Archiwum

Archive for the ‘siostry zakonne’ Category

„Ty natomiast poszedłeś śladem mojej nauki, sposobu życia, zamierzeń, wiary, cierpliwości, miłości, wytrwałości, prześladowań, cierpień” (2TM 3, 10-11a)

16443403_1607917819224687_643711830_n

W Święto Ofiarowania Pańskiego obchodzony jest Dzień Życia Konsekrowanego. Osoby oddające się takiemu życiu, nie są nastawione na powodzenie, bogactwo, sukces życiowy, choć w pewnym stopniu na ten ostatni składnik owszem. Wszystko jednak w duchu Bożej pokory.

Ich życie nie jest usłane różami, z fortuną na lokatach w pięćdziesięciu bankach, z domem z basenem na Hawajach. Mają jednak pełne kieszenie. Nie bójmy się określać ich mianem ludzi bogatych. Bo tacy niewątpliwie są. Ich bogactwo polega na życiu pełnym prostoty, pokory, miłości, dobroci, zaufania Panu Bogu, życiu pełnym pracy, na służbie, na odwadze i na wielu innych, dla nas, goniących za sukcesem, nieznaczących rzeczy.

Najłatwiej jest nam znajdować minusy takiego życia, wręcz kierujemy obelgi i zniewagi względem takich osób. Nie każdy z ans ma w sobie tyle odwagi i miłości by podejść do człowieka schorowanego, biednego, trędowatego, ubogiego, zaniedbanego. Oni mają. Oni posiadają w sobie wielką moc a jednocześnie są małymi narzędziami w rękach Pana Boga. Każdy z nich wkłada wiele a jednocześnie cały czas( dla nas!!) za mało. Czekamy, aż udowodnią jak to bardzo poświęcili się Panu Bogu. Ale oni nei muszą niczego nam udowadniać. Przede wszystkim muszą stanąć przed Panem Bogiem w tej prostocie serca i w pełnym zaufaniu. Dla nas, ludzi niezwiązanych z ich codzienną służba, to cały czas będzie za mało. My i tak zajmiemy się wszystkimi innymi problemami „niedzielnych katolików”, nowym samochodem sąsiada, nowym partnerem sąsiadki. Dlaczego? Dlaczego nie poświęcimy choć chwili uwagi właśnie tym, którzy dla Pana Boga poświęcili wszystko?

Na ten czas odejdźmy od naszego egoizmu. Zastanówmy się wspólnie, co można zrobić by świat otrzymał więcej takich osób, które właśnie poświęciły wszystko dla Pana Boga. Jeden sposób znam. MODLITWA. Ofiaruj 5 minut swojego czasu w ciągu dnia (to zaledwie 0,35% czasu w ciągu 24 godzin!!! ) aby pomodlić się za osoby konsekrowane.

Zachęcam także, w ramach dzieła Duchowej Adopcji Sióstr Zakonnych aby adoptować modlitewnie siostry, które potrzebują naszej modlitwy. Zwracamy się szczególnie z prośbą, by modlitwą objąć te siostry, które wpisane są na listę oczekujących. zachęcamy ale nie nakazujemy J

Niech Pan błogosławi wszystkim, którzy poświęcili swoje życie w ramach życia konsekrowanego a wszystkim, którzy mają odwagę szanować takich ludzi niech Niepokalana uprasza u swego Syna niezliczoną ilość łask.

„W czym bowiem sam cierpiał będąc doświadczany, w tym może przyjść z pomocą tym, którzy są poddani próbom.” (Hbr 2,18)

„Światło na oświecenie pogan” (Łk 2, 32a)

842378_DSC_0208_34

 

Dzisiejsza Liturgia przedstawia nam osobę Symeona i prorokini Anny- ludzi pełnych ufności, wiary, ale przede wszystkim w pełni oddanych służbie Bogu. Są oni świadectwem dla każdego, który oddał swoje życie zgodnie z powołaniem do jakiego wzywa Bóg- do życia w czystości, posłuszeństwie i ubóstwie.  Święto Ofiarowania Pańskiego jak i Dzień życia konsekrowanego przenika symbolika światła. „Światłem na oświecenie pogan” stał się sam Chrystus, dla którego osoby konsekrowane poświęciły swoje życie. One natomiast stają się światłem dla nas, niosąc Jego Naukę. Są prorokami.

Troszczyć się o sprawy Pana!

Poświęcając swoje dotychczasowe życie, osoby konsekrowane służą jedynemu i prawdziwemu Bogu. Służą poprzez składane ślubu czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. W ten sposób troszczą się o sprawy Pana, nie zabiegając o sprawy materialne, sprawy tego świata. Służą często w cichości i pokorze, wśród ubogich i chorych, wśród osamotnionych. A przede wszystkich służą modlitwą- tak, jak między innymi klasztory kontemplacyjne, które szczególnie są wspominane tego dnia.

 

Ogarniamy modlitewnie zakonnice, zakonników a także osoby świeckie, które poprzez te trzy śluby służą Panu Bogu, a do życzeń i pamięci dołączamy wiersz ks. Jana Twardowskiego:

 

Daj nam ubóstwo lecz nie wyrzeczenie
radość że można mieć niewiele rzeczy
i że pieniądze mogą być jak świnie

i daj nam czystość co nie jest ascezą
tylko miłością – tak jak życie całe

i posłuszeństwo co nie jest przymusem
ale spokojem gwiazd co też nie wiedzą
czemu nad nami chodzą wciąż po ciemku

i daj nam sen zdrowy świąteczny apetyt
wiarę bez nerwów to jest bez pośpiechu
a zimą jeszcze matkę mi przypomnij
w ubogim czystym i posłusznym śniegu

Bóg jest miłością!

24 kwietnia 2014 Dodaj komentarz

bóg jest miłością „Bóg jest Miłością, miejcie odwagę żyć dla Miłości, Bóg jest Miłością,
nie lękajcie się”

Historia powołania niby tak prosta do wypowiedzenia (spotkanie w Miłości Pana i     odpowiedzenie na Jego wezwanie), a jednak jakże trudna do opowiedzenia ponieważ spotkanie to dokonuje się w przestrzeni serca, która tak do końca nie jest wyrażalna, związana jest z walką, dynamizmem pragnień i lęku. Powołanie to tajemnica spotkania dwóch serc, dwóch pragnień, doskonałego Boga i zalęknionego, egoistycznego mojego.

Przekraczając próg klasztoru w Orliku można by powiedzieć „wreszcie dotarłam do celu swej podróży rozeznawania” – jednak tak nie jest… tak naprawdę dopiero w tym momencie się wszystko rozpoczyna… Doświadczenie, że własne możliwości są nieadekwatne wobec próśb Pana. Doświadczenie ogromnej Miłość Jezusa, a z mej strony opór niemożności podjęcia wagi wezwania, strach przed posłannictwem. Z czasem zrozumiałam, że jest to oznaka dobrego ducha- o ile się na tym nie poprzestanie i pozwoli by moc Pana i Jego błogosławieństwo ostatecznie zwyciężyło nad moją słabością. Jedyne co można wtedy zrobić, to pozwolić by Pan do nas przemawiał i zapanował nad naszym strachem, naszą bojaźnią i egoizmem.

Bóg w swej ogromnej delikatności nigdy nas do niczego nie zmusza, On zaprasza, dotyka Miłością i zostawia wolność w podejmowanej decyzji. Jednak doświadczając Jego wezwania wypowiedzianego z największym uczuciem jak można odpowiedzieć inaczej jak tylko zgodzić się na Jego prowadzenie teraz i zawsze.

s. Faustyna

Kiedy siostra w końcu dostanie habit?

Kiedy siostra w końcu dostanie habit?  Takie pytanie słyszała siostra Elżbieta przyjeżdżając na urlop do Krajenki.  Habitu nie ma do dziś, choć w zakonie jest już ponad trzydzieści lat.
O swoim powołaniu i służbie zakonnej opowiada siostra Elżbieta Terlikowska (Służka NMP).

– Od ponad trzydziestu lat służy Siostra w Zgromadzeniu Sióstr Służek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanej.  Co zdecydowało, że wybrała Siostra właśnie tę wspólnotę zakonną?
      Mam rodzinną skłonność do długich opowieści, więc proszę o cierpliwość… Oczywiście pierwsza odpowiedź na takie pytanie, w którą głęboko wierzę to – Bóg. On sprawił, że właśnie ta wspólnota stała się dla mnie miejscem, gdzie próbuję się zbawić.
Ale są jeszcze pewne zainteresowania, zdolności, uwarunkowania. Wychowywałam się w domu, gdzie obok zwykłej przyzwoitości i uczciwości uczono mnie, czym jest Ojczyzna. Tata robił to pięknie, choć oprócz podstawówki rozpoczętej niedaleko Lwowa a skończonej w Krajence, nie chodził do żadnej szkoły. Nie zapomnę jego lekcji historii, tak różnych od tych w szkole, czasem przerywanych upomnieniami mamy „ojciec przestań, bo dzieciom się w szkole pomyli”, czasem przerywanych niezrozumiałą ciszą. Skąd mogłam wiedzieć, gdzie ucieka wtedy jego tęskny wzrok…, jak mogłam pojąć ogrom bólu szarpiącego serce wyrwane z kresowych przestrzeni…, jak miałam odgadnąć dojmujące uczucie straty tego, co najdroższe…, jak miałam zrozumieć troskę o właściwy przekaz dzieciom dramatu nieobecnej w polskiej szkole jego Ojczyzny… Nie zapomnę lekcji, na które znajdował czas, mimo ciężkiej pracy.
Kiedy więc usłyszałam o Zgromadzeniu założonym dla ratowania ojczyzny w czasach rozbiorów, na terenie zaboru rosyjskiego, nie wahałam się ani chwili. To było coś dla mnie!

–  Kiedy podjęła Siostra decyzję o wyborze takiej drogi życiowej?
     Takie pytanie zawsze wywołuje u mnie śmiech. Jak sobie to wszystko przypomnę! Są w Krajence ludzie, którzy mnie pamiętają z lat szkolnych. Końcówka liceum – odpowiedzi na nieuniknione pytania, „co dalej?” zamieniałam na dyskotekowe rytmy. Miejski Dom Kultury bardzo był mi w tym pomocny, ach jak my wtedy tańczyliśmy! Walc, tango, rock and roll….! A koledzy? No cóż, był taki jeden, który uparcie, zamiast tańczyć i rozmawiać o głupotach, wyśmiewał się z religii, z Boga. Z mojej religii! Zabierałam więc do pociągu, wiozącego mnie do szkoły, Pismo św. i zamiast uczyć się na sprawdzian, czytałam Ewangelie. Chciałam udowodnić całemu światu, że to ja mam racje! Ale stało się coś dziwnego, odkryłam Jezusa, takiego prawdziwego, żyjącego, takiego „dla mnie”, byłam zafascynowana! Odpowiedź na pytanie: „co dalej?” stała się prosta, chcę robić w życiu coś pięknego, wyjątkowego. Wiem….. o tym marzy każdy młody człowiek. Ale dla mnie to znaczyło – żyć tylko dla Jezusa, a więc – idę do klasztoru!
Na drogę dostałam od mojej kochanej mamy bardzo mądrą radę, którą zapamiętałam na całe życie, choć zrozumiałam dopiero po wielu latach „nie jest wielką sztuką zostać zakonnicą, sztuką jest zostać świętą zakonnicą, a tylko to ma sens”.

–  Czym zajmuje się Siostra w swoim zgromadzeniu?
Najogólniej można by rzec, pracuję z dziećmi i młodzieżą. Ale specyfika naszego Zgromadzenia jest taka, że najważniejsza jest obecność i świadectwo. Moje Zgromadzenie, zakładane w ukryciu przed rosyjskim zaborcą, zrezygnowało z widocznych, choć nienależących do istoty życia zakonnego oznak, np. z habitu. Nie ubiorem, a życiem, mam pokazać, że dla mnie najważniejszy jest Jezus. W środowiskach, w których żyjemy, modlimy się i pracujemy, ludzie nie zawsze wiedzą, że jesteśmy siostrami, ale zawsze powinni widzieć, dla kogo żyjemy i pracujemy.
Właściwie ani Maryja ani Jezus, nie odróżniali się strojem od otoczenia…
To trudne powołanie, nawet znajomi z Krajenki, gdy przyjeżdżałam na urlop, pytali zniecierpliwieni, kiedy w końcu dostanę habit. Przyznam, że były takie sytuacje w moim życiu, kiedy habit bardzo by mi się przydał! To tylko nauczyło mnie pokory.

–  Jak podsumowałaby Siostra lata służby? Co przynosiło najwięcej zadowolenia?
     Gdybym mogła odpowiedzieć żartem, opowiedziałabym anegdotkę o pewnym kapłanie: pełna podziwu kobieta pragnęła wyrazić księdzu swój zachwyt nad jego osobą całując go w rękę, ale ten zmieszany, schował szybko ręce za siebie mówiąc z niewinną miną: „różnie to w życiu bywało”.
Jednak rozumiem, że mam odpowiedzieć poważnie?
Ks. Twardowski napisał: „W życiu musi być dobrze i niedobrze. Bo jak jest tylko dobrze to  jest niedobrze”.
Piękne jest moje życie. Wiem, że nad tym „bezmiarem” a czasem „bezładem” (czyli nad moim życiem) „unosi się Duch Boży”, jak mówi Księga Rodzaju. A doświadczam tego i w szkole, i w parafii, i na organizowanych rekolekcjach, warsztatach, kursach, pielgrzymkach, różnego rodzaju spotkaniach…
Wszystko, co robię, ma pomóc innym i mnie samej odkrywać Miłującego Boga. No i jeśli to się czasem udaje, jeśli zobaczę „ten” błysk w czyichś oczach, jestem szczęśliwa.

     Dziękujemy za rozmowę i życzymy, aby jak najczęściej udawało się ujrzeć „ten” błysk w oczach ludzi, z którymi się Siostra spotyka.

Powołanie – świadectwo Siostry Magdaleny

Obrazek

Zastanawiam się niejednokrotnie czym jest POWOŁANIE. Moim zdaniem to tajemnica i dar- to coś bardzo delikatnego i indywidualnego – to plan jaki w naszej księdze życia napisał dla nas Bóg. Czym jest powołanie i jak zostało ono odczytane – opowiada nam na podstawie własnego doświadczenia Siostra Magdalena:

TO PRZYSZŁO CICHO… Powołanie. To słowo, w świecie współczesnych atrakcji, jest zwyczajnie nie na topie. Nazwę więc „to” inspiracją, ideą… Tak, mam ideę, chcę całe życie spędzić w monasterze… Ależ, a co z tańcem, muzyką… zainteresowaniami, realizacją twoich planów, marzeniami…? A ciuchy?… Zasypują mnie pytaniami znajomi, każdy chce znać przyczynę mojego wielkiego „boom.” Hm…zawsze zaskakiwałam swoją oryginalnością, lecz tym razem to… to coś zupełnie innego. Ale żadnego „boom” nie było. To przyszło cicho… Nadal do końca nie rozumiem, dlaczego i po co… Wiem tylko, że jest to dar. I choć zawsze pozostanie okryty tajemnicą, przyjmuję go jako perłę mojego życia. Czeka na mnie tyle przyjemności  błyszczą teraz piękniej niż kiedykolwiek, zachęcają wręcz natarczywie. Lecz daję sobie sprawę, że nie można mieć w życiu wszystkiego. Zatem rezygnuję z tego całego blichtru, ale nie dlatego, że jest zły, ale dlatego, że znalazłam coś nieporównywalnie piękniejszego. Coś, co nadaje mojemu życiu najgłębszy sens i jasny cel, coś co czyni mnie naprawdę szczęśliwą i wolną. Wolną od siebie samej i dla siebie samej. Przestać istnieć dla siebie i trwać tak przy Nim, tylko dlatego, że mnie kocha – jest moją największą radością. Co ofiarowałam Jezusowi? Niewiele, samo tylko pragnienie… Pragnienie – będące czystym kryształem moich uczuć. Tak szczere i przejrzyste, iż tylko dostrzegalne dla Niego. Tak delikatne w swej obecności – pustych dłoni, a jednak odczuwalne. Ale Jezus sięga jaszcze głębiej, niż piękno mojego pragnienia. Swym spojrzeniem światła odnajduje wśród krystalicznych gwiazd – mój kwiat miłości, jaki zakwitł dla Niego. A jak to się  zaczęło? Nie wiem. Od zawsze byłam blisko Boga, a nawet jeśli gubiłam się gdzieś po drodze, to tylko po to, żeby wrócić. Jednak nigdy nie myślałam o zostaniu siostrą zakonną. Aż tu nagle zaczęła wkradać się jakaś niepokojąca i zaskakująca myśl. Dzień po dniu, jak niecierpliwa tęsknota, drążyła i drążyła, próbując wedrzeć się do mojej świadomości. Mocno się broniłam, oczywiście, ale czy ktoś może oprzeć się Takiej Miłości. Skapitulowałam. Dałam się ponieść… Chciałam tylko jednego  znaleźć się jak najbliżej Jezusa  nic, kompletnie nic innego nie miało znaczenia. To było piękne. Oczywiście, mnóstwo w tym było emocji, które siłą rzeczy musiały w pewien sposób opaść. Nie zmienia to jednak faktu, że odnalazłam wreszcie to, czego zawsze pragnęłam, czego tak długo szukałam miłość i… szczęście. To ciche, spokojne trwanie i pewność, że Ktoś zawsze na mnie czeka, że „On jest mój, a ja jestem Jego” ( por. PnP 2, 16 ) To przyszło cicho… A cisza mówi dobitniej niż głosy i żąda wciąż tego samego – czekania. Choć teraz jest to już inne czekanie, nadal z tęsknotą czekam na to, co ma mi powiedzieć cisza…„Rozlej się wodą czystą, gładką i cichą, i odbijaj Mnie w sobie”

Siostra Magdalena

(Mój kontakt : malaika@orange.fr ,  gg 35092519 tel. (+33)685664671, skype:   siostra.magdalena)

Cud konsekracji…

Zastanawiając się nad tym jak to się stało, że zostałam osobą konsekrowaną, czyli całkowicie i nieodwracalnie należącą do Jezusa, mój umysł opuszczają wszelkie myśli a pojawiająca się pustka napawa mnie wyjątkowym uczuciem lekkości, iż właśnie to jest moją najskrytszą tajemnicą serca, ponieważ choćbym chciała nie potrafię się nią podzielić, nie umiem jej wyrazić.
Będąc osobą konsekrowaną nie czuję się wyjątkową, ale czuję, że należę do Kogoś WYJĄTKOWEGO, jednocześnie wiem, że niczym sobie na takie wybranie nie zasłużyłam i nigdy zasłużyć nie zdołam…i dobrze mi z tym, bo mój Bóg jest BEZINTERESOWNY. On jest MIŁOŚCIĄ i bardzo mi ufa, do tego stopnia, że wie, iż w swojej ludzkiej ułomności nie zdołam Go nigdy doskonale pokochać, a jednak On wciąż kocha i pociąga do Siebie.

Jezu…w całych chaosie swego serca często przepełnionego bojaźnią, słabością i ułomnością…
Ty jesteś taki ZWYCZAJNY i PROSTY, Ty chcesz żebym
i ja się taką stawała.
Panie mego serca, naucz mnie w całym oddaniu się Tobie,
szukać wciąż tylko Ciebie.

s. Elżbieta OV

Dzień Życia Konsekrowanego

Nonne_im_Kreuzgang,_1930

„Życie konsekrowane znajduje się w samym sercu Kościoła jako element o decydującym znaczeniu dla jego misji, ponieważ wyraża najgłębszą istotę powołania chrześcijańskiego oraz dążenie całego Kościoła-Oblubienicy do zjednoczenia z jedynym Oblubieńcem” – podkreśla Jan Paweł II w adhortacji apostolskiej Vita consecrata.

„Życie konsekrowane nie tylko w przeszłości było pomocą i oparciem dla Kościoła, ale stanowi cenny i nieodzowny dar także dla teraźniejszości i przyszłości ludu Bożego, ponieważ jest głęboko zespolone z jego życiem, jego świętością i misją”.

Praktykowanie rad ewangelicznych stanowi oś życia zakonnego. Ślub czystości – jest wyborem Chrystusa jako jedynej miłości i dlatego wiąże się z dobrowolną rezygnacją z życia małżeńskiego. Ta miłość oblubienicy do Oblubieńca znajduje swoje przedłużenie w miłości do tych, których wszyscy opuścili. Ślub ubóstwa jest odpowiedzią życia konsekrowanego na powszechnie obecną dzisiaj „materialistyczną żądzę posiadania, lekceważącą potrzeby i cierpienia słabszych i wyzutą z wszelkiej troski o zachowanie równowagi zasobów naturalnych” (Vita consecrata, nr 89). Ślub posłuszeństwa związany jest natomiast z kulturą wolności, ściśle związaną z szacunkiem dla osoby ludzkiej. „Posłuszeństwo właściwe dla życia konsekrowanego ukazuje w sposób szczególnie wyrazisty posłuszeństwo Chrystusa wobec Ojca i opierając się na tej właśnie tajemnicy, poświadcza, że nie ma sprzeczności między posłuszeństwem a wolnością” (Vita consecrata, nr 91).

Powołanie do życia zakonnego jest radą, do której wzywa nas Jezus Chrystus. Rady ewangeliczne, w ich wielości, są proponowane wszystkim uczniom Chrystusa. Doskonałość miłości, do której są powołani wszyscy wierni, nakłada na tych, którzy w sposób wolny przyjmują wezwanie do życia konsekrowanego, obowiązek praktykowania ubóstwa i posłuszeństwa oraz czystości w bezżenności dla Królestwa.

W 2014 r. obchodzimy XVIII Dzień Życia Konsekrowanego. Ponadto papież Franciszek zapowiedział Rok Życia Konsekrowanego. Rozpocznie się on prawdopodobnie 21 listopada 2014 r.

                                  MODLITWA JANA PAWŁA II ZA OSOBY KONSEKROWANE

Maryjo, wizerunku Kościoła-Oblubienicy bez zmarszczki i skazy, która naśladując Ciebie „zachowuje dziewiczo nienaruszoną wiarę, mocną nadzieję i szczerą miłość” – wspomagaj osoby konsekrowane w ich dążeniu do wieczystej i jedynej szczęśliwości.

Zawierzamy je Tobie, Dziewico Nawiedzenia, aby umiały wychodzić naprzeciw ludziom w potrzebie i nieść pomoc, a nade wszystko nieść im Jezusa. Naucz je głosić wielkie dzieła, jakich Bóg dokonuje w świecie, a wszystkie ludy wielbiły Twoje imię. Wspomagaj je w pracy dla dobra ubogich, głodnych, pozbawionych nadziei, ostatnich i tych wszystkich, którzy szczerym sercem szukają Twojego Syna.

Do Ciebie, Maryjo, która pragniesz duchowej i apostolskiej odnowy Twoich synów i córek przez miłość do Chrystusa i przez całkowite oddanie się Jemu. kierujemy z ufnością naszą modlitwę. Ty, która czyniłaś wolę Ojca. okazując gorliwość w posłuszeństwie, męstwo w ubóstwie, a w swym płodnym dziewictwie gotowość na przyjęcie życia, uproś Twego Boskiego Syna. aby ci. którzy otrzymali dar naśladowania Go przez swą konsekrację, umieli o Nim świadczyć swoim przemienionym życiem, podążając radośnie, wraz ze wszystkimi innymi braćmi i siostrami, ku niebieskiej ojczyźnie i ku światłu, które nie zna zmierzchu.

O to Cię prosimy, aby we wszystkich i we wszystkim został otoczony chwałą, błogosławieństwem i miłością Najwyższy Władca wszystkich rzeczy, którym jest Ojciec, Syn i Duch Święty. Amen.

***

Kochane nasze Siosry, w tym szczególnym dniu życzymy Wam obfitości darów Bożych, światła Ducha Świętego na każdy dzień oraz opieki naszej Matki Maryi. Dziś, w tym szczególnym dniu otaczamy Was wszystkie naszą modlitwą.

Opowieść o dziewczynce, która pokochała woń kadzidła;)

Chcę napisać krótką opowieść o dziewczynce… Jest to opowieść o moim powołaniu, o Ojcu i o Synu, którym  Duch Święty zachwycił serce dziewczynki. Powołanie zakonne jakim zostałam obdarzona jest dla mnie czymś, czego nie potrafię dokładnie opisać, wytłumaczyć, przeanalizować… Ono ukryte w moim sercu kiełkowało od maleńkości. Od dziecka nosiłam w sobie jakąś przedziwną fascynację sprawami o których jeszcze wtedy nie wiedziałam, że są duchowe. Miałam pociąg do dymu z kościelnej kadzielnicy i jego zapach niósł dla mnie czyjąś obecność. Obłoczek wznoszącego się kadzidła, zapach starego gotyckiego kościoła, światło witraży, refleksyjnie odbita kolorowym światłem na stronicy komunijnego modlitewnika św. Teresa Benedykta od Krzyża. Babcia Alfreda i różaniec październikowy na który mnie prowadziła…wspólnota Dzieci Maryi. Ważne miejsce miała też katecheza, którą prowadziła s. Urszula, to ona była pierwszą napotkaną przeze mnie  w życiu siostrą zakonną. Pamiętam też jedną z katechez, która mogła mieć miejsce gdzieś w II lub III klasie szkoły podstawowej. Siostra zapytała nas wtedy, kto by chciał być Księdzem?… nie pamiętam czy podniosła się czyjaś dłoń, jednak dobrze pamiętam reakcję na kolejne pytanie – kto by  chciał być siostrą zakonną? W górę podniosła się jedynie jedna ręka… była to moja ręka. Jednakowoż nie potrafiłam wówczas pojąć swej odosobnionej sytuacji, wydawało mi się przecież, że bycie siostrą zakonną to najlepsze co można robić w życiu, spodziewałam się zatem lasu towarzyskich dłoni uniesionych wraz z moją, o dziwo, bycie zakonnicą pasjonowało jedynie mnie i wtedy, po raz pierwszy zrozumiałam, że coś ze mną nie do końca jest w normie… że jakoś mam inaczej niż większość koleżanek, które wówczas jak wynikło z dalszej części lekcji widziały siebie pchające wózek w różowej sukience z jakimś kolegą z klasy wyżej w wersji zmienionej o jakieś 15 lat. Hmmm… cóż!!! Nie żeby mnie nie pociągały wózki, czy też nieco starsi koledzy… Rzecz była zupełnie innej natury, w moim sercu było to coś, co kazało mi wówczas podnieś rękę, i gdy teraz o tym myślę… było to wówczas dla mnie coś tak oczywistego, jak poranna pobudka babci Fridzi.  W życiu zakonnym było COŚ, co mnie niezwykle ciekawiło, inspirowało i najprościej opisać można to mówiąc, że było to jak ten dym z kadzielnicy… niewyraźny, ładnie pachnący, tajemniczy i niosący w sobie czyjąś obecność. Tak, gdy myślę o swoim powołaniu ono było od początku mocno naznaczone obecnością Kogoś i powolutku nawiązującą się między Nim a mną relacją… Ta relacja miała bardzo miłe konotacje, kojarzyła się z wonnym kadzidłem i trzeba powiedzieć, że najpiękniej opisują to słowa Pieśni nad Pieśniami „Woń twych pachnideł słodka, olejek rozlany – imię twe, dlatego miłują cię dziewczęta” Pnp 1-3.

s.Hiacynta Nowosad ZDCh

Modlitwa o powołania karmelitańskie

3 stycznia 2014 Dodaj komentarz

02_karmelitanki_krata 

Siostry Karmelitanki z Islandii (fund. z Elbląga)

Modlitwa o powołania do Karmelu

Boże, Ty powołujesz człowieka,

by wpatrzony w Twoje Święte Oblicze,

miłował Twoją miłością,

a pełen zadziwienia zbawczymi tajemnicami,

głosił Twoją wielkość swoim życiem.

O Boski Gospodarzu, który pozwalasz,

by ziemia Karmelu w Maryi rodziłą tak wiele owoców świętości,

prosimy Cię rozszerz swe miłosierne wołanie na wielu braci i sióstr

o gorących i szlachetnych sercach,

by Twą mistyczną rolę napełniało niekończące się głoszenie Twojej chwały.

                                                                                      Amen

O co chodzi z tajemniczymi 3%?;)

2 stycznia 2014 Dodaj komentarz


szara

Według Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego w Polsce jest ponad 22 tysiące sióstr zakonnic. Dużo, prawda? A zajmują się naprawę mnóstwem rzeczy. Posługują przy parafiach, w szpitalach, domach pomocy społecznej, prowadzą szkoły, przedszkola, stołówki dla ubogich, a do tego nieustannie się modlą w intencjach im powierzonych. Niektóre tylko się modlą. A kto wspiera je modlitwą? W ramach DDASZ jest adoptowanych niecałe 700 sióstr, co daje raptem 3% sióstr z całej Polski. To niedużo, chyba się ze mną zgodzisz, prawda? Więc obejmuj jakąś siostrzyczkę swoją modlitwą, rozejrzyj się w swoim środowisku, w swojej parafii, może jakaś zakonnica potrzebuje Twojej modlitwy, a swoim świadectwem zachęć innych do adopcji! Zwłaszcza, że w zgłoszeniach wciąż czeka na modlitwę wiele szakonnic... Niech więc sióstr znajdzie swoich „duchowych opiekunów”!

Kategorie:ddasz, siostry zakonne