Archiwum

Archive for the ‘Wielki Post’ Category

Wielki Czwartek

Eucharystia

Pierwszy dzień Triduum Paschalnego. Dzień ustanowienia Eucharystii i Kapłaństwa. Eucharystia jest pamiątką tajemnicy odkupienia, jest naszym dziękczynieniem Bogu za zbawienie. Spróbujmy więc razem prześledzić najważniejsze jej momenty. 

Msza Święta jest zaproszeniem dla człowieka od kochającego Boga. Przychodzisz na tak ważne spotkanie, nie wypada więc się spóźniać. Początkiem spotkania jest pocałunek, jaki Kapłan składa na ołtarzu. Miłość, do której zaprasza Pan, jest wzajemnością. Jezus przychodzi do Ciebie z wzajemnością, a czy Ty odwzajemniasz prawdziwie pocałunek?

Znak krzyża czynisz wypowiadając imiona Boga. Odchodzi w niepamięć twoja anonimowość. Stajesz w obliczu Ojca poznanego poprzez Syna i dotykasz Jego miłości poprzez Ducha Świętego, który w tobie mieszka. Czy masz tego świadomość? Słyszysz: „Pan z Wami” i już wiesz, że On tu jest! pośród całej wspólnoty. Akt pokuty. Czy prosisz z głębi serca? Czy pamiętasz czym Go obraziłeś ostatnio? Czy jesteś godny uczestnictwa? Bij się w piersi… Kołacz w drzwi swojej duszy, by usłyszał jak bardzo Go potrzebujesz.

Uwielbij Boga głośno wypowiedzianymi słowami „Chwała na wysokości Bogu, …”. Mów je ze zrozumieniem, bo dotykasz tajemnicy Boga. Otwórz oczy duszy na to co słyszysz. Za każdym razem gdy Kapłan wypowiada „Módlmy się, …” zaprasza ciebie, byś włączył się w modlitwę uwielbienia. 

Liturgia Słowa. Czy starasz się kroczyć przez cały dzień w świetle Słowa, które słyszysz? Czy je rozważasz, odnosisz do swojego życia? Bóg daje ci wskazówki. Czy zbyt łatwo nie zapominasz o nich, czy nie ignorujesz? 

Homilia. Kapłan głosi Chrystusa, nie samego siebie. Może to nie on musi się postarać, bo być może zrobił wszystko co mógł, może na więcej nie ma siły, pomysłu, rozumu. Czy wiesz, że Słowo Boże nie powraca nie wydawszy owoców? Więc czy zawsze szukasz tych najbardziej dojrzałych i rozkosznych w smaku? Wyznanie wiary. Prowadzi do zbawienia, wypowiedziane z serca i ze zrozumieniem. Mówisz, że jesteś chrześcijaninem, udowadniasz to mówiąc Credo. Bo „Wierzę w jednego Boga…” zobowiązuje w szczególności. Modlitwa wiernych. Czy masz świadomość, że Modlitwa wiernych jest modlitwą wstawienniczą do Boga? Prosisz swojego Ojca, bo jesteś Jego dzieckiem. Masz tę świadomość? 

Ofiarowanie. Czy wiesz, że w tym samym momencie twój Anioł stróż zanosi na Ołtarz Pański również twoją ofiarę i modlitwę? Co niesie? Co dajesz z serca(?) by podobało się Bogu. Misterium wody i wina. W momencie składania darów Bogu, ma miejsce niepozorny gest, pełen głębokiego znaczenia. Mała kropla wody zostaje zmieszana z winem. Czy wiesz, że ten gest podkreślony przez Kapłana w wypowiadanych jednocześnie słowach mówi o naszym powołaniu do udziału w Bóstwie Chrystusa? „Przez to misterium wody i wina daj nam, Boże, udział w Bóstwie Chrystusa, który przyjął nasze człowieczeństwo”. Wino jest w liturgii symbolem wszystkiego co bolesne i kosztowne. Łączy w symbolice ołtarz ofiarny z ludzkim wyrzeczeniem i ofiarą. Krew Chrystusa łączy z sobą, oczyszcza i przemienia wszystko czyniąc z tego kielich zbawienia. Czy jesteś świadomy tego wszystkiego, bo to moment zjednoczenia ciebie z Chrystusem. „Niech Pan przyjmie ofiarę z rąk twoich…” Czy uzależniasz swoją obecność na Mszy Świętej tylko i wyłącznie od kapłana, który ci odpowiada, którego lubisz? Czy modlisz się o świętość kapłanów? A może łatwiej przychodzi ci osądzać i  wytykać braki? Modlitwa Eucharystyczna. „Pan z wami….” Czy umiesz dziękować? Na ile kochasz to co dostajesz i czy nie bardziej niż tego, kto podarował? Okazją do dziękczynienia jest każda chwila spędzona przy ołtarzu, ale szczególnie Modlitwa Eucharystyczna. „Święty, Święty, Święty…” Bóg jest miłością. Jest Święty. Co to dla ciebie znaczy? Przeistoczenie inaczej konsekracja. Czy wiesz, że w chwili konsekracji stajesz u stóp Kalwarii, w momencie ukrzyżowania Jezusa? To największy cud, kiedy chleb i wino zostają przemienione w Ciało i Krew. Nie tracą swoich zewnętrznych właściwości lecz żyją już innym życiem, życiem Chrystusa Zmartwychwstałego, który w nich udziela Siebie samego. „Przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie…” Czy wypowiadane „Amen” jest dla ciebie najważniejszą odpowiedzią w całej Mszy Świętej? Wzniesienie przez kapłana Ciała i Krwi Pańskiej to końcowy moment składania Bogu ofiary. Wypowiadając „Amen” potwierdzasz ofiarę uznając ją za swoją. Modlitwa Pańska, „Ojcze Nasz…” Czy nie stawiasz warunków Bożemu przebaczeniu? Czy jesteś świadomy, że odmierzą ci taką miarą, jaką sam mierzyłeś? Czy odpuszczasz tylko wybranym? Czy chcesz być w gronie wybranych? Bo dla Jezusa wszyscy są równi i wybrani. „Wybaw nas Panie, od zła wszelkiego…” Boża miłość jest w zasięgu twojej ręki, ale aby jej doświadczyć, trzeba tę rękę po nią wyciągnąć i zacząć współpracę z Bogiem. Znak pokoju. To kolejny moment, w którym twoje serce jest zaproszone do przygotowania się na przyjście Pana w Komunii Świętej, to szczególna chwila w której możesz porzucić osąd, ocenę, uprzedzenia, krytykę i spojrzeć z miłością. Misterium życia i śmierci. Kapłan wrzuca kawałek Ciała do kielicha z Krwią, tym samym łączy Ciało i Krew Chrystusa. Jest to symboliczny moment Zmartwychwstania i przejścia Chrystusa do życia. „Oto Baranek Boży…” Jezus jako baranek, który jest symbolem miękkości, delikatności, ciepła, piękna, dał się poprowadzić na zabicie za twoje grzechy. Jego śnieżno-białe runo zabarwiła krew i w taki właśnie sposób zgładził twoje grzechy. A jaki obraz Pana ty nosisz w sercu? 

„Nie jestem godzien…”, każdy został zaproszony na ucztę. Nie zasłaniaj się brakiem czasu, niegodnością, swoimi problemami… Nikt z nas nie jest godzien, ale otrzymałeś wielką łaskę wejścia w relację z Bogiem. Potrzeba skruchy i zaufania, tylko tyle i aż tyle. Komunia. Na ziemi nie da się być bliżej Boga. Oddaje ci Siebie w akcie miłości. Możesz tę miłość przyjąć lub odrzucić, masz wolną wolę. Co wybierzesz? Przed przyjęciem Komunii Świętej na słowa „Ciało Chrystusa” odpowiadasz „Amen”. Robisz to automatycznie może bezmyślnie, rutynowo… Czy wiesz, że Amen to znaczy zaufać, uwierzyć, uznać; niech się tak stanie! Błogosławieństwo. W jaki sposób czynisz znak krzyża? Czy pomyślałeś kiedyś, że to błogosławieństwo może być ostatnie w twoim życiu? Robisz to machinalnie czy z namaszczeniem? Owocem dobrze przeżytej Eucharystii jest pragnienie świadczenia. Jesteś zaproszony do tego w czasie rozesłania. Czy zawsze odpowiadasz na to wezwanie Pana? Czy jesteś świadkiem Jego miłości? Czy Eucharystia jest centrum Twojego życia? Ile razy po wyjściu za próg świątyni masz wiele do powiedzenia na temat wystroju wnętrza, bo kwiaty nieświeże, osób przed tobą, bo ktoś nie nadąża za modą, kapłana bo znów gadał o składce na remont, homilii bo kolejny raz to samo i jakoś niezrozumiale, organisty bo fałszował… A ty kolejny raz odwracasz się tyłem do Pana i przesypiasz kolejne kazanie… Kapłan to też człowiek. Taki sam jak ty. Powołany jak ty, tylko do czegoś innego. Nie jest herosem, bogiem, cudotwórcą. A za takiego go uważasz? Więc dlaczego doszukujesz się jednocześnie w nim wad, ułomności i niekompetencji? Jak często zamawiasz za Niego Mszę Świętą? Jak często modlisz się za Niego? Za zmarłego, chorego … i owszem. Czasem z okazji imienin czy jubileuszu, święta, jeszcze tak, bo wypada. A w pozostałych przypadkach, w zwykły dzień, bez powodu? Pomyśl więc dziś, w tym szczególnym dniu o zwykłym Kapłanie, którego Pan postawił na twojej drodze. O Kapłanie, który udzielił ci sakramentów, uczył Religii, jest blisko, w parafii, diecezji, sąsiadującym domu zakonnym, może jest twoim spowiednikiem, może mijacie się w drodze bez słowa… Pomódl się za Niego właśnie dziś słowami…

Jezus Tobą zawładnął i wniosłeś Jego odblask w ten świat pełen ciemności… Jesteś cały Jego, a On żyje w Tobie. Nie ma innego ciała, aby stać się widzialnym, jak Twoje; nie ma innej pielgrzymującej duszy, poprzez którą mógłby podejmować na nowo swą drogę miłości, jak Twoja; nie posiada innych ust, by przemawiać do ludzi, jak Twoje; nie ma innych rąk, by błogosławić i rozgrzeszać, jak Twoje. Tym wszystkim pokazujesz jak żyć w Nim i poprzez Niego; jak pokochać Go i oddać Mu całkowicie samego siebie do tego stopnia, aby niczego obcego względem siebie w Tobie nie znalazł.

– o. Dolindo Ruotolo

 


Szczególne podziękowania dla Anety.
Teksty częściowo zaczerpnięto z: ks. K. Dąbrowski, M. Malinowska, M. Szyłak, Eucharystia – Spotkanie Miłości, Białystok 2018

„Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem, przez post i płacz, i lament” (Jl 2,12b)

4621f030d74c5b594ca0a2d65bed6bed3c89e218

Wielki Post skłania nas do wielu refleksji. Wielki Post daje nam możliwość ponownego spojrzenia na swoje życie, swoiste rekolekcje życiowe. Są różne drogi podążania do Zmartwychwstania. Przed nami ostatnia prosta ale…jeszcze nie jest za późno!

Jedno muszę zaznaczyć na początku. Nawrócenie nie trwa chwili, ono trwa tak naprawdę całe życie. To nie jest moment, w którym Anioł trzepnie ciebie swoim skrzydłem i powie: Ej! To już!

Nie jest to takie hop siup albo jakby niektórzy powiedzieli hip hop 😉

Każdy z nas wie, że w życiu przechodzimy wzloty i upadki, przez swoistą sinusoidę naszych wyborów. Jedne są dobre, drugie słabsze a trzecie całkowicie złe. Najczęściej dopiero po pewnym czasie okazuje się, które nasze wybory znajdują się w jednej z tych grup. Sama nie raz wybierałam źle, sama gdzieś zakopywałam się w takie miłe i przyjemne ale jednak bagienko. W moją wygodę, bo przecież życie wygodne, to życie najlepsze. Nasze nawrócenie zaczyna się na etapie, kiedy dostrzegamy złe strony tej wygody. I chcemy coś zmienić. Najlepiej by było, jakbyśmy chcieli z niego powstać całkowicie i znaleźć się na żyznej glebie. Niestety w naszych poszukiwaniach trafiamy na tę glebę skalistą, na drogę usłaną cierniami. To nie błąd, tylko nasze poszukiwania. Jednak konsekwencje trwania w tych „glebach” sprawiają, że z czasem zaczynamy wątpić. Zależy ile czasu spędzamy w tych cierniach i skałach. Czasem potrzeba się porządnie potłuc by zrozumieć, że robimy coś nie tak.

Dlatego zwabię ją i wyprowadzę na pustynię i przemówię do jej serca” (Oz 2)

Pustynia, miejsce, gdzie cisza wydaje się za głośna a pragnienie wody większe niż po biegu w maratonie. Naszą pustynią jest codzienność. Tyle tylko, że my pragniemy Słowa, a jest ono niestety bardzo trudno osiągalne w zgiełku i hałasie, którego doświadczamy. Dzięki trudnej sytuacji, w jakiej aktualnie się znajdujemy, osobiście znalazłam więcej czasu dla Pana Boga. Codzienne czytanie i chłonięcie Pisma Świętego rozdziałami. Słowo proroka Ozeasza w moim życiu już się objawiło. Kolejny ważny krok na drodze nawrócenia.

Teraz zaś oto uwalniam cię z więzów, jakie masz na swych rękach” (Jr 40)

Na czym polega owo uwolnienie? Może to jakieś nasze postanowienia wielkopostne, typu: mniej komputera, mniej słodyczy, a może przede wszystkim mniej złości, zgryźliwości, chamstwa, zła?

Wyzbycie się tego, co nas najbardziej trzyma z dala od Pana Boga. Może są to nasze zniewolenia, nasze własne więzienia? Pomyśl nad tym.

Powiedziano ci, człowiecze, co jest dobre. I czego żąda od ciebie Pan.” (Mi 6)

Skoro mamy wyzbyć się tego, co w nas nieodpowiednie to należy zastąpić to dobrem. Może warto pomyśleć jakie dobro wobec innych jest dla nas najtrudniejsze do wykonania. W tym musi się ukazać nasza odwaga i pełne zaufanie Panu Bogu. On poprowadzi. Przecież powiedziane jest „(…) bo swoim aniołom nakazał w twej sprawie, aby cię strzegli na wszystkich twych drogach. Na rekach będą cię nosili, abyś nie uraził swej stopy o kamień.” (Ps 91)

Ja zaś bardzo chętnie poniosę wydatki i nawet siebie samego wydam za dusze wasze” (2 Kor 12)

…ale my to już wiemy, że Jezus na krzyżu wydał samego siebie za nas. Wziął te grzechy. Nic już z tym nie zrobisz, bo…ON to zrobił!

Oto ja po raz trzeci zamierzam do was przybyć, a nie będę was obciążał. Nie szukam bowiem tego, co wasze, ale WAS SAMYCH” (2 Kor 12)

Czyż nie jest to piękna obietnica? Szukałam was a nie naszych rzeczy, spraw, przymiotów. On szukał nas. Ciebie i mnie, mamę, tatę, ciocię, szwagra, sąsiadkę spod dwunastki, księdza z parafii obok, polityka partii XYZ. Każdą osobę, która odpowie na głos Chrystusa. Odpowiedz, nie bój się!

<<Ciesz się i raduj, Córo Syjonu, bo już idę i zamieszkam pośród ciebie>>- wyrocznia Pana. Wówczas liczne narody przyznają się do Pana i będą ludem Jego, i zamieszkają pośród ciebie, a ty poznasz, że Pan Zastępów mnie posłał do ciebie.” (Za 2)

Widzisz do czego prowadzi odpowiedź na wołanie Pana Boga, na fakt, że On ciebie pragnie, chce ciebie i ciebie przygarnia? On cie ukochał miłością odwieczną!

Ty natomiast poszedłeś śladami mojej nauki, sposobu życia, zamierzeń, wiary, cierpliwości, miłości, wytrwałości, prześladowań, cierpień” (2 Tm 3)

Pamiętaj, że jeżeli upadniesz na którymś z powyższych etapów, zawsze możesz wejść na te drogę z powrotem. Pan ciebie nie odrzuci. On cię przygarnie z jeszcze większą miłością, bo sam jest Miłością. Jest tylko jedno ale … To ty musisz znów chcieć Chrystusa w swoim życiu! Najprostszą drogą jest ta poprzez spowiedź.

https://www.youtube.com/watch?v=nhj4aGA7u0o

Dobrze sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!” (Mt 25)

Widzisz, czy jesteś niewidomy?

Dziś na wielką uwagę zasługuje główny bohater Ewangelii, który jest niewidomy. Uczniowie pytają Jezusa całkiem poważnie, skąd jego choroba? Kto zgrzeszył! On, czy jego rodzice? I ten człowiek, tkwił w przekonaniu, że ktoś zawinił. Jezus im odpowiedział Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby na nim objawiły się sprawy Boże.

Jaki związek ma Ewangelia z dzisiejszą Niedzielą Laetare? To niedziela radości, radości tych, którzy byli smutni, tak jak niewidomy. On nie wiedział co znaczy widzieć, nie wiedział jak wygląda świat, jego rodzina, jak wygląda Jezus, który sam go zauważył. Chrystus nie położył na niego rąk, by go uzdrowić, ale zmieszał swoją ślinę z błotem i dotknął jego oczu. W ludzkim rozumieniu jest to pewien dyskomfort, ponieważ ani ślina, ani błoto, nie kojarzą nam się dobrze. A Jezus przez to, przywraca mu wzrok. Niewidomy, który przejrzał po raz pierwszy w swoim życiu na oczy poczuł RADOŚĆ!

Według niektórych ludzi jedynym, który zgrzeszył był Pan Jezus. Skupili się na błocie, obmyciu i szabacie, a umknęło ich uwagi uzdrowienie, bo oto niewidomy od urodzenia odzyskał wzrok. Tak jakbym przyzwyczaili się, że niewidomy był żebrakiem, że Jezus zrobił, coś, czego według innych nie powinien był zrobić.

A jak jest z nami? Należymy, do tych, którzy nie widzą od urodzenia? Czy do tych, którzy widzą? Jezus chce dawać nam radość, nie taką prozaiczną, ale szczerą i prawdziwą. Tylko Bóg wie, w jaki sposób przywrócić nam wzrok, żeby przywrócić nam radość. Tylko Jezus umie dotknąć nas tak, aby nas uzdrowić. Być może zamknęliśmy Boga w ramach, nauczyliśmy się Go? Nie wyznaczajmy Bogu zadań, On wie co i kiedy jest dla nas najlepsze.

Nie tak widzi człowiek jak widzi Bóg (1 Sm 16, 7) Ciemność jaką czasami czujemy, nie jest wyrokiem, nie jest przekleństwem, jest brakiem Boga. Jest chwilą, w której Bóg chce działać, że na nas wypełniły się sprawy Boże.

Bóg chce byśmy byli szczęśliwi, współpracujmy z Nim.

O pokucie raz jeszcze…

1520265512_aniewo_600

Wielki Post zaczął się na dobre. Już z pierwszych lekcji religii kojarzy się nam z trzema słowami, które są kluczem Wielkiego Postu: modlitwa, post, jałmużna. Nie jest to kwestia wyboru między nimi.

Czterdzieści w Biblii oznacza czas, w którym podejmowano liczną pokutę. Czterdzieści dni pościł Mojżesz nim Bóg podarował mu tablice z przykazaniami. Czterdzieści lat błąkali się Izraelici po pustyni, jako kara, bo nie uwierzyli Bogu, że są w stanie z Jego pomocą zdobyć Kanaan. Czterdzieści dni pościł sam Jezus na pustyni przed rozpoczęciem publicznej działalności. Kościół zapożyczając tę liczbę ustanowił okres Wielkiego Postu na czterdzieści dni.

Pokuta jest istotą chrześcijańskiej pobożności, jak mawiał św. Franciszek z Asyżu. Pokuta nie ma na celu spektakularnych gestów i zewnętrznych czynów na pokaz. Nie mierzy się jej ilością i długością odmówionych modlitw, trudnym do realizacji postem czy wielkością jałmużny jaką dajemy. Pokuta rozpoczyna się zawsze od serca. Sam Pan Jezus mówił, że prawdziwą pokutą jest ta, która jest w naszym wnętrzu, a więc ta która jest zrodzona z żalu. Istotą pokuty jest skrucha za grzechy, więc odwrócenie się ze wstrętem od tego co jest przeciwne Bożym przykazaniom, od przyjemności, którą czerpiemy z grzechu. Skrucha pomaga w pogłębianiu naszej wiary. Thomas Merton pisał: „Chcesz poznać Boga? Jeśli tak, to naucz się rozumieć słabości i niedoskonałości innych ludzi. Ale jak możesz je zrozumieć, nie uświadamiając sobie własnych słabości?”

Sami jesteśmy na tyle niestali, że często gonimy za tym co łatwiejsze, przyjemniejsze, bardziej proste i lekkie. Boimy się trudności, wyrzeczeń, nagłych zmian, gwałtowności w działaniu. Nie chodzi o to, by poniżać samego siebie, uważać siebie za mało lub nic nie znaczącego, narzucać sobie drakońskie kary…

W skrusze chodzi o odwrócenie się ze wstrętem od popełnionych złych czynów, a nie od człowieka, który zawsze jest dzieckiem Bożym. Pan Bóg kocha wszystkich tak samo: przed, w trakcie i po grzechu. Stąd pokuta powinna zawierać w sobie pokój, łagodność i rozsądek. Potrzebujemy cierpliwości do siebie samych jak małe dziecko, które nie od razu wszystko pojmie, zrozumie i wykona. Więc odrywając się od grzechu, szczególnie powtarzanego notorycznie, od przywiązania do rzeczy błahych, znikomych a chcąc zwrócić się do Boga potrzebujemy łagodności, rozwagi, rozsądku. Samo cierpienie, które tylko przyjmujemy, nie przynosi samo w sobie żadnej korzyści – nadaje duszy tylko twardość. Samo znoszenie cierpienia nie jest jeszcze uświęceniem. Prawdziwa asceza nie jest tylko kultem męstwa. Kiedy idziemy za Chrystusem, nie musimy niczego udowadniać. Skupiamy naszą uwagę na wierności wobec Niego. Miłość do Boga wzrasta powoli i długotrwale. Temu naszemu wzrastaniu powinien również towarzyszyć jakiś zewnętrzny znak, ale roztropny i w rozsądnej mierze. Tym znakiem jest właśnie post cielesny, ale taki, byśmy mogli w nim wytrwać przez czterdzieści dni. Dobrym więc wydaje się zwyczaj podejmowania postanowień wielkopostnych i uczynków pokutnych. Chodzi o to, by ich głównym celem nie było doskonalenie siebie, uzyskiwanie wytężonej woli, zgrabna sylwetka, ale powolne, łagodne i cierpliwe zwracanie się ku Bogu i miłość do Niego. Stąd pierwszym uczynkiem pokutnym jest modlitwa. Modlitwa jest czekaniem i przede wszystkim słuchaniem, niemówieniem. To dialog, nie monolog czy wielomówstwo. Co chcesz osiągnąć? Zapytać, porozmawiać, poprosić, podziękować czy „zagadać na śmierć”? Jeśli nie dasz Bogu dojść do słowa, to jak ma z tobą rozmawiać? To czekanie nadaje piękno i kształt ludzkiej osobowości. Jeśli godzę się czekać, staję się inny. Modlitwa jest także byciem wobec Boga. Starzec Serafin z góry Atos zapytany, jak się modlić, wskazał górę i powiedział: „Naucz się najpierw medytować jak góra. Zapytaj ją, co czyni, aby się modlić”. Chodzi o to, żeby trwać w Jego obecności. Góra po prostu jest!

Dopóki chcę coś osiągnąć moją modlitwą, dopóty będę przeżywać rozczarowanie. To jest jedna z największych trudności życia modlitwą. Na pewnym etapie nie dostrzega się pożytku z modlitwy i wtedy pojawia się pokusa, aby z niej zrezygnować. Modlitwy nie można oceniać w kategoriach przydatności. Można ją zrozumieć jedynie jako całkowite oddanie się bez chęci osiągnięcia czegokolwiek z jej pomocą. Modlitwa nie jest i nie może być sposobem na przekupienie Boga. 

Drugi z nich to post, czyli odmawianie sobie czegoś, co będzie skutecznie, ale nie koniecznie bardzo boleśnie dokuczało nam jako brak. Nie chodzi tu o samo spożywanie pokarmów. To może być również post od tego co w życiu codziennym zabiera mi mnóstwo czasu i energii np. telewizja, telefon, Internet, plotki, obmowy… Chrześcijańska praktyka postu jest wyjątkowa. Wynika bowiem z pojmowania człowieka, jako osoby stworzonej na obraz i podobieństwo Boże. Jest to zmaganie duchowe, będące odpowiedzią całej osoby ludzkiej na działanie Boga. Nie ma takiej ofiary, takiego postu, którego jedynym celem byłoby wyniszczenie ciała. Prawdziwą istotą postu jest zjednoczenie z Jezusem, tak silne, że odczuwa to każda część nas samych, nie tylko nasz umysł i dusza, ale także ciało. Jest to czas, w którym uświadamiamy sobie swoje najgłębsze potrzeby. Zaczynamy rozumieć, że pragnienie i głód, które odczuwamy, nie dotyczy tylko biologii ciała. Poszcząc, mamy siłę by zmierzyć się ze swoimi lękami… Przecież często jest tak, że człowiek je właśnie dlatego, że się boi. Czasami przez objadanie się głuszymy nasz wewnętrzny niepokój, strach o własną egzystencję, o to kim jesteśmy, jak jesteśmy postrzegani, kim będziemy, co się z nami stanie. Post podobnie jak modlitwa, skłania nas do tego, aby zajrzeć we własne wnętrze, poznać lepiej siebie, swoje reakcje, strachy, pragnienia, poznać to i czekać na Boże światło, które nada życiu nowy kierunek. W końcu poczujemy wielki głód Boga. 

Trzecim elementem jest jałmużna, czyli bezinteresowna miłość do Boga i bliźniego. Kochać to odnajdywać Boga we wszystkim do czego przyłożę rękę. Bóg zaprasza nas do pokuty, przecież już jest obecny w sercu każdego z nas, pragnie się tylko w nim rozgościć. Pozostawia nam pewne znaki. Jest przy tym niezwykle subtelny, delikatny i wytrwały. Szuka, aż znajdzie. Idąc po tych tropach Bożych postarajmy się o trochę dyskrecji, ciszy i czasu oddalenia od ciekawskich oczu wielu, by Go po tych tropach odnaleźć w swoim sercu. Modlitwa i post budują nasze wnętrze, oczyszczają i umacniają. Jałmużna jest wskaźnikiem, czy nasze działania nie były na pokaz, nie były tylko i wyłącznie dla siebie z własnej potrzeby, bo mam coś do załatwienia z Panem Bogiem, bo jest motywacja do zgubienia kilku zbędnych kilogramów na wiosnę, bo chcę zaspokoić wzrok wielu ciekawskich oczu zakładając maskę tego kim nie jestem. Zapytam wtedy siebie… Czy był w tym Bóg? Jałmużna otwiera nas na drugiego człowieka. W jałmużnie nie chodzi tylko o rozdawanie pieniędzy. Chodzi o podzielenie się z potrzebującym tym co mam, a nie tym co mi zbywa. To może być również czas, zauważenie, podniesienie na duchu, podarowanie godności, troska i uważność dla drugiego człowieka. Jałmużna może być właśnie jałmużną z czasu. Trochę mniej się wyśpię, nie przeczytam ulubionej gazety, za to wysłucham cierpliwie sąsiada, porozmawiam wreszcie z dzieckiem, zadzwonię do rodziny, z którą ostatnio rozmawiałam przysłowiowe sto lat temu. W dzisiejszym świecie takie ofiarowanie własnego czasu drugiemu człowiekowi jest chyba cenniejsze… Żyjemy w samotności, często na własne życzenie, ograniczeni szerokością ekranu telewizora, tabletu czy iPhone’a, bo nie dajemy sobie wzajemnie okazji, by zwyczajnie razem pobyć i porozmawiać.

Kategorie:Wielki Post

Wstańcie, nie lękajcie się!

transfigurationraffaelo

Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba oraz brata jego, Jana, i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. A oto ukazali się im Mojżesz i Eliasz, rozmawiający z Nim. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: „Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza”. Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: „To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!” Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli. A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: „Wstańcie, nie lękajcie się!» Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, Jezus przykazał im, mówiąc: «Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie”.  Mt 17, 1-9

Szczyt góry czy wzniesienia. Jeden z rodzajów miejsc, w których Bóg spotyka się z człowiekiem. Była góra Synaj z Dziesięciorgiem Przykazań, na pagórku Abraham złożył ofiarę Bogu ze swojego syna Izaaka, na wzgórzu Golgoty Jezus wraz z dwoma łotrami zawisnął na krzyżu. Jest i kolejna góra w dzisiejszej ewangelii – Góra Tabor. Dlaczego właśnie tak? Dlaczego wszystko dzieje się właśnie na szczytach? Dlaczego tak wiele szczytów jest w  Bo wejście na szczyt wymaga wysiłku i wyrzeczeń, tak samo jak spotkanie z Najwyższym. Godzina na Eucharystii czy w galerii handlowej. Post ścisły czy rezygnacja z dań mięsnych w niektóre dni zamiast ulubionych dań. Życie trochę na przekór współczesnemu światu. Ważne jest, że na owo spotkanie zaprasza sam Pan, tak samo jak Jezus zabrał ze sobą Piotra, Jakuba i Jana. Tak samo także my jesteśmy wybrani przez Boga do spotkania z Nim, bo w końcu wiara jest wiara jest łaską daną z Góry, jak jest napisane w Liście do Efezan Łaską bowiem jesteście zbawieni. (Ef 2,5b). A czy TY czujesz się wybrany? Czy wiara dla Ciebie to przykry obowiązek?

Najważniejsze w tym wszystkim jest Przemienienie Jezusa. Przede wszystkim przez swoją przemianę pokazuję, że na Jego podobieństwo mamy się przemieniać, stawać podobni Jemu i Bogu Ojcu. Wraz z wysiłkiem zdobywania szczytu pokazuje wartość pracy nad sobą, zmian na lepsze w wierze, by nasze twarze jaśniały jak słońce jak Jego Twarz. Tutaj Bóg Ojciec wyraźnie wskazuje kogo mamy słuchać – nie bożków, namiętności czy chęci spełnienia doczesnych przyjemności.

I (w moim odczuciu) najważniejsze zdanie dzisiejszej Ewangelii Wstańcie, nie lękajcie się!. Zresztą nie tylko dzisiejszej, a zresztą całego Nowego Testamentu. Nie lękajcie się… Zdanie, które w Biblii występuje, niemal czterysta razy, podobno dokładnie 365 (nie wiem, nie liczyłam osobiście), czyli tyle ile dni ma rok. Zdanie połączone z dotknięciem przez Jezusa, który pokazuje, że on jako Bóg-Człowiek, jest obok nas, bardzo blisko, na dotknięcie. On nie chce naszego strachu, lęku i bólu. On chce, żebyśmy byli podobni do niego, w Jego Miłości, pełni spokoju, który On daje.

A Ty? Jesteś gotowy na Wielkopostną przemianę serca? Na spotkanie z Najwyższym i pozbyciem się lęku ze swojego serca? Czy w tym Wielkim Poście jesteś gotowy być jak apostołowie, którzy nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa? Czy masz świadomość, że jesteś wybranym i ukochanym dzieckiem Boga?

Miłość nieprzyjaciół

5 marca 2020 Dodaj komentarz

W Afryce żyje waleczne plemię Karimojong które kiedyś zjechało na plemię Sabini. Zginęło bardzo wielu niewinnych ludzi, także kobiet i dzieci. Wiele osób musiało uciekać ze spalonych domów i kryć się w górach. Plemię Sabini było Chrześcijańskie, poznali Jezusa wcześniej dzięki misjonarzom. W trudnych warunkach dostali też wsparcie organizacji charytatywnych z USA i mieli studnie. To miało kluczowe znaczenie w tamtym czasie i miejscu. Pewnego dnia, wspominając konflikt plemienny pastor zapytał ich: co zrobiłby Chrystus?
W odpowiedzi zatrudniono studniarza. Ryzykując życie, a w najlepszym razie wyrzucenie, poszedł on do wioski najeźdźców Karimojong. Został wpuszczony i z ciekawości pozwolono mu na eksperyment z odwiertem. W czasie prac mówił im o Bogu, o znaczeniu wody w Biblii i o tym, że to Jezus jest powodem, dla którego do nich przybył.
Gdy trysnęła woda 600 wojowników padło na kolana i oddało swoje życie Jezusowi.
Zanim zaczniesz działać musisz uporządkować swoje serce, przeprosić, przyjąć Jezusa i dopiero iść nieść Go innym. Nie bój się myśleć o tym, co On by zrobił. Nie bój się mówić o Nim trudnym ludziom, wrogom i tym, którzy cię skrzywdzili. Nie ma innej drogi na pogodzenie się niż w Bogu.
Ludzie są jak odcięte gałązki – jeżeli „wszczepią” się z powrotem, to będą uratowani, ale sami ze sobą ani z grzechem sobie nie poradzą. Choćby tylko jedna z osób wybaczyła i wróciła do Boga, to będzie uratowana.
Na kogo czekasz aż wyciągnie pierwszy rękę? Aż wreszcie przeprosi i się zmieni?
Aż dasz radę zapomnieć i żyć normalnie…
Jeżeli żyje bez Boga to może tylko TY możesz mu Go zanieść… Może czeka na Żywą Wodę?

Bycie cudem

3 marca 2020 Dodaj komentarz

Pewien człowiek dostał służbowy samochód. W związku z tym chciał sprzedać swój i już planował na co wyda ekstra pieniądze. Nie zarabiał dużo, a dodatkowy zastrzyk gotówki zawsze się przydaje. Tylko coś nie wychodziło z tą sprzedażą.
I wtedy pomyślał o znajomym z pracy. Znał jego rodzinę i wiedział, że to dobrzy ludzie i wiedział też, że są w trudnej sytuacji finansowej. W głowie pojawiła mu się myśl: „No dobra, Boże, to sprzedaj mi ten samochód, a się z nimi podzielę”.
I jakoś zaraz potem znalazł się kupiec, wszystko ułożyło się pomyślnie.
Wieczorem człowiek ten wsadził pieniądze do koperty i wrzucił do skrzynki na listy znajomego.
Następnego dnia w pracy zobaczył go opowiadającego wszystkim o cudzie i o tym jak Bóg pomógł jego rodzinie.
I bardzo uderzyło go to słowo: CUD. Ja jestem cudem, Bóg zadziałał przeze mnie.

Czy myślisz czasem o tym, że bierzesz udział w Bożych cudach, w Bożych planach?
Nie tylko tak ogólnie, nie tylko w wielkich rzeczach, może w cudzie dawania życia, ale codziennie, w swoich obowiązkach, rozmowach, myśleniu o innych? Jesteś na to gotowy? Na te małe i wielkie rzeczy? Na te radosne i te trudne? Prosisz o nie, dziękujesz za bycie narzędziem w rekach Boga?
Może właśnie ktoś modli się o cud, o pomoc, o znak i to Ciebie Bóg chce wysłać jako odpowiedź na te modlitwę?
Usiądź na chwilę w ciszy. Czy On o czymś mówi, o coś jeszcze prosi?…

WOLNOŚĆ WYBORU

Pięć dni temu rozpoczęliśmy kolejny Wielki Post w naszym życiu. Jaki będzie? Ile postanowień podjęliśmy na początek? Ile z nich pozostanie do końca niezrealizowanych?

Bycie świętym oznacza bycie sobą. Dlatego świętość i zbawienie jest tak naprawdę kwestią poznania kim jesteśmy, kwestią odkrycia w sobie mojego prawdziwego „ja”. Bóg pozostawia nam wolny wybór tego, kim chcemy być. Możesz być lub nie być sobą, w zależności od twojej woli. Masz wolność wyboru. Więc możesz być prawdziwy lub nie. Możesz też co chwilę zmieniać maskę i nigdy nie pokazać prawdziwej twarzy. Wciąż udawać kogoś innego. Wszystkie nasze poczynania by pokazywać nieustannie swoje wyimaginowane „ja”, można podsumować jednym słowem: pycha. Pycha jest przecież upartym dążeniem do bycia tym, kim się nie jest. Pycha jest głębokim, nienasyconym pragnieniem iluzji. Wyolbrzymionym żądaniem, aby inni uwierzyli w kłamstwo, które sami o sobie stworzyliśmy. Jesteśmy ślepi i ulegamy iluzji. Musimy się liczyć z tym, że jesteśmy niedoskonali i nieustannie popełniamy większe lub mniejsze błędy. Musimy się pogodzić, że stale będziemy upadać i próbować wstać. Każdego dnia ponownie próbować zapierać się siebie, w imię miłości do Boga. To wtedy, gdy wpadamy w gniew i frustrację z powodu swoich błędów, próbujemy przede wszystkim zapierać się siebie, w imię miłości własnej. W gwałtownej ucieczce spowodowanej własnymi błędami, szukając pociechy i rekompensaty, popełniamy kolejne pomyłki. Jeśli tyle tylko wynika z naszego zaparcia się siebie, to nasze błędy nigdy nie staną się mądrością życiową i nauką. Epik grecki Hezjod mawiał „Na błędach człowiek uczy się rozumu.”

 

Kiedy popełni się błąd, nie należy porzucać tego, co się robiło i zacząć zajmować się czymś całkiem innym, lecz rozpocząć od nowa to, co się zaczęło źle i, w imię miłości do Boga, spróbować zrobić to dobrze.

– Thomas Merton, Piękno w pustyni, Kraków 2005

A 4158

Diego Velázquez – Chrystus ukrzyżowany

Wiem, drogi Jezu, jak powstają krzyże. Twoja wola jest belką pionową; moja wola jest poprzeczną belką. Gdy kładę moją wolę w poprzek Twojej woli, konstruuję krzyż. Aż do tej pory, Panie Jezu, zajmowałem się jedynie formowaniem krzyży, okazując nieposłuszeństwo Twemu świętemu prawu i broniąc moich własnych, samolubnych pragnień. Pozwól, abym nie budował Ci już więcej krzyży, lecz abym odtąd kładł belkę mojej woli wzdłuż belki Twojej woli, tworząc jarzmo, które zawsze będzie słodkie i ciężar, który zawsze będzie lekki.

– abp Fulton J. Sheen, Droga Krzyżowa, Sandomierz 2018

Kategorie:modlitwy, Wielki Post Tagi:

ODPUSTY A WIELKI POST

Odpust jest to darowanie przed Bogiem kary doczesnej za grzechy, zgładzone już co do winy. Dostępuje go chrześcijanin odpowiednio usposobiony i pod pewnymi, określonymi warunkami, za pośrednictwem Kościoła, który jako szafarz owoców odkupienia rozdaje i prawomocnie przydziela zadośćuczynienie ze skarbca zasług Chrystusa i świętych. Odpust jest cząstkowy albo zupełny zależnie od tego, czy od kary doczesnej należnej za grzechy uwalnia w części czy w całości”.
Każdy wierny może uzyskać odpusty dla siebie lub ofiarować je za zmarłych.

Kara za grzechy (wg. KKK)

1472 Aby zrozumieć tę naukę i praktykę Kościoła, trzeba zobaczyć, że grzech ma podwójny skutek. Grzech ciężki pozbawia nas komunii z Bogiem, a przez to zamyka nam dostęp do życia wiecznego, którego pozbawienie nazywa się „karą wieczną” za grzech. Każdy grzech, nawet powszedni, powoduje ponadto nieuporządkowane przywiązanie do stworzeń, które wymaga oczyszczenia, albo na ziemi, albo po śmierci, w stanie nazywanym czyśćcem. Takie oczyszczenie uwalnia od tego, co nazywamy „karą doczesną” za grzech. Obydwie kary nie mogą być traktowane jako rodzaj zemsty, którą Bóg stosuje od zewnątrz, ponieważ wypływają one jakby z samej natury grzechu. Nawrócenie, które pochodzi z żarliwej miłości, może doprowadzić do całkowitego oczyszczenia grzesznika, tak że nie pozostaje już żadna kara do odpokutowania.

1473 Przebaczenie grzechu i przywrócenie komunii z Bogiem pociągają za sobą odpuszczenie wiecznej kary za grzech. Pozostają jednak kary doczesne. Chrześcijanin powinien starać się, znosząc cierpliwie cierpienia i różnego rodzaju próby, a w końcu godząc się spokojnie na śmierć, przyjmować jako łaskę doczesne kary za grzech. Powinien starać się przez dzieła miłosierdzia i miłości, a także przez modlitwę i różne praktyki pokutne uwolnić się całkowicie od „starego człowieka” i „przyoblec człowieka nowego”.

cloud-97453_1280

Najważniejsze warunki odpustów

Kodeks Prawa Kanonicznego 1983

Kan. 996 – § 1. Tylko ten jest zdolny do uzyskania odpustu, kto został ochrzczony, nie jest ekskomunikowany i znajduje się w stanie łaski, przynajmniej pod koniec wypełniania przepisanych czynności.
§ 2. Aby zaś podmiot zdolny do uzyskania odpustów rzeczywiście je uzyskał, powinien mieć przynajmniej intencję zyskania odpustu oraz wypełnić w określonym czasie i we właściwy sposób nakazane czynności, zgodnie z brzmieniem udzielenia.

Konstytucja apostolska Indulgentiarum Doctrina

N. 5. Wierny, który przynajmniej z sercem skruszonym wypełnia czynność obdarzoną odpustem cząstkowym, uzyskuje za pośrednictwem Kościoła odpuszczenie takiej kary doczesnej, jakie odpuszczenia dostępuje sam już na mocy swej czynności.

N. 6. Odpust zupełny można uzyskać tylko raz na dzień, z zachowaniem przepisu N.18, dla znajdujących się „w obliczu śmierci”. Natomiast odpust cząstkowy można zyskać więcej razy na dzień, chyba że coś innego wyraźnie zaznaczono.

N. 7. Dla dostąpienia odpustu zupełnego wymaga się wykonania czynu, do którego jest przywiązany odpust i wypełnienia trzech warunków, którymi są: sakramentalna spowiedź, Komunia św. i modlitwa według intencji Papieża (tzn. w intencjach wyznaczonych przez papieża na dany miesiąc/dzień). Wymaga się ponadto, aby wykluczyć wszelkie przywiązanie do jakiegokolwiek grzechu nawet powszedniego. (Pielęgnowanie przywiązania do grzechu nie jest równoznaczne z samą świadomością, że jestem grzeszny.)
Jeżeli brak pełnej tego rodzaju dyspozycji lub jeżeli powyższe warunki nie są spełnione – z zachowaniem przepisu N. 11. dla „mających przeszkodę” – odpust będzie tylko cząstkowy.

N. 8. Trzy warunki mogą być wypełnione na wiele dni (pluribus diebus) przed lub po wykonaniu przepisanego dzieła: wypada jednak aby Komunia św. i modlitwa wedle intencji Papieża zostały dopełnione w samym dniu, w którym się spełnia owe dzieło.

N. 9. Po jednej spowiedzi sakramentalnej można zyskać więcej odpustów zupełnych; po jednorazowej zaś Komunii św. i jednorazowej modlitwie wedle intencji Papieża uzyskuje się tylko jeden odpust zupełny.

N. 10. Warunek modlitwy według intencji Papieża spełnia się całkowicie, jeżeli się odmawia wedle jego intencji jeden raz Ojcze nasz i Zdrowaś; poszczególni wierni mają jednak możność odmówienia jakiejkolwiek innej modlitwy stosownie do osobistej pobożności i przywiązania do Biskupa Rzymskiego.

Podsumowanie

Warunki uzyskania odpustu zupełnego

  1. Brak jakiegokolwiek przywiązania do grzechu, nawet powszedniego (jeżeli jest brak całkowitej dyspozycji – zyskuje się odpust cząstkowy)
  2. Stan łaski uświęcającej (brak nieodpuszczonego grzechu ciężkiego) lub spowiedź sakramentalna
  3. Przyjęcie Komunii świętej
  4. Odmówienie modlitwy (Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo i jednej dowolnej) w intencjach Ojca Świętego (nie chodzi o modlitwę w intencji samego papieża, choć i ta modlitwa jest bardzo cenna; modlitwa związana z odpustem ma być skierowana w intencji tych spraw, za które modli się każdego dnia papież).
  5. Wykonanie czynności związanej z odpustem

christ-1295057_640

Okres Wielkiego Postu w Kościele katolickim obfituje w możliwości uzyskania odpustu zupełnego na warunkach określonych przez Kościół.
Do czynności/modlitw objętych odpustem zupełnym należą:

Oto ja, o dobry i najsłodszy Jezu

Odmówienie modlitwy Oto ja, o dobry i najsłodszy Jezu po Komunii Świętej, przed obrazem Jezusa Chrystusa, w każdy piątek Wielkiego Postu oraz w Wielki Piątek (w pozostałe dni – uzyskuje się tylko odpust cząstkowy).

całun

Oblicze Pana Jezusa z Całunu Turyńskiego

Oto ja, dobry i najsłodszy Jezu, upadam na kolana przed Twoim obliczem i z największą gorliwością ducha proszę Cię i błagam, abyś wszczepił w moje serce najżywsze uczucia wiary, nadziei i miłości oraz prawdziwą skruchę za moje grzechy i silną wolę poprawy.

Oto z sercem przepełnionym wielkim uczuciem i z boleścią oglądam w duchu Twoje pięć ran i myślą się w nich zatapiam, pamiętając o tym, dobry Jezu, co już prorok Dawid włożył w Twoje usta: „Przebodli ręce moje i nogi, policzyli wszystkie kości moje” (Ps 22, 17)

Droga Krzyżowa

Odprawienie Drogi Krzyżowej po spełnieniu następujących warunków:

  • odprawienie przed urzędowo erygowanymi stacjami Drogi Krzyżowej (np. w kościele, na placu przykościelnym),
  • musi składać się z 14 stacji,
  • rozważanie Męki i śmierci Chrystusa (nie jest konieczne rozmyślanie o poszczególnych tajemnicach każdej stacji),
  • wymaga się przechodzenia od jednej stacji do drugiej (przy publicznym odprawianiu wystarczy, aby prowadzący przechodził, jeśli wszyscy wierni nie mogą tego czynić); jeśli ktoś z powodu słusznej przyczyny (np. choroby, podróży, zamknięcia kościoła itp.) nie może odprawić Drogi Krzyżowej wg podanych tutaj warunków, zyskuje odpust zupełny po przynajmniej półgodzinnym pobożnym czytaniu lub rozważaniu Męki Chrystusa.

UWAGA! Osobny odpust można uzyskać za pobożne łączenie się przez pośrednictwo radia czy telewizji z nabożeństwem Drogi Krzyżowej odprawianej przez Ojca Świętego.

Gorzkie Żale

Za uczestnictwo w nabożeństwie Gorzkich Żali jeden raz w tygodniu, w okresie Wielkiego Postu, w jakimkolwiek kościele na terenie Polski.

Przed tak wielkim Sakramentem

Pobożne odmówienie (śpiew) modlitwy Przed tak wielkim Sakramentem podczas liturgii Wieczerzy Pańskiej, po Mszy świętej (w Wielki Czwartek), w innym czasie – uzyskuje się tylko odpust cząstkowy.

Adoracja Krzyża

Adoracja i ucałowanie Krzyża w trakcie liturgii Męki Pańskiej w Wielki Piątek.

Odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych

Odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych podczas liturgii Wigilii Paschalnej w Wielką Noc (jeśli przy pomocy innej formuły w innym czasie – uzyskuje się tylko odpust cząstkowy).

W imię Chrystusa prosimy: Pojednajcie się z Bogiem!

 Według polskiej tradycji, 24 dni temu rozbieraliśmy choinki, ściągaliśmy lampki i ozdoby świąteczne. Kościoły, które były przepełnione symbolami Bożego Narodzenia, dziś ubiorą się w powagę i fiolet. To dziś zaczyna się czas, który możemy albo wygrać, albo zmarnować. Mamy 40 dni, które możemy przeżyć rozdzierając serce przed Bogiem, albo w Wielką Sobotę iść tylko z koszyczkiem do święcenia.

Wielki Post jest czasem, który pozwoli nam określić czego jesteśmy głodni, że to, co spożywamy nie jest najważniejsze. Każdy z nas ma w sobie wiele pustek, o których nie chce nikomu mówić, wiele pragnień, które nosi w sobie. Ale jest w każdym z nas, bez wyjątku – PRAGNIENIE BOGA. Wyrzeczenia, których zostaliśmy nauczeni są dobre, ale czy najważniejsze. Możemy sobie odmówić słodyczy, alkoholu, Internetu, ale czy przez zbliżymy się do Boga? Może mamy nierozwiązane sprawy? Zagmatwane relacje? Ludzi, których zraniliśmy i unikamy spotkań z nimi?

Patrząc codziennie w lustro widzimy po sobie, że może za dużo słodyczy, może za dużo kawy itp. Widzimy to, co ludzkie. W Wielkim Poście Pan Bóg stawia przed nami swoje lustro, lustro, w którym możemy zobaczyć całe dziadostwo naszej duszy. Dlatego w dzisiejszym czytaniu słyszymy tak mocne słowa św. Pawła: POJEDNAJCIE SIĘ BOGIEM! Paweł oszalał z miłości do Jezusa, bo mimo swojego poprzedniego życia, spotkał Boga, żywego Boga, który diametralnie zmienił jego życie. Oszalejmy z tej miłości, pozwólmy Bogu działać, pozwólmy sobie zajrzeć w najgłębsze zakamarki naszej duszy, bo Bóg chce nas w niebie! Tak jak św. Łotra, do którego Jezus zwrócił się po imieniu i kanonizował za życia. Nasze przeszłe życie topi się w Miłosierdziu, którego możemy doświadczyć lub nie.

 Co wybierasz?