Archiwum

Archive for the ‘Wielki Post’ Category

Jak dziecko

19 lutego 2018 Dodaj komentarz

Znalezione obrazy dla zapytania great lent child

Zaczął się piękny czas Wielkiego Postu. Jednakże nie każdy rozumie, co tak naprawdę w trakcie tego okresu należy robić ze swoim życiem. Nie zliczę ile razy odpowiadałam dzisiaj w szkole swoim uczniom na pytanie: „A co to jest Wielki Post?”. No właśnie, co to jest?

Dorośli niejeden już przeżyli, więc teoretycznie wiedzą, co on oznacza i czym się różni od innych okresów roku liturgicznego. Mali ludzie (czyt. dzieci) jednak nie wiedzą, dlatego trzeba umieć dobrze im to wytłumaczyć, by pielęgnowali Wielki Post w sercu już od maleńkości.

Uwielbiam małe dzieci, ale już takie chodzące, na Mszach Świętych. Najczęściej rozpraszają moją uwagę, z czego dumna nie jestem, ale sam Jezus chciał, by przyprowadzać do Niego dziatwę, więc ja tylko podziwiam zaangażowanie tych dzieciaczków w szukanie Pana Jezusa po całej świątyni i w każdym kącie. W niedzielę świadkiem byłam sytuacji, która, według mnie, jest jednym z lepszych obrazów, jak wygląda życie człowieka i jak powinno się zmienić w Wielkim Poście.

Otóż obecna w kościele była dziewczynka, maksymalnie półtoraroczna, śliczna, bledziutka z rudą czupryną rozwianą na wszystkie strony. Dzieciątko widać bardzo było przywiązane do dziadków i swojej mamy, bo całą uwagę skupiało na nich, a wyglądało to w taki oto sposób.

Dzieciątko wyrywa się z matczynych rąk domagając się głośnym „Opa! Opa!” (na Śląsku i w Niemczech tak się nazywa dziadków, gwoli wyjaśnienia) obecności przy dziadku. Jako że stoją przy drzwiach wyjściowych, to mama na początku nie chciała pozwolić dziecku chodzić po kościele, ale w końcu dała za wygraną. Za pierwszym razem podeszła do dziadków, którzy siedzieli w ławce i podała im dziecko, usuwając się na swoje miejsce bez zawracania innym głowy. Sytuacja nie zwróciłaby mojej uwagi, gdyby nie dwa fakty: 1. Sama mówiłam na mojego dziadka „opa”, więc mam sentyment do tej nazwy i ktokolwiek, gdziekolwiek by jej nie używał, zawsze zwraca to moją uwagę; 2. Dziewczynka po chwili zaczęła wołać „Mama! Mama!”. I tu właśnie zaczęłam dzielić swoją uwagę między głoszącego kazanie księdza a dziecko.

Dziewczynka została oddana mamie, szczęśliwa wtuliła się w jej ramiona, jednak nie minęło pięć minut, a znowu domagała się dziadka. Więc została postawiona na ziemi i swoimi drobnymi nóżkami przemierzała od ławki do ławki z tym uroczym „Opa?” na ustach. Opę w końcu znalazła, została przez niego wzięta w ramiona i… nie minęło kilka minut, jak znowu zaczęła wołać o mamę.

I tak przynajmniej pięć razy. Co nam to mówi o nas, ludziach?

Otóż w tej sytuacji ja zobaczyłam obraz każdego człowieka. Opa to w tej „przypowieści” Bóg. Mama to rzeczy, do których jesteśmy bardzo przywiązani, ale nie zawsze są one dla nas dobre (nie ubliżając żadnej mamie, to tylko na cele opowieści). Całe nasze życie kursujemy między Bogiem a tymi rzeczami: pracą, pieniędzmi, przyjaciółmi, grzechem. Na tym ostatnim się chcę skupić, bo akurat pasuje idealnie na czas Wielkiego Postu. Wyrywamy się grzechowi wołając „Boże!” i trafiamy po spowiedzi w Jego ramiona. Nasza niezwykła przyjaźń z Nim znów jest odbudowana, jest cudownie, aż do czasu, gdy przypomnimy sobie o przyjemności, jaka wiąże się z niektórymi grzechami. Uciekamy z rąk Boga w ręce grzechu, aż do czasu, gdy znowu zatęsknimy za Ojcowskimi ramionami pełnymi miłości. I tak w kółko…

W przypadku dziewczynki z mojej opowieści, wystarczyłoby, że mama stanęłaby przy ławce dziadków. Mała widziałaby ukochanego opę i być może nie wyrywałaby się mamie. Albo odwrotnie, byłaby na kolanach dziadka i widziała ukochaną mamusię.

A co to oznacza dla nas? Wystarczy żyć (przebywać) bliżej Boga i w chwilach zwątpienia uciekać się do Niego o pomoc, której z pewnością udzieli. I na tym też, według mnie i mojej duszy, polega Wielki Post. Na ciągłym szukaniu Boga i wracaniu do Niego, na robieniu tego, co nas do Nieba przybliża.

Ave!

Reklamy

Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię…

15 lutego 2018 Dodaj komentarz

gify-środa-popielcowa-620x300

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej bowiem nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie. Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni to lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam, już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i obmyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie”. (Mt 6, 1-6. 16-18)

Kościół zaleca chrześcijanom trzy wielkopostne praktyki — modlitwę, post i jałmużnę. O tym wszystkim mówił Jezus podczas Kazania na Górze i bardzo jasno, nawet ostro mówi o tym, jak owe praktyki powinny wyglądać – przede wszystkim wskazuje, na to żeby nie robić nic na pokaz, a przeżywać wszystko w sobie, w środku, w ukryciu… Iluż ja widziałam takich katolików, którzy w kościele klęczą godzinami, na Jasną Górę kilka razy w roku, a przychodziło to konkretnej pomocy, chociażby w formie dobrego słowa czy rady – to nie. Bo zajęty modlitwą. Albo lepiej zwyzywać i pogrozić palcem. Chodzi o to, żeby post, środę popielcową, Wielki Post, przygotowanie do Zmartwychwstania przeżyć najpierw i przede wszystkim w swoim sercu. Pomodlić się – jasne, ale po co chwalić się wszystkim ile czasu spędzam na modlitwie? Wielki Post ma zmienić nasze serca, a nie pokazywać jacy jesteśmy fajni, bo jesteśmy na chlebie i wodzie. W Księdze Joela jest napisane: Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem, przez post i płacz, lament. Rozdzierajcie jednak serca wasze, a nie szaty! Nawróćcie się do Pana Boga waszego! On bowiem jest łaskawy, miłosierny, nieskory do gniewu i wielki w łaskawości, a lituje się na widok niedoli. (Jl 2,12-13).

A Ty jak przygotujesz swoje serce na Zmartwychwstanie?

 

POST

„Z Twych słów płynie woń nad kwiaty milsza”

10447101_742911795843419_1098980138346858677_nPiękny dzień. Wiadomo, niedziela zawsze jest dniem pięknym, gdy można uczestniczyć w niedzielnej, uroczystej, odświętnej Mszy Świętej. Jednak nie należy zapominać, że niedzielna Msza wcale nie jest lepsza od Mszy sprawowanej w dni powszednie. Na każdej doświadczamy cudu.

Mój cud jednak odkryłam dzisiaj. Właśnie w niedzielę.

Majestat, piękno, elegancja. Kto by pomyślał (nawet ja sama nie pomyślałabym nigdy), że może mi brakować Mszy sprawowanej w nadzywczajnym rycie. I tu nie chodzi o to, że znów ten ryt jest lepszy niż zwyczajny. Nie. Ale moja skromna, osobista refleksja ale i moja skromna osoba, właśnie na tej Mszy doświadcza większego majestatu tego cudu, który się wydarza na ołtarzu.

Gdy po wielu utrapieniach niedziela staje się miejscem cudu. Niedziela laetare- niedziela radości. Moja radość jest pełna.

Ktoś, a nawetkażdy z Was może pomyśleć- o co chodzi dziewczynie? A reszta powie „Jak zwykle o pieniądze”. Otóż nie.

Chodzi o miłość. Miłość bezinteresowną. Miłość Bożą. Chrystusową. Aż w końcu Miłość krzyżową.

W czasie Wielkiego Postu motyw miłości płynącej z krzyża pojawia się przez cały ten okres, przez całe 40 dni. Odkrywasz miłość na nowo, a może kontynuujesz jej poznawanie. Ale nigdy nie kończysz poznawanie tej miłości. Ona jest zawsze jakąś tajemnicą- właśnie tajemnicą ukrytą w krzyżu.

Pod krzyżem Chrystusa stała Jego Matka (jako jedna z kilku osób, które tam zostały)- ta, która ukochała odwieczną Miłość, Ta, która drżała, gdy jej Syn niósł belkę krzyża, Ta, która miłości się nie bała, Ta, która była błogosławiona pełna MIŁOŚCI.

Tym samym i na pewno nie był to przypadek, poniższy utwór (bo trafiłam na to jako utwór, który okazał się modlitwą) skłonił mnie do refleksji opisanych powyżej. Odnajdujcie miłość i Miłość. Miłość ludzką, bezinteresowną i Miłość krzyża i Miłość płynącą z niego. Miłość, która na nim oddała życie, za nas.

Na wzór Niepokalanej, dziewczęta, kobiety, bądźcie pełne miłości!

Błogosławiona, pełna Miłości módl się za nami, Maryjo!

Oblicze Twoje wdzięczne, nad zorze jaśniejsze, więc, o Pani, Twoją głoszę chwałę dziś i zawsze.

Błogosławiona, pełna Miłości módl się za nami, Maryjo!

Z Twych słów płynie woń nad kwiaty milsza, Najszczęśliwsza, godna uwielbienia, Tyś naszych dusz umocnieniem.

Błogosławiona, pełna Miłości módl się za nami, Maryjo!

Jak w niebieskie odziana promienie, pełna słońca, Tyś jutrzenki wdziękiem, ziemi chwałą i ozdobą świata.

Błogosławiona, pełna Miłości módl się za nami, Maryjo!


Link do wersji muzycznej: https://www.youtube.com/watch?v=IGGfFZMOESg

Sposób na Wielki Post

22 lutego 2016 Dodaj komentarz

wp-2016-slajd-644x320

Dziś przeżywamy II niedzielę Wielkiego Postu. Zapewne wielu z nas wybrało sobie jakieś postanowienie wielkopostne, jednocześnie często zadając sobie pytanie jak dobrze przeżyć ten okres liturgiczny. Takie samo pytanie zadałam sobie i ja, a dziś chciałabym podzielić się kilkoma moimi przemyśleniami.

Z częściową odpowiedzią przychodzi Ewangelia z środy popielcowej.

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie.
Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.
Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.
Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę powiadam wam: już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś gdy pościsz namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie”. (Mt 6,1-6.16-18)

Podsumować to można trzema słowami – jałmużna, modlitwa i post. Ale jak ja to postrzegam?

Jałmużna.
Dla mnie to nie jest dawanie dużych sum na cele dobroczynne na pokaz. To może być kanapka lub butelka wody podarowana bezdomnemu. To może być podzielenie się posiłkiem ze współlokatorem. To może być zeszyt podarowany biednemu dziecku. To może być cokolwiek, byle by było to bezinteresownie.

Modlitwa.
Wiadomo, modlimy się cały rok, jednak Wielki Post to dla mnie okres wzmożonej modlitwy. Tu chociażby jest nabożeństwo Drogi Krzyżowej czy Gorzkich Żali. To może być rozpoczęcie Nowenny Pompejańskiej. To może być jakieś drobne, modlitewne zobowiązanie – odmawianie Koronki do Miłosierdzia Bożego (zwłaszcza w Roku Miłosierdzia!), odmówienie dziesiątki Różańca w dowolnej intencji…

Post.
Dla mnie to nie jest całe 40 dni o chlebie i wodzie, to nie jest niejedzenie mięsa przez cały Wielki Post. To zrezygnowanie z czegoś drobnego, ale co sprawia nam przyjemność. Chociażby odmówienie sobie batonika w ramach drugiego śniadania, ale można to zastąpić na przykład ulubionym owocem;)

Jednak w tym wszystkim nie chodzi o bycie ponurym i zrzędliwym z racji ciągłego życia o chlebie i wodzie lub postanowienia sobie niejedzenia nic przez jeden konkretny dzień. Nie chodzi o 5 godzin modlitwy dziennie opuszczając jednocześnie swoje obowiązki stanu – naukę, zrobienie obiadu dla rodziny czy wykonanie zadań do pracy. Nie chodzi o dawanie jałmużny na pokaz, tak, żeby znajomi poklepali za to po plecach, a sąsiadka patrzyła życzliwiej. W tym wszystkim chodzi o MIŁOŚĆ. Pokochanie siebie, pokochanie bardziej tych bliższych i dalszych.

Więc zamiast odmawiać sobie cały Wielki Post słodyczy, mięsa czy alkoholu – lepiej bądź życzliwy dla ludzi, pokochaj bliźniego… Poświęć czas dla ludzi. Odnów ważną dla Ciebie relację. Pójdź razem z przyjacielem na spacer. Porozmawiaj, a przede wszystkim wybacz. Wybacz stare zadry. Spotkaj się z kimś, kto Cię zranił i wybacz. Po prostu spotkaj się z ludźmi, bądź życzliwy, przełam siebie, wybacz… Tylko tyle i aż tyle…

7

Zwiastowanie Pańskie – Dzień Świętości Życia

Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, . Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca. Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa! Wtedy odszedł od Niej anioł. Łk 1,26-38

Wczoraj 25 marca – 9 miesięcy przed Bożym Narodzeniem, obchodzimy uroczystość Zwiastowania Pańskiego oraz ustawiony przez Episkopat Dzień Świętości Życia. Dzisiejszy dzień przypomina o dniu, w którym zaczęła się zupełnie nowa era w dziejach ludzkości – dzień, w którym Archanioł Gabriel przyszedł do Maryi, niewiasty z Nazaretu, z oświadczeniem, że nosi pod sercem naszego Pana Jezusa Chrystusa. A to, że uroczystość Zwiastowania Pańskiego najczęściej przypada w Wielkim Poście pokazuje, że tajemnica Wcielenia jest nierozerwalnie związana z tajemnicą śmierci i zmartwychwstania Chrystusa.

A co z Dniem świętości życia? Jest ono ściśle związane z duchową adopcją dziecka poczętego i ich ochroną. Jak dziś pamiętam swoją pierwszą adopcję dziecka. Byłam wtedy w gimnazjum, bodajże 2 klasa (ok.15 lat). Rok starsza koleżanka zaproponowała mi, żebym poszła z nią na dziesiątkę różańca odmawianą na długiej przerwie w intencji dzieci zagrożonych aborcją. Poszłam razem z nią, a na pozostałe lekcje wróciłam z Bożym błogosławieństwem i większą siłą. Po tym dniu stwierdziłam, że chcę ratować dzieci zagrożone aborcją, że chcę pomóc i zmienić świat. Więc postanowiłam i zaczęłam swoją pierwszą w życiu adopcję. Wtedy kupiłam pierwszy różaniec w formie pierścionka i chwilę po zakończeniu jednej adopcji, zaczynałam kolejną. Tak chyba było 3 czy 4 razy. Później pojawiła się przerwa, choć sama nie do końca wiem dlaczego. Ale jednak czułam pewien brak, czułam, że mogłabym zrobić więcej. Po kilku (3-4) latach przerwy z moim Lubym postanowiliśmy wziąć pod opiekę jedno dziecko, z koncepcją, że to będzie „nasze” pierwsze dziecko. Więc podjęliśmy modlitwę. Choć dzieli nas ponad 300 kilometrów, codziennie się razem się modlimy, codziennie o tym pamiętamy, choć widujemy się o wiele rzadziej. Ale jaki jest tego sens? Po co to robimy? Bo chcemy uratować choć jednego człowieka. Bo chcemy mieć świadomość, że damy życie choć jednemu dziecku, bo wiemy, że zrobimy coś co wpłynie na przyszłość naszą, naszego późniejszego małżeństwa oraz macierzyństwa czy ojcostwa. W każdym bądź razie – każdemu polecam.

Panie, chcemy ujrzeć Jezusa!

Wśród tych, którzy przybyli, aby oddać pokłon /Bogu/ w czasie święta, byli też niektórzy Grecy. Oni więc przystąpili do Filipa, pochodzącego z Betsaidy Galilejskiej, i prosili go mówiąc: Panie, chcemy ujrzeć Jezusa. Filip poszedł i powiedział Andrzejowi. Z kolei Andrzej i Filip poszli i powiedzieli Jezusowi. A Jezus dał im taką odpowiedź: Nadeszła godzina, aby został uwielbiony Syn Człowieczy. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie na Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec. Teraz dusza moja doznała lęku i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny. Nie, właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę. Ojcze, wsław Twoje imię. Wtem rozległ się głos z nieba: Już wsławiłem i jeszcze wsławię. Tłum stojący /to/ usłyszał i mówił: Zagrzmiało! Inni mówili: Anioł przemówił do Niego. Na to rzekł Jezus: Głos ten rozległ się nie ze względu na Mnie, ale ze względu na was. Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie precz wyrzucony. A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie. To powiedział zaznaczając, jaką śmiercią miał umrzeć. (J 12,20-33)

Jezus porównuje życie do pszenicznego ziarna, które musi obumrzeć wrzucone w ziemię, aby wydać plon. Tymczasem śmierć nie jest przecież czymś pociągającym, wzbraniamy się przed nią, nie chcemy umierać. Chcemy żyć! I to pragnienie życia bez końca wpisane jest w każde ludzkie serce. Dlaczego zatem Jezus proponuje swoim uczniom taką drogę?

Bracie i Siostro, Twoje życie jest jak ziarno wrzucone w glebę tego świata. Możesz żyć tylko dla siebie, skupiony na tym kawałku ziemi, w której toczy się Twoja codzienność. Możesz w tym miejscu wytężać swoje siły, aby się „urządzić” wygodnie i komfortowo. Jezus jednak roztacza przed Tobą zupełnie inną perspektywę. Oto nad tą glebą jest inny świat – i dopiero tam widać pełnię plonów. Kiedy ziarno obumiera, nie widzi tego, co jest nad ziemią. Ale kiedy opadają twarde łuski, a cudowny młodziutki kiełek przebija się przez ciemną twardą glebę, wreszcie pozwala się ogarnąć upragnionym promieniom słonecznym. I choć czasem ciepło tych promieni było odczuwalne w ziemi, to przecież niczym się okazało wobec widoku pełnego słońca.

Często nasze życie wydaje się być bezowocne. Nasz świat pełen jest ludzi, od których inni oczekują widocznych efektów, efektów, efektów… Musimy być skuteczni (najlepiej natychmiast), przebojowi, najlepsi. Całe dnie spędzamy w pracy, w szkole, na zajęciach dodatkowych, by dorównać oczekiwaniom innych ludzi. Nie ma miejsca na słabość, zmęczenie, ograniczenie, niemożność. Tymczasem Jezus pokazuje nam obraz ziarna, które w ziemi obumiera, a plon przynosi wtedy, gdy zaczyna żyć ponad tą ziemią. Tam wszystko się okaże. Nie lękajmy się naszej zewnętrznej bezowocności.

Podążając za naszym Panem w tym czasie Wielkiego Postu patrzmy na Jezusa Ukrzyżowanego i odważnie traćmy z Nim nasze siły, przyjmujmy ze spokojem naszą słabość i ziemskie porażki, myśląc o życiu ponad tą ziemią, o świecie, który jest, choć go teraz nie widzimy, o owocach naszej miłości, jakie zobaczymy w pełnym słońcu, w Obliczu Pana.
Nie czekajmy z umieraniem na dzień śmierci!

s. Maria Magdalena OSU

Kategorie:refleksje, Wielki Post

Rozpamiętując Mękę Pańską

987654

„Drogi mój Odkupicielu, spójrz na mnie i oświeć serce moje, abym od dzisiaj nic innego nie kochał, prócz Ciebie. Nie pozwól, abym miał jeszcze zapomnieć o śmierci Twojej. Przyrzekłeś, iż skoro zostaniesz podniesiony na krzyżu, pociągniesz wszystkie nasze serca do Siebie. Oto me serce- rozrzewnione Twą śmiercią i rozmiłowane w Tobie- nie chce się więcej opierać  twym nawoływaniom. Ach pociągnij je do Siebie i uczyń całkowicie Twoim”  św. Alfons de Liguori

W piątkowe i niedzielne popołudnia Wielkiego Postu kościoły wypełniają się wiernymi, którzy uczestniczą w Gorzkich żalach, jednym z najpopularniejszych nabożeństw pasyjnych. Połączonym z wystawieniem Najświętszego Sakramentu i kazaniem pasyjnym.  Opiera się ono na ewangelicznym opisie Męki Pańskiej.

Św. Mechtylda podczas jednego z objawień Pana Jezusa usłyszała słowa: Ilekroć przy nabożnym rozpamiętywaniu męki Mojej  serdecznie kto westchnie, tylekroć wdzięcznie łagodzi rany Moje. W tejże chwili wypuszczam strzałę miłości w serce jego. Zaprawdę powiadam, że kto by z nabożeństwa ku męce mojej choćby jedną łezkę uronił, tak Mi jest miłym, jakby za mnie podjął męczeństwo.”

Gorzkie żale budzą silne emocje i stanowią zachętę do rozmyślań nad cierpiącym Jezusem. Przybliżają do Pana. Wzywają do pójścia za Nim, nie pozwalają zepchnąć Jezusa na peryferie swojego życia. Stanowią pomoc w wyrażeniu skruchy i żalu. Rozpamiętujmy więc z miłością Mękę Pańską, uczestnicząc w tym nabożeństwie.

Kategorie:Wielki Post