Archive

Archive for the ‘okresy liturgiczne’ Category

Jaki nektar Ty przynosisz do swojego ula?

Chciałbym abyśmy dziś zamienili się w pszczołę :). Nich każdy z nas stanie się pszczołą. Każda pszczoła wylatuje ze swojego ula, oblatuje go dookoła i wraca z nektarem. My też dziś wylećmy ze swojego ula. Wylećmy z zapatrzenia w siebie, z indywidualizmu i spójrzmy na swoje życie jak pszczoła z góry. Spójrz na swoje życie z daleka i z każdej strony. Jakie jest Twoje życie? Jak ono wygląda? Czy możesz powiedzieć sobie właśnie dziś, teraz, że jesteś szczęśliwy? Możesz powiedzieć sobie, że Twoje życie jest wspaniałe? I czy potrafisz odpowiedzieć sobie kto jest Twoim panem? Wyleć dziś z tego ula i wróć do niego z tym co najcenniejsze. Z Bogiem albo mamoną…

  • Z Bogiem, który chce przynieść do Twojego ula spokój i radość. Z Bogiem, który przyniesie do Twego ula porządek i wniesie miłość.
  • Z mamoną, która da Ci rozproszenie, która zabierze Ci czas na bezsensowne patrzenie w telefon. Z mamoną, która zabierze Ci czas i gdy się obejrzysz będziesz stać przed trumną.

Od Ciebie właśnie dziś, teraz zależy jaki nektar przyniesiesz do swojego ula. Czasem trzeba wyjść, zapytać samego siebie co chcę do niego przynieść, a może nie co ale Kogo. Kogo zaprosić do tego ula? Do swojego życia?

I dziś Jezus daje nam dwie możliwość wyboru, nie ma trzeciej. Dziś musimy wybrać! Musimy wybrać „nektar” naszego życia. Bo chrześcijanin to taka pszczoła, która musi przynosić nektar. Bez nektaru będzie niepotrzebna i nie będzie utrzymywać swojego ulu. I każdy człowiek, a tym bardziej chrześcijanin musi zadać sobie pytanie jaki nektar przynoszę do swojego ulu, do swojego życia?

Nektar, który pszczoły przynoszą do swojego ula jest ściśle określony przez królową, przez ich „przywódcę”, który przewodzi im i ten nektar zamienia w coś dobrego. I my chrześcijanie mamy Boga. I to Jemu przynosimy ten nektar a on tworzy z niego „coś dobrego” Dlatego teraz zastanów się jaki nektar Ty przynosisz Bogu i co On może z niego uczynić?

Jestem pewien, że jeśli dziś odwiedzasz kościół, spowiadając się, przyjmując Ciało Chrystusa i modląc się przynosisz Bogu wspaniały nektar, który przemieni go w obfite Błogosławieństwo.

Ale jak pszczoły tak i my mamy pewne „przeszkody” na drodze zbierania tego nektaru…

Mamona, bo o niej mowa zabiera nam właściwe spojrzenie na nektar, który powinniśmy zbierać. Mamona odwraca nam wzrok od właściwego nektaru a często wiedzie nas do innego przewodnika, który wybiera inny „nektar”.

„Nie możecie służyć Bogu i mamonie”. Służyć mamonie to de facto czynić z pieniądza bożka, któremu oddaje cześć i do zdobycia którego angażuje całą moją witalność i talenty. Nie służę Bogu ale mamonie. Wydaje mi się, że to pieniądz służy mnie ale w istocie jest zupełnie odwrotnie. Wartość swojego życia uzależniam od ilości posiadanych pieniędzy, społecznego prestiżu i znaczenia. Im więcej posiadam, tym bardziej jestem niespokojny i niespełniony. Bo nie w ilości posiadanych dóbr leży moje spełnienie jako człowieka ale  w relacji do Boga dla którego zostałem uczyniony. Służyć Bogu to właściwie lokować swoje talenty i energię życiową. Im bardziej służę Bogu tym bardziej jestem, im bardziej służę mamonie tym mniej jestem i tym bardziej jestem posiadany  przez to, co wydaje mi się posiadam i czego jestem panem.

Służyć Bogu to przede wszystkim ufać mu całym sercem. Niemożliwe jest by Mu służyć  bez ufności w nim pokładanej.

Jezus dziś mówi nam abyśmy zbytnio nie troszczyli się o dobra materialne. Zbytnio, nie znaczy w ogóle. Ten kto kocha troszczy się o zapewnienie także i bytu materialnego swoim ukochanym. Tej troski jednak nie wolno nam odrywać od zaufania Bogu. Jezus mówi nam coś jeszcze równie ważnego a właściwie najważniejszego. „Troszczcie się najpierw o królestwo Boże i jego sprawiedliwość, a wszystko inne będzie wam przydane”. Jeśli zatroszczymy się o sprawiedliwość, miłości i dobro, Bóg dostarczy nam wszelkich środków do dobrego życia.

Już za moment rozpocznie się Wielki Post… I jaki on będzie? Znów 40 dni nudów? A jak przeżyję teraz te ostatnie dni zabawy? Może pokażę Jezusowi jak Go kocham i zostanę dziś 5 minut dłużej po Mszy Świętej i spojrzę mu prosto w oczy i powiem: Chce służyć Tobie, nie mamonie, nie facebookowi, nie komputerowi, chce służyć temu, który może dać Mi szczęście, radość, który będzie ze mną gdy skończy mi się Internet i nie będzie prądu, chce służyć temu, który będzie dostępny nawet po 22, który będzie miał dla mnie czas nawet w trumnie….

 

Nadzieja.

plakat_chrystus_krol_0592W minioną niedzielę miała miejsce Uroczystość Chrystusa Króla. Jest to ostatnia niedziela roku liturgicznego, a zarazem niedziela dająca niezwykle wielką nadzieję. W liturgii, nie tylko mszalnej Liturgii Słowa, ale i w Liturgii Godzin spotykamy się z czytaniami z Apokalipsy św. Jana. Właśnie jedno z nich odsuwa od nas lęk, dając obraz Chrystusa Króla, który powróci na końcu czasów. Sam Chrystus chce uczynić nas zwycięzcami, oczywiście wtedy kiedy będziemy przestrzegać Jego praw i nakazów, będziemy postępować zgodnie z Jego nauką. Obiecuje, że naszego imienia nie wymaże z księgi życia i da władzę nad poganami. Daje nam NADZIEJĘ, która odsuwa od nas strach przed dniami ostatecznymi.

Łaska wam i pokój od Tego, Który jest i Który był, i Który przychodzi, i od Siedmiu Duchów, które są przed Jego tronem, i od Jezusa Chrystusa, Świadka Wiernego, Pierworodnego umarłych i Władcy królów ziemi. Temu, który nas miłuje, i który przez swą krew uwolnił nas od naszych grzechów, i uczynił nas królestwem – kapłanami dla Boga i Ojca swojego, Jemu chwała i moc na wieki wieków. Amen.
Doznałem zachwycenia w dzień Pański i posłyszałem za sobą potężny głos jak gdyby trąby. I obróciłem się, by widzieć, co za głos do mnie mówił; a obróciwszy się, ujrzałem siedem złotych świeczników i pośród świeczników kogoś podobnego do Syna Człowieczego, obleczonego w szatę do stóp i przepasanego na piersiach złotym pasem. Głowa Jego i włosy, białe jak biała wełna, jak śnieg, a oczy Jego jak płomień ognia. Stopy Jego podobne do drogocennego metalu, jak gdyby w piecu rozżarzonego, a głos Jego jak głos wielu wód. W prawej swej ręce miał siedem gwiazd i z Jego ust wychodził miecz obosieczny, ostry. A Jego wygląd – jak słońce, kiedy jaśnieje w swej mocy.
Kiedym Go ujrzał, do stóp Jego upadłem jak martwy, a On położył na mnie prawą rękę, mówiąc: „Przestań się lękać! Jam jest Pierwszy i Ostatni, i żyjący. Byłem umarły, a oto jestem żyjący na wieki wieków i mam klucze śmierci i Otchłani.
A zwycięzcy i temu, co czynów mych strzeże do końca, dam władzę nad poganami, jak i Ja to wziąłem od mojego Ojca – i dam mu gwiazdę poranną. I z księgi życia imienia jego nie wymażę. I wyznam imię jego przed moim Ojcem i Jego aniołami. Zwycięzcę uczynię filarem w świątyni Boga mojego i już nie wyjdzie na zewnątrz. I na nim imię Boga swojego napiszę i imię miasta Boga mojego, Nowego Jeruzalem, co z nieba zstępuje od mego Boga, i moje nowe imię.
Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną. Zwycięzcy dam zasiąść ze Mną na moim tronie, jak i Ja zwyciężyłem i zasiadłem z mym Ojcem na Jego tronie”.
Godzina Czytań
Uroczystość Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata
I czytanie: Ap 1, 4-6. 10. 12-18; 2, 26. 28; 3, 5. 12. 20-21

„Czyńcie to na moją pamiątkę” (Łk 22, 19b)

eucharystia-sacrumWielki Czwartek, który jest pamiątką ustanowienia Sakramentu Eucharystii i Kapłaństwa, skłania nas ku refleksji nad istotą powołania. Odkrycie powołania musi rodzić się w miłości, miłości Boga do człowieka ale przede wszystkim miłości człowieka do Boga. „Oto mój Sługa, którego podtrzymuję, Wybrany mój, w którym mam upodobanie”(Iz 42, 1)

Wielki Czwartek stawia nas, ludzi ochrzczonych i powołanych do służby w Kościele we wszelaki sposób, na miejscu Ostatniej Wieczerzy, kiedy to Chrystus po raz ostatni przed śmiercią zasiada do wspólnego stołu ze swoimi uczniami. Tak samo my dziś mieliśmy okazję zasiąść do tego samego stołu po raz ostatni przed naszym powtórnym nawróceniem.

W tym dniu należy w szczególności mieć w pamięci kapłanów, którzy mogą sprawować codziennie pamiątkę Ostatniej Wieczerzy.

Dlatego składamy na Wasze ręce, drodzy kapłani, życzenia obfitości łask Bożych, opieki Niepokalanej każdego dnia, ale przede wszystkich rozkochania się w krzyżu, na którym z miłości, oddał za nas swoje życie Jezus Chrystus. Aby Wasze powołanie było osadzone na najsilniejszym fundamencie jakim jest krzyż i miłość Chrystusa. Abyście upadając potrafili się podnieść, a radując się, przekazywali radość nam wszystkim.

„Każdy bowiem arcykapłan z ludzi brany, dla ludzi bywa ustanawiany w sprawach odnoszących się do Boga, aby składał dary i ofiary za grzechy. Może on współczuć z tymi, którzy nie wiedzą i błądzą, ponieważ sam podlega słabości. I ze względu na nią powinien jak za lud, tak i za samego siebie składać ofiary za grzechy. I nikt sam sobie nie bierze tej godności, lecz tylko ten, kto jest powołany przez Boga.” (z Listu do Hebrajczyków)

„Hosanna! Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie” (Mk 11, 9a)

msterium kornelNiedzielą Palmową zaczynamy w kościołach katolickich Wielki Tydzień, który kończy się Triduum Paschalnym a następnie Świętem Zmartwychwstania naszego Pana Jezusa Chrystusa. Najważniejsze święta dla nas katolików, powinny być nie tylko czasem
refleksji i zadumy nad życiem, śmiercią i zmartwychwstaniem, ale przede wszystkim przyjęciem z wiarą wydarzeń z życia Chrystusa i pełnym uczestnictwem w wydarzeniach jakie daje nam w te dni Kościół.

To właśnie tej niedzieli, po raz pierwszy usłyszymy Mękę Chrystus czytaną  z Ewangelii św. Marka (w Wielki Piątek zaś z Ewangelii św. Jana). Opis całej drogi Chrystusa na krzyż, na Golgotę. Zawsze ten obraz napawa mnie strachem i lękiem. Najpierw lud woła „Hosanna!” witając wjeżdżającego do Jerozolimy Króla- Chrystusa, a w kilka dni później zostaje wydany na śmierć przez tych samych ludzi. Ile razy to my jesteśmy tak fałszywi, by wydawać kogoś na śmierć przez doznawanie przez niego zniewag, obelg, szyderstw? Ile razy w codziennym życiu skazujemy kogoś na śmierć przez niepodanie ręki, przez brak pomocy? Ile razy skazujemy powtórnie na śmierć samego Chrystusa, przez nieprzyznawanie się do Niego?

Wielki Tydzień daje nam czas, by wszystko co w naszym życiu takie ważne ustawić na właściwym miejscu a przede wszystkim Chrystusa postawić na tym właściwym pierwszym miejscu. Poświęć swój czas, ofiaruj go Bogu, daj mu swoją modlitwę, skupienie i skruchę, by w Zmartwychwstanie wejść razem z Nim w chwale!

Przygotowaniem do dobrego przeżycia Niedzieli Palmowej jak i całego Wielkiego Tygodnia mogą okazać się organizowane przez wielu ludzi, zgromadzenia czy grupy duszpasterskie, Misteriów opracowanych o konkretny scenariusz. Są one tworzone na sposób tradycyjny bądź też nowoczesny.

W minioną niedzielę sama wzięłam udział w  takiego widowisku, które zorganizowali alumni III roku  Wyższego Seminarium Duchownego „HOSIANUM” Archidiecezji Warmińskiej w Olsztynie.
Wystawione Misterium Męki Pańskiej na pierwszy rzut oka nie wyróżniało się niczym spośród znanych i często wystawianych Misteriów. Jednak zamysł reżysera pozostawia widza z ciszą na przemyślenia, która widoczna jest w przerwach między poszczególnymi scenami (m.in. sąd Kajfasza, Annasza, Piłata czy  scena ukrzyżowania). Specyficznego charakteru nadają mu także efekty dźwiękowe oraz utwory m. in. Gorzkich żali, a uboga scenografia dodaje smaku i skupia na tym co właściwe. Użyta gra cieni w scenie biczowania czy ukrzyżowania staje się dla widza zagadką, czymś, co warto odkryć. Genialna gra aktorska aktorów amatorów wzbogaca spektakl objawiając się zafascynowaniem na twarzach widowni.

Nie da się opisać wszystkiego, co na tym Misterium mogłam przeżyć a także zobaczyć. Moje słowa mogą okazać się niezrozumiałe bądź nie adekwatne do tego, o co właściwie chodziło aktorom, wystawiającym to Misterium. Dlatego szczególnie polecam takie widowiska wszystkim, którzy mają jeszcze okazję je zobaczyć.

Niech Wielki Tydzień będzie refleksją, przemyśleniem i skupieniem nad życiem jedynego Zbawiciela oraz nad życiem każdego z nas, ludzi grzesznych lecz dążących do spotkania z Chrystusem.

„Gotowe jest serce moje, Boże” (Ps 108, 2a)

108db11b37f173aeb4b278ace37efbd0

Wielki Post, przeżywany w wielkim skupieniu ale przede wszystkim na codziennym śledzeniu drogi Jezusa na Golgotę. To tam wdarła się śmierć, aby trzy dni później przeniknęło zmartwychwstanie. Czterdzieści dni kuszenia Jezusa… to czterdzieści dni zmagania się z przeciwnościami dla każdego z nas.

Podejmij walkę

Podejmowanie wyrzeczeń, ofiary. Rezygnowanie z dobrodziejstw, dostatku i bogactw. W zamian przyjmowanie na swoje barki pokuty, jałmużny i modlitwy. Umartwianie się i nawracanie się każdego dnia. Wyjść w pojedynkę na drogę i walczyć z przeciwnościami. A Chrystus nic innego nie mógł, przyjął krzyż, szedł, wręcz się czołgał gdy ciężar dostatecznie go przytwierdzał do podłoża.

Modlitwa

Podjęcie się nawet najprostszej ale codziennej modlitwy w danej intencji. A im modlitwa bardziej zaawansowana tym wyrzeczenie większe: Nowenna Pompejańska, uczestnictwo we Mszy sprawowanej w Nadzwyczajnym Rycie (Msza trydencka), odmawianie wszystkich godzin z Liturgii Godzin- jeżeli dotychczas w żadnej z tych modlitw nie brałeś udziału, to może warto w Wielkim Poście ofiarować swój czas?

Post

Podobnie jak z modlitwą im bardziej zaawansowany tym wyrzeczenie większe. Jednak ta kwestia zależy od każdego z osobna głównie w zależności od zdrowia. Jeżeli możesz odmówić sobie tylko słodyczy- zrób to, jeżeli jesteś w stanie zrobić cokolwiek w tym kierunku- zrób to.

Jałmużna

Ile pieniędzy wydajemy na głupoty? Każdy wydaje niepotrzebnie dziennie kilka złotych. A gdyby tak przeznaczyć na jakiś cel społeczny, a może jest to dobra okazja by odkładać pieniądze dla koleżanki, której nie stać na wycieczkę szkolną. Dobrym wyjście z sytuacji są także istniejące w kościołach skarbony, jak i papierowe skarbonki z Caritasu. Ile możesz tyle ofiaruj. Nawet wdowi grosz ceni się wysoko…

„Stwórz o Boże we mnie serce czyste i odnów we mnie moc ducha” (Ps 51, 12)

Aby Wielki Post mógł zostać dobrze przeżyty przez każdego z nas- przygotuj się. Uporządkuj wszystko. Szczególnie siebie. A później zadecyduj o wyrzeczeniach. Każde się liczy, dlatego nie warto rezygnować z walki.

Nawróćcie się do Pana Boga waszego!

Jezus powiedział do swoich uczniów: Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie. Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam: już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. (Mt 6,1-6.16-18)

Dziś środa popielcowa będąca dniem zapoczątkowującym okres Wielkiego Postu i choć nie jest ona świętem nakazanym to w tym właśnie dniu kościoły nie raz pękają w szwach od wiernych choć jest normalnym dniem pracy), którzy uśmiechnięci i dumni idą w stronę ołtarza, żeby kapłan posypał im głowy popiołem. Ale czy to chodzi w Popielcu? Czy bez tego rytuału nie można zacząć Wielkiego Postu? Czy o to, żeby pochwalić się popiołem na czole wśród znajomych? Czy to niejako pokazanie Panu Bogu, jakim jest się fajnym, bo poszło się na mszę w innym dniu niż niedziela? No chyba nie. Więc o co chodzi?

Chodzi o nawrócenie, post i modlitwę. Czytając lub słuchając dzisiejszej Ewangelii automatycznie mamy skojarzenie, że tymi obłudnikami, którzy poszczą, modlą się i dają jałmużnę na pokaz, są wszyscy w około tylko nie my. W dzisiejszym pierwszym czytaniu jest napisane: Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem, przez post i płacz, lament. Rozdzierajcie jednak serca wasze, a nie szaty! Nawróćcie się do Pana Boga waszego! On bowiem jest łaskawy, miłosierny, nieskory do gniewu i wielki w łaskawości, a lituje się na widok niedoli. (Jl 2,12-13) Tu istotny jest zwrot – nawróćcie SIĘ. Nie, nie chodzi o nawracanie innych, tych niewierzących czy nazywanie innych obłudnikami. Jak i w cytowanym już fragmencie Księgi Joela jak i w słowach wypowiadanych przez kapłana podczas posypywania głów popiołem jest mowa o nawróceniu, co ma za zadanie uświadomienie nam, jak wiele jest jeszcze w nas zła i ile nas pracy czeka w zmienieniu tego. Nie, Dzisiejszy dzień, nie jest dniem, w którym Bóg głaszcze nas po główce, mówiąc jacy to jesteśmy wspaniali i cudowni, a to cała reszta to obłudnicy. Dzisiejszy dzień ma uświadomić nam jak daleko od Niego jesteśmy i zrobić kolejny krok w Jego stronę! Tak, właśnie Ty i ja mamy się nawrócić! I to już, teraz! Wielki Post to nie tylko Środa popielcowa, ona jest tylko początkiem ciężkiej i często bolesnej drogi nawrócenia, które nie trwa tylko jeden dzień.

Zastanów się teraz ileż ty rzeczy robisz na pokaz! Dziś na mszę poszedłeś z potrzeby serca czy po to, bo tak wypada? Ile razy wykonywałeś jakieś pobożne uczynki, tylko wtedy, kiedy ktoś na Ciebie patrzył? Ileż to razy zdarzyło Ci się klęczeć dłużej w kościele, wiedząc, że ktoś Cię obserwuje? Dzisiejszą Ewangelię słyszeliśmy zapewne nie raz i nie dwa w naszym życiu, jest już niejako oklepana, dlatego często spływa ona po nas jak po kaczkach. I to może właśnie dlatego powinniśmy się w nią głębić, zadumać się nad nią i… wcielić w życie. Każdy z nas powinien wprowadzić ją w życie! Pomyśl, kiedy ostatnio pościłeś albo narzuciłeś sobie jakąś dodatkową pokutę? Kiedy ostatnio modliłeś się więcej niż zwykle? A ile razy robiłeś to z potrzeby serca, a ile razy na pokaz, żeby ludzie widzieli? Jezus w Ewangelii, jak i Joel w pierwszym czytaniu przestrzegają przed tym, aby wielkopostne uczynki nie były powierzchowne i na pokaz, lecz płynęły z głębi serca.

Chodzi więc o powrót do źródeł. Chodzi o powrót na drogę, która prowadzi do Boga, do prawdziwego życia. Łączy się to z podjęciem trudu uporządkowania naszych uczuć i pragnień, naszych wewnętrznych postaw i zewnętrznych zachowań, naszych relacji z Bogiem, z bliźnimi i nami samymi. ks. kard. Stanisław Dziwisz – fragment homilii wygłoszonej w Katedrze Wawelskiej dnia 22 lutego 2012 r.

Więc jak? Podejmujesz wyzwanie jakie rzuca Ci Bóg w dzisiejszym dniu? Nawrócisz się i będziesz rozdzierał swe serce, a nie szaty?

Adwent

29 listopada 2013 Dodaj komentarz

33964_l

Już w niedziele rozpoczniemy czas radosnego oczekiwania na Boże Narodzenie. Będziemy się do tego radosnego wydarzenia przygotowywać przez kolejne 4 adwentowe Niedziele i tygodnie.
Symbole adwentowe:
1) Roraty -Tak nazywa się Msza św. ku czci Najświętszej Maryi Panny, odprawiana przez cały adwent w dni powszednie (przeważnie Msza ta jest odprawiana wcześnie rano). Nazwa ta pochodzi od słów pieśni na wejście: „Rorate caeli desuper” – „Spuśćcie rosę niebiosa”.
2)Świeca roratnia – Biała świeca ozdobiona białą lub niebieską wstążką, zapalana w czasie Mszy św. roratniej. Jest symbolem Maryi, która podobnie jak jutrzenka wyprzedza wschód słońca, tak Ona poprzedziła przyjście Jezusa.
3)Wieniec adwentowy – Ten niemiecki zwyczaj znany jest w Polsce od ponad 160 lat. Na zielonym wieńcu umieszcza się 4 świece. Cala rodzina gromadząc się w niedzielny wieczór przy wspólnej modlitwie zapala kolejne świece jako znak czuwania i gotowości na przyjście Jezusa.
Symbolika Wieńca adwentowego:
Wieniec adwentowy posiada bogatą symbolikę: światło, zieleń i krąg, które oznaczają wspólnotę oczekującą w miłości i radości na przyjście Pana. W Wigilię Bożego Narodzenia 4 palące się świece oznajmiają przyjście Jezusa który jest światłością świata.

Kategorie:okresy liturgiczne