Archiwum

Archive for the ‘siostry zakonne’ Category

Ja … Apostoł!


Pan Jezus powołał na początku swojej działalności dwunastu apostołów, wybierając spośród ubogich i niedoskonałych.
Określenie apostoł pochodzi z języka greckiego i oznacza wysłannik. Nazwa ta pojawiła się w Nowym Testamencie, w odniesieniu do najbliższych uczniów Jezusa Chrystusa. Większość z nich pochodziła z Galilei. Wszyscy byli przedstawicielami niższego stanu i przeważnie trudnili się rybołówstwem. Część z powołanej dwunastki wcześniej za nauczyciela miała Jana Chrzciciela.

Nie bez przyczyny Jezus wybrał akurat dwunastu uczniów. Liczba ta odnosiła się do dwunastu pokoleń Izraela i miała stanowić symbol odnowy narodu izraelskiego.
Jezus zgromadził ich wokół siebie, aby w czasie trzech lat swojej publicznej działalności, gdy będą z Nim podróżować i przebywać, przekazać im swoją naukę. Ci wybrani apostołowie otrzymali zadanie kontynuowania dzieła Jezusa po Jego śmierci i głoszenia Jego nauki kolejnym pokoleniom. Wyposażył ich w moc Ducha, dlatego mogli jak On czynić cuda: wypędzać złe duchy, leczyć choroby. Nauczył ich wypełniania przykazania miłości nadając ich wierze nie tylko wymiar prawa. Dzięki temu Jezus miał pewność, że pozostawia po sobie spuściznę, która nie zniknie wraz z jego odejściem z Ziemi, a z której ludzkość będzie mogła czerpać przez wszystkie wieki.

Pan Jezus posyłał uczniów, aby Go zwiastowali, by byli światłem tzn. by ludzie patrząc na nich, na ich czyny, słuchając ich słów mówionych z mocą i świadectwem, mogli dostrzec obecność i działanie Boga, by zrozumieli co jest ważne w Bożych oczach, że prawo i przepisy starego przymierza zostały wyparte przez nowy wymiar, przez przykazanie miłości, by mogli uczyć się Bożej logiki miłości, mogli naśladować samego Jezusa swoim życiem.

Warto zastanowić się dziś czy i jak, ja naśladuję Jezusa? Większość powie nie jestem doskonały, On był! Każdy z nas nie jest doskonały, bo gdyby był, byłby Bogiem. To nie jest dobra wymówka na nasze lenistwo duchowe. Każdy z nas ma wokół siebie bliskich, znajomych, przyjaciół, wrogów i może stać się bez przeszkód apostołem. Nawet jeśli nie czuje się na siłach, by mówić. Spełniamy wszystkie warunki, by nimi być. Nie wszyscy otrzymujemy powołanie, by stać się osobą konsekrowaną. Wielu dopiero po latach małżeństwa, wdowiejąc odnajduje się w tym powołaniu jako samotni: wdowcy i wdowy konsekrowane. Wielu decyduje na podjęcie tej drogi od początku, jako bracia, siostry, dziewice czy ojcowie, czyli bracia zakonni, którzy przyjęli również sakrament kapłaństwa. Są też tacy, którzy zgromadzeni w instytutach życia konsekrowanego, na co dzień pracują, angażując się w różne dzieła, prowadząc z pozoru normalne życie świeckie, niczym szczególnym sie nie wyróżniając.

Na ile z tych osób patrzymy widząc tylko i wyśmiewając ich pobożność, z ilu drwi się, bo drażni ich przywiązanie do modlitwy, do częstej spowiedzi, do życia w ciszy Kościoła, w samotności pozbawionej hałasu tego świata? Ilu niesłusznie osądzamy mierząc tą samą miarą za przykładem jednego „czarnego barana” wśród reszty, który nie bardzo wie, co tam robi, który pomylił wybór i powołanie z własną ambicją?

Może czasem nie mamy jednak odwagi, by zapytać, by spróbować naśladować ten pokój w sercu i życiu? Może we wnętrzu chcielibyśmy przystanąć jak oni, ale nie mamy czasu, bo nauczyliśmy się żyć w biegu, pędzie, w zgiełku, często czyniąc go zamierzenie wokół siebie, by poczuć się zauważonym, dowartościowanym.
Może zatem warto przystanąć, spojrzeć z innej perspektywy i spróbować choć raz na jakiś czas pobyć sam na sam z Bogiem. Wybrać jakąś formę rekolekcji w ciszy np. w ramach urlopu, by zapytać Go: Czego Ty Boże ode mnie chcesz? Gdzie jest moje miejsce? Jak ma wyglądać moje życie? Do czego mnie powołujesz? Może wtedy przestaniemy wybierać to, co dyktują nam inni, może zaczniemy żyć swoim życiem, z pominięciem logiki światowego powodzenia, która polega na urojeniu, na pomyłce, że nasza doskonałość zależy od myśli, opinii i poklasku innych ludzi. Może wreszcie nasze istnienie przestanie być dziwną ironią życia, zawsze tylko w wyobraźni kogoś innego, jak gdyby to było jedyne miejsce, gdzie można wreszcie uzyskać rzeczywistość! Może wtedy znajdziemy taki priorytet w życiu, że nie potrzebne nam będą inne, by zaistnieć, bo nasza pycha, chciwość i żądze nie będą tak natrętne. Może wreszcie wtedy nauczymy się widzieć nie tylko siebie, ale i innych również w przyjaźni, nie mierząc do przeciwnika tylko na zasadzie konkurencji, którą należy pozabijać i wytępić. Może wreszcie wielu znajdzie wyjście z sytuacji po ludzku bez wyjścia i zechce żyć pełnią życia, zamiast skracać je brutalnie przy pierwszej lepszej okazji. Może wreszcie ktoś zauważy, że poza szarością życia, czernią śmierci i nicością jest jeszcze jednak coś, co jest blaskiem, kolorem, który wnosi w życie nadzieję, radość, uśmiech, miłość i ma barwy różne od szarości. Może staniemy się dla drugiego człowieka takim światłem, świecą, która rozjaśni mu drogę. Może będziemy jedynym telegramem Pana Boga, latarnią morską, gwiazdą jak reflektor, jakie Bóg wyśle do kogoś, kto żyje tak, jakby On nie istniał… Zwiastujmy Chrystusa!

Wrócę jeszcze na chwilę do Światowego Dnia Życia Konsekrowanego. Często słyszę wypowiedzi ludzi, którzy zupełnie nie znając smaku takiego życia, nie wiedząc nic o powołaniu zakonnym czy kapłańskim, z góry negują, żałują patrząc z politowaniem, czy wręcz obrażają osoby konsekrowane mierząc ich decyzję życiową, swoją własną miarą sukcesów czy porażek.


…śluby zakonne składa się nie z powodu deficytów, ale nadmiaru. Czystość to pojemność serca, w którym mieści się Bóg i wielu ludzi. Ubóstwo to świadomość bogactwa większego niż pieniądze. Posłuszeństwo to wolność, która oddaje własną wolę, aby być dyspozycyjnym w służbie Kościoła.

Tak podsumował dar powołania konsekrowanych w dniu 2.02.2022 r. ks. Kanonik dr Janusz Chyła. Pozwolę sobie dodać do tej wypowiedzi, że Kościół to my, każdy z nas ochrzczonych, bo zostaliśmy wszczepieni w jego pień – w Chrystusa i jesteśmy jego latoroślami. To od nas zależy czy i ile czerpiemy od Chrystusa; czy chcemy zazielenić się i żyć, czy usychać, pościć duchowo i zwiędnąć nie przynosząc owoców w życiu.

Tajemnicza moc modlitwy

Św. Jan Paweł II powiedział kiedyś: „Takich będziecie mieli kapłanów, jakich sobie wymodlicie”. Można te słowa również analogicznie, przełożyć na wszystkie osoby konsekrowane. Jak często modlimy się za kapłanów, siostry, braci zakonnych i inne osoby konsekrowane w Kościele?

Jak często zamawiamy za nich Mszę świętą? Za tych zmarłych, chorych czy pogubionych przychodzi nam to zdecydowanie łatwiej. Czasem opierając się o własne emocje i sympatie, czynimy to przy okazji jubileuszu czy imienin… i na tym koniec. Ale sami chcielibyśmy aby nasze zdrowie, życie, potrzeby i nasze troski były omadlane codziennie. Traktujemy czasem tę powinność trochę jak cudowne zaklęcie, dobrą wróżkę, magiczną formułkę, po której bezwzględnie nasze prośby i życzenia powinny się spełnić. A jeśli tak nie jest, to często zawiedzeni odwracamy się plecami, odchodzimy z Kościoła, na jakiś czas, na stałe, zrzucając winę na Pana Boga i/lub księdza. Patrzymy na kapłana, siostrę czy brata zakonnego trochę jak na pół-boga-pół-człowieka i żądamy Świętości, narzucając ją już za życia, już przy wejściu do budynku seminarium, czy domu zakonnego,w czasie gdy jednocześnie wybryki naszych dzieci — ich rówieśników, traktowane są z przymrużeniem oka i tłumaczone okresem buntu czy młodzieńczą chęcią smakowania życia. Zapominamy, że kleryk, postulant(ka), nowicjusz(ka) czy kapłan to też, tylko człowiek. Bo „swoje brudy pierzemy przecież we własnym domu.” Nas to nie dotyczy. My mamy prawo do błędu, do tolerancji, do słabości, do mijania się z prawdą, do wybielania… Nauczyliśmy się widzieć w tym młodym człowieku, który w rzeczywistości dopiero uczy się rozeznawać, jest kandydatem(-tką) czyli osobą, która może potencjalnie zająć określone stanowisko, już uformowanego, silnego kapłana, brata czy siostrę zakonną, nieskazitelnego człowieka, pół-boga, herosa. Często jesteśmy jeszcze niejako utwierdzani w swoim przekonaniu, w oparciu o wygłaszane z wielką pompą informacje z ambony, dzień po złożeniu dokumentów, że mamy w parafii powołaną osobę do kapłaństwa czy życia zakonnego. Nie zastanawiamy się, że to dopiero początek drogi. Jesteśmy nastawieni na sukces, na idealizm, na schemat, na życie w pędzie. A co, jeśli po kilku miesiącach okazuje się, że to było tylko chwilowe zachłyśnięcie się jakąś formą religijności, że to jednak nie powołanie do kapłaństwa czy życia zakonnego? Jeśli ten młody człowiek znajdzie w sobie, w swoim otoczeniu i środowisku z którego wyszedł, dość siły i oparcia, będzie mógł żyć normalnie i realizować inne swoje powołanie i marzenia. Ale jeśli nie, jeśli ten pęd do sukcesu i żądza środowiska, przygniecie go do ziemi… Ile można znieść plotek, pomówień, niedorzeczności, domysłów, niespełnionych oczekiwań, zawiedzionych nadziei środowiska? Sytuacja ma się podobnie w późniejszym życiu codziennym kapłana, siostry czy brata zakonnego. Nauczyliśmy się działać na pokaz, oczekując koniecznie konkretnych form wdzięczności, publicznych hołdów, żądając wszystkiego szybko i natychmiast, z góry zamierzonym skutkiem. To znak naszych przesyconych chciwością czasów. Modlitwa zaś, ma to do siebie, że jest zupełnym przeciwieństwem takiej postawy. Największą wartość ma ta szeptana systematycznie, latami, często anonimowo, w ciszy i prostocie serca, przed Najświętszym Sakramentem, bez żadnych narzucanych sobie i Bogu planów, celów i zamierzeń. Trzeba ciągle uczyć się być bezinteresownym przed Bogiem w modlitwie. Biorąc do serca te papieskie słowa i ogromne zapotrzebowanie, wiele osób przez lata zaangażowało się w modlitwę w intencji kleryków, kapłanów, braci i sióstr zakonnych. Ta modlitwa przyjmuje różne formy: indywidualne i zbiorowe, bardziej lub mniej znane szerszemu ogółowi wiernych. Są to różne dzieła powstające na terenie poszczególnych parafii, diecezji, w kraju i za granicą. Duża część z nich wywodzi się bezpośrednio z Kościoła, ale są też takie, które zostały zainicjowane przez osoby świeckie. Najbardziej znaną formą takiej modlitwy za kapłanów jest Apostolat Margaretki. Jest to ruch modlitewny w Kościele katolickim, którego istotą jest wieczysta modlitwa za jednego kapłana. Ruch powstał w Kanadzie w 1981 roku, a dziś obecny jest w wielu krajach, na całym świecie. W Polsce pierwsze grupy Margaretek powstały w roku 1998. Do intensywnego rozwoju ruchu przyczynił się ogłoszony w 2009 roku przez papieża Benedykta XVI, rok kapłański. Margaretkę tworzy siedem osób znanych z imienia i nazwiska, które modlą się za jednego kapłana, każda w innym, wyznaczonym dniu tygodnia. Nieco później powstałymi dziełami w Polsce są Dzieło Duchowej Adopcji Kapłanów, Dzieło Duchowej Adopcji Braci Zakonnych, Dzieło Duchowej Adopcji Sióstr Zakonnych i Dzieło Duchowej Adopcji Kleryków. Choć zostały w większości założone przez osoby świeckie, są objęte patronatem Kościoła. Obecnie obejmują swoim zasięgiem modlitewnym tysiące adoptowanych osób konsekrowanych. W tych dziełach zasady adopcji i modlitwy są nieco inne. Uogólniając: każdy chętny może adoptować konkretnego kleryka, kapłana, siostrę lub brata na pewien dowolny okres, np. okres formacji seminaryjnej, postulatu, diakonatu lub na stałe, czyli do swojej(!) śmierci, w przypadku prezbiterów czy braci i sióstr po złożonych wieczystych ślubach zakonnych. Podobnie jak w apostolacie Margaretek, może to uczynić albo informując wybraną osobę o adopcji osobiście, lub poprzez moderatorów poszczególnych stron, ujawniając swoje personalia, albo czyniąc to w sposób zupełnie anonimowy i ta forma adopcji zdecydowanie przeważa. Adoptowana osoba zostaje poinformowana o podjętej adopcji: e-mailem i otrzymuje niekiedy tzw. Pamiątkową Kartę Adopcji, w przypadku adopcji stałej kapłana lub siostry zakonnej. Adoptujący sam wybiera formę i rodzaj modlitwy, którą otacza wybraną osobę każdego dnia podjętej adopcji. Coraz więcej ludzi włącza się w tę modlitewną opiekę w różnej formie i to jest najważniejsze. Najważniejsza w tym wszystkim jest modlitwa, za konkretną osobę konsekrowaną. Te lubiane, znane i te, którym się wiele zawdzięcza, omadla się łatwo i przyjemnie. Ale są również i te mówiąc delikatnie — nielubiane, wskazywane mocno i wyraźnie przez Boga, wołające w milczeniu lub w ciemności nocy o pomoc, o modlitwę, zupełnie obce, w pewien sposób anonimowe — objęte klauzurą, chore, nadużywające alkoholu, zmarłe w różnych okolicznościach, samobójcy, suspendowani, osoby przejęte wraz z adopcją, bo ktoś inny nie miał siły, bo rozmyślił się po kilku tygodniach i zostawił… Niektóre z tych zobowiązań pozostaną z założenia zawsze anonimowe. Nie chodzi przecież o wchodzenie w czyjeś życie konsekrowane z butami, o narzucanie swoich racji i o przymus imiennej wdzięczności… Chodzi w tym tylko o wsparcie, o opiekę modlitewną, o zaufanie, o pewność ze strony kapłana, siostry, brata, kleryka, że gdzieś jest ktoś, kto czuwa w modlitwie przed Bogiem. Chodzi o nasze kształtowanie postawy i umiejętności dzielenia się. O wskazanie komuś innemu drogi, do nauki systematycznej modlitwy wstawienniczej, do poświęcenia części swojego życia i czasu na wsparcie innych! Czy umiemy się dzielić z innymi swoim czasem? Ile jest w nas bezinteresownej miłości i troski o drugiego człowieka? Ile możemy dać z siebie? Najłatwiej oddaje się to co zbywa! Może wakacje staną się takim błogosławionym czasem nauki podejmowania decyzji i ofiarowania swojego wolnego czasu i zaangażowania? Zwłaszcza teraz, gdy wielu młodych ludzi po maturze podejmuje swoje najważniejsze w życiu decyzje. Zwłaszcza teraz, gdy stają przed trudnymi wyborami. Możliwe, że ta jedna „Zdrowaśka” dziennie wypowiedziana przez Ciebie, choćby przez krótki czas, uratuje lub ugruntuje czyjeś powołanie? To jest Twoja decyzja, Twoje zaangażowanie w naśladowanie miłości Chrystusa i moc Twojej modlitwy przed Bogiem w Twojej „izdebce serca”…

Ofiarowanie Pańskie

Matki Bożej Gromnicznej

Światowy Dzień Życia Konsekrowanego

Teraz, o Panie, pozwól odejść swemu słudze w pokoju,

według słowa Twojego,

Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie,

któreś przygotował wobec wszystkich narodów:

Światło na oświecenie pogan

i chwałę ludu Twego, Izraela.

Chwała Ojcu i Synowi,

i Duchowi Świętemu.

Jak była na początku, teraz i zawsze,

i na wieki wieków. Amen.

Kantyk Symeona

(…) Płyną tony nabożne

Jak za zamieć nad gajem, poprzez pola, przez śnieżne.

Ciągną ludzie przełajem. Brną do kolan w śnieżycy

Jak w mokradli nadrzecznej. Oj, ustałoż, ustałoż!

W dzień Maryi Gromnicznej!

Hula wicher po polu, szumi zamieć po borze:

Stary kościół z modrzewia dziwnie płonie i gorze. (…)

A ludziska wzdychają, że aż ściany się trzęsą

Do tej Pani w ołtarzu w pozłocistej robronie

Do tej Matki Gromnicznej o śmierć lekką przy zgonie (…)

Idą ludzie z kościoła bez obawy i lęku,

Ten się śmierci nie boi, co gromnicę ma w ręku!

Kazimierz Laskowski

Fot. Wiesław Ochotny

(…) Są i w klasztorach dusze takie, które radością napełniają serce Moje, w nich są wyciśnięte rysy Moje i dlatego Ojciec Niebieski spogląda na nie ze szczególnym upodobaniem. Oni będą dziwowiskiem aniołów i ludzi; liczba ich jest bardzo mała, one są na obronę przed sprawiedliwością Ojca Niebieskiego i na wypraszanie miłosierdzia dla świata. Miłość tych dusz i ofiara podtrzymują istnienie świata. (…)

Dz. 367

Gdy rozmodloną myślą wgłębimy się w ten cudowny system dzieł Pańskich, łatwo zrozumiemy, że życie zakonne jest jedną z forum koniecznych wśród rozmaitych sposobów oddawania hołdu Królowi Miłosierdzia, że jest to jedna z najbliższych komnat prześwietnej sali tronowej, że tam powołani są ulubieni syna Bożego, oblubienice Króla Miłosierdzia, do którego biegną z radością wielką, przyodziane szatą czystości anielskiej, pokory w posłuszeństwie i wyrzeczenia w ubóstwie.

bł. Michał Sopoćko, List I „Przygotujcie grunt pod moc z wysokości” z Listów z Czarnego Boru

W Światowym Dniu Życia Konsekrowanego składamy wszystkim Osobom Konsekrowanym najserdeczniejsze życzenia obfitego błogosławieństwa, nieustannej troskliwości i wszelkich potrzebnych łask od Wszechmocnego Boga.
Ekipa DDASZ

„Ty natomiast poszedłeś śladem mojej nauki, sposobu życia, zamierzeń, wiary, cierpliwości, miłości, wytrwałości, prześladowań, cierpień” (2TM 3, 10-11a)

16443403_1607917819224687_643711830_n

W Święto Ofiarowania Pańskiego obchodzony jest Dzień Życia Konsekrowanego. Osoby oddające się takiemu życiu, nie są nastawione na powodzenie, bogactwo, sukces życiowy, choć w pewnym stopniu na ten ostatni składnik owszem. Wszystko jednak w duchu Bożej pokory.

Ich życie nie jest usłane różami, z fortuną na lokatach w pięćdziesięciu bankach, z domem z basenem na Hawajach. Mają jednak pełne kieszenie. Nie bójmy się określać ich mianem ludzi bogatych. Bo tacy niewątpliwie są. Ich bogactwo polega na życiu pełnym prostoty, pokory, miłości, dobroci, zaufania Panu Bogu, życiu pełnym pracy, na służbie, na odwadze i na wielu innych, dla nas, goniących za sukcesem, nieznaczących rzeczy.

Najłatwiej jest nam znajdować minusy takiego życia, wręcz kierujemy obelgi i zniewagi względem takich osób. Nie każdy z ans ma w sobie tyle odwagi i miłości by podejść do człowieka schorowanego, biednego, trędowatego, ubogiego, zaniedbanego. Oni mają. Oni posiadają w sobie wielką moc a jednocześnie są małymi narzędziami w rękach Pana Boga. Każdy z nich wkłada wiele a jednocześnie cały czas( dla nas!!) za mało. Czekamy, aż udowodnią jak to bardzo poświęcili się Panu Bogu. Ale oni nei muszą niczego nam udowadniać. Przede wszystkim muszą stanąć przed Panem Bogiem w tej prostocie serca i w pełnym zaufaniu. Dla nas, ludzi niezwiązanych z ich codzienną służba, to cały czas będzie za mało. My i tak zajmiemy się wszystkimi innymi problemami „niedzielnych katolików”, nowym samochodem sąsiada, nowym partnerem sąsiadki. Dlaczego? Dlaczego nie poświęcimy choć chwili uwagi właśnie tym, którzy dla Pana Boga poświęcili wszystko?

Na ten czas odejdźmy od naszego egoizmu. Zastanówmy się wspólnie, co można zrobić by świat otrzymał więcej takich osób, które właśnie poświęciły wszystko dla Pana Boga. Jeden sposób znam. MODLITWA. Ofiaruj 5 minut swojego czasu w ciągu dnia (to zaledwie 0,35% czasu w ciągu 24 godzin!!! ) aby pomodlić się za osoby konsekrowane.

Zachęcam także, w ramach dzieła Duchowej Adopcji Sióstr Zakonnych aby adoptować modlitewnie siostry, które potrzebują naszej modlitwy. Zwracamy się szczególnie z prośbą, by modlitwą objąć te siostry, które wpisane są na listę oczekujących. zachęcamy ale nie nakazujemy J

Niech Pan błogosławi wszystkim, którzy poświęcili swoje życie w ramach życia konsekrowanego a wszystkim, którzy mają odwagę szanować takich ludzi niech Niepokalana uprasza u swego Syna niezliczoną ilość łask.

„W czym bowiem sam cierpiał będąc doświadczany, w tym może przyjść z pomocą tym, którzy są poddani próbom.” (Hbr 2,18)

„Światło na oświecenie pogan” (Łk 2, 32a)

842378_DSC_0208_34

 

Dzisiejsza Liturgia przedstawia nam osobę Symeona i prorokini Anny- ludzi pełnych ufności, wiary, ale przede wszystkim w pełni oddanych służbie Bogu. Są oni świadectwem dla każdego, który oddał swoje życie zgodnie z powołaniem do jakiego wzywa Bóg- do życia w czystości, posłuszeństwie i ubóstwie.  Święto Ofiarowania Pańskiego jak i Dzień życia konsekrowanego przenika symbolika światła. „Światłem na oświecenie pogan” stał się sam Chrystus, dla którego osoby konsekrowane poświęciły swoje życie. One natomiast stają się światłem dla nas, niosąc Jego Naukę. Są prorokami.

Troszczyć się o sprawy Pana!

Poświęcając swoje dotychczasowe życie, osoby konsekrowane służą jedynemu i prawdziwemu Bogu. Służą poprzez składane ślubu czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. W ten sposób troszczą się o sprawy Pana, nie zabiegając o sprawy materialne, sprawy tego świata. Służą często w cichości i pokorze, wśród ubogich i chorych, wśród osamotnionych. A przede wszystkich służą modlitwą- tak, jak między innymi klasztory kontemplacyjne, które szczególnie są wspominane tego dnia.

 

Ogarniamy modlitewnie zakonnice, zakonników a także osoby świeckie, które poprzez te trzy śluby służą Panu Bogu, a do życzeń i pamięci dołączamy wiersz ks. Jana Twardowskiego:

 

Daj nam ubóstwo lecz nie wyrzeczenie
radość że można mieć niewiele rzeczy
i że pieniądze mogą być jak świnie

i daj nam czystość co nie jest ascezą
tylko miłością – tak jak życie całe

i posłuszeństwo co nie jest przymusem
ale spokojem gwiazd co też nie wiedzą
czemu nad nami chodzą wciąż po ciemku

i daj nam sen zdrowy świąteczny apetyt
wiarę bez nerwów to jest bez pośpiechu
a zimą jeszcze matkę mi przypomnij
w ubogim czystym i posłusznym śniegu

Bóg jest miłością!

24 kwietnia 2014 Dodaj komentarz

bóg jest miłością „Bóg jest Miłością, miejcie odwagę żyć dla Miłości, Bóg jest Miłością,
nie lękajcie się”

Historia powołania niby tak prosta do wypowiedzenia (spotkanie w Miłości Pana i     odpowiedzenie na Jego wezwanie), a jednak jakże trudna do opowiedzenia ponieważ spotkanie to dokonuje się w przestrzeni serca, która tak do końca nie jest wyrażalna, związana jest z walką, dynamizmem pragnień i lęku. Powołanie to tajemnica spotkania dwóch serc, dwóch pragnień, doskonałego Boga i zalęknionego, egoistycznego mojego.

Przekraczając próg klasztoru w Orliku można by powiedzieć „wreszcie dotarłam do celu swej podróży rozeznawania” – jednak tak nie jest… tak naprawdę dopiero w tym momencie się wszystko rozpoczyna… Doświadczenie, że własne możliwości są nieadekwatne wobec próśb Pana. Doświadczenie ogromnej Miłość Jezusa, a z mej strony opór niemożności podjęcia wagi wezwania, strach przed posłannictwem. Z czasem zrozumiałam, że jest to oznaka dobrego ducha- o ile się na tym nie poprzestanie i pozwoli by moc Pana i Jego błogosławieństwo ostatecznie zwyciężyło nad moją słabością. Jedyne co można wtedy zrobić, to pozwolić by Pan do nas przemawiał i zapanował nad naszym strachem, naszą bojaźnią i egoizmem.

Bóg w swej ogromnej delikatności nigdy nas do niczego nie zmusza, On zaprasza, dotyka Miłością i zostawia wolność w podejmowanej decyzji. Jednak doświadczając Jego wezwania wypowiedzianego z największym uczuciem jak można odpowiedzieć inaczej jak tylko zgodzić się na Jego prowadzenie teraz i zawsze.

s. Faustyna

Kiedy siostra w końcu dostanie habit?

Kiedy siostra w końcu dostanie habit?  Takie pytanie słyszała siostra Elżbieta przyjeżdżając na urlop do Krajenki.  Habitu nie ma do dziś, choć w zakonie jest już ponad trzydzieści lat.
O swoim powołaniu i służbie zakonnej opowiada siostra Elżbieta Terlikowska (Służka NMP).

– Od ponad trzydziestu lat służy Siostra w Zgromadzeniu Sióstr Służek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanej.  Co zdecydowało, że wybrała Siostra właśnie tę wspólnotę zakonną?
      Mam rodzinną skłonność do długich opowieści, więc proszę o cierpliwość… Oczywiście pierwsza odpowiedź na takie pytanie, w którą głęboko wierzę to – Bóg. On sprawił, że właśnie ta wspólnota stała się dla mnie miejscem, gdzie próbuję się zbawić.
Ale są jeszcze pewne zainteresowania, zdolności, uwarunkowania. Wychowywałam się w domu, gdzie obok zwykłej przyzwoitości i uczciwości uczono mnie, czym jest Ojczyzna. Tata robił to pięknie, choć oprócz podstawówki rozpoczętej niedaleko Lwowa a skończonej w Krajence, nie chodził do żadnej szkoły. Nie zapomnę jego lekcji historii, tak różnych od tych w szkole, czasem przerywanych upomnieniami mamy „ojciec przestań, bo dzieciom się w szkole pomyli”, czasem przerywanych niezrozumiałą ciszą. Skąd mogłam wiedzieć, gdzie ucieka wtedy jego tęskny wzrok…, jak mogłam pojąć ogrom bólu szarpiącego serce wyrwane z kresowych przestrzeni…, jak miałam odgadnąć dojmujące uczucie straty tego, co najdroższe…, jak miałam zrozumieć troskę o właściwy przekaz dzieciom dramatu nieobecnej w polskiej szkole jego Ojczyzny… Nie zapomnę lekcji, na które znajdował czas, mimo ciężkiej pracy.
Kiedy więc usłyszałam o Zgromadzeniu założonym dla ratowania ojczyzny w czasach rozbiorów, na terenie zaboru rosyjskiego, nie wahałam się ani chwili. To było coś dla mnie!

–  Kiedy podjęła Siostra decyzję o wyborze takiej drogi życiowej?
     Takie pytanie zawsze wywołuje u mnie śmiech. Jak sobie to wszystko przypomnę! Są w Krajence ludzie, którzy mnie pamiętają z lat szkolnych. Końcówka liceum – odpowiedzi na nieuniknione pytania, „co dalej?” zamieniałam na dyskotekowe rytmy. Miejski Dom Kultury bardzo był mi w tym pomocny, ach jak my wtedy tańczyliśmy! Walc, tango, rock and roll….! A koledzy? No cóż, był taki jeden, który uparcie, zamiast tańczyć i rozmawiać o głupotach, wyśmiewał się z religii, z Boga. Z mojej religii! Zabierałam więc do pociągu, wiozącego mnie do szkoły, Pismo św. i zamiast uczyć się na sprawdzian, czytałam Ewangelie. Chciałam udowodnić całemu światu, że to ja mam racje! Ale stało się coś dziwnego, odkryłam Jezusa, takiego prawdziwego, żyjącego, takiego „dla mnie”, byłam zafascynowana! Odpowiedź na pytanie: „co dalej?” stała się prosta, chcę robić w życiu coś pięknego, wyjątkowego. Wiem….. o tym marzy każdy młody człowiek. Ale dla mnie to znaczyło – żyć tylko dla Jezusa, a więc – idę do klasztoru!
Na drogę dostałam od mojej kochanej mamy bardzo mądrą radę, którą zapamiętałam na całe życie, choć zrozumiałam dopiero po wielu latach „nie jest wielką sztuką zostać zakonnicą, sztuką jest zostać świętą zakonnicą, a tylko to ma sens”.

–  Czym zajmuje się Siostra w swoim zgromadzeniu?
Najogólniej można by rzec, pracuję z dziećmi i młodzieżą. Ale specyfika naszego Zgromadzenia jest taka, że najważniejsza jest obecność i świadectwo. Moje Zgromadzenie, zakładane w ukryciu przed rosyjskim zaborcą, zrezygnowało z widocznych, choć nienależących do istoty życia zakonnego oznak, np. z habitu. Nie ubiorem, a życiem, mam pokazać, że dla mnie najważniejszy jest Jezus. W środowiskach, w których żyjemy, modlimy się i pracujemy, ludzie nie zawsze wiedzą, że jesteśmy siostrami, ale zawsze powinni widzieć, dla kogo żyjemy i pracujemy.
Właściwie ani Maryja ani Jezus, nie odróżniali się strojem od otoczenia…
To trudne powołanie, nawet znajomi z Krajenki, gdy przyjeżdżałam na urlop, pytali zniecierpliwieni, kiedy w końcu dostanę habit. Przyznam, że były takie sytuacje w moim życiu, kiedy habit bardzo by mi się przydał! To tylko nauczyło mnie pokory.

–  Jak podsumowałaby Siostra lata służby? Co przynosiło najwięcej zadowolenia?
     Gdybym mogła odpowiedzieć żartem, opowiedziałabym anegdotkę o pewnym kapłanie: pełna podziwu kobieta pragnęła wyrazić księdzu swój zachwyt nad jego osobą całując go w rękę, ale ten zmieszany, schował szybko ręce za siebie mówiąc z niewinną miną: „różnie to w życiu bywało”.
Jednak rozumiem, że mam odpowiedzieć poważnie?
Ks. Twardowski napisał: „W życiu musi być dobrze i niedobrze. Bo jak jest tylko dobrze to  jest niedobrze”.
Piękne jest moje życie. Wiem, że nad tym „bezmiarem” a czasem „bezładem” (czyli nad moim życiem) „unosi się Duch Boży”, jak mówi Księga Rodzaju. A doświadczam tego i w szkole, i w parafii, i na organizowanych rekolekcjach, warsztatach, kursach, pielgrzymkach, różnego rodzaju spotkaniach…
Wszystko, co robię, ma pomóc innym i mnie samej odkrywać Miłującego Boga. No i jeśli to się czasem udaje, jeśli zobaczę „ten” błysk w czyichś oczach, jestem szczęśliwa.

     Dziękujemy za rozmowę i życzymy, aby jak najczęściej udawało się ujrzeć „ten” błysk w oczach ludzi, z którymi się Siostra spotyka.

Powołanie – świadectwo Siostry Magdaleny

Obrazek

Zastanawiam się niejednokrotnie czym jest POWOŁANIE. Moim zdaniem to tajemnica i dar- to coś bardzo delikatnego i indywidualnego – to plan jaki w naszej księdze życia napisał dla nas Bóg. Czym jest powołanie i jak zostało ono odczytane – opowiada nam na podstawie własnego doświadczenia Siostra Magdalena:

TO PRZYSZŁO CICHO… Powołanie. To słowo, w świecie współczesnych atrakcji, jest zwyczajnie nie na topie. Nazwę więc „to” inspiracją, ideą… Tak, mam ideę, chcę całe życie spędzić w monasterze… Ależ, a co z tańcem, muzyką… zainteresowaniami, realizacją twoich planów, marzeniami…? A ciuchy?… Zasypują mnie pytaniami znajomi, każdy chce znać przyczynę mojego wielkiego „boom.” Hm…zawsze zaskakiwałam swoją oryginalnością, lecz tym razem to… to coś zupełnie innego. Ale żadnego „boom” nie było. To przyszło cicho… Nadal do końca nie rozumiem, dlaczego i po co… Wiem tylko, że jest to dar. I choć zawsze pozostanie okryty tajemnicą, przyjmuję go jako perłę mojego życia. Czeka na mnie tyle przyjemności  błyszczą teraz piękniej niż kiedykolwiek, zachęcają wręcz natarczywie. Lecz daję sobie sprawę, że nie można mieć w życiu wszystkiego. Zatem rezygnuję z tego całego blichtru, ale nie dlatego, że jest zły, ale dlatego, że znalazłam coś nieporównywalnie piękniejszego. Coś, co nadaje mojemu życiu najgłębszy sens i jasny cel, coś co czyni mnie naprawdę szczęśliwą i wolną. Wolną od siebie samej i dla siebie samej. Przestać istnieć dla siebie i trwać tak przy Nim, tylko dlatego, że mnie kocha – jest moją największą radością. Co ofiarowałam Jezusowi? Niewiele, samo tylko pragnienie… Pragnienie – będące czystym kryształem moich uczuć. Tak szczere i przejrzyste, iż tylko dostrzegalne dla Niego. Tak delikatne w swej obecności – pustych dłoni, a jednak odczuwalne. Ale Jezus sięga jaszcze głębiej, niż piękno mojego pragnienia. Swym spojrzeniem światła odnajduje wśród krystalicznych gwiazd – mój kwiat miłości, jaki zakwitł dla Niego. A jak to się  zaczęło? Nie wiem. Od zawsze byłam blisko Boga, a nawet jeśli gubiłam się gdzieś po drodze, to tylko po to, żeby wrócić. Jednak nigdy nie myślałam o zostaniu siostrą zakonną. Aż tu nagle zaczęła wkradać się jakaś niepokojąca i zaskakująca myśl. Dzień po dniu, jak niecierpliwa tęsknota, drążyła i drążyła, próbując wedrzeć się do mojej świadomości. Mocno się broniłam, oczywiście, ale czy ktoś może oprzeć się Takiej Miłości. Skapitulowałam. Dałam się ponieść… Chciałam tylko jednego  znaleźć się jak najbliżej Jezusa  nic, kompletnie nic innego nie miało znaczenia. To było piękne. Oczywiście, mnóstwo w tym było emocji, które siłą rzeczy musiały w pewien sposób opaść. Nie zmienia to jednak faktu, że odnalazłam wreszcie to, czego zawsze pragnęłam, czego tak długo szukałam miłość i… szczęście. To ciche, spokojne trwanie i pewność, że Ktoś zawsze na mnie czeka, że „On jest mój, a ja jestem Jego” ( por. PnP 2, 16 ) To przyszło cicho… A cisza mówi dobitniej niż głosy i żąda wciąż tego samego – czekania. Choć teraz jest to już inne czekanie, nadal z tęsknotą czekam na to, co ma mi powiedzieć cisza…„Rozlej się wodą czystą, gładką i cichą, i odbijaj Mnie w sobie”

Siostra Magdalena

(Mój kontakt : malaika@orange.fr ,  gg 35092519 tel. (+33)685664671, skype:   siostra.magdalena)

Cud konsekracji…

Zastanawiając się nad tym jak to się stało, że zostałam osobą konsekrowaną, czyli całkowicie i nieodwracalnie należącą do Jezusa, mój umysł opuszczają wszelkie myśli a pojawiająca się pustka napawa mnie wyjątkowym uczuciem lekkości, iż właśnie to jest moją najskrytszą tajemnicą serca, ponieważ choćbym chciała nie potrafię się nią podzielić, nie umiem jej wyrazić.
Będąc osobą konsekrowaną nie czuję się wyjątkową, ale czuję, że należę do Kogoś WYJĄTKOWEGO, jednocześnie wiem, że niczym sobie na takie wybranie nie zasłużyłam i nigdy zasłużyć nie zdołam…i dobrze mi z tym, bo mój Bóg jest BEZINTERESOWNY. On jest MIŁOŚCIĄ i bardzo mi ufa, do tego stopnia, że wie, iż w swojej ludzkiej ułomności nie zdołam Go nigdy doskonale pokochać, a jednak On wciąż kocha i pociąga do Siebie.

Jezu…w całych chaosie swego serca często przepełnionego bojaźnią, słabością i ułomnością…
Ty jesteś taki ZWYCZAJNY i PROSTY, Ty chcesz żebym
i ja się taką stawała.
Panie mego serca, naucz mnie w całym oddaniu się Tobie,
szukać wciąż tylko Ciebie.

s. Elżbieta OV

Dzień Życia Konsekrowanego

Nonne_im_Kreuzgang,_1930

„Życie konsekrowane znajduje się w samym sercu Kościoła jako element o decydującym znaczeniu dla jego misji, ponieważ wyraża najgłębszą istotę powołania chrześcijańskiego oraz dążenie całego Kościoła-Oblubienicy do zjednoczenia z jedynym Oblubieńcem” – podkreśla Jan Paweł II w adhortacji apostolskiej Vita consecrata.

„Życie konsekrowane nie tylko w przeszłości było pomocą i oparciem dla Kościoła, ale stanowi cenny i nieodzowny dar także dla teraźniejszości i przyszłości ludu Bożego, ponieważ jest głęboko zespolone z jego życiem, jego świętością i misją”.

Praktykowanie rad ewangelicznych stanowi oś życia zakonnego. Ślub czystości – jest wyborem Chrystusa jako jedynej miłości i dlatego wiąże się z dobrowolną rezygnacją z życia małżeńskiego. Ta miłość oblubienicy do Oblubieńca znajduje swoje przedłużenie w miłości do tych, których wszyscy opuścili. Ślub ubóstwa jest odpowiedzią życia konsekrowanego na powszechnie obecną dzisiaj „materialistyczną żądzę posiadania, lekceważącą potrzeby i cierpienia słabszych i wyzutą z wszelkiej troski o zachowanie równowagi zasobów naturalnych” (Vita consecrata, nr 89). Ślub posłuszeństwa związany jest natomiast z kulturą wolności, ściśle związaną z szacunkiem dla osoby ludzkiej. „Posłuszeństwo właściwe dla życia konsekrowanego ukazuje w sposób szczególnie wyrazisty posłuszeństwo Chrystusa wobec Ojca i opierając się na tej właśnie tajemnicy, poświadcza, że nie ma sprzeczności między posłuszeństwem a wolnością” (Vita consecrata, nr 91).

Powołanie do życia zakonnego jest radą, do której wzywa nas Jezus Chrystus. Rady ewangeliczne, w ich wielości, są proponowane wszystkim uczniom Chrystusa. Doskonałość miłości, do której są powołani wszyscy wierni, nakłada na tych, którzy w sposób wolny przyjmują wezwanie do życia konsekrowanego, obowiązek praktykowania ubóstwa i posłuszeństwa oraz czystości w bezżenności dla Królestwa.

W 2014 r. obchodzimy XVIII Dzień Życia Konsekrowanego. Ponadto papież Franciszek zapowiedział Rok Życia Konsekrowanego. Rozpocznie się on prawdopodobnie 21 listopada 2014 r.

                                  MODLITWA JANA PAWŁA II ZA OSOBY KONSEKROWANE

Maryjo, wizerunku Kościoła-Oblubienicy bez zmarszczki i skazy, która naśladując Ciebie „zachowuje dziewiczo nienaruszoną wiarę, mocną nadzieję i szczerą miłość” – wspomagaj osoby konsekrowane w ich dążeniu do wieczystej i jedynej szczęśliwości.

Zawierzamy je Tobie, Dziewico Nawiedzenia, aby umiały wychodzić naprzeciw ludziom w potrzebie i nieść pomoc, a nade wszystko nieść im Jezusa. Naucz je głosić wielkie dzieła, jakich Bóg dokonuje w świecie, a wszystkie ludy wielbiły Twoje imię. Wspomagaj je w pracy dla dobra ubogich, głodnych, pozbawionych nadziei, ostatnich i tych wszystkich, którzy szczerym sercem szukają Twojego Syna.

Do Ciebie, Maryjo, która pragniesz duchowej i apostolskiej odnowy Twoich synów i córek przez miłość do Chrystusa i przez całkowite oddanie się Jemu. kierujemy z ufnością naszą modlitwę. Ty, która czyniłaś wolę Ojca. okazując gorliwość w posłuszeństwie, męstwo w ubóstwie, a w swym płodnym dziewictwie gotowość na przyjęcie życia, uproś Twego Boskiego Syna. aby ci. którzy otrzymali dar naśladowania Go przez swą konsekrację, umieli o Nim świadczyć swoim przemienionym życiem, podążając radośnie, wraz ze wszystkimi innymi braćmi i siostrami, ku niebieskiej ojczyźnie i ku światłu, które nie zna zmierzchu.

O to Cię prosimy, aby we wszystkich i we wszystkim został otoczony chwałą, błogosławieństwem i miłością Najwyższy Władca wszystkich rzeczy, którym jest Ojciec, Syn i Duch Święty. Amen.

***

Kochane nasze Siosry, w tym szczególnym dniu życzymy Wam obfitości darów Bożych, światła Ducha Świętego na każdy dzień oraz opieki naszej Matki Maryi. Dziś, w tym szczególnym dniu otaczamy Was wszystkie naszą modlitwą.