Archiwum

Archive for the ‘święta’ Category

„Tylko w Twoim Miłosierdziu…”

pobrany plikJakże znane są nam słowa Koronki do Miłosierdzia Bożego. Kilkukrotnie wymawiane „Ojcze Przedwieczny…” oraz kilkunastokrotne wymawianie „Dla Jego bolesnej męki…”.

Przez ostatnie dziewięć dni, mogliśmy uczestniczyć i odmawiać nowennę przed Niedzielą Miłosierdzia, która przygotowywała nas do tego dnia. Kto tę modlitwę odmawiał z pełną wiarą może dostąpić niezliczonych łask, jakie wyleje się z miłosiernego serca Jezusa.

Sam dzień został ustanowiony i wprowadzony w dniu kanonizacji św. Faustyny Kowalskiej. Był to rok 2000, a dokonał tego ówczesny Papież, teraz już święty Jan Paweł II. Uroczystego aktu zawierzenia świata Bożemu Miłosierdziu Papież dokonał 17 sierpnia 2002 roku w Bazylice Bożego Miłosierdzia w krakowskich Łagiewnikach.

„299    + Tajemnica duszy.

Kiedy raz spowiednik kazał mi się zapytać Pana Jezusa, co oznaczają te dwa promienie, które są w tym obrazie*, odpowiedziałam, że dobrze, zapytam się Pana.

W czasie modlitwy usłyszałam te słowa wewnętrznie:

Te dwa promienie oznaczają krew i wodę. Blady promień oznacza wodę, która usprawiedliwia dusze; czerwony promień oznacza krew, która jest życiem dusz…

Te dwa promienie wyszły z wnętrzności miłosierdzia Mojego wówczas, kiedy konające serce Moje zostało włócznią otwarte na krzyżu.

Te promienie osłaniają dusze przez zagniewaniem Ojca Mojego. Szczęśliwy, kto w ich cieniu żyć będzie, bo nie dosięgnie go sprawiedliwa ręka Boga. Pragnę, ażeby

pierwsza niedziela po Wielkanocy była świętem Miłosierdzia.

300      + Proś wiernego sługę Mojego**, żeby w dniu tym powiedział światu całemu o tym wielkim miłosierdziu Moim, że kto w dniu tym przystąpi do Źródła Życia, ten dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar.

+ Nie znajdzie ludzkość uspokojenia, dopokąd się nie zwróci z ufnością do miłosierdzia Mojego.

+ O, jak bardzo Mnie rani niedowierzanie duszy. Taka dusza wyznaje, że jestem święty i sprawiedliwy, a nie wierzy, że jestem miłosierdziem, nie dowierza dobroci Mojej. I szatani wielbią sprawiedliwość Moją, ale nie wierzą w dobroć Moją.

301      Raduje się serce Moje tym tytułem miłosierdzia. Powiedz, że miłosierdzie jest największym przymiotem Boga. Wszystkie dzieła rąk Moich są ukoronowane miłosierdziem. „

(św. Siostra Faustyna Kowalska ZMBM, Dzienniczek)

*chodzi o obraz namalowany w Wilnie przez Eugeniusza Kazimirowskiego
** „Wierny sługa”- tu: ks. Michał Sopoćko

Droga ku świętości

maxresdefault.jpg

Tekst powstał spontanicznie, skonstruowany na podstawie trzech postaci, ludzi żyjących prawdziwie. Joanna Beretta Molla, Hanna Chrzanowska i Alfie Evans. Te trzy osoby połączyła jedna data- 28 kwietnia.

Tego dnia wspominana jest w kościele katolickim św. Joanna Beretta Molla- matka i lekarka, która mimo choroby i przeciwności nie pozwoliła aby zabito jej dziecko. Jej mąż, Piotr Mola, po jej śmierci powiedział:

„(…) Aby zrozumieć jej decyzję, trzeba pamiętać o jej głębokim przeświadczeniu – jako matki i jako lekarza – że dziecko, które w sobie nosiła było istotą, która miała takie same prawa, jak pozostałe dzieci, chociaż od jego poczęcia upłynęły zaledwie dwa miesiące”

28 kwietnia tego roku to także chwila w której Polska zyskała nową błogosławioną, Hanna Chrzanowska- pielęgniarka, która troszczyła się o każdego, była prekursorką pielęgniarstwa domowego, rodzinnego i parafialnego. Metropolita krakowski, bp Marek Jędraszewski, tak mówił o nowo błogosławionej:

 „Hanna Chrzanowska wierzyła w Bożą moc i potrafiła ją przekazywać niejako tym wszystkim osobom, które razem z nią szły, szukając ludzi potrzebujących pomocy, okazując troskę, lecząc, a przede wszystkim będąc razem z człowiekiem cierpiącym, któremu trzeba nieść nadzieję.”

W nocy 28 kwietnia o 2:30 odszedł Alfie Evans. Jak powiedział o nim ojciec był to chłopiec gladiator. Odebranie rodzicom praw do decydowania o losie syna, zaniechanie aktów leczenia, wręcz pozbawienie leczenia, pozbawienia warunków godniejszych, które zaproponowali Włosi, etc., etc. Cały świat powierzał małego chłopca i jego rodzinę, a także sytuację w jakiej się znaleźli, nieskończonemu miłosierdziu Pana Jezusa. Prosili o jedną rzecz- o życie. Dostał je, dostał życie wieczne.

Osoby walczące o dobro drugiego człowieka i mały Alfie walczący o to, aby dobro do niego przyszło.  Teraz nie zrobimy już nic oprócz modlitwy. Niech św. Joanna i bł. Hanna wstawiają się za rodzicami Alfiego. Niech uzyskają choć trochę ukojenia, w tym, co ich spotkało.

My też nie bądźmy obojętni. Każde życie jest cenne i o każdego należy walczyć. Szczególnie tego najmniejszego. Walczmy. Warto!

Dzień Życia Konsekrowanego

PrymicjeBartka-332.jpgDziś przypada Dzień Życia Konsekrowanego, niezmiennie 2 lutego w święto Ofiarowania Pańskiego. Jest to też dzień poświęcony Maryi jako dzień Matki Boskiej Gromnicznej.

„Światło na oświecenie pogan” to słowo całkowicie wypełnia się w życiu każdej osoby konsekrowanej, a na pewno powinno się wypełniać. Każda z tych osób stara się być prawdziwym apostołem wyznawanej wiary, apostołem-uczniem Chrystusa. Ofiara z własnego życia na rzecz innych, staje się niejako odniesieniem do ofiary Jezusa na krzyżu.

Bez zbędnych słów, lecz za papieżem Benedyktem XVI, życzmy wszystkim osobom, które odkryły swoje powołanie poprzez życie konsekrowane, aby właśnie ten najpiękniejszy czas „miał smak ewangelicznej paruzji”.

„Drodzy bracia i siostry, radość życia konsekrowanego wiąże się nieuchronnie z udziałem w krzyżu Chrystusa. Tak było w przypadku Najświętszej Maryi Panny. Jej cierpienie jest cierpieniem serca, stanowiącego jedno z Sercem Syna Bożego, przebitego z miłości. Z tej rany wypływa światło Boga. Także z cierpienia, ofiary, daru z samego siebie, którym osoby konsekrowane żyją ze względu na umiłowanie Boga i bliźnich, promieniuje to samo światło, które ewangelizuje ludzi. Z okazji tego święta życzę szczególnie wam, konsekrowanym, aby wasze życie zawsze miało smak ewangelicznej paruzji, aby Dobra Nowina była w was przeżywana, świadczona, głoszona i jaśniała jako Słowo prawdy (por. List apostolski. Porta fidei, 6). Amen.”

(Benedykt XVI, Watykan – Homilia podczas Mszy Świętej w Bazylice św. Piotra z okazji XVII Dnia Życia Konsekrowanego, 2.02.2013)


Fot. Marcin Śliwiński- Lux Anima

„Bóg nas nie opuści”

gorettiTymi słowami pocieszała matkę po śmierci ojca, Maria Goretti- święta dziewica i męczennica Kościoła Katolickiego. To dziś obchodzimy jej wspomnienie, dlatego tez tekst poświęcony je osobie. Choć powody są też inne.

17 maja, kilka lat temu przyjmowałam sakrament bierzmowania, określany przez wielu sakramentem pożegnania z kościołem. Dla mnie był to początek, niewątpliwie pięknej katolickiej drogi. Jak to się stało, ze akurat Maria Goretti miała stać się moją patronką i to jej imię miałam przybrać przy sakramencie? Prosto. Wymyśliłam sobie, że skoro mam na imię Magdalena to fajnie iść za swoją pierwszą patronką i również mieć gdzieś w zanadrzu imię Maria. A po za tym na jednych z rekolekcji oazowych padł temat imion na bierzmowanie i tak po konsultacjach z Martą (pozdrawiam ją serdecznie!) miałyśmy obie przyjąć imię Maria, tylko ja jeszcze nie miałam na myśli konkretnej Marii. Ona miała i to dzięki niej poznałam bliżej Marię Goretti- świętą Marię Goretti.

„Maria urodziła się w Corinaldo koło Ankony 16 października 1890 r. Pochodziła z ubogiej wiejskiej rodziny. Jako sześcioletnie dziecko otrzymała sakrament bierzmowania z rąk kardynała Juliusza Boschi (1896), a 29 maja 1902 r. przystąpiła do Pierwszej Komunii św. Kiedy miała 10 lat, umarł jej ojciec. Marysia pocieszała mamę: „Odwagi, mamusiu! Bóg nas nie opuści!” Pobożne dziewczę brało często różaniec do rąk, modląc się o spokój duszy ojca. Maria pomagała matce i opiekowała się rodzeństwem.
Dom Gorettich zajmowała także rodzina Serenellich – ojciec z synem. Chłopiec Aleksander Serenelli miał 18 lat, kiedy zapłonął ku Marii przewrotną żądzą. Zaczął ją też coraz mocniej napastować, grożąc jej nawet śmiercią. Dziewczę umiało się zawsze skutecznie uwolnić od napastnika, ratując się ucieczką i omijając go. Nie mówiła jednak o tym nikomu w rodzinie, by nie pogłębiać przepaści niechęci Serenellich do Gorettich.
5 lipca 1902 r. rodzina Gorettich i Serenellich była zajęta zbieraniem bobu. Maria została w domu i obserwowała pracowników. Zauważył ją Aleksander. Pod pretekstem, że musi wyjść na chwilę, udał się do domu i siłą wciągnął dziewczę do kuchni, która była przy drzwiach. Usiłował ją zmusić do grzechu. Kiedy zaś Maria stawiła mu gwałtowny opór, rozjuszony wyrostek chwycił nóż i zaczął nim atakować dziewczynę. Szczegóły te podał sam morderca przed sądem. Powracająca z pracy rodzina znalazła Marię już w stanie agonii. Natychmiast odwieziono ją do szpitala, gdzie zaopatrzona świętymi Sakramentami zmarła 6 lipca. Przed śmiercią darowała winę swojemu zabójcy. Lekarze stwierdzili, że miała na ciele 14 ran.”
(za: brewiarz.pl)

Czego uczy mnie historia Marii?

Dopiero teraz, po latach widzę, jak wielki wpływ na moje życie ma Maria. Jestem pewna (w zasadzie doszłam do tego wniosku dzisiaj), że przez ostatnie 3 lata miała swój wielki wpływ na kształtowanie mojej osobowości i mojego charakteru. A przede wszystkim na budowaniu fundamentów wartości na skale a nie na piachu. Ówczesny świat, pełen rządz, przedmiotowego traktowania, pogonią za szczęściem cielesnym, potrzebuje takich obrońców godności i wartości. Obrońców takich jak Maria Goretti. Ona miała zaledwie 11 lat kiedy postanowiła sprzeciwić się swemu napastnikowi, tym samym sprzeciwiła się szatanowi, a co bardziej go rozjuszyć może jak tylko życie zgodnie z przykazaniami Bożymi? Jest bardzo dobrym wzorem nie tylko w obronie czystości ale także w obronie wielu wartości, których niestety coraz mniej młodych ludzi posiada. Są zagubieni w świecie materialnych dóbr, których chcą chełpić się coraz bardziej, a to prowadzi do zguby:

„Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie.” (por Mt 6,24; Biblia Tysiąclecia)

A wiec czego uczy mnie jej historia? Walki o czystość, bycia pokorną, dobrą, szlachetną, bezinteresowną, stanowczą. Uczy mnie wybaczenia KAŻDEMU bez względu na czyn, jakim zawinił mi czy mojemu najbliższemu środowisku. Uczy mnie bycia sobą i bycia wiernym swoim wartościom.

Zachęcam do poznania historii Marii, chociażby oglądając film „Maria Goretti ( reż. Giulio Base rok 2003 )

 

„Ty natomiast poszedłeś śladem mojej nauki, sposobu życia, zamierzeń, wiary, cierpliwości, miłości, wytrwałości, prześladowań, cierpień” (2TM 3, 10-11a)

16443403_1607917819224687_643711830_n

W Święto Ofiarowania Pańskiego obchodzony jest Dzień Życia Konsekrowanego. Osoby oddające się takiemu życiu, nie są nastawione na powodzenie, bogactwo, sukces życiowy, choć w pewnym stopniu na ten ostatni składnik owszem. Wszystko jednak w duchu Bożej pokory.

Ich życie nie jest usłane różami, z fortuną na lokatach w pięćdziesięciu bankach, z domem z basenem na Hawajach. Mają jednak pełne kieszenie. Nie bójmy się określać ich mianem ludzi bogatych. Bo tacy niewątpliwie są. Ich bogactwo polega na życiu pełnym prostoty, pokory, miłości, dobroci, zaufania Panu Bogu, życiu pełnym pracy, na służbie, na odwadze i na wielu innych, dla nas, goniących za sukcesem, nieznaczących rzeczy.

Najłatwiej jest nam znajdować minusy takiego życia, wręcz kierujemy obelgi i zniewagi względem takich osób. Nie każdy z ans ma w sobie tyle odwagi i miłości by podejść do człowieka schorowanego, biednego, trędowatego, ubogiego, zaniedbanego. Oni mają. Oni posiadają w sobie wielką moc a jednocześnie są małymi narzędziami w rękach Pana Boga. Każdy z nich wkłada wiele a jednocześnie cały czas( dla nas!!) za mało. Czekamy, aż udowodnią jak to bardzo poświęcili się Panu Bogu. Ale oni nei muszą niczego nam udowadniać. Przede wszystkim muszą stanąć przed Panem Bogiem w tej prostocie serca i w pełnym zaufaniu. Dla nas, ludzi niezwiązanych z ich codzienną służba, to cały czas będzie za mało. My i tak zajmiemy się wszystkimi innymi problemami „niedzielnych katolików”, nowym samochodem sąsiada, nowym partnerem sąsiadki. Dlaczego? Dlaczego nie poświęcimy choć chwili uwagi właśnie tym, którzy dla Pana Boga poświęcili wszystko?

Na ten czas odejdźmy od naszego egoizmu. Zastanówmy się wspólnie, co można zrobić by świat otrzymał więcej takich osób, które właśnie poświęciły wszystko dla Pana Boga. Jeden sposób znam. MODLITWA. Ofiaruj 5 minut swojego czasu w ciągu dnia (to zaledwie 0,35% czasu w ciągu 24 godzin!!! ) aby pomodlić się za osoby konsekrowane.

Zachęcam także, w ramach dzieła Duchowej Adopcji Sióstr Zakonnych aby adoptować modlitewnie siostry, które potrzebują naszej modlitwy. Zwracamy się szczególnie z prośbą, by modlitwą objąć te siostry, które wpisane są na listę oczekujących. zachęcamy ale nie nakazujemy J

Niech Pan błogosławi wszystkim, którzy poświęcili swoje życie w ramach życia konsekrowanego a wszystkim, którzy mają odwagę szanować takich ludzi niech Niepokalana uprasza u swego Syna niezliczoną ilość łask.

„W czym bowiem sam cierpiał będąc doświadczany, w tym może przyjść z pomocą tym, którzy są poddani próbom.” (Hbr 2,18)

Ofiaruję Tobie Panie mój…

6 stycznia 2017 Dodaj komentarz

Dziś obchodzimy święto, w którym Jezus ukazuje, objawia się światu. W osobach Mędrców są reprezentowane ludy całego świata, wszystkich języków i krajów, które wezwane przez Pana wyruszają w drogę, by adorować Nowo Narodzonego w Betlejem.

Kapłani i uczeni w Piśmie, którzy przebywają blisko groty, nie robią ani kroku w jej kierunku. Mędrców wiedzie gwiazda, która zachęca ich do wyruszenia i oświetla im drogę wiodącą do tego szczególnego celu. Kapłani i uczeni w Piśmie znają dobrze Biblię. Stąd wiedzą, gdzie przepowiednie wskazywały miejsce narodzenia króla izraelskiego. Nie potrafią jednak powiedzieć Herodowi niczego ponad zwykłą prorocką informację. Mamy więc do czynienia ze swoistym paradoksem. Z jednej strony widzimy więc tajemniczą gwiazdę, która jest przewodniczką spotkania trzech pogan ze Zbawcą. Z drugiej zaś mamy Biblię, odczytywaną i nauczaną przez starotestamentalnych kapłanów i uczonych w Piśmie w taki sposób, iż nie można podać Herodowi niczego poza niewyraźną informacją.

Czy tak nie jest też z nami? Widzimy dokładne znaki, dokładnie widzimy drogę, którą mamy kroczyć jednak nie chcemy iść tą drogą, nie chcemy iść trzymając się tych znaków. Znamy Biblię, nauczanie Kościoła ale nie chcemy „oddać się” Bogu. Czemu?

Mędrcy dotarli jednak do Betlejem. Ujrzeli Zbawiciela, pokłonili się Mu i ofiarowali to co mieli najcenniejsze! Jednak My często nie idziemy za tą gwiazdą.  To może być trudne i na pewno jest trudne. Ale czy nie warto to zrobić? Mędrcom się udało bo gdy wracali do domu poszli inną drogą – czyli nawrócili się gdy spotkali Jezusa. Oczywiście nadal pewnie nie byli doskonali, nikt nie jest, ale byli szczęśliwi bo spotkali Jezusa. Zaczął się nowy rok. Może zrezygnuj z czegoś, zacznij czytać Pismo Święte, zrób coś w kierunku Jezusa, idź za gwiazdą.

Ale gdy już spotkasz Jezusa to wtedy będzie ciężko. Bo Twoje szczęście będzie próbował zniszczyć Herod. Bo on jest symbolem szatana, który czyha na życie Jezusa. Ale nie udało mu się zabić Jezusa. Bo Bóg czuwał i czuwa nad nami!

Jak zauważył św. Leon Wielki, z darów wynika, iż mędrcy wiedzieli, kim jest odwiedzany przez nich mały Chłopiec: kadzidło ofiarują Bogu, mirrę – poddanemu śmierci Człowiekowi, a złoto Królowi. Św. Ireneusz również dostrzega w darach uznanie prawdy o nowo narodzonym Dziecięciu: przez złoto mędrcy uznają w nim Króla, przez kadzidło – Boga, a poprzez mirrę – Cierpiącego Odkupiciela.

A Ty co dziś ofiarujesz Jezusowi? Złoto, kadzidło i mirrę już ma….

Jedyne co możesz Mu ofiarować to swój czas… Ofiaruj Mu swój czas i zostań w tym ubogim żłobie trochę dłużej. Oddaj mu siebie!

Nativity Scene, Adoration of the Magi

Ewangelia wg. Św. Mateusza

Gdy Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: «Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem Jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon».

Skoro usłyszał to król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima. Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz.
Ci mu odpowiedzieli: «W Betlejem judzkim, bo tak napisał prorok:
A ty, Betlejem, ziemio Judy,
nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy,
albowiem z ciebie wyjdzie władca,
który będzie pasterzem ludu mego, Izraela».
Wtedy Herod przywołał potajemnie Mędrców i wypytał ich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy. A kierując ich do Betlejem, rzekł: «Udajcie się tam i wypytujcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon». Oni zaś wysłuchawszy króla, ruszyli w drogę.
A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę.
A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do ojczyzny.

Oto słowo Pańskie…

Święta (?) Rodzina

30 grudnia 2016 Dodaj komentarz

Od pewnego czasu lubię czytać wpisy różnych znanych i mniej znanych osób na świecie na blogach czy stronach internetowych. Piszą tam jaki ten świat pełen jest dziwactw, opowiadają historie o wielkich krzywdach przydarzającym się innym. Często też piszą jaki Pan Kowalski ma portfel, jaki ma samochód, co robi w domu. W dzisiejszym świecie jesteśmy obserwowani 24 h na dobę przez 7 dni w tygodniu. Wiele z nas mówi „mój dom moje problemy”. Ukrywamy swoje problemy przed światem. I często są to słuszne powody. Bo może zdarzyć się tak, że nasz sekret, często wstydliwy pójdzie w świat lub zostaniemy wyśmiani wśród sąsiadów albo ktoś „miły” napisze o nas w gazecie.

Jak musiała się czuć Święta Rodzina? Bo przecież to co dzieje się teraz czyli zazdrość, pycha – to też działo się kiedyś…

Jak czuła się Maryja? Jak czuła się kobieta, która została poczęta z Ducha Świętego? Przecież wiele osób to wyśmiało? Co myślały o niej sąsiadki gdy dowiedziały się o ciąży?

Jak czuł się Józef? Jak czuł się mężczyzna gdy wiele razy musiał zmieniać miejsce zamieszkania od tak? Co myśleli znajomi i sąsiedzi gdy nagle bez słowa dom Józefa zostawał pusty? Może mieli coś do ukrycia? Może zabił człowieka?

Jak czuł się mały Jezus? Jak czuło się dziecko, które czuło w sobie Moc Bożą? Jak zachowywały się dzieci w stosunku do Jezusa gdy widziały Jego mądrość? Może myśleli, że jest dziwny?

Jak Oni się wtedy czuli? Ich uczucia opisuje doskonale Biblia. Oni jak parafrazują Ewangelię: „zachowywali wszystkie te znaki i cuda w sercu i rozważali je” Kogo mogli się poradzić? Kogo mogli zapytać o zdanie? Byli zdani tylko na siebie! Tak możemy sobie teraz pomyśleć! Przecież nie mieli się u kogo zatrzymać… Ale przecież Bóg nie pozostawiłby ich bez opieki!

No właśnie chyba wiele razy ich sprawdzał. Wiele razy posyłał swojego anioła. Wiele razy mówił Józefowi: „idź tam, idź tam” I on nie pytał czemu, nie zadawał zbędnych pytań ale brał żonę i dziecko i szedł. Może często w nieznane. Może czasem musieli prosić się o kawałek chleba. Ale zawsze ufali Bogu!

Tego uczy nas Święta Rodzina! Zaufać Bogu i na każde Jego wezwanie odpowiadać z chęcią TAK, TAK PANIE!

Ale Święta Rodzina daje nam jeszcze jedną lekcję. Oni uczą nas aby nie patrzeć na to co powiedzą inni. Oni patrzyli oczami Boga a nie ludzi. I każdy z nas powinien tak patrzeć. Powinniśmy nie zastanawiać się co powie sąsiad gdy wstanę wcześniej i pójdę do kościoła. Nie zastanawiaj się co pomyśli kolega gdy zobaczy na Twoim telefonie tapetę z Jezusem. Nie myśl o tym. Zawsze mów Bogu tak. A gdy pojawisz się w gazecie, gdy będziesz wyśmiewany, opluwany bo się wyróżniasz to ofiaruj to właśnie Świętej Rodzinie. A Święta Rodzina, która powinna być naszym wzorem będzie wspomagać nas, nasze rodziny. Bo rodzina jest po to by dawać miłość, by się wspierać. Mimo braku tematów przy stole, mimo złych myśli o swoim kuzynie. Zapomnij o tym i podziel się z nim nie tylko opłatkiem ale i Jezusem.

A jeśli będzie Ci trudno wykonywać polecenia Boga spójrz na Józefa i Maryję i pomyśl czy Oni nie są dla nas wzorem? Czy właśnie Oni nie powinni zostać naszymi idolami, gwiazdami z których chcemy brać przykład?

I dziś nie będzie lekcji o tym jak być dobrym rodzicem, jak być dobrym dzieckiem. Dziś będzie o tym jak po prostu być. A być to znaczy ufać…

Gdy Mędrcy odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: «Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić». On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez proroka: «Z Egiptu wezwałem Syna mego».
A gdy Herod umarł, oto Józefowi w Egipcie ukazał się anioł Pański we śnie i rzekł: «Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i idź do ziemi Izraela, bo już umarli ci, którzy czyhali na życie Dziecięcia». On więc wstał, wziął Dziecię i Jego Matkę i wrócił do ziemi Izraela.
Lecz gdy posłyszał, że w Judei panuje Archelaus w miejsce ojca swego, Heroda, bał się tam iść. Otrzymawszy zaś we śnie nakaz, udał się w stronę Galilei. Przybył do miasta, zwanego Nazaret, i tam osiadł. Tak miało się spełnić słowo Proroków: «Nazwany będzie Nazarejczykiem».

Oto słowo Pańskie…

swieta_rodzina_v