiedy sklepy zamykają swoje drzwi 15 sierpnia, wszyscy są przerażeni i nie wiedzą co ze sobą zrobić.

Dlaczego? Czy już zapominamy że Bóg też potrzebował jednego dnia wolnego? Dlaczego wszyscy zapominają, że my, ludzie, też musimy odpoczywać?

Maryja całe życia pracowała. Podejrzewam że bycie Matką Jezusa było najcięższą pracą, a punkt kulminacyjny był pod krzyżem. Jednak i Ona zaznała spokoju i odpoczęła. W końcu „uciekła” do swojego Syna 😉 (patrz: obrazek).

Pamiętajcie o tym, by odpoczywać. I dać innym odpocząć. Chociażby takiego pięknego dnia 15 sierpnia.

Ave!

Kocham Cię… cały czas!

13 sierpnia 2016 Dodaj komentarz

Kiedy przychodzimy do świątyni stajemy przed Bogiem a w sercu wypowiadamy modlitwę. Każdy dziękuje, przeprasza i prosi o łaski. Czasem zdarza nam się w tej modlitwie odpłynąć, pomyślimy czy zupa została zdjęta z gazu, czy telewizor jest wyłączony itd….

W tym wszystkim widzimy, że nasza modlitwa nie jest doskonała, że zawsze będzie coś co będzie nas próbowało od Boga odciągnąć. Może zdarzyć się tak, że przez to nie będziemy odczuwać obecności Boga i będziemy się od Niego oddalać. Bóg doskonale o tym wie. I co więcej pozwala na to!

Święta Siostra Faustyna miała też takie problemy. Czytając jej dzienniczek widzimy, że wiele razy jej głowę zaprzątały złe myśli lub nie był skupiona na modlitwie. Choć objawiał się jej Jezus miała trudności w rozmowie z Nim. Pytała Go czemu tak się dzieje, czemu gdy człowiek chce poznać Boga wtedy pojawiają się trudności?! Dostała odpowiedź, która może nas zdziwić. Bóg cieszy się z naszych trudności, cieszy się, że nie podobają nam się te modlitewne trudności. Cieszy się, że człowiekowi nie wystarczy tylko wyklepanie paru modlitw. Cieszy się z tego, że może przez godzinę będziemy walczyć ze złymi myślami próbując skupić się na modlitwie a tylko minutę tak serio z Nim pogadamy!

Jezus Miłosierny wiedział, że człowiek nieustannie będzie musiał walczyć. I dlatego by nas do siebie zbliżyć daje nam wiele dowodów swojej miłości. Jednym z tych dowodów jest Jego zstąpienie na ziemię. Uniżył siebie i stał się człowiekiem!

Trwają wakacje, może ktoś ma urlop lub na niego czeka. Kolejne wakacje, wyjazdy… Kolejne tygodnie odpoczynku. Każdemu się przecież należy! Ale czy ten czas zbliży nas do Boga? Może właśnie kilka dni ze swojego odpoczynku warto oddać Bogu? Pomyśl co wydarzyło się w twoim życiu od ostatnich wakacji!? Czy przez ten czas Bóg wyraźnie działał w Twoim życiu? Jeśli tak to jest znak, że warto ofiarować Bogu chociaż jeden dzień ze swojego urlopu. Nie mówię o niedzieli. Może warto pojechać do jakiegoś sanktuarium i tam za wszystko podziękować?

Ale Jezus wiedział, że nie będzie łatwo…. Zaraz znajdzie się coś co będzie nas próbowało od tych planów odciągnąć. Może kolega zaproponuje lepszy wyjazd? Może szef nie da urlopu? Może nie będziemy mieli pieniędzy by gdzieś wyjechać bo trzeba oszczędzać? Wszystko może się zdarzyć!

I Jezus wychodzi do nas po raz kolejny! Każe namalować obraz. Obraz, który powinien być w każdym domu. Ale nie tylko w domu ale też i w sercu….

Obraz Jezusa Miłosiernego to wyraźne wyjście Boga do człowieka. Bóg znów zstępuje na ziemie i na nowo pokazuje swoje oblicze. Znów przypomina swoje słowa:  MIŁUJCIE SIĘ WZAJEMNIE JAK JA WAS UMIŁOWAŁEM!!! Jezus znów przypomina swoje słowa. Dzięki tym słowom na nowo zagości w nas pokój i radość. Tylko jak się wzajemnie miłować?

Jezus umiłował nas kładąc ręce na krzyż. I powiedział róbcie to co Ja! Ale nie każe nam się krzyżować. On każe wziąć swój krzyż a nawet pomóc nieść krzyże innych. Każe pomagać czynem, słowem i modlitwą. Dzięki temu zrozumiemy słowa Miłości – Boga, bo Bóg jest Miłością. A jeśli zrozumiemy sowa Boga wszystko stanie się prostsze. Nasza choroba, ten wypadek, uzależnienie…. Wszystko stanie się prostsze i może nie od razu wygramy ale Miłość ogarnie nas i da nam siłę i odwagę na walkę! Jedyne co trzeba zrobić to oddać się bliźnim. To każe sam Bóg! Mówi oddaj się innym a wtedy zrozumiesz, poznasz, pokochasz!

Ale szatan tez daje nam wskazówkę, jak zniszczyć całe swoje życie. I wybiera ją coraz więcej osób. Zamiast słów Boga wybierają słowa szatana, które są o wiele prostsze i łatwiejsze do wypełnienia. Kochajcie się wzajemnie! Szatan mówi tylko tyle i aż tyle. On nie chce naszego szczęścia. Mamy się kochać nie ważne jak… Fizycznie, psychicznie… Róbcie co chcecie, zmieniajcie partnerów, kochanki/ów. Szczęśliwy masz być tylko ty nie druga osoba i tak mówi do każdego. To o wiele prostsze bo prowadzi do upadku. Wielkiego upadku. Spójrzmy na dzisiejszy świat. Przykazanie diabła wybiera coraz więcej osób i świat upada… Czy rządzący na świecie kierują się dobrem każdego człowieka? Czy tylko swoim lub swojego narodu? Wybierają prostsze wezwanie, prostsze ale chodzi tu nie o czysta miłość jaką daje nam Bóg ale brudną, zanieczyszczoną – diabła.

Często człowiek ma problem w rozróżnieniu głosu Boga od diabła. W końcu diabeł też został stworzony przez Boga i niósł siwiało. I teraz też nosi światło tylko, że prowadzi nas ono do ciemności…. Bóg daje tez światło – Maryję i ona prowadzi nas do Boga!

Ale każdy z nas ma sumienie czyli mały, cichy głos swoim sercu. Od nas zależy kto będzie przemawiał do nas. Od nas zależy komu oddamy mikrofon do naszego serca. Możemy oddać internetowi, telewizji ale czy zawsze mówią prawdę? Możemy oddać mamie, koledze… Ale czy nie lepiej oddać ten mikrofon Bogu? Wystarczy tylko narodzić się na nowo! Czyli iść do spowiedzi i oczyścić swoje sumienie. I po pewnym czasie znów mikrofon naszego sumienia wpadnie w ręce Boga, który już szykuje dla Ciebie kolejne wspaniałe historie, w których jeszcze nie raz Cię zdziwi i pokaże jak bardzo Cię kocha!

I jeszcze jedna rada Jezusa, która pomoże nam w wielu problemach:

 ZA DUŻO LICZYŁEŚ NA SIEBIE, A ZA MAŁO NA MNIE!