Archiwum

Archive for the ‘uzależnienia’ Category

Na żyznej ziemi ziarno wyda plony

W języku polskim wyróżniamy trzy czasy. Czas przeszły, teraźniejszy i przyszyły. Podczas dzisiejszej niedzieli chciałbym się właśnie na nich skupić. Chciałbym abyśmy spojrzeli na Jezusa, na Jego nauczanie pod kątem tych oto czasów.

We wtorek w liturgii słowa usłyszeliśmy takie słowa wypowiedziane przez uczniów do Jezusa: „Oto my zostawiliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą. Co za to otrzymamy?” Słowa zostawiliśmy, poszliśmy wskazują, że to wszystko się już wydarzyło. Już zostawiliśmy wszystko, wszystkie rzeczy, wszystkie spawy przyziemne, i poszliśmy za Jezusem, za Jego słowem. Czy możemy tak powiedzieć? Czy możesz powiedzieć tak jak uczniowie kiedyś do Jezusa? Czy zostawiłeś wszystko i poszedłeś za Jezusem? Ostatnio oglądając film padło tam takie stwierdzenie: „Nie trzeba być na wojnie by czuć się jak na wojnie” myślę, że te słowa pięknie pasują do życia Twojego, mojego i każdego z nas. Nie musimy być w strefie walk, w strefie ostrzału by stale martwić się o życie, by stale uważać by nie dostać „kulką w głowę” I Jezus doskonale o tym wie, doskonale nas rozumie. Sam był na ziemi i widział ludzi, którzy ciężko pracowali by mieć chleb, by mieć pozycję, władzę na tym świecie, sam przeżył wiele cierpienia ze strony uczniów, ale też ludzi, którzy dla innych chcieli „dobrze”. Ale Jezus nie zabrania nam mieć tego wszystkiego, Jezus chce być w tym wszystkim. Chce byś pokazał swoim życiem, że on jest przy Tobie na Twoim stanowisku, w Twojej pracy. Jezus chce być z Tobą w szkole, w trakcie wypoczynku. I mówi byś kierował się Jego przykazaniami, a wtedy…

A wtedy jak mówi Jezus: „stokroć więcej otrzyma i będzie miał udział w życiu wiecznym”. Jak widzimy po słowach otrzyma, będzie miał mówimy już o przyszłości. Czy ciężko jest przestrzegać przykazań? Myślę, że każdy odpowie inaczej.  Ale zwróćmy uwagę, ze każda osoba na świecie ma problem z jednym przykazaniem. Młodzież ma często problem z przykazaniem „Czcij ojca swego i matkę swoją”, „nie cudzołóż” „pamiętaj abyś dzień święty święcił”. Dorośli często borykają się z brakiem poszanowania do przykazań takich jak „nie pożądaj żony (męża) bliźniego swego”, „czcij ojca swego i matkę swoją” jak również „nie kradnij”. Myślę, że każdy, podkreślam każdy z nas boryka się z chociaż jednym przykazaniem, które jest dla nas trudne do wypełnienia. Jezus aby pomóc człowiekowi by wypełniał przykazania stawia kościół, stawia go w Warszawie, Płocku, Moskwie, Brukseli, Waszyngtonie i w każdym mieście, posyła tam kapłanów, którzy sprawują w Jego imieniu sakramenty. I robi to wszystko by pomóc człowiekowi w wypełnieniu przykazań. Kapłan w sakramencie pokuty i eucharystii ma dodać Ci otuchy, odpuścić Ci grzechy, dać moc przez Najświętszą Ofiarę byś walczył dalej i na nowo starał się wypełniać przykazania. Wiele osób jest uzależnionych od alkoholu, narkotyków, masturbacji, i Jezus nie postawił na ich drodze psychologów, bożków i wróżbitów ale właśnie Kościół, nie tylko jako budynek ale żywą wspólnotę. Każdy z nas może coś dla nich zrobić, może ofiarować swoją modlitwę w ich intencji, różne wyrzeczenia, możesz ofiarować swoją abstynencję, czystość duszy jak i ciała w ich intencji. Cały Kościół, cała wspólnota, może zdziałać cuda! Bo Jezus nikogo nie zostawia bez opieki i wychodzi…

Jezus wychodzi do ludzi i mówi: „Oto siewca wyszedł siać” słowo wyszedł wskazuje, że siewca w tym wypadku Jezus właśnie w tym momencie, właśnie teraz  wychodzi, wychodzi i sieje w nas słowo. Czy gdy dotrzesz do domu będziesz potrafił opowiedzieć Ewangelie usłyszaną dzisiaj podczas liturgii słowa? Czy gdy wyjdziesz z Kościoła będziesz potrafić czynić to co Jezus pragnie byś czynił?

potega_slowa-622x451

Jezus mówi dziś piękne słowa: „Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło zobaczyć to, co wy widzicie a nie zobaczyli”. Pokazuje nam jak wielki dar otrzymaliśmy i jak wielkie mamy zadanie. Słowa Jezusa są bardzo prawdziwe, kiedy spojrzymy na świętych, na błogosławionych kościoła ujrzymy, że Jezus daje wielkie dary, obdarza swoimi łaskami, ukazuje wiele ważnych spraw ludziom prostym, ludziom ubogim, ludziom, którzy mają problemy, którzy są uzależnieni. Czemu? Bo Bóg jest kochającym Ojcem i wie czego nam potrzeba. Jezus rzuca swoimi łaskami w nas. Tylko na jaki grunt padnie Jego słowo, Jego łaski, Jego miłosierdzie?

Jak mówi dzisiejszy psalm responsoryjny: „Na żyznej ziemi ziarno wyda plony” Każdy z nas ma w domu kwiaty doniczkowe. I jedne kwiaty potrzebują dużo wody, inne mniej, jeszcze inne muszą stać na słońcu, inne w cieniu. Jedne muszą mieć często zmienianą ziemię…. Tak jest z ludźmi. Każdy jest inny, każdy przeżywa wiarę inaczej. Ale każdy jest wyjątkowy! I tworzy coś niezwykłego! Jeden potrzebuje spowiedzi co tydzień a inny co rok! Jeden i drugi osiągną zbawienie! Czemu? Bo jeśli będzie choć odrobinę ziemi, która ma w sobie wiarę wtedy tam wykiełkuje coś, co da nam „klucz” do nieba!

 

Miłosierna sprawiedliwość

29 stycznia 2017 Dodaj komentarz

jezus_rybacy4-400x0.jpg

„Pójdźcie za Mną, a sprawię, że będziecie łowić ludzi”

Ale jak łowić ludzi, jak głosić im, że Bóg jest miłosierny? Jak mówić o Bożym Miłosierdziu gdy dzieje się tyle zła, gdy na świecie jest tyle niesprawiedliwości, gdy często nie mamy co włożyć do garnka, gdy brakuje nam na ciuchy. Jak mówić o miłosierdziu?

Jezus nie przyszedł do sprawiedliwych, ale do grzeszników. Jezus nie przyszedł do zdrowych, ale do chorych. Jezus przyszedł dać nadzieję ta gdzie jej brakuje, dać światło tam gdzie jest ciemno. Jezus jest rybakiem, który zawsze wróci z pełną siecią. Jest rybakiem, który nakarmi nie tylko swój dom, ale sąsiadów, a nawet całą ludzkość. Jezus nie potrzebuje pieniędzy by być bogatym, On jest bogaty bez pieniędzy.

Ktoś może powiedzieć co to za bzdury…. Ale taka jest prawda. Jezus przyszedł do biedaka. I daje temu biedakowi nadzieję, przynosi mu pokój serca by nie martwił się o siebie a o innych. A martwiąc się o  innych nigdy nie zazna głodu. Jezus przyszedł do niesprawiedliwie osądzonego i mówi, że jego dom jest tam gdzie dom Ojca – w niebie. Jezus przyszedł do grzesznika i odpuszcza mu grzechy i daje mu nowe, czyste serce. A Jezus robił tylko to co mówi Ewangelia. A Ewangelia mówi:

„Głosił Ewangelię o królestwie i uzdrawiał ludzi ze wszystkich chorób i słabości”.

Ale Jezus nadal głosi i uzdrawia. Nadal jest z nami! Nadal przychodzi do biedaków, niesprawiedliwie sądzonych, grzeszników i do Ciebie. Przychodzi do Ciebie i odpuszcza Ci grzechy. Mówi kocham Cię. On Ci wyznaje miłość. Przychodzi ponownie i wyznaje Ci miłość w Kościele. Przychodzi ponownie i wyznaje Ci miłość w  sakramentach. Przychodzi ponownie i wyznaje Ci miłość w Ewangelii. Możemy cały czas być przy nim, cały czas otrzymywać wyznania miłości Ale czy tego chcemy?

Co daje nam najwięcej szczęścia? Co da nam spokój serca? Co potrzeba Ci do szczęścia? Każdy odpowie inaczej, każdy jest inny ale do szczęścia brakuje nam Jezusa. On, tylko On może dać nam szczęście. I przychodzi do Świętej Faustyny, mówi o swoim miłosierdziu, mówi jak ważna jest modlitwa o miłosierdzie, mówi, że mimo wszystkich naszych przewinień nam je odpuszcza i nadal nas kocha! Gdy ktoś czytał dzienniczek Świętej Faustyny to jestem tego pewien uronił łzę. Bo uświadamiając sobie swoją nicość i niezrównane miłosierdzie Boże wypełniała go nieznana moc. Niby szczęście, radość i smutek na raz.

W życiu nie zawsze będzie nam łatwo, nie zawsze będzie kolorowo. Nie zawsze będziemy mieli co jeść, w co się ubrać ale to nie oznacza, że Jezus przy nas nie ma. Święta siostra Faustyna miała chwile w swoim życiu, że nie czuła obecności Bożej, nie czuła, że Bóg z nią jest. I w takich chwilach nie przystępowała do komunii świętej. I Jezus objawiając się jej po dłuższym czasie mówi do niej: że jest przy niej zawsze i nigdy mamy się nie bać. Bo któż jak Bóg może nam dać szczęście?

A gdy już te szczęście osiągniesz nigdy nie poddawaj się w wchodzeniu na drabinę do nieba. Bo ta drabina jest długa i jest na niej pełno niebezpieczeństw, będziesz miał chwile, w których będziesz chciał zejść, nie iść dalej. I przyjdzie czas gdy będziesz miał dość, gdy będziesz miał chwilę smutku, gdy nie będziesz odczuwać obecności Boga. Wtedy módl się. Módl się mimo bólu i łez i spójrz Jezusowi prosto w oczy a wtedy wszystko zrozumiesz. Zrozumiesz to co mówi od wieków: „Pójdź za Mną, a sprawię, że będziesz łowić ludzi”.

Jezus potrafi uleczyć Twoje rany po grzechu, Twoje uzależnienia, bo On leczy wszystkie choroby. Ale najpierw leczy Twoją duszę. Bo możesz nie mieć ręki i nogi a z czystą duszą wejdziesz do nieba! Gdy patrzę na pontyfikat Papieża Franciszka to widzę wyraźnie, że jego nauczanie wyraża się w tym zdaniu: Nie ma takiego grzechu, którego Bóg nie odpuści! Papież wbija nam to do głowy! Bóg wszystko nam odpuści i chce by piekło było puste jak najdroższe sklepy! Ale aby piekło było puste to sam sobie wybacz te grzechy. Bóg robi to podczas spowiedzi. A Ty? Czy potrafisz wybaczyć siebie grzech? Czy potrafisz zrozumieć, że już go nie ma? Czy rozumiesz, że masz białą kartę, że zaczynasz wszystko od nowa? Nie zmarnuj tego! Pokaż Jezusowi, że tylko On jest Panem!

Wyobraź sobie ocean. Wszechpotężny bezmiar wód a na jego brzegu stojącego człowieka. Jak czuje się ten człowiek? Tak samo jest z Bożym Miłosierdziem. Miłosierdzie Boże jest jak taki ocean. Jak się czujesz przed takim oceanem? Ta woda w jedną sekundę potrafiłaby Cię pochłonąć. Miłosierdzie właśnie tak nas pochłania. Gdybyśmy sobie to uświadomili to umarlibyśmy!

Ale to nie jest ślepe miłosierdzie. Bo można całe życie grzeszyć i wejść do nieba a można też nie wejść. Bóg nie jest bezwzględnym sędzią, który ma własny kodeks karny. Bóg sam zbada Twoją duszę. Matka Teresa z Kalkuty mówiła:

 Nie liczy się wcale wspaniałość twego działania, ale miłość, jaką w nie włożyłeś; nie to, jak wiele uczyniliśmy, ale przede wszystkim to, jak wiele miłości włożyliśmy w swe czyny.

Krucjata Wyzwolenia Człowieka

18 sierpnia 2013 Dodaj komentarz

Logo KWC

Sierpień jest miesiącem abstynencji alkoholowej, dlatego chciałabym Wam przedstawić Krucjatę Wyzwolenia Człowieka, silnie związaną z Ruchem Światło – Życie. Czas na kilka słów o niej i o jej idei;)

Jak powstała KWC?
KWC została powołana przez ks. Franciszka Blachnickiego i Ruch Światło-Życie w odpowiedzi na apel Ojca Świętego Jana Pawła II skierowany do Polaków u progu pontyfikatu:
„Proszę abyście przeciwstawiali się wszystkiemu, co uwłacza ludzkiej godności i poniża obyczaje zdrowego społeczeństwa, co czasem może aż zagrażać jego egzystencji i dobru wspólnemu, co może umniejszać jego wkład do wspólnego skarbca ludzkości, narodów chrześcijańskich, Chrystusowego Kościoła”.
Krucjata została uroczyście ogłoszona w obecności Ojca Świętego, Jemu oddana i przez Niego pobłogosławiona podczas 1. Pielgrzymki do Polski 8 czerwca 1979 r. w Nowym Targu.
Ze strony KWC

Osobiście z Krucjatą spotkałam się kilka lat temu na rekolekcjach oazowych, podpisałam choć wtedy miałam 15 czy 16 lat i nie znałam wtedy jeszcze smaku alkoholu. A dziś? Teraz, choć na spotkania Oazy już nie uczęszczam, postanowiłam podpisać Krucjatę po raz kolejny. Taką na rok.

Przyjmuje się bowiem dwie formy składania zobowiązań abstynenckich:
na jeden rok, przez co staje się ktoś kandydatem do KWC;
na czas przynależenia do KWC, przez co staje się członkiem Krucjaty.

Co to daje?
KWC podpisuje się w intencji kogoś, kto ma problem z alkoholem. Po to, żeby przez własne całkowite i dobrowolne wyrzeczenie się alkoholu oraz modlitwę, pomóc komuś, kto sam nie umie wyrwać się ze szponów nałogu. Czy warto? Warto. Zawsze warto.

Jeżeli chcecie czegoś więcej się dowiedzieć, to zapraszam na stronę KWC. Można poczytać o samej idei, a także pobrać deklarację wstąpienia do KWC;)

Hymn KWC;)

Kilka słów o masturbacji. Głównie o tym jak z tym walczyć.

6 października 2012 Dodaj komentarz

Wiem, że nasza strona nie ma z masturbacja nic wspólnego, ale jednak myślę, że jest to temat warty podjęcia. Nawet tu.

We współczesnym świecie naszpikowanym seksem panuje przekonanie, że masturbacja jest to czymś naturalnym i dobrym, a tylko Kościół to potępia. Ale prawda jest taka, że to potrafi zniszczyć człowieka wewnętrznie.

To, że pod wpływem jakiegoś impulsu zrodzą się jakieś myśli związane z seksem jest rzeczywiście czymś naturalnym. To co z tą myślą się zrobi może być dopiero oceniane. Właśnie często z takich myśli rodzi się masturbacja. Z moich obserwacji wiem, że do jej przyczyn może też należeć chociażby chęć dowartościowania się, brak czułości ze strony najbliższych, a także wielkim sprzymierzeńcem jest nuda i wielogodzinne surfowanie w Internecie, w którym aż roi się od erotycznych zdjęć i filmików. A jeżeli już raz się wdepnie w to bagno, to już strasznie trudno z niego wyjść, bo Szatan nie chce oddać pobożnej duszyczki ze swoich sideł masturbacji. A najchętniej poluje na duszyczki, gdy są smutne, rozżalone, samotne… C.S. Lewis w swojej książce pt. Listy starego diabła do młodego pisze:
O wiele łatwiej doprowadzisz swojego człowieka do nałogu pijaństwa, jeżeli będziesz mu podsuwał kieliszek jako środek kojący, w chwilach gdy jest znużony i przygnębiony, niż gdybyś go zachęcał do korzystania z niego jako środka do wytworzenia w gronie kolegów atmosfery wesołości wtedy, gdy jest szczęśliwy i pełen życia.” Mimo, że jest tu o nałogu pijaństwa, bardzo dobrze również to pasuje do masturbacji. Tak w ogóle to polecam zapoznania się z całą wyżej wymienioną pozycją.

Choć według wielu ludzi może być to walka z wiatrakami, jednak warto z tym walczyć, a przede wszystkim DA się z tym walczyć.
Teraz spróbuje dać kilka rad jak można walczyć z tym świństwem.
– Jeżeli siedzi się przy komputerze – natychmiast od niego odejść.
– Zająć się czymś – najlepiej sportem. Wtedy energia jest spożyta na sport zamiast na masturbację i myślenie o tym. Zająć się można również czymkolwiek – nauka, czytanie, spacer, spotkanie ze znajomymi…
– Pomodlić się – tu szczególnie polecam różaniec i modlitwę do św. Michała Archanioła

Ale rodzi się pytanie – po co walczyć? Katechizm Kościoła Katolickiego z 1992 roku stwierdza, że „masturbacja jest aktem wewnętrznie i poważnie nieuporządkowanym. Bez względu na świadomy i dobrowolny motyw użycie narządów płciowych poza prawidłowym współżyciem małżeńskim w sposób istotny sprzeciwia się celowości.(…)”. Poza tym ma to wiele negatywnych skutków.
Mogą do nich należeć:
– oddalenie od Boga
– zbytnie skupienie się na fizyczności i ciągłe myślenie o seksie
– zablokowanie motywacji do rozwoju i szukania radości w innych dziedzinach życia
– pogorszenie relacji z innymi ludźmi, zwłaszcza partnerem lub współmałżonkiem, odizolowanie się od otoczenia
– popadanie w coraz większe kompleksy oraz pogarszanie się samooceny
Widać że jest to sfera życia, która powinna wielkiej pracy nad sobą i wysiłkowi samowychowania.

Jest to temat z jednej strony powszechny, ale jednocześnie bardzo wstydliwy i śliski. Dlatego więc myślę, że warty podjęcia z tej strony. Czy mój tekst się przyda? Nie wiem, trzeba mieć tylko nadzieję że tak.

Kategorie:uzależnienia