Archiwum

Archive for the ‘Wielkanoc’ Category

Chrystus Zmartwychwstał!

17 kwietnia 2022 Dodaj komentarz

Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono. Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych.

J 20,1-9

Z okazji Świąt Zmartwychwstania Pańskiego życzę:
– radości ze zmartwychwstania i spotkania z Chrystusem
– doświadczenia Jego Miłości
– pięknych spotkań, relacji i rozmów
– prawdziwej, silnej i głębokiej wiary

W imieniu Ekipy
Asia

Olejek nardowy…

Wczoraj rozpoczął się Wielki Tydzień. Weszliśmy właśnie w ostatnie dni przed najważniejszym wydarzeniem w Roku liturgicznym. Od Wielkiego Czwartku rozpoczniemy uczestnictwo w Triduum Paschalnym.

Będziemy świadkami Ostatniej Wieczerzy, ustanowienia Mszy świętej i sakramentu kapłaństwa. Potem razem z Piotrem być może zaśniemy, znużeni i zmęczeni przygotowaniami do Świąt. Przegapimy Ogrójec, a nocą zbudzą nas szepty i chrzęst kamieni pod butami skradających się w ciemnościach żołnierzy, by zaskoczyć i pojmać Jezusa. Czy odczujemy na własnej skórze fałszywy pocałunek Judasza? A może uświadomimy siebie jak on, że pieniądze to nie wszystko!

Może pójdziemy w drogę za Jezusem, przepełnieni jak Piotr trwogą, przemykając ukradkiem, by nas nikt nie przyłapał, nie rozpoznał, żeby nie mieć problemów, nie wstydzić się tej znajomości. Może uronimy kilka łez tkliwości jak płaczące kobiety, które mijał na drodze. Czy dostrzeżemy jego rany i sińce pokryte kurzem i zastygłą krwią? Zwrócimy uwagę na obnażone kości, rozdarte fragmenty ciała po biczowaniu, opuchnięte tkanki, popękane z pragnienia usta, wyrwane z ciałem włosy, koronę z ciernia, która wbija się długimi, ostrymi kolcami i przeszywa czaszkę. A może będziemy się buntować, że musimy nieść krzyż czyjejś męki i hańby, jak Szymon? Może spotkamy Maryję i Weronikę… Co im powiemy? Czy spojrzymy im w oczy z odwagą?

Jak daleko od krzyża przystaniemy na Golgocie? Czy będziemy obojętnie przyglądać się obdarciu Jezusa z szat, z godności? Biernie wsłuchiwać się w głuche stukoty młota, który wciska stępiałe grube gwoździe w zdrętwiałe, zmarznięte, obolałe dłonie i stopy, napręża kości, zrywa ścięgna, przeszywa i paraliżuje mięśnie? Jak bardzo blisko będziemy przy naszym Zbawcy w tych dniach… Na tyle blisko by odczuć na własnej skórze mękę, wzgardę i szyderstwo z naszego Króla?

Czy skupimy się jak Marta na przygotowaniach do Świąt, na krzątaniu się po domu i szukaniu w kuchni pomysłów, do realizacji nowych wyzwań kulinarnych? A może jak Maria poświęcimy Chrystusowi to, co dla nas najcenniejsze: czas i uwagę. Może nie zważając na cenę, wydobędziemy to, co najdroższe dla nas, by uczynić z tego największy dar dla Jezusa? Co to będzie? Czy nasz dom stanie się w te dni domem z Betanii, pełnym przyjaciół Chrystusa, czy raczej pustynią pełną naszych wyobrażeń, pragnień i płonnych namiętności na dwa dni Świąt?

Jaka atmosfera zapanuje w naszym domu? Czy cały wypełni się wonnością i miłością Marii, a potem pełnią miłosierdzia w poranek Zmartwychwstania? Czy jesteśmy gotowi namaścić Jezusowi Jego stopy na pogrzeb, publicznie? Bo miłość potrzebuje właśnie takich symboli, a zaufanie może być budowane tylko z wdzięczności. Czy moje zaufanie do Chrystusa jest na tyle ogromne, bym mógł/-a dotrwać w Wielkim Poście do końca Triduum, nie poprzestając ze znudzeniem na „święconce”?
Przebudzić się, pobiec do grobu o świcie i spotkać Jezusa w ogrodzie. Usłyszeć jak z czułością wypowiada Twoje imię…

W drogę razem z synem marnotrawnym…

Niedziela Miłosierdzia Bożego

Ludomir Sleńdziński, Obraz Jezusa miłosiernego (1954)

„Wiedz, ile razy przychodzisz do Mnie uniżając się i prosisz o przebaczenie, tyle razy wylewam cały ogrom łask na twą duszę, a niedoskonałość twoja niknie przede Mną, a widzę tylko twą miłość i pokorę; nic nie tracisz, a wiele zyskujesz…”

Dz. 1293

Jak rozumiesz Miłosierdzie Boże? Czy jest to dla Ciebie tylko wypowiadanie magicznej formułki, a kiedy nie zadziała, obrażasz się i odchodzisz? Czy nadużywanie Twojej wolności, bo przecież Bóg jest miłosierny, i tak mi przebaczy? Czy może puste, bezmyślnie wypowiadane słowa, wyuczone na lekcji religii, dziesiątki lat temu? By zrozumieć lepiej Miłosierdzie Boże spróbujmy prześledzić przypowieść o miłosiernym ojcu i synu marnotrawnym (Łk 15, 11-32). Znasz pewnie mniej więcej treść tej przypowieści, więc nie będę jej przytaczać. Skupię się na wyjaśnieniach.

Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo młodszy syn zawinił wobec ojca i brata… bo nie znasz realiów tamtych czasów. Otóż nie do pomyślenia i wbrew zwyczajowi żydowskiemu było dzielić majątek za życia ojca. To znaczy, że młodszy syn miał tyle poważania i szacunku dla ojca, co mrówka wagi. Stał się buntownikiem. Popełnił straszną niegodziwość moralną, równoznaczną z pozbawieniem wszelkiej godności i uśmierceniem ojca. To starszy syn miał za zadanie dzielić ten majątek, dopiero po fizycznej śmierci ojca. Więc jemu też dołożył zniewagę. Zlekceważony ojciec spienięża część należną młodszemu synowi, która stanowiła ⅓ całego majątku. Reszta przypadnie starszemu. Kiedy młodszy wyjechawszy roztrwonił wszystko i zaczął cierpieć głód, pomyślał o powrocie do domu. Dopiero wtedy, gdy wszystko stracił i doświadczony przez udręki chciał nawet żywić się odpadkami z paszy dla świń, które przecież były zwierzętami nieczystymi. Postaw się w jego sytuacji… Wszystko przegrane, nie masz nic: domu, pracy, pieniędzy, przyjaciół, załapujesz się do najbardziej parszywej roboty, a głód jest tak dokuczliwy, że pragniesz jeść ze śmietnika, ale Twoje wychowanie, Twoja duma nie pozwala Ci na to. Chciałbyś(-ałabyś), żeby ktoś zaproponował Ci coś do jedzenia, nawet przysłowiowy „chleb dla konia”, ale tu nic się takiego nie wydarza. Możesz umrzeć z głodu i nędzy albo wrócić do domu, do Ojca, może się zlituje nad Tobą i przygarnie? To ostatnia szansa, ostatnia deska ratunku. Młodszy syn też tak pomyślał. Chciał nawet przyznać się do winy, wyrazić prawdziwą skruchę, mówić o swoim grzechu, chciał wrócić na prawach sługi, najemnika. Przygotował nawet mowę. Niespodziewanie, ojciec zauważa go z daleka i wybiegając naprzeciw łamie konwenanse, bo starszemu człowiekowi nie przystawało biegać z podkasaną tuniką. Rzuca się na szyję synowi, obejmuje go i całuje. Syn zaskoczony reakcją ojca pragnie natychmiast usprawiedliwić się, czuje się niezręcznie, bo to ojciec przejmuje inicjatywę, przerywa mu przygotowaną mowę i przyjmuje go po królewsku do domu. Niezwłocznie przynoszą mu najlepszą szatę, wkładają pierścień na rękę i sandały na nogi. Najlepsza szata oznacza przywrócenie godności, pierścień jest własnością rodową, a sandały oznaką domownika. Tak więc w jednej chwili otrzymuje ponownie wszystko, czym wzgardził odchodząc z domu z majątkiem. To nic, że ręce i stopy, i cała sylwetka w łachmanach, umorusana błotem i kurzem z drogi… Ten brud zawsze można zmyć później. Tu najważniejsze jest zrozumienie swojego grzechu, błędu i godności dziecka, które jest wciąż kochane. Tu istotą jest odkrycie miłości i godności własnej w oczach Boga. Ten syn powrócił do domu, aby dać wyraz skrusze, bo na tym polega różnica między wyrzutami sumienia a skruchą. Wyrzuty sumienia są monologiem, a on postanowił porozmawiać, wejść w dialog z ojcem.

Czy wychodząc z domu wziąłeś(-aś) pod uwagę taki powrót? Straciłeś(-aś) dobre imię, ale Twoje pragnienie powrotu może stać się silnym bodźcem do „pokuszenia się” o jeszcze jeden „start”. Czy masz odwagę w sobie, by jak młodszy syn, poznawszy własne przewinienia i grzechy, zawrócić z drogi, do domu Ojca? Tu spotkaniem na drodze będzie konfesjonał. Dziś jest na to spotkanie, najlepszy dzień na świecie! Czy jest w Tobie tyle uczciwości, śmiałości i autentyczności, by szczerze żałować przed Nim wypowiadając słowami swoją winę? Bo jeśli tak, to bądź przygotowany(-a) na Jego przywitanie Ciebie, jak w przypowieści. Wszystko, co otrzymasz (najlepsza szata, pierścień i sandały) teraz będzie darem, za który można tylko dziękować! Bóg przebacza łatwo i chętnie, tylko nam niełatwo przychodzi przyjąć to przebaczenie. Nierzadko lubimy, pomimo wybaczenia, wracać do myśli o odpuszczonym grzechu i rozdrapywać przyschnięte rany. To taka nasza ludzka przypadłość, by być przekornym, zawsze mieć coś w zanadrzu, co będzie nieposłuszeństwem… A Bóg kocha tak samo przed, w trakcie i po grzechu. Jest niezwykle subtelny i delikatny. Stopniowo niekiedy przywraca wzrok duszy. Potrzebuje dyskrecji i czasu oddalenia, od ciekawskich oczu wielu… potrzebuje znaleźć Cię na drodze…

Miłosierdzie zawsze łączy się z Miłością, bo same bez siebie istnieć nie potrafią!

„Miłość i Miłosierdzie Moje nie zna granic.”

Dz. 718

Zmartwychwstał Pan i żyje dziś!

12 kwietnia 2020 Dodaj komentarz

jesus-2665915_1920

Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono. Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych. J 20,1-9

 

To, że te Święta Wielkiej nocy są zdecydowanie wiemy już wszyscy, w końcu wszyscy tego doświadczamy. Święta niczym pierwsi chrześcijanie w swoich małych, domowych wspólnotach. Swoja codzienna obecność może już zmęczyć, kiedy rodziny spędzają czas 24 godziny na dobę razem, bez chwili odpoczynku od siebie, rodzą się konflikty i napięcia. Lecz mimo tego wszystkiego, mimo całego chaosu, kłótni, paniki i strachu przychodzi Zmartwychwstały. Przychodzi mimo tego, a może jednak szczególnie dlatego przychodzi w tak ciężkim czasie. Powstał z grobu, pokonał mrok śmierci i zło, by pokonać zło w nas. Po raz kolejny zwyciężył nad mrokiem i chaosem. Zwyciężył swoją Miłością. Naszą siłą On, który jest Miłością powstałą z martwych.

Drodzy czytelnicy!
Kochani wy wszyscy, którzy w jakikolwiek tworzycie Dzieło Duchowej Adopcji Sióstr Zakonnych!

Proszę Was o Miłość.
Kochajcie się wzajemnie.
Prosiłam o to już tutaj.

Jednocześnie w imieniu swoim i całej Ekipy chciałabym Wam złożyć życzenia.
Życzę Wam:
– radości ze zmartwychwstania i spotkania z Chrystusem
– doświadczenia Jego Miłości
– cierpliwości do izolacji i siebie nawzajem
– pięknych relacji i rozmów

Asia

Oto człowiek!

maxresdefault.jpg

Wielu ludzi nauczyło mnie miłości bliźniego, ale też wielu pokazało mi jak go zgnoić. Wielu ludzi, którzy kiedykolwiek stanęli na mojej drodze było czy są dla mnie wzorem, wielu też okazuje mi najgorszą stronę człowieczeństwa. Wiele razy szłam dobrą drogą, a także wiele razy tą złą. Zastanawiając się nad swoim człowieczeństwem naprawę nie jestem w stanie określić, w jakim miejscu się teraz znajduje.

Może to jest ten czas, aby zdać sobie sprawę z faktu, że już niewiele czasu nam zostaje. Nie chodzi o czasy ostateczne, bo tego przewidzieć się nie da, ale o przestrzeni w jakiej aktualnie się znajdujemy. Mam dokładnie na myśli Wielki Tydzień, który zaczyna się już dziś. Wielki, bo dzieją się rzeczy wielkie i najbardziej istotne dla każdego, porządnego katolika. Nie tak jak to bywa w zwyczaju wielu, najważniejsze święta w roku to Boże Narodzenie, choinka i prezenty, dwanaście potraw czy spotkania rodzinne, ale TRIDUUM SACRUM, śmierć i zmartwychwstanie, śmierć i życie.

Zaczyna się piękny tydzień. Po pięknej, trudnej i bolesnej walce Wielkiego Postu, zastanawiam się czy jestem gotowa na to, co przede mną, co przed nami.

Zacznijmy od wjazdu Jezusa do Jerozolimy. W radości i radosnych okrzykach. Ten, Król chwały, Książę pokoju, dziś witany przez tłumy, a za nim podążający tłum, który go wyda. Ileż w każdym z nas radosnego katolika, który chwali Pana, jest z Nim w zgodzie, przestrzega przykazań, aby zaraz później wyśmiewać i wyszydzać, oskarżać i nienawidzić.

Zajrzyj w swoje serce, napraw to, co udało ci się zepsuć. Czy jesteś gotowy na przyjęcie zranionej Miłości, Miłości tryskającej z krzyża, Miłości już nie tej maleńkiej, ukołysanej, nowonarodzonej, ale prawdziwie żyjącej, działającej cuda, która wykrzyczała „Wykonało się” ?

To On, nasz Pan- Ecce Homo!

Wielkanoc

19 kwietnia 2014 Dodaj komentarz

m514.rezurekcjaPierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono. Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, /które mówi/, że On ma powstać z martwych.  (J 20,1-9)

Choć dzisiejsza Ewangelia opiewa najważniejszą Tajemnicę naszej wiary – Zmartwychwstanie Pana Jezusa, znamienne jest, że nie czytamy w niej o żadnym ze spotkań ze Zmartwychwstałym. Spotykamy natomiast trzy osoby, które nie rozumiały dotąd, co znaczy, że „On ma powstać z martwych”…

Szymon Piotr nie zobaczył zmartwychwstałego Jezusa w grobie, nie spotkał Go także po drodze, gdy wracali z Janem do siebie. Widok pustego grobu, leżącego całunu i chusty wystarczył apostołom, by uwierzyć. Spotkanie z Panem poprzedził ufny akt wiary w słowo zapisane w Pismach.

Być może czekamy na jakiś niezwykły znak z nieba, na „dowód zmartwychwstania” według naszego pomysłu. Czy Szymonowi Piotrowi i Janowi było łatwiej, niż nam? Zanim zobaczyli Pana, także musieli zdobyć się na akt wiary w Boże obietnice! Ile znaków Swego zmartwychwstania zostawił dla nas Jezus! Nie tylko całun i chustę, ale Słowo Boże, świadectwo tylu świadków i wreszcie Siebie w Najświętszym Sakramencie!

Warto zauważyć, że zarówno Maria Magdalena, jak i Jan niczego nie czynią bez Piotra. Niewiasta, widząc kamień odsunięty od grobu, biegnie do tego, którego Jezus ustanowił pierwszym z apostołów, by powierzyć mu swoje obawy, że zabrano Ciało Jezusowe. Jan zaś, choć wyprzedza Szymona Piotra, nachyla się do grobu i widzi leżące płótna, nie wchodzi jednak do środka, ale czeka, co uczyni Piotr. Czytając dzisiejszą Ewangelię, możemy mieć pewność, że ten, kto idzie za Piotrem – namiestnikiem Chrystusowym – nie rozminie się z Panem.  Jezus – Bóg Żywy – jest obecny w Swoim Kościele z całą mocą.

Dzisiejsza Ewangelia pokazuje nam ludzi, którzy uwierzyli w Zmartwychwstałego, choć Go jeszcze nie zobaczyli na własne oczy. Rozpoczynają oni pochód tych, którzy od aktu wiary przeszli do spotkania i stali się świadkami tego zmartwychwstania, aż do końca. Ten bowiem, kto doświadcza osobistego spotkania z Bogiem Żywym, staje się Jego świadkiem i nie może o tym milczeć.

Pan Jezus powiedział do św. Faustyny: ”Dla ciebie zstąpiłem z nieba na ziemię, dla ciebie pozwoliłem się przybić do krzyża, dla ciebie pozwoliłem otworzyć włócznią najświętsze serce swoje i otworzyłem ci źródło miłosierdzia; przychodź i czerp łaski z tego źródła naczyniem ufności (…) Zrób mi przyjemność, że mi oddasz wszystkie swe biedy i całą nędzę, a ja cię napełnię skarbami łask”/Dzienniczek 1485/.

Uwierz słowu, które dziś Pan kieruje właśnie do Ciebie i oddaj Mu swoje życie – takie, jakie jest! Piotr i Jan uwierzyli i wrócili do siebie, i tam spotkali Jezusa. A On przemienił cały ich smutek w nieprzemijającą radość, a lęk o siebie w niezmącony pokój.

Jezu, chcemy Cię spotkać w naszych domach, tam, gdzie żyjemy na co dzień. Przyjdź, Panie, ufamy Tobie!

                                                                                                                             s. Maria Magdalena OSU

 

Kategorie:Wielkanoc

Jezus zmartwychwstał!

Jezus Zmartwychwstał!
Cieszmy się i radujmy!

Życzymy Wam dużo miłości, pokoju, czasu spędzonego z rodziną i wszystkiego co najlepsze!
Cieszcie się ze Zmartwychwstania naszego Króla!

Pozdrawiamy
Ekipa DDASZ

Kategorie:Wielkanoc

W ciszy Pańskiego grobu…

 

Dla ciebie Ja, twój Bóg, stałem się twoim synem. Dla ciebie Ja, Pan, przybrałem postać sługi. Dla ciebie Ja, który jestem ponad niebiosami, przyszedłem na ziemię i zstąpiłem w jej głębiny. Dla ciebie, człowieka, stałem się jako człowiek bezsilny, lecz wolny pośród umarłych. Dla ciebie, który porzuciłeś ogród rajski, Ja w ogrodzie oliwnym zostałem wydany Żydom i ukrzyżowany w ogrodzie.

Przypatrz się mojej twarzy dla ciebie oplutej, bym mógł ci przywrócić ducha, którego niegdyś tchnąłem w ciebie. Zobacz na moim obliczu ślady uderzeń, które zniosłem, aby na twoim zeszpeconym obliczu przywrócić mój obraz.

Spójrz na moje plecy przeorane razami, które wycierpiałem, aby z twoich ramion zdjąć ciężar grzechów przytłaczających ciebie. Obejrzyj moje ręce tak mocno przybite do drzewa za ciebie, który niegdyś przewrotnie wyciągnąłeś swą rękę do drzewa.

Snem śmierci zasnąłem na krzyżu i włócznia przebiła mój bok za ciebie, który usnąłeś w raju i z twojego boku wydałeś Ewę, a ta moja rana uzdrowiła twoje zranienie. Sen mej śmierci wywiedzie cię ze snu Otchłani. Cios zadany Mi włócznią złamał włócznię skierowaną przeciw tobie.

 (Starożytna homilia na Świętą i Wielką Sobotę)

Jezus umarł. Leży teraz w grobie. Lecz wiemy, że cel jest trzy dni po krzyżu. Więc czekamy. A w czekaniu, po porostu kochajmy… Bo On sam tak szaleńczo nas pokochał. Tak mocno, że dał się powiesić na krzyży, że leży teraz w grobie… A Ty kochaj…

Kategorie:Wielkanoc

Wielki Piątek

Dziś Wielki Piątek, czyli dzień, w którym wspominamy krzyżową śmierć naszego Pana i Zbawiciela. Zachęcam więc do czynnego udziału w Drodze Krzyżowej oraz Liturgii Męki Pańskiej.

Kiedy wyszłam dziś na miasto i zobaczyłam tłumy ludzi zdążających do supermarketów po to żeby z wózków zakupy wręcz się wysypywały, przyznam szczerze, że mnie to przeraziło. Bo czy w Wielkanocy chodzi o to, żeby było tony jedzenia, którego nikt nie przeje? Czy w tym wszystkich chodzi o to, żeby po całym dniu porządków być zbyt zmęczonym, żeby później nie mieć siły na pójście do kościoła i autentyczne przeżycie Wielkanocy? Chodzi o zakupy, mnóstwo jedzenia czy o upamiętnienie śmierci i zmartwychwstania naszego Pana? Ot, takie moje przemyślenia po dzisiejszym dniu….

Kategorie:Wielkanoc

Wielki Czwartek

Ostatnia wieczerza – Leonadro da Vinci

Dziś Wielki Czwartek, zaczyna się Święte Triduum Paschalne.
Pamiątka dnia, w którym Chrystus spożył Ostatnią Wieczerzę z uczniami, umył im nogi, pokazując jednocześnie czym jest służba. Weźmy udział w Mszy Wieczerzy Pańskiej i pamiętajmy w modlitwie o naszych kapłanach.

Kategorie:Wielkanoc