Archive

Archive for the ‘życie codzienne’ Category

Miłosierna sprawiedliwość

29 stycznia 2017 Dodaj komentarz

jezus_rybacy4-400x0.jpg

„Pójdźcie za Mną, a sprawię, że będziecie łowić ludzi”

Ale jak łowić ludzi, jak głosić im, że Bóg jest miłosierny? Jak mówić o Bożym Miłosierdziu gdy dzieje się tyle zła, gdy na świecie jest tyle niesprawiedliwości, gdy często nie mamy co włożyć do garnka, gdy brakuje nam na ciuchy. Jak mówić o miłosierdziu?

Jezus nie przyszedł do sprawiedliwych, ale do grzeszników. Jezus nie przyszedł do zdrowych, ale do chorych. Jezus przyszedł dać nadzieję ta gdzie jej brakuje, dać światło tam gdzie jest ciemno. Jezus jest rybakiem, który zawsze wróci z pełną siecią. Jest rybakiem, który nakarmi nie tylko swój dom, ale sąsiadów, a nawet całą ludzkość. Jezus nie potrzebuje pieniędzy by być bogatym, On jest bogaty bez pieniędzy.

Ktoś może powiedzieć co to za bzdury…. Ale taka jest prawda. Jezus przyszedł do biedaka. I daje temu biedakowi nadzieję, przynosi mu pokój serca by nie martwił się o siebie a o innych. A martwiąc się o  innych nigdy nie zazna głodu. Jezus przyszedł do niesprawiedliwie osądzonego i mówi, że jego dom jest tam gdzie dom Ojca – w niebie. Jezus przyszedł do grzesznika i odpuszcza mu grzechy i daje mu nowe, czyste serce. A Jezus robił tylko to co mówi Ewangelia. A Ewangelia mówi:

„Głosił Ewangelię o królestwie i uzdrawiał ludzi ze wszystkich chorób i słabości”.

Ale Jezus nadal głosi i uzdrawia. Nadal jest z nami! Nadal przychodzi do biedaków, niesprawiedliwie sądzonych, grzeszników i do Ciebie. Przychodzi do Ciebie i odpuszcza Ci grzechy. Mówi kocham Cię. On Ci wyznaje miłość. Przychodzi ponownie i wyznaje Ci miłość w Kościele. Przychodzi ponownie i wyznaje Ci miłość w  sakramentach. Przychodzi ponownie i wyznaje Ci miłość w Ewangelii. Możemy cały czas być przy nim, cały czas otrzymywać wyznania miłości Ale czy tego chcemy?

Co daje nam najwięcej szczęścia? Co da nam spokój serca? Co potrzeba Ci do szczęścia? Każdy odpowie inaczej, każdy jest inny ale do szczęścia brakuje nam Jezusa. On, tylko On może dać nam szczęście. I przychodzi do Świętej Faustyny, mówi o swoim miłosierdziu, mówi jak ważna jest modlitwa o miłosierdzie, mówi, że mimo wszystkich naszych przewinień nam je odpuszcza i nadal nas kocha! Gdy ktoś czytał dzienniczek Świętej Faustyny to jestem tego pewien uronił łzę. Bo uświadamiając sobie swoją nicość i niezrównane miłosierdzie Boże wypełniała go nieznana moc. Niby szczęście, radość i smutek na raz.

W życiu nie zawsze będzie nam łatwo, nie zawsze będzie kolorowo. Nie zawsze będziemy mieli co jeść, w co się ubrać ale to nie oznacza, że Jezus przy nas nie ma. Święta siostra Faustyna miała chwile w swoim życiu, że nie czuła obecności Bożej, nie czuła, że Bóg z nią jest. I w takich chwilach nie przystępowała do komunii świętej. I Jezus objawiając się jej po dłuższym czasie mówi do niej: że jest przy niej zawsze i nigdy mamy się nie bać. Bo któż jak Bóg może nam dać szczęście?

A gdy już te szczęście osiągniesz nigdy nie poddawaj się w wchodzeniu na drabinę do nieba. Bo ta drabina jest długa i jest na niej pełno niebezpieczeństw, będziesz miał chwile, w których będziesz chciał zejść, nie iść dalej. I przyjdzie czas gdy będziesz miał dość, gdy będziesz miał chwilę smutku, gdy nie będziesz odczuwać obecności Boga. Wtedy módl się. Módl się mimo bólu i łez i spójrz Jezusowi prosto w oczy a wtedy wszystko zrozumiesz. Zrozumiesz to co mówi od wieków: „Pójdź za Mną, a sprawię, że będziesz łowić ludzi”.

Jezus potrafi uleczyć Twoje rany po grzechu, Twoje uzależnienia, bo On leczy wszystkie choroby. Ale najpierw leczy Twoją duszę. Bo możesz nie mieć ręki i nogi a z czystą duszą wejdziesz do nieba! Gdy patrzę na pontyfikat Papieża Franciszka to widzę wyraźnie, że jego nauczanie wyraża się w tym zdaniu: Nie ma takiego grzechu, którego Bóg nie odpuści! Papież wbija nam to do głowy! Bóg wszystko nam odpuści i chce by piekło było puste jak najdroższe sklepy! Ale aby piekło było puste to sam sobie wybacz te grzechy. Bóg robi to podczas spowiedzi. A Ty? Czy potrafisz wybaczyć siebie grzech? Czy potrafisz zrozumieć, że już go nie ma? Czy rozumiesz, że masz białą kartę, że zaczynasz wszystko od nowa? Nie zmarnuj tego! Pokaż Jezusowi, że tylko On jest Panem!

Wyobraź sobie ocean. Wszechpotężny bezmiar wód a na jego brzegu stojącego człowieka. Jak czuje się ten człowiek? Tak samo jest z Bożym Miłosierdziem. Miłosierdzie Boże jest jak taki ocean. Jak się czujesz przed takim oceanem? Ta woda w jedną sekundę potrafiłaby Cię pochłonąć. Miłosierdzie właśnie tak nas pochłania. Gdybyśmy sobie to uświadomili to umarlibyśmy!

Ale to nie jest ślepe miłosierdzie. Bo można całe życie grzeszyć i wejść do nieba a można też nie wejść. Bóg nie jest bezwzględnym sędzią, który ma własny kodeks karny. Bóg sam zbada Twoją duszę. Matka Teresa z Kalkuty mówiła:

 Nie liczy się wcale wspaniałość twego działania, ale miłość, jaką w nie włożyłeś; nie to, jak wiele uczyniliśmy, ale przede wszystkim to, jak wiele miłości włożyliśmy w swe czyny.

Papież Franciszek o prawdziwej rodzinie

26 września 2016 Dodaj komentarz

Nazaret uczy nas, czym jest rodzina, jej wspólnota miłości, jej surowe i proste piękno, jej święty i nierozerwalny charakter. Uczmy się od Nazaretu, że wychowanie rodzinne jest cenne i niezastąpione i że w sferze społecznej ma ono pierwszorzędne i niezrównane znaczenie.

Paweł VI, kazanie w Nazarecie, 1964

Papież Franciszek naucza od początku swojego pontyfikatu, że najważniejsza jest rodzina. Bez rodziny człowiek zamyka się w sobie, nie uczy się być dla innych. Podczas wielu katechez papież mówi, że  pierwszą rodziną jest rodzina z Nazaretu, z której powinniśmy brać przykład. To właśnie z tej świętej rodziny wypływa źródło miłości, które należy stawiać za wzór prawdziwie kochającej się rodziny. Nazaret ukazuje prawdziwe oblicze matki, ojca, dzieci i wspólnoty Kościoła i wartości na jakich powinna opierać się rodzina. Rodzina, którą poznajemy na kartach Pisma Świętego nie jest wypaczona przez różne poglądy ale zbudowana na Bogu. Papież Franciszek chce nam to przypomnieć, chce walczyć z tym wszystkim co może zaszkodzić rodzinie i przede wszystkim ukazać jej piękno – czystą miłość.

Narzeczeństwo

Podstawą każdej rodziny musi być Bóg – skała na, której żaden dom nie zdoła się zapaść. Papież mówił „Kościół nie jest organizacją kulturową ani nawet religijną czy społeczną – Kościół jest rodziną Chrystusa”. Papież prosi biskupów i kapłanów aby pomagali narzeczonym i rodziną w codzienności, aby byli dla nich wsparciem. By Kościół otwarty był na nowe rodziny. Ukazuje też, że aby zacząć budować rodzinę należy zbudować siebie. Najpierw pokochać siebie, potem Jezusa a Jezus (nasz brat) otworzy nam oczy, które tak często pokazują nam zniekształcony obraz świata i ukaże nam czystą miłość. Czysta miłość pozwoli człowiekowi na spełnienie się – ukaże szczęście i pozwoli się rozwijać. Okres narzeczeństwa według papieża to czas na poznanie siebie nawzajem. To czas, w którym możemy uczyć się siebie nawzajem.

Małżeństwo

To nie tylko papierek, który po pewnym czasie można porwać. To dar, dar, który daje Jezus  (nasz brat). Wielu jest powołanych lecz mało wybranych – według papieża te słowa oznaczają zachętę do wspólnej modlitwy narzeczonych by Bóg ukazał im drogę, którą mają kroczyć. Sakrament, który małżonkowie sobie udzielają wobec Jezusa jest wyznaniem miłości. Podwójnej miłości. Najpierw wyznaję miłość drugiej osobie potem Jezusowi. Prosząc Boga o pomoc w zbudowaniu rodziny wyznajemy Mu miłość zapraszając Go do swojej rodziny. Rodziny, która ma być nierozerwalna i posłuszna Bogu.

 

Rola matki w życiu rodzinnym

Społeczeństwo bez matek byłoby społeczeństwem nieludzkim, ponieważ potrafią one zawsze dawać świadectwo, nawet w najgorszych chwilach, świadectwo czułości, poświęcenia, siły moralnej. Matki często przekazują także najgłębszy sens praktyk religijnych: w pierwszych modlitwach, w pierwszych gestach pobożności, jakich uczy się dziecko, wpisana jest w życie człowieka wartość wiary. Jest to przesłanie, które matki wierzące potrafią przekazywać bez wielu wyjaśnień: na nie będzie miejsce później, ale zalążek wiary znajduje się w tych pierwszych niezwykle cennych chwilach. Bez matek nie tylko nie byłoby nowych wiernych, ale wiara straciłaby wiele ze swojego głębokiego i prostego ciepła. A Kościół jest matką, wraz z tym wszystkim, jest naszą matką. (…)

Rola ojca w życiu rodzinnym

„Ojciec” to słowo znane wszystkim, uniwersalne. Wskazuje ono na relację fundamentalną, która jest tak stara, jak historia ludzkości. Doszliśmy dziś jednak do stwierdzenia, że nasze społeczeństwo jest „społeczeństwem bez ojców”. Innymi słowy, szczególnie w kulturze zachodniej, postać ojca miała by być symbolicznie nieobecna, zanikła, usunięta. Początkowo było to postrzegane jako wyzwolenie: wyzwolenie od ojca-władcy, ojca, przedstawiciela prawa narzuconego z zewnątrz, od ojca jako cenzora szczęścia dzieci i przeszkody w emancypacji i niezależności ludzi młodych. (…) Zatem najbardziej konieczne jest to, aby ojciec był obecny w rodzinie. Aby był bliski małżonki, żeby dzielili wszystko – radości i smutki, nadzieje i trudy. Oraz aby był blisko dzieci w ich rozwoju: kiedy się bawią i kiedy się angażują, kiedy są beztroskie i kiedy przeżywają troski, kiedy mówią i kiedy milczą, kiedy mają odwagę i kiedy się boją, kiedy uczynią błędny krok i kiedy odnajdują drogę. Ojciec obecny zawsze. Kiedy mówimy obecny, nie znaczy to „kontroler”, bo ojcowie nazbyt kontrolujący przekreślają dzieci, nie pozwalają im wzrastać. (…)

Rola dzieci w rodzinie

Prawa więź między pokoleniami jest gwarancją przyszłości i jest gwarancją historii naprawdę ludzkiej. Społeczeństwo dzieci, które nie szanują rodziców jest społeczeństwem bez honoru: kiedy nie oddajcie się czci rodzicom, to traci się swoją własną cześć. Jest to wówczas społeczeństwo, które zmierza do tego, by pełno w nim było młodych nieczułych i chciwych. Jednakże z drugiej strony społeczeństwo, które nie chce rodzić dzieci, nie lubi być otoczone dziećmi, uważające je przede wszystkim za zmartwienie, ciężar, ryzyko, jest społeczeństwem przygnębionym. Pomyślmy o wielu społeczeństwach, jakie znamy tu w Europie, są pogrążone w depresji, bo nie chcą dzieci, nie mają dzieci. Poziom narodzin nie dochodzi do jednego procenta. Niech więc każdy z nas to przemyśli i odpowie. Jeśli rodzina wielodzietna jest postrzegana jak by była ciężarem, to coś jest nie w porządku!

 

Trzy najważniejsze słowa w małżeństwie: proszę, przepraszam, dziękuję. Papież Franciszek mówi, że kłótnie w małżeństwie to normalna rzecz. – Czasami fruwają talerze, ale nie bójcie się kiedy coś takiego się zdarzy. Dam wam jedną rade, nigdy nie kończcie dnia bez zawarcia pokoju. Wiecie dlaczego? Bo zimna wojna jest bardzo niebezpieczna  – mówi. Nie trzeba dużo mówić, wystarczy jeden gest. Jeden taki gest załatwia wszystko a jest nim klęknięcie razem przed Jezusem i powtarzanie słów Modlitwy Pańskiej, aż do zakończenia kłótni.

 

Papież będąc w Polsce na obchodach Światowych Dni Młodzieży jadąc do Częstochowy, klęcząc przed obrazem Matki Bożej – naszej matki, ukazał, że każdy z nas powinien walczyć o prawdziwą rodzinę. Gdy rodzice się kłócą to dzieci powinny o nich walczyć, tak samo rodzice o dzieci. Walczyć i przede wszystkim kochać, tak jak Maryja Jezusa. Pozwoliła ze łzami oczach umrzeć na krzyżu. Czemu? Bo zaufała Bogu. I to jest przepis na udaną rodzinę. Zaufać Bogu i zawsze postępować według przykazań. Wtedy nasze rodziny będą szczęśliwe i otwarte na Bożą łaskę.


 

13533182_1750134518598265_4116075235819816657_n

 

Strumień Radości

12 czerwca 2016 Dodaj komentarz

jaskinie_07-640x480/ Źródło grafiki facebog.deon.pl /

Tworzę w tobie nowe dzieło- rwący strumień Radości, którego wody rozlewają się na życie innych. Nie traktuj tej Radości jako własnej i nie próbuj się nią szczycić. Obserwuj z zachwytem, jak Mój Duch przepływa przez ciebie i błogosławi innym. Stań się spiżarnią pełną Jego owoców.
Twoją rolą jest żyć blisko Mnie i poddawać się wszystkim Moim działaniom. Nie próbuj zapanować nad Duchem, który przez ciebie przepływa. Po prostu skupiaj się na Mnie w każdej chwili naszej wspólnej podróży przez dzisiejszy dzień. Ciesz się Moją Obecnością, która napełnia cię Miłością, Radością i Pokojem.

/ Sarah Young Jezus mówi do ciebie. W miłości Jezusa odnaleźć pokój i szczęście/

„Z Twych słów płynie woń nad kwiaty milsza”

10447101_742911795843419_1098980138346858677_nPiękny dzień. Wiadomo, niedziela zawsze jest dniem pięknym, gdy można uczestniczyć w niedzielnej, uroczystej, odświętnej Mszy Świętej. Jednak nie należy zapominać, że niedzielna Msza wcale nie jest lepsza od Mszy sprawowanej w dni powszednie. Na każdej doświadczamy cudu.

Mój cud jednak odkryłam dzisiaj. Właśnie w niedzielę.

Majestat, piękno, elegancja. Kto by pomyślał (nawet ja sama nie pomyślałabym nigdy), że może mi brakować Mszy sprawowanej w nadzywczajnym rycie. I tu nie chodzi o to, że znów ten ryt jest lepszy niż zwyczajny. Nie. Ale moja skromna, osobista refleksja ale i moja skromna osoba, właśnie na tej Mszy doświadcza większego majestatu tego cudu, który się wydarza na ołtarzu.

Gdy po wielu utrapieniach niedziela staje się miejscem cudu. Niedziela laetare- niedziela radości. Moja radość jest pełna.

Ktoś, a nawetkażdy z Was może pomyśleć- o co chodzi dziewczynie? A reszta powie „Jak zwykle o pieniądze”. Otóż nie.

Chodzi o miłość. Miłość bezinteresowną. Miłość Bożą. Chrystusową. Aż w końcu Miłość krzyżową.

W czasie Wielkiego Postu motyw miłości płynącej z krzyża pojawia się przez cały ten okres, przez całe 40 dni. Odkrywasz miłość na nowo, a może kontynuujesz jej poznawanie. Ale nigdy nie kończysz poznawanie tej miłości. Ona jest zawsze jakąś tajemnicą- właśnie tajemnicą ukrytą w krzyżu.

Pod krzyżem Chrystusa stała Jego Matka (jako jedna z kilku osób, które tam zostały)- ta, która ukochała odwieczną Miłość, Ta, która drżała, gdy jej Syn niósł belkę krzyża, Ta, która miłości się nie bała, Ta, która była błogosławiona pełna MIŁOŚCI.

Tym samym i na pewno nie był to przypadek, poniższy utwór (bo trafiłam na to jako utwór, który okazał się modlitwą) skłonił mnie do refleksji opisanych powyżej. Odnajdujcie miłość i Miłość. Miłość ludzką, bezinteresowną i Miłość krzyża i Miłość płynącą z niego. Miłość, która na nim oddała życie, za nas.

Na wzór Niepokalanej, dziewczęta, kobiety, bądźcie pełne miłości!

Błogosławiona, pełna Miłości módl się za nami, Maryjo!

Oblicze Twoje wdzięczne, nad zorze jaśniejsze, więc, o Pani, Twoją głoszę chwałę dziś i zawsze.

Błogosławiona, pełna Miłości módl się za nami, Maryjo!

Z Twych słów płynie woń nad kwiaty milsza, Najszczęśliwsza, godna uwielbienia, Tyś naszych dusz umocnieniem.

Błogosławiona, pełna Miłości módl się za nami, Maryjo!

Jak w niebieskie odziana promienie, pełna słońca, Tyś jutrzenki wdziękiem, ziemi chwałą i ozdobą świata.

Błogosławiona, pełna Miłości módl się za nami, Maryjo!


Link do wersji muzycznej: https://www.youtube.com/watch?v=IGGfFZMOESg

Dziś wiem…

24 stycznia 2016 Dodaj komentarz

obrazki_n_142623_pole-zboza-mezczyzna-niebo-chmury

Dziś wiem, że niekiedy musimy przejść przez wielką burzę i ciemność, aby zobaczyć, kim jesteśmy naprawdę.

Dziś wiem, że istnieje światło, które przez ból i cierpienie staje się coraz jaśniejsze.

Dziś wiem, że musimy czasami dotknąć bram piekła, aby dojść do nieba.

Dziś wiem, że czasami musimy doświadczyć opuszczenia przez Boga, aby być bliżej Niego.

Dziś wiem, że Słowo staje się ciałem wtedy, gdy odkryjemy je w drugim człowieku, tak samo w bliskim, jak i w obcym, w przyjętym, jak i w odrzuconym.

Dziś wiem, że powinienem być nie lustrem, w którym inny dostrzega swoją ułomność, lecz oknem, przez które może dostrzec światło.

Dziś wiem, że aby zmartwychwstać, trzeba umrzeć dla siebie.

Dziś wiem, że czasami trzeba chodzić nieznanymi ścieżkami, aby powrócić do Boga, który jest człowiekiem.

Dziś wiem, że aby powrócić, trzeba stać się innym, bardziej prawdziwym.

Dziś wiem, ze trzeba niekiedy upaść, aby powrócić.

Dziś wiem, że liczy się tylko Miłość.

/Jan Bereza OSB/

Bo liczy się tylko Miłość……

19 stycznia 2016 Dodaj komentarz

medytacja-z-ojcem-serafinem-

Polecam. Genialny materiał na medytację. Jeśli znajdziesz chwilę usiądź z poniższym fragmentem…

 

Medytacja z ojcem Serafinem

Kiedy medytujesz, bądź jak góra

Nieruchomo osadzona w ciszy.

Jej myśli zakorzenione są w wieczności.

Nie rób niczego, siądź, bądź,

a poznasz owoce płynące z modlitwy.

Kiedy medytujesz, bądź jak kwiat,

zawsze skierowany ku słońcu.

Jego łodyga jak kręgosłup, zawsze jest prosta.

Bądź otwarty, gotowy przyjąć wszystko bez lęku,

a nie zabraknie ci światła w drodze.

Kiedy medytujesz bądź jak ocean,

w swej głębi zawsze nie poruszony.

Jego fale przepływają i odpływają.

Bądź spokojny w swym wnętrzu,

a złe myśli same odejdą.

Kiedy medytujesz, pamiętaj o oddechu,

dzięki niemu człowiek stał się istotą żyjącą.

Oddech od Boga pochodzi i do Boga wraca.

Zjednocz słowo modlitwy ze strumieniem życia,

a nic od Dawcy życia cię nie odłączy.

Kiedy medytujesz bądź jak ptak.

Śpiewający bez wytchnienia przed obliczem Stwórcy.

Jego pieśń wznosi się, jak dym z kadzidła.

Niech i twoja modlitwa będzie jak gruchanie gołębia,

a nie poddasz się nigdy zniechęceniu.

Kiedy medytujesz, bądź jak Abraham

Składający swego syna w ofierze.

Był to znak, że gotów jest oddać wszystko.

I ty pozostaw wszystko,

a w opuszczeniu Bóg napełni cię swą obecnością.

Kiedy medytujesz, to Jezus

Modli się w tobie do Ojca w Duchu.

jesteś niesiony żarem Jego miłości.

Bądź jak rzeka służąca każdemu,

a przyjdzie czas, że przemienisz się w Miłość.

Góra uczy sensu wieczności.

Kwiat, gdy więdnie uczy przemijania.

ocena uczy spokoju wśród przeciwności,

a miłość uczy zawsze Miłości.

/ Medytacja z ojcem Serafinem Jan Bereza OSB/

„Czekam tylko na twoje serce….”

13 grudnia 2015 Dodaj komentarz

ww

Cóż więc mamy czynić?- pytały tłumy Jana Chrzciciela /Łk 3,10/

Niektórzy czasem męczą się, bo chcą dokonywać wielkich czynów, ale im się nie udaje. Chcą malować piękne obrazy i nie potrafią. Chcą być świętymi, i też nie potrafią.

Od pytania „Co mam czynić?” ważniejsze jest inne: „Dlaczego czynię to, co czynię?”

Jeśli ktoś dokonuje wielkich dzieł, ale myśli tylko o wystawieniu sobie pomnika- nic dobrego nie czyni. Jeśli ktoś tylko obiera kartofle po to, by nakarmić biednego człowieka- czyni wielką rzecz.

Nie jest ważne, co czynimy: czy hodujemy róże czy zamiatamy, czy urządzamy pranie, czy mamy wykłady na wyższych uczelniach, czy hodujemy chomiki nie srebrne, nie szare, ale takie z czarnymi ogonkami i czarnymi uszami. Ważne jest, dlaczego to wszystko robimy. Czy z miłości do człowieka, do Pana Boga, czy tylko z miłości do siebie?

Święta Katarzyna miła kiedyś objawienie. Bóg jej powiedział: ” Wcale nie oczekuję od ciebie wielkich dzieł. Wielkie dzieła czynię sam. Po co tak się męczysz, jeśli coś się nie udaje? Czekam tylko na twoje serce”.

/ks. Jan Twardowski/