Archiwum

Archive for the ‘Miłosierdzie Boże’ Category

Jak bronić się przed Złym?

Zwycięstwo-modlitwy-różańcowej-na-Filipinach

Każdy ma zapewne własne sposoby czy motywy które dominują w jego katolickim życiu, służące obronie przed złem, grzechem.  Przede wszystkim jest to przyjmowanie Sakramentów. Nie zawsze jednak potrafimy ustrzec się przed upadkiem i grzeszymy. Jak jednak po ludzku, prostymi sposobami poradzić sobie zapobiegając przewinieniom? Osiem przymiotów, cech, do wykorzystania w codziennym życiu.

  1. Uśmiech, pogodna twarz, radość

„ Pan zapytał Kaina: <<Dlaczego jesteś smutny i dlaczego twarz twoja jest ponura? Przecież, gdybyś postępował dobrze, miałbyś twarz pogodną; jeżeli zaś nie będziesz dobrze postępował, grzech leży u wrót i czyha na ciebie, a przecież ty masz nad nim panować>>.”
(Rdz 4,6-7)

  1. Bycie dzielnym, odważnym, bez lęku

„ Nie lękaj się więc, moja córko; wszystko , co powiedziałaś, uczynię dla ciebie, gdyż wie każdy mieszkaniec mego miasta, że jesteś dzielną kobietą.”
(Rt 3,11)

„Nie lękaj się, bo Ja jestem z tobą; nie trwóż się, bo Ja jestem twoim Bogiem. Umacniam cię, a także wspomagam, podtrzymuję cię moją prawicą sprawiedliwą.”
(Iz 41, 10)

„Ponieważ drogi jesteś w moich oczach, nabrałeś wartości i Ja cię miłuję. (…) Nie lękaj się, bo jestem z tobą”
(Iz 43, 4ab;5a)

  1. Wierność

„Ustanowię sobie kapłana wiernego, który będzie postępował według mego serca i pragnienia. Zbuduję mu dom trwały, a on będzie chodził przed obliczem mego pomazańca po wszystkie dni”
(1Sm 2,35)

„ Bo Pan się brzydzi przewrotnym, a z wiernymi obiecuje przyjaźnie”
(Prz 3, 32)

„Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego Pana”
(Mt 25,21)

  1. Czystość myśli i serca

„ Z całą pilnością strzeż swego serca, bo życie tam ma swoje źródło”
(Prz 4, 23)

  1. Zaufanie

„Z całego serca Panu zaufaj, nie polegaj na swoim rozsądku. Poznawaj Go na każdej swej drodze, a On twe ścieżki wyrówna”
(Prz 3,5-6)

  1. Ostrożność

„ Uważaj, gdzie krok masz postawić, wszystkie swe drogi uważaj za pewne. Nie zbaczaj na lewo ni w prawo, odwróć swą nogę od złego”
(Prz 4, 26-27)

  1. Miłość

„ Ci, którzy Mu zaufali, zrozumieją prawdę, wierni w miłości będą przy Nim trwali, łaska bowiem i miłosierdzie dla Jego wybranych.”
(Mdr 3, 9)

  1. Wiara

„Przeto tak mówi Pan Bóg:
<<Oto Ja kładę na Syjonie kamień, kamień dobrany, węgielny, cenny, położony jako fundament. Kto wierzy nie potknie się. I wezmę sobie prawo za miarę, a sprawiedliwość za pion>> Ale grad zmiecie schronisko kłamstwa, a wody zaleją kryjówkę. Wasze przymierze ze Śmiercią zostanie zerwane.”
(Iz 28, 16-18a)

 

 

Reklamy

Szukałem Was, teraz przyszliście do mnie i za to wam dziękuję

1 września 2017 Dodaj komentarz

Wyobraźmy sobie wszyscy przybyli na przyjęcie i czekają tylko na ciebie, a Ty nie przybywasz. Gospodarz przygotował miejsce i liczę na ciebie, liczy że się pojawisz. Tak naprawdę zależy mu tylko na tym abyś przybył, a Ty nie przychodzisz. I gospodarz myśli sobie czekać czy nie. I sam wyruszam. wyrusza w drogę by cię znaleźć. Idzie tam gdzie Ty przebywasz, gdzie możecie cię spotkać bo chce przyprowadzić Cię na miejsce świętowania i nie spocznie dopóki cię nie spotka. A kiedy już cię zobaczy, kiedy z daleka dostrzeże twoją sylwetkę biegnij, prosi abyś przybył na miejsce świętowania. A Ty będziesz upierał się że w sumie to nie jest Ci źle, że tak naprawdę dobrze Ci z tym towarzystwem w którym teraz się znajdujesz. A gospodarz będzie nadal czekam nadal prosiłaś aż wykonasz jakiś ruch ale nie będzie cię do niczego zmuszał. Zrobisz jak zechcesz, on liczy się z tym, wie, że możesz go zlekceważyć, odejść, już nie wrócić. Ale ten gospodarz pójdzie za tobą i będzie czekał tak długo aż ty przyjdziesz bo bez ciebie nie rozpoczną świętowania.

Ta historia świetnie ukazuje relację Boga z człowiekiem. Relację Boga z Tobą, mną i każdym z nas, ludzi.

Bóg nieustannie walczy o człowieka pokazuje to wyraźnie historia zbawienia. Na początku Bóg zawarł przymierze z Izraelem, wyprowadził go z niewoli egipskiej, gdy zbłądził posyłał proroków, wreszcie posłał swojego syna. Dziś Jezus działa przez swój Kościół, posługuje się ludźmi w sakramentach, w czynieniu znaków i głoszeniu słowa. I mógłbym tak wymieniać w nieskończoność. Jezus – Bóg nie przestaje cię szukać. A gdy się znajduje umacnia w chorobie i opatruje rany jeśli trzeba i myślę że te rany trzeba opatrywać szczególnie w dzisiejszych czasach gdzie młodzi ludzie tak często są uwikłani w różne uzależnienia, gdzie rodzice nie mają z czego nakarmić swoich dzieci. Jezus pragnie abyśmy pozwolili się wziąć w jego ramiona i przyprowadzić do domu do domu Ojca Niebieskiego. Nie do takiego domu w którym może matka lub ojciec są uzależnieni od alkoholu, w którym nie ma szczęścia ale chcę przeprowadzić się do domu w którym Wszyscy czekają na ciebie, aby wspólnie świętować.

Szukałem Was teraz przyszliście do mnie i za to wam dziękuję.

Czy te słowa nie są piękne? Wypowiedział je Jan Paweł II, właściwie  wyszeptał je w dniu swojej śmierci. Spójrzcie jak autentyczne są te słowa. Jezus szuka nas od ponad dwóch tysięcy lat. Gdy tak nas szukamy przychodzimy do niego, przychodzimy do niego w każdej Mszy Świętej,  w każdej modlitwie. Każdy przychodzi do niego inaczej, ma swoją drogę do zbawienia. Czasem wybiera to łatwiejszą czasem może trudniejszą.

I za to wam dziękuję. Jak dziękuję nam Jezus? To proste On daje nam siebie, pomaga nam na tej trudnej drodze. Jezus nie oczekuje niczego w zamian, ale chce byśmy przychodzili do niego. Chce byśmy karmili się Jego ciałem i  Jego krwią. Nie chce pieniędzy, bo przecież to on nam je dał, to wszystko co chce otrzymać od nas to miłość. Chce abyśmy go kochali.

Te słowa początkowe Świętego Jana Pawła II zostały wypowiedziane do młodzieży, która na placu Świętego Piotra czuwała przy nim w dniu jego śmierci, i myślę że słowa Jana Pawła to dziś słowa Jezusa który wypowiada je do każdego z nas. Szukałem Was a teraz wy przyszliście do mnie i za to wam dziękuję.

Drodzy bracia i siostry! Jezus dziękuję Ci gdy ty przychodzisz do niego. Dlatego zastanów się teraz jak często Jezus może te słowa w Twoim życiu wypowiadać…

4-Bó-szuka

Drogą, prawdą i życiem – MIŁOSIERDZIEM

23 kwietnia 2017 Dodaj komentarz

Wielu rodziców mówi do swoich dzieci wchodzących w dorosłość „abyś nigdy nie cierpiał(a) z miłości, znajdź sobie takiego/taką, która Cię nie zrani”… Piękne słowa i pokazują troskę o swoje dzieci. No właśnie. I teraz pytanie czy można cierpieć z miłości? Czy warto cierpieć dla miłości? Czy warto cierpieć bo kogoś się kocha?

Jezus pokazał, że z miłości można cierpieć, pokazał, że warto cierpieć dla miłości i, że warto cierpieć jeśli się kogoś kocha. Jezus na krzyżu wycierpiał wiele (rozważaliśmy to w Wielki Piątek) Jego ból był tak wielki, że aż trudno to sobie wyobrazić. Ale Jezus cierpiał do końca, do końca czyli aż do śmierci cierpiał dla miłości… Miłość cierpi dla miłości, Bóg cierpi za ludzi, za ludzi, których kocha. Powinny teraz pojawić się uśmiechy na naszej twarzy! Bo żadne stworzenie, żadne bóstwa tego nie zrobiły dla swego ludu, zrobił to natomiast Bóg, Miłość.

Żaden człowiek nie chce cierpieć, nikt nie chce wydać się na cierpienie za kogoś kogo nie lubi, nie ufa mu. Nie chce cierpieć za kogoś kto źle nam życzy… Jezus potrafił… Cierpiał za nas. I dalej cierpi… 22 lutego 1931 roku Jezus przyszedł do siostry Faustyny Kowalskiej, do prostej zakonnicy, która gdy ktoś czytał jej dzienniczek wie, że spowiadała się z nawet nie swoich przewinień! Tak kochała Jezusa, że przepraszała Go za grzechy innych! Jezus przyszedł do niej i zostawił jej Swój testament… A właściwie przypomniał go… Testament Bożej miłości, napisany krwią na krzyżu! Bo Jezus umierając na krzyżu nadal nas kocha, nadal pragnie nas i nadal cierpi za nas…

1111117660

Każdy mój, Twój, nasz grzech mówi Jezus rani Jego serce. Ale mimo największych grzechów zapisał w testamencie, że odpuści je nam! Jezus odpuści nam grzechy! To jest coś nie ludzkiego! Jak można zabójcy swojej rodziny odpuścić grzechy? Jak można uzależnionemu od alkoholu odpuścić przewinienia? Jak można odpuścić grzech aborcji kobiecie? To nie jest ludzkie! Tak, to prawda bo Jezus jest Bogiem! Jezus jest Bogiem, który mówi Ja jestem drogą, prawdą i życiem!

  1. Drogą, która prowadzi do oczyszczenia duszy
  2. Prawdą, która prowadzi po bezpiecznej ścieżce
  3. I życiem, które daje moje miłosierdzie!

Czy jest coś piękniejszego? I Jezus mówi dalej, że „Tym, którym odpuścicie grzechy są im odpuszczone” daje ludziom sakrament, który pozwala zanurzyć się w oceanie miłosierdzia! Można w to nie wierzyć i być jak Apostoł Tomasz, można uwierzyć dopiero przy bezpośredniej interwencji Boga! Ale „Błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli”

Biczowanie, cierniem ukoronowanie, droga krzyżowa, obnażenie z szat, przybicie do krzyża, śmierć na krzyżu…. To zrobili żołnierze… A Ty jak zraniłeś Jezusa? Jakie grzechy ranią Jezusa?

I powiem Ci coś Jezus uśmiecha się do Ciebie, błogosławi Ci i mówi idź do spowiedzi i przyjmij mnie do swego serca. I żeby tego było mało mówi:

Sprowadź do serca mego wszystkich grzeszników, dusze kapłańskie i zakonne, dusze pobożne i wierne, pogan i tych, którzy mnie jeszcze nie znają, dusze braci odłączonych od Kościoła, dusze ciche i pokorne, dusze małych dzieci, dusze, które wysławiają moje miłosierdzie, dusze, które są w więzieniu czyśćcowym, dusze oziębłe i całą ludzkość. A gdy już te dusze sprowadzi do swego serca przez koronkę do Mego Miłosierdzia zanurz je w oceanie Mej nieogarnionej miłości!


Hebrajskie słowo, które tłumaczymy jako miłosierdzie (rachamim), ma swój źródłosłów w czasownikowym rdzeniu racham, oznaczającym w pierwszym rzędzie poruszenie spowodowane miłością. Od czasownika racham pochodzi rzeczownik rechem, oznaczający łono matki. Z tego powodu również racham zaczęto wiązać z macierzyństwem. Od słowa rechem wywodzi się zaś rzeczownik rachamim, który w Starym Testamencie występował tylko w liczbie mnogiej, wyrażając dosłownie… wnętrzności. Chodziło o obrazowe pokazanie, że pewne uczucia wywołują niejako poruszenie w człowieku całego jego wnętrza.

Czasem mówi się, że kiedy ktoś się zakocha, to czuje motyle w brzuchu. W tym wypadku chodziłoby o coś znacznie zwielokrotnionego, podniesionego do n-tej potęgi.

Nam może wydawać się dziwne, że słowo, które tłumaczymy w przekładach jako miłosierdzie po hebrajsku ma tak naturalistyczne znaczenie, ale w językach semickich bardzo często pojęcia abstrakcyjne wyrażane są rzeczownikami odnoszącymi się do konkretnego przedmiotu lub części ciała. Na przykład słowo jad oznacza rękę, ale też opiekę, pośrednictwo lub kierownictwo (Wj 2,19; 35,29; 38,21; Rdz 42,37); Słowo af odnosi się zarówno do nozdrzy, jak i do gniewu (Rdz 24,47; 27,45). Gniew Boga to dosłownie nos Boga. Jaki tu można widzieć związek, czyli co ma piernik do wiatraka? Wytłumaczenie jest bardzo proste – kiedy ktoś się gniewa, to jego nozdrza się rozszerzają. Centralnym rysem miłosierdzia Boga jest natomiast fakt, iż wypływa ono z Jego wnętrzności. Pierwszym elementem miłosierdzia jest głębokie współczucie płynące z ludzkiego lub Bożego wnętrza, jako reakcja na ludzką nędzę, nieszczęście. Podobne zjawisko obserwujemy w języku greckim, w którym czasownik splanchnidzesthai oznacza wzruszyć się, zlitować się, a rzeczownik splanchna (dosłownie wnętrzności), występujący niekiedy z dopełniaczem eleous lub oiktirmón; oznacza wnętrzności miłosierdzia, czyli serdeczną litość, serdeczne miłosierdzie.

 

Nowy Testament, zachowując dawne, ogólne pojęcie miłosierdzia, nadał mu treść o wiele bogatszą, rozszerzającą jego zakres. Miłosierdzie w Nowym Testamencie wyraża się bowiem w osobie i działaniu Jezusa Chrystusa. On podejmuje się realizacji zbawczego planu Ojca i całkowicie go wypełnia. Miłosierdzie nowotestamentalne jest rozumiane uniwersalnie, nikt nie jest z niego wyłączony, chyba że sam sprzeciwia się łasce pochodzącej od Boga. To miłosierdzie jest okazywane przede wszystkim w przebaczaniu przez Boga grzechów, chociaż Jego opatrzność dotyczy wszystkich spraw ludzi, a nawet całego świata.

Miłosierdzie czynione przez Chrystusa zawsze prowadzi do ocalenia człowieka, a także do jego wewnętrznej przemiany. Jezus najpierw wybawia od zła fizycznego, następnie uzdrawia ducha. Nowy Testament podkreśla znaczenie miłosierdzia jako przymiotu, któremu ludzkość zawdzięcza zbawienie i uświęcenie dokonane przez śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa.

Typowym przykładem zbawczego charakteru miłosierdzia Jezusa jest przypowieść o synu marnotrawnym. Obraz miłosierdzia znany ze Starego Testamentu zostaje tutaj pogłębiony. Chociaż słowo „miłosierdzie” nie występuje bezpośrednio w tekście paraboli, to jednak jego istota zostaje wyrażona przez wskazanie przyczyny skłaniającej ojca do przebaczenia synowi. Zostaje to podkreślone przez użycie wyrażenia „poruszenie wnętrzności”, będącego odpowiednikiem hebrajskiego racham. W tej przypowieści miłosierdzie przybiera kształt miłości doskonałej – agape, która jest zdolna do pochylenia się nad każdym człowiekiem.

Miłosierna sprawiedliwość

29 stycznia 2017 Dodaj komentarz

jezus_rybacy4-400x0.jpg

„Pójdźcie za Mną, a sprawię, że będziecie łowić ludzi”

Ale jak łowić ludzi, jak głosić im, że Bóg jest miłosierny? Jak mówić o Bożym Miłosierdziu gdy dzieje się tyle zła, gdy na świecie jest tyle niesprawiedliwości, gdy często nie mamy co włożyć do garnka, gdy brakuje nam na ciuchy. Jak mówić o miłosierdziu?

Jezus nie przyszedł do sprawiedliwych, ale do grzeszników. Jezus nie przyszedł do zdrowych, ale do chorych. Jezus przyszedł dać nadzieję ta gdzie jej brakuje, dać światło tam gdzie jest ciemno. Jezus jest rybakiem, który zawsze wróci z pełną siecią. Jest rybakiem, który nakarmi nie tylko swój dom, ale sąsiadów, a nawet całą ludzkość. Jezus nie potrzebuje pieniędzy by być bogatym, On jest bogaty bez pieniędzy.

Ktoś może powiedzieć co to za bzdury…. Ale taka jest prawda. Jezus przyszedł do biedaka. I daje temu biedakowi nadzieję, przynosi mu pokój serca by nie martwił się o siebie a o innych. A martwiąc się o  innych nigdy nie zazna głodu. Jezus przyszedł do niesprawiedliwie osądzonego i mówi, że jego dom jest tam gdzie dom Ojca – w niebie. Jezus przyszedł do grzesznika i odpuszcza mu grzechy i daje mu nowe, czyste serce. A Jezus robił tylko to co mówi Ewangelia. A Ewangelia mówi:

„Głosił Ewangelię o królestwie i uzdrawiał ludzi ze wszystkich chorób i słabości”.

Ale Jezus nadal głosi i uzdrawia. Nadal jest z nami! Nadal przychodzi do biedaków, niesprawiedliwie sądzonych, grzeszników i do Ciebie. Przychodzi do Ciebie i odpuszcza Ci grzechy. Mówi kocham Cię. On Ci wyznaje miłość. Przychodzi ponownie i wyznaje Ci miłość w Kościele. Przychodzi ponownie i wyznaje Ci miłość w  sakramentach. Przychodzi ponownie i wyznaje Ci miłość w Ewangelii. Możemy cały czas być przy nim, cały czas otrzymywać wyznania miłości Ale czy tego chcemy?

Co daje nam najwięcej szczęścia? Co da nam spokój serca? Co potrzeba Ci do szczęścia? Każdy odpowie inaczej, każdy jest inny ale do szczęścia brakuje nam Jezusa. On, tylko On może dać nam szczęście. I przychodzi do Świętej Faustyny, mówi o swoim miłosierdziu, mówi jak ważna jest modlitwa o miłosierdzie, mówi, że mimo wszystkich naszych przewinień nam je odpuszcza i nadal nas kocha! Gdy ktoś czytał dzienniczek Świętej Faustyny to jestem tego pewien uronił łzę. Bo uświadamiając sobie swoją nicość i niezrównane miłosierdzie Boże wypełniała go nieznana moc. Niby szczęście, radość i smutek na raz.

W życiu nie zawsze będzie nam łatwo, nie zawsze będzie kolorowo. Nie zawsze będziemy mieli co jeść, w co się ubrać ale to nie oznacza, że Jezus przy nas nie ma. Święta siostra Faustyna miała chwile w swoim życiu, że nie czuła obecności Bożej, nie czuła, że Bóg z nią jest. I w takich chwilach nie przystępowała do komunii świętej. I Jezus objawiając się jej po dłuższym czasie mówi do niej: że jest przy niej zawsze i nigdy mamy się nie bać. Bo któż jak Bóg może nam dać szczęście?

A gdy już te szczęście osiągniesz nigdy nie poddawaj się w wchodzeniu na drabinę do nieba. Bo ta drabina jest długa i jest na niej pełno niebezpieczeństw, będziesz miał chwile, w których będziesz chciał zejść, nie iść dalej. I przyjdzie czas gdy będziesz miał dość, gdy będziesz miał chwilę smutku, gdy nie będziesz odczuwać obecności Boga. Wtedy módl się. Módl się mimo bólu i łez i spójrz Jezusowi prosto w oczy a wtedy wszystko zrozumiesz. Zrozumiesz to co mówi od wieków: „Pójdź za Mną, a sprawię, że będziesz łowić ludzi”.

Jezus potrafi uleczyć Twoje rany po grzechu, Twoje uzależnienia, bo On leczy wszystkie choroby. Ale najpierw leczy Twoją duszę. Bo możesz nie mieć ręki i nogi a z czystą duszą wejdziesz do nieba! Gdy patrzę na pontyfikat Papieża Franciszka to widzę wyraźnie, że jego nauczanie wyraża się w tym zdaniu: Nie ma takiego grzechu, którego Bóg nie odpuści! Papież wbija nam to do głowy! Bóg wszystko nam odpuści i chce by piekło było puste jak najdroższe sklepy! Ale aby piekło było puste to sam sobie wybacz te grzechy. Bóg robi to podczas spowiedzi. A Ty? Czy potrafisz wybaczyć siebie grzech? Czy potrafisz zrozumieć, że już go nie ma? Czy rozumiesz, że masz białą kartę, że zaczynasz wszystko od nowa? Nie zmarnuj tego! Pokaż Jezusowi, że tylko On jest Panem!

Wyobraź sobie ocean. Wszechpotężny bezmiar wód a na jego brzegu stojącego człowieka. Jak czuje się ten człowiek? Tak samo jest z Bożym Miłosierdziem. Miłosierdzie Boże jest jak taki ocean. Jak się czujesz przed takim oceanem? Ta woda w jedną sekundę potrafiłaby Cię pochłonąć. Miłosierdzie właśnie tak nas pochłania. Gdybyśmy sobie to uświadomili to umarlibyśmy!

Ale to nie jest ślepe miłosierdzie. Bo można całe życie grzeszyć i wejść do nieba a można też nie wejść. Bóg nie jest bezwzględnym sędzią, który ma własny kodeks karny. Bóg sam zbada Twoją duszę. Matka Teresa z Kalkuty mówiła:

 Nie liczy się wcale wspaniałość twego działania, ale miłość, jaką w nie włożyłeś; nie to, jak wiele uczyniliśmy, ale przede wszystkim to, jak wiele miłości włożyliśmy w swe czyny.

Wierzysz w to?

Adwent to nie tylko czas, w którym przygotowujemy się do Narodzenia naszego Pana. Adwent to czas by przyjrzeć się naszemu życiu i naszej wierze. Jezus był z nami ale obiecał nam, że ponownie wróci na ziemię a Dzieje Apostolskie mówią o tym tak:

Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzicie Go wstępującego do nieba

A my wyznajemy to w każdą niedzielę:

I ponownie przyjdzie w chwale sądzić żywych i umarłych, a królestwo Jego nie będzie końca.

Nie wiemy kiedy to nastąpi, jedynie możemy się domyślać ale nie znamy konkretnego dnia ani konkretnej godziny. Jezus przyjdzie i to jest fakt. Ale co będzie przed tym przyjściem? Jak będzie wyglądać nasze życie przed Jego przyjściem? I jak już ono wygląda? Bo wielu z nas odejdzie z tego świata jeszcze przed Sądem Ostatecznym, niektórzy z nas będą oczekiwać tego Sądu w niebie.

Czy boimy się śmierci? Temat poruszany rzadko, temat nie lubiany przez dziennikarzy, pisarzy, artystów. Śmierć często kojarzy się z cierpieniem, z bólem. Ale czy tak serio jest? Czy będziemy cierpieć?

Możemy sobie tylko wyobrażać co będzie w niebie. Jedni mówią o wszystkich dobrach, które są na ziemi, a inni o tym, że będziemy nieustannie wielbić Boga. Ale nikt nie jest tego na 100% pewien. A czy Ty boisz się śmierci?

W książce NIEBO ISTNIEJE… NAPRAWDĘ! poznałem historię chłopca, który przeżył śmierć kliniczną. Miał on wtedy trzy lata. W wieku czterech lat zaczął opowiadać co widział. Czterolatek opowiadał o takich rzeczach jakich nawet wielu z nas nie słyszało. Wszystkie jego opowieści pokrywały się z Biblią. I pewnego razu jego ojciec zapytał go czy chce umrzeć, ponieważ przed chwilą potrącił by go samochód a on nie myśląc długo (czterolatek!) odpowiedział: No to dobrze! Będę mógł wrócić do nieba.

Opowiadał o wielu bliskich z rodziny, których nie znał a poznał w niebie. Opowiadał o tym jak wyglądał Jezus. Gdy to czytałem miałem łzy w oczach…

Śmierci nie trzeba się bać! Śmierć będzie jednym z najwspanialszych wydarzeń w naszym życiu! Wtedy spotkamy się z Panem, który, jak mówił Colton jest biały jak śnieg i nadal ma rany po gwoździach… Dlatego Adwent nie jest smutnym oczekiwaniem. Oczekujemy naszego Jezusa! Tego, którego przyjmujemy w Eucharystii, któremu spowiadamy się z naszych grzechów.

Jezus stale przy nas jest!

Stale nam pomaga!

Stale mówi: zaufaj mi!

Stale powtarza: zostaw to mi, ja to naprawię, poskładam!

Stale woła: pójdź za mną!

A Ty? Nadal się boisz z Nim spotkać?

6112

One nadal czekają…

22 września 2016 Dodaj komentarz

Szczęść Boże,

w tym wyjątkowym czasie, który przeżywamy – Jubileuszu Miłosierdzia chciałbym Was zachęcić do podjęcia (pierwszej, drugiej, kolejnej) adopcji modlitewnej. Są siostry, które potrzebują naszej modlitwy. Są siostry, które może myślą o tym by zrezygnować, które ciężko zachorowały lub umierają. I dziś chciałbym Was zachęcić do dołączenia do dzieła.

Adoptuj modlitewnie siostrę! Nie na całe życie ale na miesiąc, na dwa, może na rok. Na naszej liście, która dziś została zaktualizowana jest AŻ! 83 sióstr, które czekają właśnie na Ciebie! Podejmiesz to wyzwanie i westchniesz do Boga chociaż raz dziennie za jedną z tych sióstr?

Czekają na adopcje:

  1. s. Alena Giza SCB
  2. s. Blandyna Boch OSU
  3. s. Michalina Brożyńska OSF
  4. s. Lidia Bucińska CMW
  5. s. Michalina Dobry CSSF
  6. s. Monika Dudek ZCMN
  7. s. Elżbieta CHR
  8. s. Elżbieta ZCMN
  9. s. Maria Gałka ASC
  10. s. Rozalia Górna CMBB
  11. s. Katarzyna Jarosik SM
  12. s. Anna Kaczmarek ASC
  13. s. Anna Kowal SM
  14. s. Aleksandra Lisiak SM
  15. s. Aleksandra Manja SM
  16. s. Małgorzata ZCMN
  17. s. Marcina SMCB
  18. s. Teresa Michałek OV
  19. s. Anna Mika SM
  20. s. Alicja Nowak ZSNM
  21. s. Magdalena Olszewska SM
  22. s. Teofana Ostasiewicz CSCII
  23. s. Irena Plaskota SM
  24. s. Józefa Pleśniak CMW
  25. s. Zygmunta Płachtyna – Służebniczka NMP
  26. s. Julia Puchała SCB
  27. s. Emilia Rakoczy CSAPI
  28. s. Ewa Salach SM
  29. s. Katarzyna Semeniuk CR
  30. s. Agnieszka Skup CSCIII
  31. s. Stanisława CSCIJ
  32. s. Dobrawa Sowa OP
  33. s. Helena Stroka CSSE
  34. s. Melania Szpondowska CP
  35. s. Zofia Szymanek FDC
  36. s. Dorota Tyckun SM
  37. s. Sylwia Telega CDC
  38. s. Izabela Wasiak OSU
  39. s. Wanda SM
  40. s. Radosława Wojtasik – Służebniczka NMP
  41. s. Chira Wudzińska CSSE
  42. s. Irena Zakrzewska CSFFM
  43. s. Janina Ziarno SM
  44. s. Zdzisława
  45. s. Małgorzata Żurawska OSU
  46. s. Renata Kaczmarek SM
  47. s. Jadwiga Kałęcka CSFA
  48. s. Jolanta Kolarz CSSJ
  49. s. Dorota FMM
  50. s. M. Kordiana Pokucińska NMP NP
  51. s. Lilianna Adamuszewska CSSF
  52. s. Antonina Lisowska CSSMA
  53. s. Maria Faron SSNMP NP
  54. s. Renata Gławęda SSNMP NP
  55. s. Tomira Brzezińska MSF
  56. s. Beata ZCMN
  57. s. Teresa Bełza Służebniczka NMP
  58. s. Lidia Burdach CSFN
  59. s. Ludwika Chojnowska SSCJ
  60. s. Maksymiliana Dojcz CSFN
  61. s. Dominika CPA
  62. s. Maria Faron  Służebniczka NMP
  63. s. Kinga Gąsiorek CSFFM
  64. s. Beata Kulewicz ZSJM
  65. s. Bogumiła Ławniczak SM
  66. s. Adriana Ormińska OSF
  67. s. Sylwia Rożek OSC
  68. s. Zuzanna Szczepaniak CMBB
  69. s. Agata Szkopowiec CSFN
  70. s. Regina Stadnik CST
  71. s. Alodia Witas – Służebniczka NMP
  72. s. Magdalena Wolańczyk
  73. s. Weronika Zajkowska ZSJM
  74. s. Michalina Szeląg AMI
  75. s. Eustella Burda CSSJ
  76. s. Aleksandra Bartoszewska SDB
  77. s. Efraima Głowacz ZSJM
  78. s. Bakhita Kamieńska MSF
  79. s. Anna Mentel AMBP
  80. s. Tomasza Teresa Obara OSB
  81. s. Gabriela Piekarz  OP
  82. s. Katarzyna Radzikowska SAC
  83. s. Renata Sokołowska CSFN

„Nie bój się, wierz tylko!” Mk 5, 36b

12115693_848981981881941_8240644254055933485_n.jpgCo sprawia, że się boję? Co sprawia, ze tracę wiarę, nadzieję, być może nawet i miłość? W czym pokładamy tak na prawdę nadzieję i kto jest naszym największym Panem i Zbawicielem?

Wiara, choć pierwsza z trzech cnót, jest chyba najtrudniejszą do utrzymania ale przede wszystkim najtrudniejszą kwestią, której mamy się trzymać my, katolicy. Wiara. Łącząca się z nią bojaźń Boża jako jeden z siedmiu darów Ducha Świętego. Wszelkie komponenty naszej wiary się uzupełniają, zasklepiają niczym koła zębate w zegarku. Czas. Wiara wymaga poświęcenia Panu Bogu wiele czasu. Nie tylko na modlitwę i Mszę Świętą, ale i podczas zwykłych codziennych czynności domowych, zawodowych czy szkolnych. Tak łatwo jest zapomnieć o Panu Bogu. Tak łatwo odłożyć Go na półkę pełną kurzu.

Dlaczego taki wstęp? Otóż nasz strach wypływa z braku wiary. Wiele razy w Piśmie Świętym słyszymy, czytamy słowa „ZAUFAJ”. Czu ufam Panu Bogu? Tekst powstaje w kolejnym ciężkim dla mnie momencie życia, chociaż nie jest on tak ciężki jakby niektórym mógł się wydawać. Jednak ja znów zmagam się ze swoimi słabościami.

Owszem ufam ale na raty. Raz je spłacam, mówiąc <<Panie, jestem Twoja, czyń ze mną co chcesz, uczyń mnie Twoim narzędziem działania>>, a znów innym razem <<Nie masz racji Panie, nie Twoja wola ale moja niech się stanie, nie ma Cię obok mnie gdy tego potrzebuję>>. Pan Bóg nie jest Bogiem na raty. On jest Bogiem 24/7 i przez 12 miesięcy w roku. Jest codziennie i codziennie wypowiadaj słowa <<JEZU UFAM TOBIE>>.

A w Piśmie Świętym powiedziano „Nie bój się, wierz tylko!” albo „Będę się chlubić ze swoich słabości (…) Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia”.

Boję się, bo za bardzo pokładam nadzieję, mam wiarę i miłość… do siebie! Egoizm. Choć w wielu przypadkach jest, wbrew pozorom, dobry. Lecz równie w wielu- tragiczną w skutkach. Pokładając nadzieję w sobie, zapominam o Panu Bogu, tym samym tracę wiarę i miłość, bo kocham siebie twierdząc, że ta miłość mi wystarczy.

Czy i Ty tak masz , przyjacielu?

Jeżeli odpowiedź jest twierdząca- odmawiamy Koronkę do Miłosierdzia Bożego prosząc, o miłosierdzie nad nami. Jeżeli przecząca- Koronka za ludzi, którzy są przepełnieni egoizmem, pychą, którym brakuje wiary, nadziei i miłości do Jedynego Pana i Zbawiciela.