Archiwum

Archive for the ‘Misterium’ Category

Olejek nardowy…

Wczoraj rozpoczął się Wielki Tydzień. Weszliśmy właśnie w ostatnie dni przed najważniejszym wydarzeniem w Roku liturgicznym. Od Wielkiego Czwartku rozpoczniemy uczestnictwo w Triduum Paschalnym.

Będziemy świadkami Ostatniej Wieczerzy, ustanowienia Mszy świętej i sakramentu kapłaństwa. Potem razem z Piotrem być może zaśniemy, znużeni i zmęczeni przygotowaniami do Świąt. Przegapimy Ogrójec, a nocą zbudzą nas szepty i chrzęst kamieni pod butami skradających się w ciemnościach żołnierzy, by zaskoczyć i pojmać Jezusa. Czy odczujemy na własnej skórze fałszywy pocałunek Judasza? A może uświadomimy siebie jak on, że pieniądze to nie wszystko!

Może pójdziemy w drogę za Jezusem, przepełnieni jak Piotr trwogą, przemykając ukradkiem, by nas nikt nie przyłapał, nie rozpoznał, żeby nie mieć problemów, nie wstydzić się tej znajomości. Może uronimy kilka łez tkliwości jak płaczące kobiety, które mijał na drodze. Czy dostrzeżemy jego rany i sińce pokryte kurzem i zastygłą krwią? Zwrócimy uwagę na obnażone kości, rozdarte fragmenty ciała po biczowaniu, opuchnięte tkanki, popękane z pragnienia usta, wyrwane z ciałem włosy, koronę z ciernia, która wbija się długimi, ostrymi kolcami i przeszywa czaszkę. A może będziemy się buntować, że musimy nieść krzyż czyjejś męki i hańby, jak Szymon? Może spotkamy Maryję i Weronikę… Co im powiemy? Czy spojrzymy im w oczy z odwagą?

Jak daleko od krzyża przystaniemy na Golgocie? Czy będziemy obojętnie przyglądać się obdarciu Jezusa z szat, z godności? Biernie wsłuchiwać się w głuche stukoty młota, który wciska stępiałe grube gwoździe w zdrętwiałe, zmarznięte, obolałe dłonie i stopy, napręża kości, zrywa ścięgna, przeszywa i paraliżuje mięśnie? Jak bardzo blisko będziemy przy naszym Zbawcy w tych dniach… Na tyle blisko by odczuć na własnej skórze mękę, wzgardę i szyderstwo z naszego Króla?

Czy skupimy się jak Marta na przygotowaniach do Świąt, na krzątaniu się po domu i szukaniu w kuchni pomysłów, do realizacji nowych wyzwań kulinarnych? A może jak Maria poświęcimy Chrystusowi to, co dla nas najcenniejsze: czas i uwagę. Może nie zważając na cenę, wydobędziemy to, co najdroższe dla nas, by uczynić z tego największy dar dla Jezusa? Co to będzie? Czy nasz dom stanie się w te dni domem z Betanii, pełnym przyjaciół Chrystusa, czy raczej pustynią pełną naszych wyobrażeń, pragnień i płonnych namiętności na dwa dni Świąt?

Jaka atmosfera zapanuje w naszym domu? Czy cały wypełni się wonnością i miłością Marii, a potem pełnią miłosierdzia w poranek Zmartwychwstania? Czy jesteśmy gotowi namaścić Jezusowi Jego stopy na pogrzeb, publicznie? Bo miłość potrzebuje właśnie takich symboli, a zaufanie może być budowane tylko z wdzięczności. Czy moje zaufanie do Chrystusa jest na tyle ogromne, bym mógł/-a dotrwać w Wielkim Poście do końca Triduum, nie poprzestając ze znudzeniem na „święconce”?
Przebudzić się, pobiec do grobu o świcie i spotkać Jezusa w ogrodzie. Usłyszeć jak z czułością wypowiada Twoje imię…

Zmartwychwstał Pan i żyje dziś!

12 kwietnia 2020 Dodaj komentarz

jesus-2665915_1920

Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono. Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych. J 20,1-9

 

To, że te Święta Wielkiej nocy są zdecydowanie wiemy już wszyscy, w końcu wszyscy tego doświadczamy. Święta niczym pierwsi chrześcijanie w swoich małych, domowych wspólnotach. Swoja codzienna obecność może już zmęczyć, kiedy rodziny spędzają czas 24 godziny na dobę razem, bez chwili odpoczynku od siebie, rodzą się konflikty i napięcia. Lecz mimo tego wszystkiego, mimo całego chaosu, kłótni, paniki i strachu przychodzi Zmartwychwstały. Przychodzi mimo tego, a może jednak szczególnie dlatego przychodzi w tak ciężkim czasie. Powstał z grobu, pokonał mrok śmierci i zło, by pokonać zło w nas. Po raz kolejny zwyciężył nad mrokiem i chaosem. Zwyciężył swoją Miłością. Naszą siłą On, który jest Miłością powstałą z martwych.

Drodzy czytelnicy!
Kochani wy wszyscy, którzy w jakikolwiek tworzycie Dzieło Duchowej Adopcji Sióstr Zakonnych!

Proszę Was o Miłość.
Kochajcie się wzajemnie.
Prosiłam o to już tutaj.

Jednocześnie w imieniu swoim i całej Ekipy chciałabym Wam złożyć życzenia.
Życzę Wam:
– radości ze zmartwychwstania i spotkania z Chrystusem
– doświadczenia Jego Miłości
– cierpliwości do izolacji i siebie nawzajem
– pięknych relacji i rozmów

Asia

Wielki Czwartek

5abbd28b7a86b_o,size,969x565,q,71,h,452c0cNie odkryłam Ameryki a także nie przekaże niczego nowego ale uwierzcie – wszyscy jesteśmy grzesznikami!

Doszłam do tego podczas 2 godzinnej adoracji z przerwą na spowiedź.
Gdy wchodzisz do kościoła i już w kruchcie widzisz długie kolejki ludzi do konfesjonałów, a następnie idziesz dalej i kolejna fala ludzi zalewa ławki osobami które się modlą, dochodzisz do wniosku, że coś jest nie tak. Przecież jest już po 21:00 !

Klękasz i modlisz  się razem z nimi, tzn. bardziej sam. A wszystko w całkowitej ciszy. Ludzie wchodzą i wychodzą ale z klasą i szacunkiem nie przeszkadzając innym.
Twarzy nie kojarzysz. Czasem przewinie się ktoś z osiedla, koledzy z pracy, uczniowie.
Większości ludzi nie znasz. I zaczynasz się zastanawiać dlaczego.  Gdy po dłuższej adoracji dochodzisz do wniosku, że nie bez przyczyny spotkały się tu akurat te osoby, idziesz do spowiedzi i już wiesz co ich wszystkich łączy : Bóg oraz bycie grzesznikiem. Tadam.

Rozmyślanie.

Wiem, że to jest oczywiste, ale nie dla kogoś, kto uważa, że już wszystko wie, że jest najmądrzejszy, że jego prawda/racja jest najlepsza. Tak, to ja.

Wielki Post przyniósł sporo trudności
(pisałam o tym tutaj: https://ddasz.wordpress.com/2018/03/25/oto-czlowiek/ ) a Wielki Tydzień przyniósł ich jeszcze więcej. I nie dzięki sobie, a dzięki innym i wielkiej łasce Pana Boga, uświadomiłam sobie, jak trudno jest być katolikiem, a łatwo za to stać się oskarżycielem. Do tej pory dziwię się dlaczego jeszcze nikt nie strzelił mi w twarz, a przecież mógł…

Wielki Czwartek…

….to okazja do uświadomienia sobie dwóch rzeczy: wartości sakramentu Eucharystii i wartości kapłaństwa (oraz poniekąd powołania). Do pierwszego sakramentu przystąpić mogą ci, którzy pojednali się z Panem Bogiem, którzy szczerze uświadomili sobie a następnie wyznali podczas spowiedzi swoje przewinienia. Do drugiego natomiast ci, którzy wybrali drogę służby na wyłączność Panu Bogu i przecież nam, ludziom. Dzięki nim, możemy przystąpić do sakramentu pierwszego. I koło się zamyka.

Uświadommy sobie wartość obu sakramentów i zatrzymajmy się nad każdym z nich już prywatnie.

Kończąc…

Środek Wielkiego Tygodnia przyniósł mi prawdziwy pokój serca. Ale gdyby nie pierwsze jego dni, to kto wie, może dalej tkwiłabym w przekonaniu, że ja jestem najważniejsza na świecie. Dziękuję Joannie, za słowa pełne wiary, podczas wtorkowej rozmowy telefonicznej. Jednocześnie korzę się i przepraszam. Myślę, że przyjęcie na siebie części winy, dodając do tego złośliwość rzeczy martwych, jest najbardziej właściwą rzeczą, jaką mogę zrobić.
Ale nie tylko Asię przepraszam, a każdego, kto mógł poczuć się, kto czuł się lub kto dalej czuje się przeze mnie urażony. Pamiętam o Was w modlitwie.

„Hosanna! Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie” (Mk 11, 9a)

msterium kornelNiedzielą Palmową zaczynamy w kościołach katolickich Wielki Tydzień, który kończy się Triduum Paschalnym a następnie Świętem Zmartwychwstania naszego Pana Jezusa Chrystusa. Najważniejsze święta dla nas katolików, powinny być nie tylko czasem
refleksji i zadumy nad życiem, śmiercią i zmartwychwstaniem, ale przede wszystkim przyjęciem z wiarą wydarzeń z życia Chrystusa i pełnym uczestnictwem w wydarzeniach jakie daje nam w te dni Kościół.

To właśnie tej niedzieli, po raz pierwszy usłyszymy Mękę Chrystus czytaną  z Ewangelii św. Marka (w Wielki Piątek zaś z Ewangelii św. Jana). Opis całej drogi Chrystusa na krzyż, na Golgotę. Zawsze ten obraz napawa mnie strachem i lękiem. Najpierw lud woła „Hosanna!” witając wjeżdżającego do Jerozolimy Króla- Chrystusa, a w kilka dni później zostaje wydany na śmierć przez tych samych ludzi. Ile razy to my jesteśmy tak fałszywi, by wydawać kogoś na śmierć przez doznawanie przez niego zniewag, obelg, szyderstw? Ile razy w codziennym życiu skazujemy kogoś na śmierć przez niepodanie ręki, przez brak pomocy? Ile razy skazujemy powtórnie na śmierć samego Chrystusa, przez nieprzyznawanie się do Niego?

Wielki Tydzień daje nam czas, by wszystko co w naszym życiu takie ważne ustawić na właściwym miejscu a przede wszystkim Chrystusa postawić na tym właściwym pierwszym miejscu. Poświęć swój czas, ofiaruj go Bogu, daj mu swoją modlitwę, skupienie i skruchę, by w Zmartwychwstanie wejść razem z Nim w chwale!

Przygotowaniem do dobrego przeżycia Niedzieli Palmowej jak i całego Wielkiego Tygodnia mogą okazać się organizowane przez wielu ludzi, zgromadzenia czy grupy duszpasterskie, Misteriów opracowanych o konkretny scenariusz. Są one tworzone na sposób tradycyjny bądź też nowoczesny.

W minioną niedzielę sama wzięłam udział w  takiego widowisku, które zorganizowali alumni III roku  Wyższego Seminarium Duchownego „HOSIANUM” Archidiecezji Warmińskiej w Olsztynie.
Wystawione Misterium Męki Pańskiej na pierwszy rzut oka nie wyróżniało się niczym spośród znanych i często wystawianych Misteriów. Jednak zamysł reżysera pozostawia widza z ciszą na przemyślenia, która widoczna jest w przerwach między poszczególnymi scenami (m.in. sąd Kajfasza, Annasza, Piłata czy  scena ukrzyżowania). Specyficznego charakteru nadają mu także efekty dźwiękowe oraz utwory m. in. Gorzkich żali, a uboga scenografia dodaje smaku i skupia na tym co właściwe. Użyta gra cieni w scenie biczowania czy ukrzyżowania staje się dla widza zagadką, czymś, co warto odkryć. Genialna gra aktorska aktorów amatorów wzbogaca spektakl objawiając się zafascynowaniem na twarzach widowni.

Nie da się opisać wszystkiego, co na tym Misterium mogłam przeżyć a także zobaczyć. Moje słowa mogą okazać się niezrozumiałe bądź nie adekwatne do tego, o co właściwie chodziło aktorom, wystawiającym to Misterium. Dlatego szczególnie polecam takie widowiska wszystkim, którzy mają jeszcze okazję je zobaczyć.

Niech Wielki Tydzień będzie refleksją, przemyśleniem i skupieniem nad życiem jedynego Zbawiciela oraz nad życiem każdego z nas, ludzi grzesznych lecz dążących do spotkania z Chrystusem.