Archiwum

Archive for the ‘Maryja’ Category

Krew, Krzyż i Matka Bolesna

Święty Kasper del Bufalo

Wczoraj rozpoczął się lipiec. Do czasu reformy kalendarza liturgicznego po Soborze Watykańskim II, 1. lipca obchodzona była Uroczystość Najdroższej Krwi Chrystusa. Obecnie zachowała się jeszcze w Zgromadzeniu Męki Pańskiej (pasjoniści) jako Święto Najdroższej Krwi Pana Naszego Jezusa Chrystusa, oraz w zgromadzeniach Misjonarzy Krwi Chrystusa i Sióstr Adoratorek Krwi Chrystusa jako Uroczystość Najdroższej Krwi Jezusa Chrystusa. Pierwotnie Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa była rozdzielona na dwa odrębne święta.

Pamiątkę ustanowienia Najświętszego Sakramentu Kościół obchodził i nadal obchodzi w Wielki Czwartek. Natomiast Uroczystość Najdroższej Krwi Chrystusa oficjalnie, dla całego Kościoła ustanowił papież Pius IX w 1849 r. i wyznaczył na pierwszą niedzielę lipca. Papież Pius X przeniósł święto na dzień 1 lipca, zaś papież Pius XI podniósł je w roku 1933 do rangi świąt pierwszej klasy. Reforma liturgiczna Pawła VI z roku 1969 połączyła oba święta w jedno: Ciała i Krwi Pańskiej (potocznie Boże Ciało) wyznaczając je na czwartek po oktawie Zesłania Ducha Świętego. Uroczystość Najdroższej Krwi Chrystusa rozpoczynała po maju poświęconym Maryi i czerwcu Serca Jezusowego – miesiąc lipiec, poświęcony Krwi Pańskiej. Gorliwym propagatorem w XIX w. kultu Przenajdroższej Krwi Chrystusa był św. Kasper del Bufalo – założyciel Zgromadzenia Misjonarzy Krwi Przenajdroższej, nazwany przez papieża Jana XXIII prawdziwym i największym na świecie apostołem pobożności do Najdroższej Krwi Jezusa.

Św. Jan Paweł II w rozważaniu przed modlitwą Anioł Pański dnia 1 lipca 2001 roku przypomniał:

Lipiec, to miesiąc, który zgodnie z ludową tradycją poświęcony jest kontemplacji Najświętszej Krwi Chrystusa, niezgłębionej tajemnicy miłości i miłosierdzia. Krew Chrystusa jest ceną, którą Bóg zapłacił, aby wyzwolić ludzkość z niewoli grzechu i śmierci. Jest niezbitym dowodem miłości niebieskiego Ojca do każdego człowieka, bez żadnego wyjątku. To Krew, której jedna kropla może wybawić cały świat od wszelkiej winy.

W „Pasji” M. Gibsona jest wymowna scena, gdy Maryja, Matka Jezusa po Jego ubiczowaniu, w głębokim milczeniu i na kolanach ściera z posadzki białymi chustami Krew Chrystusa.

Obraz Matki Boskiej Licheńskiej

Ta Maryja dziś 2. lipca jest czczona jako Matka Bolesna Królowa Polski w bazylice w Licheniu Starym. Jej wizerunek, przedstawiający Matkę Boską, powstały w drugiej połowie XVIII wieku, otoczony szczególnym kultem, jest uważany za cudowny. Obraz jest olejną kopią wizerunku Matki Bożej Rokitniańskiej, namalowaną na modrzewiowej desce o wymiarach 15,5 × 9,5 cm. Po obu stronach popiersia Maryi, brzegi szaty zostały przyozdobione symbolami Męki Pańskiej. Po prawej stronie znajdują się: gwoździe, ciernie, krzyż, włócznia, gąbka, naczynie do umycia rąk, ręka, bicze, kości do gry, baranek paschalny. Po lewej stronie widnieje: podobizna na chuście Weroniki, kogut, drabina i kielich. Szyję Maryi zdobi pięć sznurów pereł. Bolesna Matka w koronie na głowie, tuli do serca białego orła – tak jak miało to miejsce w czasie objawień. Współcześnie właściwy blat obrazu został wpuszczony w otwór wyżłobiony w większej desce 16 × 25 cm, przez co powiększono pierwotne wymiary obrazu. Cała postać Maryi została osłonięta purpurą. Pod postacią Madonny widnieje wstęga z napisem: „Królowo Polski, udziel pokoju dniom naszym!”.

Jak mówi przekaz polskiemu żołnierzowi – Tomaszowi Kłossowskiemu, rannemu w bitwie narodów pod Lipskiem w 1813, miała ukazać się Maryja. Uratowała go od niechybnej śmierci i poleciła odszukać taki wizerunek, który dokładnie ją odzwierciedla. Po powrocie na ojczystą ziemię Kłossowski odnalazł taki obraz i wystawił w lesie grąblińskim oddalonym o 2 km od Lichenia Starego. Według przekazów ustnych modlącemu się przy nim pasterzowi Mikołajowi Sikatce w 1850 r. kilka razy ukazała się Matka Boża. Wzywała do pokuty i prosiła o modlitwę. Przepowiedziała wojny oraz epidemię cholery, ale dała też nadzieję. Podczas zarazy cholery w 1852 obraz zasłynął z cudów. 29 września 1852 obraz przeniesiono do kościoła parafialnego w Licheniu Starym. 15 sierpnia 1967 przedstawiciele Episkopatu Polski, pod przewodnictwem ks. kardynała Stefana Wyszyńskiego, uroczyście koronowali obraz koroną papieską.

W 1994 rozpoczęła się budowa świątyni, będąca wotum Jubileuszowym Kościoła Katolickiego w Polsce i nowym sanktuarium Matki Bożej Bolesnej. Trwała 10 lat. 2 lipca 2006 do bazyliki przeniesiono z pobliskiego kościoła parafialnego św. Doroty obraz i umieszczono go w głównym ołtarzu. Bazylika licheńska jest największą świątynią w Polsce, ósmą w Europie i dwunastą na świecie. Z ciekawostek architektury warto zaznaczyć, że: światło wpada do wnętrza przez tyle okien, ile jest dni w roku – 365, a wejść do środka można przez tyle drzwi, ile rok ma tygodni – 52. Do kościoła prowadzą 33 stopnie nawiązujące do lat życia Chrystusa na ziemi. To pokazuje w przybliżeniu monumentalne rozmiary budowli. Sanktuarium Maryjne w Licheniu jest miejscem spotkania z Chrystusem i Jego Matką, miejscem odrodzenia duchowego, ale również odpoczynku fizycznego, emocjonalnego, miejscem najbardziej kunsztownych w wykonaniu koncertów organowych, kontemplacji przyrody w samotności czy w gronie rodziny i przyjaciół. Miejscem, gdzie Bóg przemawia w czasie liturgii, rekolekcji, a także poprzez piękno świata, przez osoby gotowe pomagać, gdy przeżywamy życiowe trudności, czy zmagamy się z nieuleczalną chorobą. To obszar o powierzchni prawie 100 hektarów pełen zieleni, kwiatów, oczek wodnych, kilku kościołów, kapliczek, w centralnej części, którego wznosi się na 25 metrów nigdzie więcej nie spotykana, charakterystyczna kamienna Golgota, usiana w labirynty przejść, grot, kaplic, figur i płaskorzeźb, mozaik z kolorowego szkła, ukrytych w bujnej zieleni krzewów i drzew. Nad całością góruje krzyż oraz postacie Matki Bożej i św. Jana.

Góra powstała jako dzieło pokuty i przebłagania. Golgota jest wynagrodzeniem za świętokradztwo dokonane przez Bertę Bauer i za świętokradztwo dokonane w Polsce, poprzez wyrzucanie krzyży ze szkół, urzędów, wojska, szpitali… Kamienna góra nie jest wyzwaniem dla miłośników górskich wspinaczek czy krytyków sztuki. Nie należy oceniać jej pod względem artystycznej spójności. Powstała po to, by przekazać prawdę o zawiłości grzechu, odkupieniu, o zdradzie i miłości, stając się swoistym dziełem sztuki.

Nie sposób pominąć w tym miejscu istnienia Kaplicy Krzyża Świętego mówiącej o historii świętokradztwa Berty Bauer. Kaplica położona jest w dolnej części kościoła Matki Bożej Częstochowskiej. W ołtarzu znajduje się krucyfiks, z którego losami związana jest niezwykła historia. Podczas II Wojny Światowej, w kościele parafialnym w Licheniu pod wezwaniem św. Doroty, hitlerowcy urządzili szkołę dla chłopców z obozu Hitlerjugend. Młodych Niemców zaprawiano w okrucieństwie. Ci, którzy pamiętają tamte czasy mówią, że szczególnie wyróżniała się w tym Berta Bauer – wychowawczyni chłopców. W lipcu 1944 roku, chcąc udowodnić swoim wychowankom, że nie ma Boga, zgromadziła ich wszystkich przed kaplicą cmentarną. Następnie wymierzyła z pistoletu i strzelała do krucyfiksu, który znajdował się nad wejściem do kaplicy. Powiedziała: „Gdyby Bóg istniał, powinien natychmiast mnie ukarać”. Kilka godzin później, kiedy jechała na stację kolejową do Konina, przelatujący samolot ostrzelał jej wóz. Zginęła na miejscu. Dodać należy, że kule, które pozbawiły ją życia, zostały wystrzelone z niemieckiego samolotu. Wiele lat po wojnie znieważony krzyż, z wyraźnymi śladami po kulach, zawisł w ołtarzu Kaplicy Świętego Krzyża. Krucyfiks cieszy się ogromną czcią wiernych.

Co jeszcze łączy Maryję z miesiącem lipcem? Tak jak w październiku codziennie rozważa się różaniec do Najświętszej Maryi Panny, tak w lipcu codziennie można rozważać różaniec do Krwi Chrystusa. Różni się ilością tajemnic w których rozważamy momenty przelania Boskiej Krwi w życiu Jezusa, bo jest ich siedem: od obrzezania, poprzez modlitwę w Ogrójcu, biczowanie, cierniem ukoronowanie, Drogę Krzyżową, ukrzyżowanie aż po przebicie boku włócznią. Podczas Mszy Świętej nabożnie adorujemy Krew w kielichu unoszonym przez kapłana, bo tu kryje się podstawowy sens kultu Najdroższej Krwi: Krew Najdroższa jest Krwią Boga Wcielonego i dlatego ją czcimy.

Zbawienna sobota…

Pastuszkowie

W momencie objawień Najświętszej Maryi Panny, Łucja de Jesus, Franciszek i Hiacynta Marto mieli odpowiednio dziesięć, dziewięć i siedem lat. Wszyscy troje mieszkali w Aljustrel, w parafii fatimskiej. Wszystkie objawienia miały miejsce na małym skrawku ziemi należącym do rodziców Łucji, nazywanym Cova da Iria, znajdującym się dwa i pół kilometra od Fatimy na drodze do Leirii. Matka Boża ukazała się im na krzewie zwanym ilex, będącym karłowatą odmianą dębu, mierzącym nieco ponad metr wysokości.

Franciszek widział Maryję, lecz Jej nie słyszał. Hiacynta Ją widziała i słyszała. Łucja natomiast widziała, słyszała i rozmawiała z Nią.

Pierwsze objawienie miało miejsce 13 maja 1917 roku.

Podczas tych kolejnych, comiesięcznych sześciu objawień Matka Boża Fatimska przekazała dzieciom trzy Tajemnice Fatimskie, które początkowo nie zostały upublicznione. Dwie z nich zostały zapisane i opublikowane w 1941 roku na polecenie biskupa Fatimy. Trzecią z wizji zapisano w 1944 a upubliczniono dopiero w 2000 roku.

Franciszek i Hiacynta zmarli niedługo po objawieniach. Papież Jan Paweł II beatyfikował oboje 13 maja 2000, natomiast papież Franciszek kanonizował ich 13 maja 2017. Łucja wstąpiła do zakonu karmelitanek. Zamknięta za klauzulą zniknęła z życia publicznego oddając się życiu zakonnemu. Zmarła 13. lutego 2005 roku.

Nabożeństwo pięciu pierwszych sobót

Matka Boża objawiając się w Fatimie powiedziała, że Pan Jezus chce ustanowić na świecie nabożeństwo do Jej Niepokalanego Serca, aby ludzie Ją lepiej poznali i pokochali. To nabożeństwo ma mieć również charakter wynagradzający Jej Niepokalanemu Sercu za zniewagi wyrządzone przez ludzi. Tym, którzy będą je z wiarą praktykować, Maryja obiecała zbawienie. Poprzez to nabożeństwo mogą się oni przyczynić do ocalenia wielu ludzi od potępienia i zapowiadanych przez Matkę Najświętszą katastrof cywilizacyjnych. Nabożeństwo to uzyskało aprobatę kościelną 13 września 1939 r i od tej pory rozwija się na całym świecie.

Orędzie fatimskie nie zostało więc definitywnie zakończone wraz z cyklem objawień w Cova da Iria, w roku 1917.

Dnia 10 grudnia 1925 r. siostrze Łucji ukazali się w celi domu zakonnego św. Doroty w Pontevedra Najświętsza Maryja Panna i obok niej Dzieciątko Jezus, opierające się na świetlistej chmurze. Dzieciątko położyło jej dłoń na ramieniu, a Maryja pokazała jej w drugiej dłoni Serce otoczone cierniami. Wskazując na nie, Dzieciątko napomniało wizjonerkę tymi słowami: Zlituj się nad Sercem twej Najświętszej Matki okolonym cierniami, które niewdzięczni ludzie wbijają w każdej chwili, a nie ma nikogo, kto by przez akt zadośćuczynienia te ciernie powyjmował.

Maryja dodała: Córko moja, spójrz na Serce moje otoczone cierniami, które niewdzięczni ludzie przez bluźnierstwa i niewdzięczność w każdej chwili wbijają. Przynajmniej ty pociesz mnie i przekaż, że tym wszystkim, którzy w ciągu pięciu miesięcy, w pierwsze soboty, wyspowiadają się, przyjmą Komunię świętą, odmówią różaniec i będą mi towarzyszyć przez kwadrans, rozważając 15 tajemnic różańcowych, w intencji zadośćuczynienia Mnie, w godzinę śmierci obiecuję przyjść z pomocą, ze wszystkimi łaskami potrzebnymi do zbawienia.

W dniu 15 lutego 1926 roku siostrze Łucji ponownie ukazało się w Pontevedra Dzieciątko Jezus. Podczas tego objawienia siostra Łucja przedstawiła Dzieciątku pewne trudności, jakie mogą napotkać niektóre osoby, żeby przystąpić do spowiedzi w sobotę i poprosiła, by spowiedź była tak samo ważna podczas kolejnych ośmiu dni. Pan Jezus odpowiedział: Tak, spowiedź może być ważna o wiele więcej dni, pod warunkiem, że gdy będą Mnie przyjmować, będą w stanie łaski uświęcającej i wyrażą intencję zadośćuczynienia za znieważenie Niepokalanego Serca Maryi. Siostra Łucja podniosła jeszcze kwestię dotyczącą sytuacji, w której ktoś w momencie spowiedzi zapomni sformułować intencję, na co Pan Jezus odpowiedział następująco: Mogą to uczynić przy następnej spowiedzi, wykorzystując w tym celu pierwszą nadarzającą się okazję.

Podczas czuwania w nocy z dnia 29 na 30 maja 1930 roku, Pan Jezus przemówił do siostry Łucji, podając jej rozwiązanie innego problemu: Praktykowanie tego nabożeństwa będzie dopuszczone również w niedzielę po pierwszej sobocie, jeżeli moi księża – ze słusznych powodów – przyzwolą na to.

Pan Jezus dał Łucji odpowiedź na jeszcze inne pytanie:
— Dlaczego pięć sobót, a nie dziewięć albo siedem, dla uczczenia cierpień Matki Bożej?
— Moja córko, powód jest bardzo prosty: jest pięć rodzajów zniewag i bluźnierstw przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi:

  1. Bluźnierstwa przeciwko Niepokalanemu Poczęciu.
  2. Przeciw dziewictwu Matki Bożej.
  3. Przeciw Jej boskiemu macierzyństwu, przy równoczesnym sprzeciwie uznania Jej za Matkę rodzaju ludzkiego.
  4. Czyny tych, którzy usiłują publicznie wpoić w serca dzieci obojętność, pogardę, a nawet nienawiść do tej Matki Niepokalanej.
  5. Czyny takich, którzy profanują wizerunki Najświętszej Panny.

Podsumujmy więc najważniejsze rzeczy…

Elementy nabożeństwa pierwszych pięciu sobót miesiąca

Spowiedź wynagradzająca

Należy do niej przystąpić w intencji wynagradzającej w pierwszą sobotę miesiąca, przed nią lub nawet po niej, byleby tylko przyjąć Komunię świętą w stanie łaski uświęcającej. Do spowiedzi można przystąpić nawet tydzień przed lub po pierwszej sobocie. Gdy podczas jednego z objawień siostra Łucja zapytała Pana Jezusa, co mają uczynić osoby, które zapomną powiedzieć przed wyznaniem swoich grzechów o intencji wynagradzającej, otrzymała odpowiedź: Mogą to uczynić przy następnej spowiedzi, wykorzystując w tym celu pierwszą nadarzającą się okazję. Według wyjaśnienia siostry Łucji, następne trzy elementy tego nabożeństwa powinny być spełnione w pierwszą sobotę miesiąca, choć dla słusznych powodów, spowiednik może udzielić pozwolenia na wypełnienie ich w następującą po pierwszej sobocie niedzielę.

Komunia święta wynagradzająca

Odmówienie części różańca świętego

Należy odmówić pięć tajemnic w intencji wynagradzającej. Można rozważać którąkolwiek z części różańca.

Rozważanie

Następnym elementem tego nabożeństwa jest rozważanie jednej lub wielu tajemnic różańcowych w ciągu przynajmniej 15 minut. Matka Najświętsza nazwała ten rodzaj modlitwy „dotrzymywaniem Jej towarzystwa”, co można rozumieć, że mamy rozmyślać wspólnie z Matką Najświętszą.

Można w tym celu przeczytać uważnie odpowiadający danej tajemnicy fragment Pisma Świętego albo książki, wysłuchać konferencji lub kazania. Można daną tajemnicę medytować lub kontemplować. Temu rozważaniu także powinna towarzyszyć intencja wynagradzająca.

Obietnice Matki Najświętszej dla tych, którzy odprawiać będą nabożeństwo pięciu pierwszych sobót

  1. Tym, którzy będą praktykować to nabożeństwo, obiecuję ratunek. Przybędę w godzinę śmierci z całą łaską, jaka dla ich wiecznej szczęśliwości będzie potrzebna.
  2. Te dusze będą obdarzone szczególną łaską Bożą; przed tronem Bożym jako kwiaty je postawię.

W praktyce pięciu sobót należy przede wszystkim położyć nacisk na intencję wynagrodzenia, a nie „osobiste zabezpieczenie” na godzinę śmierci. Tak jak w praktyce pierwszych piątków, tak i pierwszych sobót nie można poprzestać tylko na dosłownym potraktowaniu obietnicy, na za zasadzie magicznej formułki. Przez całe życie będziemy musieli stawiać czoła pokusom i słabościom, które nie staną się dzięki nabożeństwu mniej dokuczliwe. Wręcz przeciwnie, możemy być bardziej narażeni na różnego rodzaju trudności, bo zły duch będzie chciał za wszelką cenę zniweczyć nasze wysiłki do dążenia ku dobru. Nabożeństwo to stanowi wielką pomoc w osiągnięciu wiecznej szczęśliwości. Aby je dobrze wypełnić potrzeba, by tym praktykom towarzyszyło szczere pragnienie codziennego życia w łasce uświęcającej, pod opieką Matki Najświętszej. Jeżeli za motywację będziemy mieli delikatną miłość dziecka, które pragnie ukoić ból w sercu ukochanego Ojca i Matki, ból zadany obojętnością i wzgardą tych, którzy nie kochają – możemy być pewni, że nie zabraknie nam pomocy, łaski i obecności Matki Najświętszej w godzinie naszej śmierci.

Kategorie:Maryja, Odpusty, różaniec

Majowa Pani

Maj – miesiąc poświęcony szczególnie Maryi. Większości z nas kojarzy się on z Nabożeństwem majowym, Litanią loretańską i wizerunkami Matki Bożej w obrazach i ikonach. Obok Chrystusa, w Kościele chrześcijańskim szczególną czcią i kultem otacza się Bogarodzicę. Bogarodzica, Matka Boża, Theotokos z greki, Boga Rodzicielka, ta która rodzi Bożego Syna i daje Go światu w ludzkiej naturze. Z niej rodzi się jako człowiek i z niej bierze Swoje ciało. Według legendy, pierwsza ikona Matki Bożej została napisana przez świętego Łukasza Ewangelistę. Wszystkie ikony są komplementarne, spójne, wszystkie ujmują całość tajemnicy Bożego rodzicielstwa Matki Bożej. W ikonografii wschodniej spotyka się trzy typy ikonograficzne:

  1. Matka Boża z Dzieciątkiem w ujęciu pół- i pełnopostaciowym,
  2. Matka Boża bez Dzieciątka,
  3. przedstawienia symboliczne.

W pierwszym typie ikon najbardziej znane są te ukazujące Matkę Bożą z Dzieciątkiem w półpostaci. Wyróżnia się tu dwa podstawowe rodzaje:

Hodegetrię czyli tę która wskazuje drogę. Przedstawiona w postawie stojącej, en face, z Jezusem zwróconym do niej twarzą, siedzącym na jej lewym ramieniu. Maryja podtrzymuje Go a prawą ręką wskazuje na Chrystusa jako drogę, prawdę i życie. Podkreśla Jego Bóstwo. Jezus zasiada na Jej ramieniu jak na tronie. Maryja jest Stolicą Mądrości, jest pełną mądrością, miejscem zasiadania władcy (ze staropolskiego „stolec” to miejsce zasiadania). Chrystus prawą rączką błogosławi a w lewej trzyma księgę albo zwój, czasem jabłko cesarskie, symbol władzy monarszej. Pokazuje, że jest Mesjaszem i nawiązuje do ikony Pantokratora. Sprawdzają się w Nim wszystkie pisma, przepowiednie, proroctwa. Nikt nie odbierze Mu tej księgi, bo tylko On otwiera Księgę Życia.

Eleusę czyli współczująca, czuła, Umilenjie z rosyjskiego, tzn. współodczuwająca misję i przyjście Chrystusa. Jest współuczestniczką drogi Jezusa. Przedstawiona w geście przytulenia. Policzki Matki Bożej i Jezusa spotykają się a nawet stykają się w wariancie po lewej i prawej stronie ikony. Spotkanie policzków to nie sentymentalny wyraz odczuć autora a wyraz jedności natur Boskiej i ludzkiej i ciała. Oznacza to wsłuchiwanie się i przygarnianie w doli i niedoli ludzkiej.

Drugi typ: Matka Boża bez Dzieciątka znana jest głównie jako Oranta – modląca się w postawie stojącej. Oznacza godność i wolność, jest otwarta na zapowiedź Zwiastowania, czyli moment poczęcia słowa w łonie, początek wcielenia, z ramionami i dłońmi podniesionymi do góry. Typowa dla tradycji Bliskiego Wschodu. Odwołuje się do zapowiedzi Zwiastowania. Szczególnym typem Oranty jest ta przedstawiona z Chrystusem Emmanuelem, gdzie Chrystus ukazany jest jako młodzieniec w medalionie na piersiach Maryi, poczęty, ale jeszcze nie narodzony, przebywający w jej łonie pod sercem. Może występować również w wersji bez Emmanuela osobowego, z pustym medalionem, tylko w domyśle.

Jej odmianą jest Nikopoja – tj. Zwycięska, trzymająca na kolanach małego Jezusa. Jedną ręką podtrzymuje kolana a drugą ramię Syna. Jezus jest tu przedstawiony jako narodzony Syn Boży i odbiera hołd od tych, którzy przychodzą oddać Mu pokłon.

W trzecim typie dominuje Matka Boża jako uosobienie wstawiennictwa i opieki nad ludzkością. Tu najbardziej interesujący wizerunek przedstawia Matkę Bożą Pocieszycielkę Strapionych, ukazywaną w mandorli promieni słonecznych i gwiazd.

We wszystkich typach przedstawień strój postaci jest skodyfikowany i podlega ściśle określonym regułom. Niezmiennym elementem jest niebieski lub błękitny, czasem widoczny czepiec, okrywający głowę i włosy, tak jak u wszystkich zamężnych kobiet na Wschodzie. Następną warstwę ubrania stanowi purpurowy maforion (w odcieniach od niebieskiego do czerwonego i brązowego), czyli długi szal zakrywający postać Maryi do kolan. Ozdobiony na wysokości czoła i ramion ośmioramiennymi gwiazdami. Jest to symbol dziewictwa Matki Bożej. Trzecia z gwiazd zakryta jest w przypadku dwu postaci, osobą Jezusa. Głowę Maryi i Jezusa okala zawsze nimb, otok, często pokryty cieniutkimi płatkami z najlepszego kruszcu, czyli prawie czystego złota (z reguły jest to próba ponad 23-karata) albo srebra. Na prawej ręce Maryi często widnieje wysunięty fragment rękawa sukni z takimi samymi zdobieniami jak przy dekolcie. Jest to wysunięty rąbek sukni w domyśle rąbek tajemnicy, który został objawiony. Również szata Jezusa jest ściśle określona. Na koszulce, tunice zwanej hitonem widać wyraźnie pas, symbol godności arcykapłana z tzw. asystami ze złota symbolizującymi Bóstwo. Nieraz na ramionach widoczne są szelki oznaka uniżenia, ogołocenia z boskości do postaci sługi. Czasem, szczególnie przy całej postaci Jezusa, widoczny i bardzo eksponowany jest również himation, czyli bogato zdobiony asystami szal, który zwykle okrywa Dziecię Jezus od pasa w dół. Więc w każdej z ikon zawarta jest głęboka symbolika, w której nie ma przypadkowych elementów. Świat ikon jest pełen takiej ukrytej symboliki. Źródłem tych wszystkich wizerunków są pisma apokryficzne, legendy i liturgia bizantyjska. Stąd mówi się, że ikonografia jest to dziedzina badań historii sztuki, której zadaniem jest opis i interpretacja elementów treściowych oraz symbolicznych w dziełach sztuki. W potocznym rozumieniu ikona jest świętym obrazem, ale dla wyznawców ikona staje się tożsama z samym Bogiem, Synem Bożym i Bożą Rodzicielką.

Kategorie:Maryja

Dzień Życia Konsekrowanego

PrymicjeBartka-332.jpgDziś przypada Dzień Życia Konsekrowanego, niezmiennie 2 lutego w święto Ofiarowania Pańskiego. Jest to też dzień poświęcony Maryi jako dzień Matki Boskiej Gromnicznej.

„Światło na oświecenie pogan” to słowo całkowicie wypełnia się w życiu każdej osoby konsekrowanej, a na pewno powinno się wypełniać. Każda z tych osób stara się być prawdziwym apostołem wyznawanej wiary, apostołem-uczniem Chrystusa. Ofiara z własnego życia na rzecz innych, staje się niejako odniesieniem do ofiary Jezusa na krzyżu.

Bez zbędnych słów, lecz za papieżem Benedyktem XVI, życzmy wszystkim osobom, które odkryły swoje powołanie poprzez życie konsekrowane, aby właśnie ten najpiękniejszy czas „miał smak ewangelicznej paruzji”.

„Drodzy bracia i siostry, radość życia konsekrowanego wiąże się nieuchronnie z udziałem w krzyżu Chrystusa. Tak było w przypadku Najświętszej Maryi Panny. Jej cierpienie jest cierpieniem serca, stanowiącego jedno z Sercem Syna Bożego, przebitego z miłości. Z tej rany wypływa światło Boga. Także z cierpienia, ofiary, daru z samego siebie, którym osoby konsekrowane żyją ze względu na umiłowanie Boga i bliźnich, promieniuje to samo światło, które ewangelizuje ludzi. Z okazji tego święta życzę szczególnie wam, konsekrowanym, aby wasze życie zawsze miało smak ewangelicznej paruzji, aby Dobra Nowina była w was przeżywana, świadczona, głoszona i jaśniała jako Słowo prawdy (por. List apostolski. Porta fidei, 6). Amen.”

(Benedykt XVI, Watykan – Homilia podczas Mszy Świętej w Bazylice św. Piotra z okazji XVII Dnia Życia Konsekrowanego, 2.02.2013)


Fot. Marcin Śliwiński- Lux Anima

Nie tylko róże

13 października 2017 Dodaj komentarz

Znalezione obrazy dla zapytania róża różaniec

Październik to piękny miesiąc. Lato już odeszło, jesień w pełni, czuć zbliżającą się zimę.

Ale październik jest wyjątkowy też z innego powodu: różańca. Przecież to miesiąc maryjny – codziennie skupiamy się na najpiękniejszej modlitwie, jaką ofiarowała nam Maryja.

Ale mamy też Dzień Nauczyciela, który w tym roku przeżywam jako ta, której się dziękuje za naukę. I myślę, że należałoby podziękować też Jej, Maryi, ponieważ Ona jest naszą pierwszą nauczycielką.

Jezus uczył nas modlitwy „Ojcze nasz”, głosił Królestwo Boże i nas odkupił. Ale nie pojawiłby się w Betlejem te dwa tysiące lat temu, gdyby nie „tak” Maryi. Gdyby nie Jej zgoda, nie wiadomo kiedy przybyłby na świat Jezus.

A tak narodził się w Betlejem, dorastał w Nazarecie i stał się dla wszystkich wzorem.

Jezus był zwykłym dzieckiem i umiejętność pisania, chodzenia, czytania, jedzenia zawdzięczał swojej Mamusi. Jego Opiekun uczył Go męskich zajęć i fachu cieśli, ale podstawy otrzymał od swojej Rodzicielki, nikogo innego.

Podobnie jest z nami. Naszymi pierwszymi nauczycielami są nasi rodzice. Z duchowej strony pomagają im Maryja, Józef oraz Jezus. To od nich czerpią wzór wychowania. Od Świętej Rodziny.

Podziękujmy dzisiaj nie tylko naszym nauczycielom, ale także rodzicom. Bo oni pokazali nam wszystko.

Ave!

Zdjęcie użytkownika Catholic Memes.

III Objawienie w Fatimie

12 lipca 2017 Dodaj komentarz

13 lipca  1917 roku

Podczas trzeciego objawienia niewielka szarawa chmurka nadciągnęła nad krzew, słońce zaćmiło się i chłodny powiew przeleciał nad wzgórzem, pomimo że była to pełnia lata. Pan Manuel Marto, ojciec Hiacynty i Franciszka, który wspomina te wydarzenia, podaje, że słyszał również szept czy raczej brzęczenie podobne do odgłosu wydawanego przez muchy uwięzione w pustym dzbanie. Dzieci zobaczyły odblask znanego już sobie światła, po czym nad krzewem ukazała się Matka Boża.

ŁUCJA: „Czego sobie Pani życzy ode mnie?”

MATKA BOŻA: „Chcę, abyście przyszli tu 13 dnia następnego miesiąca i nadal codziennie odmawiali różaniec na cześć Matki Bożej Różańcowej, aby uprosić pokój na świecie i koniec wojny, gdyż tylko Ona  będzie mogła wam pomóc”.

ŁUCJA: „Chciałabym prosić, aby Pani powiedziała nam, kim jest i uczyniła jakiś cud, żeby wszyscy uwierzyli, że rzeczywiście nam się Pani ukazuje”.

MATKA BOŻA: „Nadal przychodźcie tutaj co miesiąc. W październiku powiem wam, kim jestem i czego chcę oraz dokonam cudu, który wszyscy zobaczą, aby uwierzyli”.

Spójrzmy na Maryję. Matka Boga jest człowiekiem! Jest zwykłą, prostą kobietą! Ale ma coś szczególnego. Ona od momentu powiedzenia BOGU: „Oto ja służebnica Pańska” zapomina o sobie. Zapomina o swoim „ja” a do końca kieruje się tym czego pragną inni.

  • Ona w Kanie Galilejskiej nie martwi się co ludzie pomyślą gdy woda nie przemieni się w wino, nie martwi się o to jak wypadnie w oczach gości ale martwi się o małżonków!
  • Ona szła mężnie za swym synem gdy ten niósł krzyż, nie poszła do baru napić się wina i tam rozpaczała… Ona zapomniała o sobie a szła za swym synem, gdy inni nie mieli odwagi. Można powiedzieć, że zachowywała się lepiej niż nie jeden dzisiaj mężczyzna! Aż w końcu mężnie stała przy krzyżu i wytrwała przy synu do końca!
  • Ona po śmierci swojego syna zapomniała o sobie i pocieszała uczniów Jezusa, dodawała im odwagi i wzmacniała ich wiarę! Zapomniała o tym by płakać, otarła łzy spod krzyża i przekazywała to czego nauczał jej syn!

Tego uczy nas Maryja! Ktoś może nam zarzucić, że jest dla nas jak bogini. Ale spójrz na obraz Maryi… Ona zawsze palcem wskazuje Jezus, nie siebie, nie swoje włosy, suknie. Ona zapomina o sobie i pokazuje nam ZAWSZE Boga!

Następnie Łucja skierowała kilka próśb o nawrócenie grzeszników, uzdrowienia i inne łaski. Matka Boża zawsze odpowiadała tak samo, polecając niezmiennie odmawianie różańca, że w ten sposób otrzymają te łaski w ciągu roku.

Potem dodała: „Ofiarujcie się za grzeszników i powtarzajcie wielokrotnie – zwłaszcza gdy będziecie czynić jakąś ofiarę – “O Jezu, czynię to z miłości dla Ciebie, w intencji nawrócenia grzeszników oraz jako zadośćuczynienie za grzechy popełnione przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi”.

Maryja przychodzi na ziemię i zamiast opowiadać jak w niebie jest pięknie znów palcem wskazuje na Boga! I jak kochająca matka podaje rękę i mówi Odmawiajcie różaniec! To wam pomoże! Nie mówi płacz, rozczulaj się nad sobą. Ale odmawiaj różaniec, to Ci pomoże! I tego nas uczy! By palcem nie pokazywać na siebie lecz na innych. Bo często mamy tak, że martwimy się tylko o siebie. My chcemy mieć co włożyć do garnka, my chcemy mieć modne ciuchy… A Maryja pokazuje na Jezusa i mówi odmawiajcie różaniec, to wam pomoże! I pokazując na Jezusa uczy nas, żeby zapomnieć o sobie a skupić się na Bogu i bliźnich!

MATKA BOŻA: „Widzieliście piekło, dokąd idą dusze biednych grzeszników. Aby je zbawić, Bóg chce ustanowić w świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Jeżeli się  zrobi to, co wam powiem, wiele dusz będzie zbawionych i nastanie pokój.

I Maryja znów bierze swój palec, zapomina o sobie, o tym co ona chce a pokazuje na Jezusa! I kolejny raz chce uratować nasze marne życie! Czemu? Bo ma w swym niepokalanym serca: „Oto syn Twój!” Ma nas w swym sercu!

ŁUCJA: „Czy Pani nie życzy sobie ode mnie niczego więcej?”

MATKA BOŻA: „Nie, od ciebie już dziś nic więcej nie chcę”.

„I jak zwykle poczęła wznosić się ku wschodowi, aż zniknęła w bezkresnej dali firmamentu”.

Wtedy dało się słyszeć coś w rodzaju gromu, wskazujące że objawienie dobiegło końca.

Ucz się od Maryi nie wskazywać swym palcem na siebie lecz na Jezusa i bliźnich. Maryja zapominając o sobie zyskała niebo!

b56239fc-4eae-e611-80b5-984be15f9d7b.jpg

Kategorie:Maryja, Uncategorized

Święta Boża Rodzicielko- módl się za nami!

15822118_1574956289187507_1801946750_nWiększość z nas, zapytanych jaka uroczystość ma miejsce dziś, odpowiedzą „Nowy Rok, przecież!”. Tymczasem w kościele katolickim obchodzimy uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki, Maryi. Huczne spędzanie sylwestra, popijanie każdej kolejnej godziny jeszcze większą ilością alkoholu, aż do momentu gdy zacznie się magiczne odliczanie i wzniesienie toastu, przyćmiewa ową uroczystość, która rozpoczęła się już o północy. Oczywiście opis jest uogólniony, skierowany do 80% świętujących tego dnia. Jednak idźmy dalej…

… Miejsca Maryi, również w kościele, nie poświęca się tak wiele jak w czytaniach liturgicznych np. z 15 sierpnia. Wspomina się ją trzy razy. Najpierw jako niewiastę, z której zostanie zrodzony Zbawiciel (por. Ga 4, 4-7) a następnie w Ewangelii razy dwa. Skupmy się na tym ostatnim wspomnieniu, a mianowicie na fragmencie „Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu” (Łk 2, 19). O czym to świadczy, że , jakby nie patrzeć wszystkie najważniejsze sprawy zachowała w cichości i skrytości serca? A mianowicie tym, że nie potrzebowała rozgłosu. I tak wystarczająco się nacierpiała przy ucieczce jeszcze jako kobieta brzemienna, a i sporo się nacierpi przez całe życie Jezusa, z rąk wszelakiej maści ludzi.

Maryja nie chce rozgłosu, nie chce być sławną celebrytką, katocelebrytką, Mother of the year czy gwiazdą Hollywood. Ona pragnie być dobrą matką w skrytości swego serca i w zaciszu rodzinnym.

Właśnie dlatego wielu z nas zapomina o Maryi, z racji tego, że sama nie chce się rozgłaszać na wszystkie strony.  Zapomina się o jej wielkich małych poczynaniach, o jej osobie, o tym, że w zasadzie gdyby nie została wybrana na Matkę Zbawiciela, to może losy całego człowieczeństwa wyglądały by inaczej (inaczej nie znaczy tylko lepiej ale być może i gorzej, kto wie). Oczywiście znów uogólniam, znów są to gdybania i scenariusze być może prawdopodobne..

Każdy jednak odpowiada za swe własne czyny i każdy odpowiada przed Panem. Starajmy się jednak nie zapominać o Świętej Bożej Rodzicielce. Darzmy ją wielką sympatią ale i pamięcią. Różańce w  dłoń!

Módl się za nami Święta Boża Rodzicielko abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych!

 

Święta (?) Rodzina

30 grudnia 2016 Dodaj komentarz

Od pewnego czasu lubię czytać wpisy różnych znanych i mniej znanych osób na świecie na blogach czy stronach internetowych. Piszą tam jaki ten świat pełen jest dziwactw, opowiadają historie o wielkich krzywdach przydarzającym się innym. Często też piszą jaki Pan Kowalski ma portfel, jaki ma samochód, co robi w domu. W dzisiejszym świecie jesteśmy obserwowani 24 h na dobę przez 7 dni w tygodniu. Wiele z nas mówi „mój dom moje problemy”. Ukrywamy swoje problemy przed światem. I często są to słuszne powody. Bo może zdarzyć się tak, że nasz sekret, często wstydliwy pójdzie w świat lub zostaniemy wyśmiani wśród sąsiadów albo ktoś „miły” napisze o nas w gazecie.

Jak musiała się czuć Święta Rodzina? Bo przecież to co dzieje się teraz czyli zazdrość, pycha – to też działo się kiedyś…

Jak czuła się Maryja? Jak czuła się kobieta, która została poczęta z Ducha Świętego? Przecież wiele osób to wyśmiało? Co myślały o niej sąsiadki gdy dowiedziały się o ciąży?

Jak czuł się Józef? Jak czuł się mężczyzna gdy wiele razy musiał zmieniać miejsce zamieszkania od tak? Co myśleli znajomi i sąsiedzi gdy nagle bez słowa dom Józefa zostawał pusty? Może mieli coś do ukrycia? Może zabił człowieka?

Jak czuł się mały Jezus? Jak czuło się dziecko, które czuło w sobie Moc Bożą? Jak zachowywały się dzieci w stosunku do Jezusa gdy widziały Jego mądrość? Może myśleli, że jest dziwny?

Jak Oni się wtedy czuli? Ich uczucia opisuje doskonale Biblia. Oni jak parafrazują Ewangelię: „zachowywali wszystkie te znaki i cuda w sercu i rozważali je” Kogo mogli się poradzić? Kogo mogli zapytać o zdanie? Byli zdani tylko na siebie! Tak możemy sobie teraz pomyśleć! Przecież nie mieli się u kogo zatrzymać… Ale przecież Bóg nie pozostawiłby ich bez opieki!

No właśnie chyba wiele razy ich sprawdzał. Wiele razy posyłał swojego anioła. Wiele razy mówił Józefowi: „idź tam, idź tam” I on nie pytał czemu, nie zadawał zbędnych pytań ale brał żonę i dziecko i szedł. Może często w nieznane. Może czasem musieli prosić się o kawałek chleba. Ale zawsze ufali Bogu!

Tego uczy nas Święta Rodzina! Zaufać Bogu i na każde Jego wezwanie odpowiadać z chęcią TAK, TAK PANIE!

Ale Święta Rodzina daje nam jeszcze jedną lekcję. Oni uczą nas aby nie patrzeć na to co powiedzą inni. Oni patrzyli oczami Boga a nie ludzi. I każdy z nas powinien tak patrzeć. Powinniśmy nie zastanawiać się co powie sąsiad gdy wstanę wcześniej i pójdę do kościoła. Nie zastanawiaj się co pomyśli kolega gdy zobaczy na Twoim telefonie tapetę z Jezusem. Nie myśl o tym. Zawsze mów Bogu tak. A gdy pojawisz się w gazecie, gdy będziesz wyśmiewany, opluwany bo się wyróżniasz to ofiaruj to właśnie Świętej Rodzinie. A Święta Rodzina, która powinna być naszym wzorem będzie wspomagać nas, nasze rodziny. Bo rodzina jest po to by dawać miłość, by się wspierać. Mimo braku tematów przy stole, mimo złych myśli o swoim kuzynie. Zapomnij o tym i podziel się z nim nie tylko opłatkiem ale i Jezusem.

A jeśli będzie Ci trudno wykonywać polecenia Boga spójrz na Józefa i Maryję i pomyśl czy Oni nie są dla nas wzorem? Czy właśnie Oni nie powinni zostać naszymi idolami, gwiazdami z których chcemy brać przykład?

I dziś nie będzie lekcji o tym jak być dobrym rodzicem, jak być dobrym dzieckiem. Dziś będzie o tym jak po prostu być. A być to znaczy ufać…

Gdy Mędrcy odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: «Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić». On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez proroka: «Z Egiptu wezwałem Syna mego».
A gdy Herod umarł, oto Józefowi w Egipcie ukazał się anioł Pański we śnie i rzekł: «Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i idź do ziemi Izraela, bo już umarli ci, którzy czyhali na życie Dziecięcia». On więc wstał, wziął Dziecię i Jego Matkę i wrócił do ziemi Izraela.
Lecz gdy posłyszał, że w Judei panuje Archelaus w miejsce ojca swego, Heroda, bał się tam iść. Otrzymawszy zaś we śnie nakaz, udał się w stronę Galilei. Przybył do miasta, zwanego Nazaret, i tam osiadł. Tak miało się spełnić słowo Proroków: «Nazwany będzie Nazarejczykiem».

Oto słowo Pańskie…

swieta_rodzina_v

Rorate caeli desuper

14 grudnia 2016 Dodaj komentarz

W czasie adwentu katolicy chodzą do kościoła na roraty. Roraty – co to za msza? Skąd się wzięła nazwa mszy roratniej? Jakie znaczenie mają roraty dla osób wierzących? Jakie są zwyczaje związane z mszą roratnią?

Tradycyjną mszą świętą odprawianą w okresie adwentu są tzw. roraty. To msza odprawiana ku czci Marii Panny, na pamiątkę tego, że przyjęła nowinę zwiastującą fakt, że zostanie matką Jezusa. Roraty odprawiane są bardzo rano, zwykle o godzinie 6.00 lub 7.00 – co oczywiście zależy od parafii. W wielu kościołach, by ułatwić wiernym uczestnictwo w tej adwentowej mszy, przenosi się ją na popołudnie – dotyczy to szczególnie parafii w miastach. Msza roratnia jest niezwykle nastrojowa, dlatego chętnie uczestniczą w niej dzieci i liczni wierni. Rozpoczyna się przy wyłączonych światłach, mrok kościoła rozpraszają jedynie świece i lampiony przyniesione przez wiernych. Dzieci zazwyczaj na początku Mszy świętej idą w procesji z kruchty do ołtarza z lampionami w ręku. Dopiero na śpiew „Chwała na wysokości Bogu” zapala się wszystkie światła w świątyni.

Skąd wzięła się nazwa roraty?
W Polsce, według zachowanych dokumentów, najstarsze ślady Mszy św. roratniej pojawiają się w XIII w. Mówią o rzeszach wiernych gromadzących się na roratach w katedrze wawelskiej. Brali w tych mszach udział król, duchowieństwo, senatorowie, szlachta, rycerze, mieszczanie i chłopi. Nazwa „roraty” pochodzi od pierwszych słów pieśni towarzyszącej rozpoczęciu Mszy św. w okresie adwentu: „Rorate coeli de super… (niebiosa rosę spuśćcie nam z góry…)”. Uczestnicy roratów kolejno zapalali jedną świecę siedmioramiennego świecznika wypowiadając słowa: „jestem gotowy na sąd boski”. W nawiązaniu do tej tradycji symbolem gotowości wiernych na przyjście Jezusa są dziś cztery świece zapalane w kościele i w domach, w wieńcach adwentowych, w kolejne tygodnie adwentu.

Dlaczego świece nazywamy świecami roratnimi?
Podczas roratów ma miejsce rytuał zwyczaj zapalania specjalnej świecy na ołtarzu. To od niej właśnie wierni zapalali kiedyś woje świece. Świeca roratnia (zwana też roratką) zazwyczaj jest ozdobiona mirtem, a często też niebieską wstążką, symbolizującej Maryję, która jako jutrzenka zapowiada przyjście pełnego światła – Chrystusa. Na mszę roratnią wierni przychodzą często ze świecami – ozdobionymi lub umieszczonymi w specjalnych lampionach na roraty. Świece i lampiony wyrażają czuwanie, światło jest też wyrazem radości z bliskiego już przyjścia Chrystusa.

1. Czekam na Ciebie, Jezu mój mały,
Ciche błagania ku niebu ślę.
Twojego przyjścia czeka świat cały.
Sercem gorącym przyzywa Cię.

Ref.: Spójrz, tęskniony na tej ziemi,
Przybądź, Jezu, pociesz nas!
Szczerze kochać Cię będziemy.
Przyjdź, o Jezu, bo już czas!

2. Usłysz Maryjo głos Twoich dzieci,
Tyś naszą Matką na każdy dzień.
O daj nam Słońce, które rozświeci
Grzechu i błędu straszliwy cień.

Ref.: Spójrz, tęskniony na tej ziemi,
Daj nam Zbawcę, Dziecię twe,
My dla Niego żyć pragniemy,
Jemu damy serca swe.


A czy Ty masz jakieś wspomnienia związane z roratami? 

Zdjęcia pochodzą z Fb parafii pw. Św. Maksymiliana Kolbego w Sierpcu

Kiedyś nie lubiłam Różańca…

13 października 2016 Dodaj komentarz

rozaniecpapieski

W polskiej kulturze i tożsamości religijnej październik jednocześnie kojarzy się z odmawianiem Różańca. Jednak osobiście przez długi czas miałam problem z tą formą modlitwy. Nigdy nie lubiłam odmawiać różańca w momencie, kiedy wszyscy narzucają, że ją powinnam odmawiać, czyli właśnie w październiku. Aż w pewnym odkryłam nowennę pompejańską, o której pisałam już tutaj. No i tak w zasadzie dopiero odkrywając nowennę, odkryłam na nowo Różaniec.

Do odmawiania różańca namawia wielu świętych, chociażby święty Jan Paweł II: Różaniec, odmawiany powoli i rozważany – w rodzinie, grupie czy osobiście – stopniowo przybliży was do uczuć Jezusa Chrystusa i Jego Matki, przywołując wszystkie wydarzenia będące kluczem do naszego zbawienia.

Nie przepadałam za różańcem, wydawał mi się zbyt nudny… Uważałam, że jego odmawianie trwa zbyt długo… A tak naprawdę miałam problem ze zwracaniem się z prośbami za pośrednictwem Maryi. Jakoś wolałam bezpośrednio do Jezusa… Może dlatego, że wśród ludzi o wiele łatwiej było mi się porozumieć z mężczyznami. Jednak podejmując wyzwanie nowenny pompejańskiej, czyli odmawianie trzech części różańca dziennie przez 54 dni odkryłam ową magię różańca. Odkryłam zanoszenie próśb do Maryi. Podczas tej modlitwy moje serce napełniło się wyjątkową radością, nadzieją oraz spokojem. O tym także mówi św. Jan Paweł II, który wyjątkowo umiłował tę modlitwę: Z pomocą tej modlitwy staniecie się mocni w wierze, niezłomni w miłości, radośni i wytrwali w nadziei. W końcu Różaniec jest modlitwą, która jest najlepsza bronią przeciwko Szatanowi, od którego pochodzi wszystko co złe.

W swojej modlitwie powierzałam Jezusowi przez ręce Maryi swoje mniejsze i większe problemy, które później się rozwiązywały. Może nie do końca według mojego zamysłu, ale wszystko później okazywało się o wiele lepsze niż sobie wyobrażałam. Bo w końcu Nie ma w życiu problemu, którego by nie można było rozwiązać za pomocą różańca. jak powiedziała Łucja z Fatimy.

Więc nie bój się… Zanieś Mamie wszystkie swoje problemy, troski, lęki i zgryzoty. Nie bój się nudy, bo im częściej tak się modlisz, tym mniej wieje nudą. Zaufaj, oddaj Mamie wszystko….