Archiwum

Archive for the ‘wrażliwość’ Category

Czwarte przykazanie

26 lipca 2017 Dodaj komentarz

FB_IMG_1500244203503

Wszyscy z Was wiedzą, jak brzmi czwarte przykazanie Dekalogu: Czcij ojca swego i matkę swoją. Jednak czy uczczenie ich zawsze wiąże się bezwzględnym posłuszeństwem? I czy w to przykazanie włączają się również dziadkowie?

Najpierw mały przykład. Wyobraźcie sobie, że rodzice są alkoholikami – zdarza się w niejednej rodzinie. Mają oni dorosłą już córkę, której nakazują iść do sklepu kupić im kolejną butelkę alkoholu. Czy w takim wypadku córka powinna okazać się posłuszna i uczynić to, o co ją proszą?

Albo młody chłopak czuje powołanie do kapłaństwa. Jest przekonany, że to jest jego droga, że to jest plan, jaki wyznaczył mu Bóg. Mówi o tym swoim rodzicom. A ci wpadają w szał i zakazują mu iść do seminarium, bo jest jedynakiem, a oni chcą w przyszłości mieć wnuki. (Co bardziej cyniczni pewnie pomyślą, że w dzisiejszych czasach nie byłoby to czymś dziwnym, gdyby ksiądz miał dzieci, ale taką sytuację wykluczamy na wstępie.) Czy taki młody chłopak powinien posłuchać rodziców i porzucić swoje powołanie?

Ostatni przykład, już całkiem z życia. Dziewczyna już od dawna pełnoletnia decyduje się na tatuaż. Wzór bliski jej sercu, wiąże się z ważnymi w jej życiu osobami i wydarzeniami. Po fakcie zostaje oskarżona o urażenie uczuć własnej babci, o bunt i brak szacunku dla rodziny, a ponadto o głupotę, wyrachowanie i niespełnienie pokładanych w niej nadziei. Babcia życzy wnuczce tego, co najgorsze i urywa kontakt, oskarżając wszystkich o współudział. Dodajmy, że bohaterka tej historii wcześniej konsultowała się z rodzicami, którzy nie byli zbyt szczęśliwi, ale zostawili decyzję córce, która od sześciu lat może stanowić o sobie. Jedyną osobą, która widziała w jej postępowaniu grzech, była babcia…

Co powinni uczynić bohaterowie tych krótkich historii? Powinni poddać się woli rodziców/dziadków i uczynić to, czego oczekiwali od nich inni?

Otóż nie. Czczenie rodziców objawia się tym, że opiekujemy się nimi, spełniamy ich prośby, ale w granicach rozsądku. Jeśli coś jest z gruntu złe (kupowanie alkoholu uzależnionym), nie powinniśmy do tego przykładać ręki, nawet kosztem nieposłuszeństwa. Jeśli rodzice wymagają od nas czegoś, co może sprawić, że nasze życie będzie niepełne, albo nawet nieszczęśliwe!, nie powinniśmy tego robić. Jeśli ktoś wkłada nas w ramy przez siebie stworzone, w które nie mieścimy się, nie powinniśmy robić wszystkiego, by się dostosować.

Nie jesteśmy głupimi baranami, ale Boskimi dziećmi, lwami wszego stworzenia! Każdy z nas ma swój rozum i wie, co jest dobre a co złe. Wie, co czuje wewnątrz i co jest dla niego ważne.

Nie poddawajmy się i nie rezygnujmy z marzeń tylko dlatego, że ktoś oczekuje od nas posłuszeństwa bezwarunkowego. Bóg kocha nas takimi, jakimi jesteśmy. Grzesznikami i świętymi. Idealnym tego przykładem jest stworzenie człowieka i to, że Bóg zawsze nad nami czuwa, nawet jeśli nie jesteśmy zawsze Mu posłuszni.

Czwarte przykazanie działa w obie strony. Czcijmy naszych rodziców i dziadków, ale pamiętajmy, że to nasze życie i to nie oni nas z niego rozliczą, ale Bóg. Nie czyńmy zła, także dla siebie, tylko dlatego, że ktoś ma oczekiwania wobec nas.

I pamiętajmy, że to czwarte, a nie pierwsze przykazanie. I że istnieją również dwa przykazania miłości.

Ave!

Krótka historia o tym jak mój brat został…ojcem!

18582001_827677584048100_3475183200072670121_n.jpg

fot. o.Mateusz Stachowski OFMConv, Franciszkanie TV

Niedawno popełniłam tekst o duchowej adopcji, o tym jak ja zostałam ..mamą. Tą duchową. Dziś, już na spokojnie po wszystkim co się działo ostatnio moim życiu, chciałabym napisać o tym, jak mój brat został ojcem.

Dwa tematy , bardzo podobne. Rodzicielstwo. Jednak każde trochę w przenośni. Moje macierzyństwo wynika z podjęcia duchowej adopcji dziecka poczętego. A z czego wynika ojcostwo mojego brata?

Otóż, od 8 lat mój brat zagłębia się w duchowość franciszkańską, w pisma św. Franciszka z Asyżu. Bracia Mniejsi Konwentualni (łac. Ordo Fratrum Minorum Conventualium, skrót: OFMConv, pot. franciszkanie, franciszkanie konwentualni, franciszkanie czarni). Przebył roczny postulat, roczny nowicjat oraz 6 letnie studia teologiczne. Tydzień temu przyjął święcenia kapłańskie. U franciszkanów nie ma czegoś takiego jak pojęcie „ksiądz”, jest „ojciec”.. i takim sposobem mój brat został ojcem J

Niezwykła uroczystość, bardzo wzruszająca. Po sobotnich święceniach, otwierając torebkę znalazłam całe mnóstwo zużytych chusteczek. Moja wrażliwość tym razem przybrała miarę armagedonu- ale…chyba miałam powody, co nie? J

W każdym razie, widząc brata, który leżąc krzyżem oczekuje na najważniejsze święcenia, najważniejszy dar, do którego przygotowywał się już dość dług czas, jest uczuciem nie do opisania. A gdy już jego przyjaciel, współbrat w zakonie, ubrał go w ornat… Magdalena rozryczała się na dobre (uspokoiłam się mniej więcej do czasu udzielania Komunii). Ale przeżyliśmy, dumni z brata i syna.

Dzień później nie było lepiej, Msza prymicyjna. Panie Boże, nie pozwolisz mi chyba płakać przez najbliższe 3 lata! Błogosławieństwo w domu, procesja z domu do kościoła (jakieś 15 minut), przywitanie (no ok, to mogłoby trwać krócej) i Ona- Msza! Twój brat dotyka Chrystusa, rękoma, które wcześniej zostały pobłogosławione, wyświęcone a dziś, zwyczajem błogosławieństwa prymicyjnego- ucałowane. Po najważniejszej części czyli Mszy, czekała cześć rekreacyjna pryz stole i przy tańcach (jeżeli chcesz dobrze bawić się na weselu, prymicjach czy innej rodzinnej imprezie- zabierz ze sobą Białorusina! Albo przynajmniej zatańcz z nim. Nogi będą Cię boleć przez najbliższy tydzień 😀 )

The end…

…przy każdej możliwej okazji, kiedy widzę mojego brata powtarzam mu cztery słowa..

JESTEM Z CIEBIE DUMNA!

 

*na zdjęciu (od lewej):  dk. Daniel Śliwiński (już od wczoraj kapłan), o.Bartłomiej M. Ewertowski – mój brat i o.Robert Wołyniec (proboszcz parafii św. Franciszka z Asyżu w Ostródzie)

Grunt pod nogami ks. Jana Kaczkowskiego

       2000904841        Trudno się przyznać, ale czasem trzeba- tak, mało książek czytam i tym samym biję się w piersi za ten mój książkowy analfabetyzm. Jednak Wielki Post stał się nie tyle czasem postanowień, co czasem dobrego wykorzystania czasu (jakkolwiek to brzmi). Wielki Post się dopiero rozpoczął a ja wypełniam swoje założenie w każdym calu.

     Ostatnio na wokandę wzięłam książkę ks. Jana Kaczkowskiego „Grunt pod nogami”. Najnowsze dzieło onkocelebryty- jak sam siebie nazywał. Publikacja ma charakter nieco poważniejszy niż np. „Życie na pełnej petardzie”. Tutaj ks. Jan publikuje swoje przemyślenia, rozważania ujęte w formie kazań, które rzeczywiście były wygłaszane w przeróżnych okolicznościach jak i w przeróżnych miejscach. Na pewno każdy, kto sięgnie po tę książkę znajdzie w niej coś dla siebie, pokłóci się trochę z autorem a na samym końcu podziękuje i pomodli się za ks. Jana.

    Mnie osobiście ujęły tematy poruszające kwestię kształtowania sumienia, posiadania sumienia i korzystania z sumienia. Może tez dlatego, że czasami nie wiem co wolno, czy robię dobrze, czy idę za głosem sumienia, czy za głosem ludzi.

„Sumienie, które mnie fascynuje, to jedyny głos, który nas potrafi w sposób obiektywny skrytykować. Z jednej strony trochę się go lękamy- jak Herod Jana. A z drugiej- wierzymy mu, wiemy, że nie kłamie. Wszystko utrudnia to, że jesteśmy mistrzami świata w oszukiwaniu własnego sumienia. Wiem po sobie. Sumienie nam coś mówi i choć wiemy, że to jest prawda, przykładamy to tysiącem argumentów, by go nie usłyszeć. Gdy już stworzymy mnóstwo teorii, dlaczego ono musi się mylić, i postąpimy wbrew niemu, słyszymy w sobie trzask.”

        Czy owy trzask słyszę i ja w swoim sumieniu? Jak często? Co sprawia, że słyszę ten trzask i jak mogę temu zapobiec?
Odpowiedzi na te i inne pytania można znaleźć w książce i  na pewno też publikacja nakłania do przemyśleń, gdy tych konkretnych, odpowiedzi wprost nie znajdziemy.

     Kolejny fragment, który mnie- tym razem jako pedagoga- uderzył, jest związany z sytuacją gdy matka Salome żąda głowy Jana Chrzciciela:

„Przyjrzyjmy się Salome, która uznaje matkę za autorytet, więc przychodzi ją zapytać, o co ma poprosić Heroda. Matka nie każe jej prosić o bogactwa, ale o to, by w jakimś sensie usprawiedliwiła jej zło. Abo przynajmniej usunęła je z jej oczu. Czy tak się momentami nie dzieje w naszym życiu, kiedy postępujemy niemoralnie i uczymy tego nasze dzieci? Kiedy mówimy: <<dziecko, kocham cię bardzo i zrobię dla ciebie wszystko>> ? Nie! <<Ponieważ cię kocham, nie zrobię dla ciebie wszystkiego. Bo chcę dla ciebie jak najlepiej. Nie nauczę cię nieuczciwości, nie będę cię krył, kiedy popełnisz przestępstwo, kiedy poprosisz mnie, bym ci kupił prawo jazdy albo dał łapówki, żebyś się dostał na studia. Nie będę uciekał się do nikczemnych sposobów, by cię wypromować. Nie, ponieważ cię kocham. Właśnie dlatego nie zrobię dla ciebie wszystkiego.”

     Jakże piękna została tu zastosowana definicja miłości rodziców do dziecka. Nie nauczę cię zła, oszustw bo cię kocham i nie zrobię dla ciebie wszystkiego. Zrobię to, co jest dobre.

  Ostatni fragment, który pokazuje piękno liturgii, piękno dbania o nią i piękno odnajdywane w liturgii przedsoborowej (która jest tak bardzo krytykowana, której wszyscy nie wiadomo dlaczego się boją i dlaczego tak bardzo nie chcą jej poznać) ale także fragment, który pokazuje, że potrzebujemy i powinniśmy poszukiwać Boga wymagającego, który od nas wymaga, a my tym wymaganiom stawiamy czoła:

„Jeżeli powie się księżom, ze chciałoby się odprawić Mszę Świętą w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego, to gorzej niżby się chciało napluć na ołtarz. Musimy ją na nowo odczytać- do czego wzywał Benedykt XVI. Wolno w Kościele robić wszystkie dziwactwa z nową liturgią, a nie wolno sięgnąć po piękno tamtej, bo się wszyscy, nie wiadomo dlaczego, jej boją. (…) Nie bójcie się tego, co wymaga głębszego poznania. Karmcie się tym, Twórzcie osobistą relację z Panem Bogiem. Pochodzę z wychłodzonej religijnie rodziny. Kiedy w latach 90. próbowano mnie nawrócić i ciągnięto na rozmaite spotkania ewangelizacyjne, to coś mnie odpychało, nie znajdowałem w tym przestrzeni dla siebie. Tamten Chrystus był Chrystusem niewymagającym, takim misiem-przytulakiem albo też plastikowym Bogiem. Chrześcijaństwo nie może być plastikowe ani pluszowe, bo będzie nieprawdziwe.”

Zakończenie

To tylko niektóre z przemyśleń, jakie mnie osobiście uderzyły, dały do myślenia, pokazały pewne sprawy na nowo. Jest ich w książce zdecydowanie więcej i tym samym zachęcam do jej przeczytania. Oprócz samych kazań książka zawiera spisane rekolekcje, Drogę Krzyżową oraz tekst o kwestii spowiedzi- w sam raz trzy rzeczy na Wielki Post J

Kończąc ostatecznie.*

W ostatnich dniach ks. Jan trafił do szpitala i jest poddawany kolejnej chemioterapii. Jego stan się pogorszył, nowotwór znów dał się we znaki. Wspomnijcie proszę o nim w swoich modlitwach!

„Proszę, żebyście się czasem za mnie pomodlili, bym do końca tego życia dopłynął godnie. Mam ochotę żyć na pełnej petardzie, dopóki Pan Bóg daje mi jasność umysłu, bo wiadomo, że glejak wcześniej czy później zabierze mi umiejętność poprawnego formułowania myśli. Mam nadzieję, że jak najpóźniej. O to się dla mnie módlcie. Amen”


Wszystkie cytaty pochodzą z książki „Grunt pod nogami” ks. Jana Kaczkowskiego, Wydawnictwo WAM 2016

*Wiadomości o tym, że ks. Jan trafił do szpitala zostały podane przez media, które to same nie ogarnęły prawdziwości posiadanych wiadomości. Ks. Jan jest u siebie, osłabiony ale działa dalej. Modlitwa wskazana.
Przepraszam za to, że uległam tym nieprawdziwym wiadomościom i wprowadziłam czytelników w błąd.

„(…) o najpiękniejsza z niewiast” (Pnp 6,1b)

https://www.facebook.com/kobieto.jestes.piekna/timeline

za: Piękna

Środki masowego przekazu skupione są głównie na przekazywaniu wiadomości, w dużej mierze tych złych, bo przecież po co pokazywać dobro, które nie jest tak chwytne marketingowo jak zło. Zło czające się wszędzie, gdzie tylko człowiek sięgnie swoim wzrokiem. A dobro?
Od pewnego czasu mam szał i zajawkę na Nową Kulturę (było to widać już nie raz w artykułach ale także w moim życiu prywatnym czy też facebookowej tablicy). Dlaczego tak bardzo się tym interesuję? A no dlatego, że piękno kobiety ukryte jest w jej wnętrzu. Natomiast to, co zewnętrzne może tylko jeszcze bardziej zaciekawić odbiorcę, który chce odkryć to, co dla oczu niewidoczne. Standardowo odbierana Nowa Kultura przeszła już do lamusa, a wkracza nowy jej styl, nowy odbiór i nowe ujęcie- bardziej nowoczesne. Choć wiele rzeczy i kwestii potrzebuje jeszcze szlifów to jednak początki są zaskakujące.
Facebook stał się miejscem nie tylko spotkań i chwalenia się swoimi poczynaniami na tablicy głównej, ale także właśnie wylęgarnią dobra- kobiecego dobra i piękna.
Niżej przedstawiam cztery strony warte uwagi, przeznaczone szczególnie dla kobiet (oczywiście mężczyźni są jeszcze bardziej mile widziani 🙂 ). Warto poświęcić chwilę by zalajkować i cieszyć się codziennym, co kilkudniowym dobrym słowem na swojej tablicy 🙂

  1. KOBIETA NIEZIEMSKICH OBYCZAJÓW:

Nowy twór, jednak bardzo pozytywny. Główne przesłanie to tworzone grafiki ze słowem, które poruszy niejedno kobiece serce, a serce mężczyzny otrząśnie z dotychczasowego myślenia o kobiecie (jeżeli było ono oczywiście negatywne i rzeczone) albo utwierdzi go w przekonaniu, że piękno kobiety mieści się w jej wnętrzu.
(https://www.facebook.com/kobietanieziemskichobyczajow)

  1. SERCE KOBIETY

602093_549858518380847_421604631_n„Pragnienie stworzenia czegoś takiego jak Serce Kobiety kiełkowało i powoli rosło we mnie. Zupełnie tak samo jak dojrzewały we mnie rozumienie i akceptacja własnej kobiecości. ”- tak na początku swojej strony pisze jej autorka Katarzyna Marcinkowska. Cóż tu więcej dodać… zachęcam do zagłębienia się w treści strony  oraz w fanpage’a o tym samym tytule.
(https://www.facebook.com/SerceKobiety )

  1. PIĘKNA

1474496_630981703606861_1058241229_nPodobnie jak punkt 1 i punkt 2 niniejszej listy, projekt Piękna ma za zadanie ukazać kobiecie, że jest piękna, wyjątkowa i że jest jedyną i ukochaną córką Króla królów.
(https://www.facebook.com/kobieto.jestes.piekna)

  1. JUDYTA

10408877_1409940272645704_4081732761038662435_nKto jeszcze nie zapoznał się z biblijną historią Judyty… to oczywiście cały czas może to zrobić. Autorka w opisie strony umieściła więcej niż każda z nas o tym projekcie mogłaby opisać, dała znak o sobie samej: Jestem kobietą walczącą o pragnienia swojego serca, które dał mi sam Bóg.
Zajrzyj! Warto! 🙂
(https://www.facebook.com/piesnjudyty/timeline)

A może Ty masz swoje ulubione, nieodkryte przez innych strony podobnej bądź tej samej tematyce? Podziel się tym z nami!