Fenomen Jasnej Góry!

Królowa Polski – Maryja!

Od zastanawiam się jak to jest możliwe, że sama Matka Boga, obrała sobie tron w Częstochowie, a Polacy od prawie 500 lat, oddają Jej pokłon jako Królowej Polski. Z pełną odpowiedzialnością stwierdzę, że nie ma w Polsce ani jednego domu, w którym nie widniałby obrazek, nawet najmniejszy, nawet najbardziej zniszczony Czarnej Madonny. Jest to dowód na naszą maryjność, zakorzenioną w każdym Polaku. Co jest w Niej takiego, że od prawie 400 pielgrzymi idą pieszo do Jej tronu, że król Jan Kazimierz zawierzył Jej całą Polskę, że Szwedzi wycofali się z oblężenia Jasnej Góry, że w 1920 roku, papież Benedykt XV dodaje do Litanii Loretańskiej wezwanie – Królowo Korony Polskiej, że kolejni papieże ogłaszali, że Maryja jest Królową Polski i 3 maja obchodzimy, nie święto (jak było wcześniej) ale uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski.

Papież Franciszek podczas ŚDM w Krakowie potknął się i upadł, potem tłumaczył, że zapatrzył się w oczy Królowej Polski, z którą tak wiele radości i trudności dzielił św. Jan Paweł II.

Dzisiejsza Uroczystość, jest świętem każdego z nas, każdego Polaka. Na Jasnej Górze bije serce Polski, biją nasze serca.

Miej w opiece Naród cały, który żyje dla Twej chwały!

Kategorie:Uncategorized

Majowa Pani

Maj – miesiąc poświęcony szczególnie Maryi. Większości z nas kojarzy się on z Nabożeństwem majowym, Litanią loretańską i wizerunkami Matki Bożej w obrazach i ikonach. Obok Chrystusa, w Kościele chrześcijańskim szczególną czcią i kultem otacza się Bogarodzicę. Bogarodzica, Matka Boża, Theotokos z greki, Boga Rodzicielka, ta która rodzi Bożego Syna i daje Go światu w ludzkiej naturze. Z niej rodzi się jako człowiek i z niej bierze Swoje ciało. Według legendy, pierwsza ikona Matki Bożej została napisana przez świętego Łukasza Ewangelistę. Wszystkie ikony są komplementarne, spójne, wszystkie ujmują całość tajemnicy Bożego rodzicielstwa Matki Bożej. W ikonografii wschodniej spotyka się trzy typy ikonograficzne:

  1. Matka Boża z Dzieciątkiem w ujęciu pół- i pełnopostaciowym,
  2. Matka Boża bez Dzieciątka,
  3. przedstawienia symboliczne.

W pierwszym typie ikon najbardziej znane są te ukazujące Matkę Bożą z Dzieciątkiem w półpostaci. Wyróżnia się tu dwa podstawowe rodzaje:

Hodegetrię czyli tę która wskazuje drogę. Przedstawiona w postawie stojącej, en face, z Jezusem zwróconym do niej twarzą, siedzącym na jej lewym ramieniu. Maryja podtrzymuje Go a prawą ręką wskazuje na Chrystusa jako drogę, prawdę i życie. Podkreśla Jego Bóstwo. Jezus zasiada na Jej ramieniu jak na tronie. Maryja jest Stolicą Mądrości, jest pełną mądrością, miejscem zasiadania władcy (ze staropolskiego „stolec” to miejsce zasiadania). Chrystus prawą rączką błogosławi a w lewej trzyma księgę albo zwój, czasem jabłko cesarskie, symbol władzy monarszej. Pokazuje, że jest Mesjaszem i nawiązuje do ikony Pantokratora. Sprawdzają się w Nim wszystkie pisma, przepowiednie, proroctwa. Nikt nie odbierze Mu tej księgi, bo tylko On otwiera Księgę Życia.

Eleusę czyli współczująca, czuła, Umilenjie z rosyjskiego, tzn. współodczuwająca misję i przyjście Chrystusa. Jest współuczestniczką drogi Jezusa. Przedstawiona w geście przytulenia. Policzki Matki Bożej i Jezusa spotykają się a nawet stykają się w wariancie po lewej i prawej stronie ikony. Spotkanie policzków to nie sentymentalny wyraz odczuć autora a wyraz jedności natur Boskiej i ludzkiej i ciała. Oznacza to wsłuchiwanie się i przygarnianie w doli i niedoli ludzkiej.

Drugi typ: Matka Boża bez Dzieciątka znana jest głównie jako Oranta – modląca się w postawie stojącej. Oznacza godność i wolność, jest otwarta na zapowiedź Zwiastowania, czyli moment poczęcia słowa w łonie, początek wcielenia, z ramionami i dłońmi podniesionymi do góry. Typowa dla tradycji Bliskiego Wschodu. Odwołuje się do zapowiedzi Zwiastowania. Szczególnym typem Oranty jest ta przedstawiona z Chrystusem Emmanuelem, gdzie Chrystus ukazany jest jako młodzieniec w medalionie na piersiach Maryi, poczęty, ale jeszcze nie narodzony, przebywający w jej łonie pod sercem. Może występować również w wersji bez Emmanuela osobowego, z pustym medalionem, tylko w domyśle.

Jej odmianą jest Nikopoja – tj. Zwycięska, trzymająca na kolanach małego Jezusa. Jedną ręką podtrzymuje kolana a drugą ramię Syna. Jezus jest tu przedstawiony jako narodzony Syn Boży i odbiera hołd od tych, którzy przychodzą oddać Mu pokłon.

W trzecim typie dominuje Matka Boża jako uosobienie wstawiennictwa i opieki nad ludzkością. Tu najbardziej interesujący wizerunek przedstawia Matkę Bożą Pocieszycielkę Strapionych, ukazywaną w mandorli promieni słonecznych i gwiazd.

We wszystkich typach przedstawień strój postaci jest skodyfikowany i podlega ściśle określonym regułom. Niezmiennym elementem jest niebieski lub błękitny, czasem widoczny czepiec, okrywający głowę i włosy, tak jak u wszystkich zamężnych kobiet na Wschodzie. Następną warstwę ubrania stanowi purpurowy maforion (w odcieniach od niebieskiego do czerwonego i brązowego), czyli długi szal zakrywający postać Maryi do kolan. Ozdobiony na wysokości czoła i ramion ośmioramiennymi gwiazdami. Jest to symbol dziewictwa Matki Bożej. Trzecia z gwiazd zakryta jest w przypadku dwu postaci, osobą Jezusa. Głowę Maryi i Jezusa okala zawsze nimb, otok, często pokryty cieniutkimi płatkami z najlepszego kruszcu, czyli prawie czystego złota (z reguły jest to próba ponad 23-karata) albo srebra. Na prawej ręce Maryi często widnieje wysunięty fragment rękawa sukni z takimi samymi zdobieniami jak przy dekolcie. Jest to wysunięty rąbek sukni w domyśle rąbek tajemnicy, który został objawiony. Również szata Jezusa jest ściśle określona. Na koszulce, tunice zwanej hitonem widać wyraźnie pas, symbol godności arcykapłana z tzw. asystami ze złota symbolizującymi Bóstwo. Nieraz na ramionach widoczne są szelki oznaka uniżenia, ogołocenia z boskości do postaci sługi. Czasem, szczególnie przy całej postaci Jezusa, widoczny i bardzo eksponowany jest również himation, czyli bogato zdobiony asystami szal, który zwykle okrywa Dziecię Jezus od pasa w dół. Więc w każdej z ikon zawarta jest głęboka symbolika, w której nie ma przypadkowych elementów. Świat ikon jest pełen takiej ukrytej symboliki. Źródłem tych wszystkich wizerunków są pisma apokryficzne, legendy i liturgia bizantyjska. Stąd mówi się, że ikonografia jest to dziedzina badań historii sztuki, której zadaniem jest opis i interpretacja elementów treściowych oraz symbolicznych w dziełach sztuki. W potocznym rozumieniu ikona jest świętym obrazem, ale dla wyznawców ikona staje się tożsama z samym Bogiem, Synem Bożym i Bożą Rodzicielką.

Kategorie:Maryja

Twój wybór…

18-1

Każde spotkanie z drugim człowiekiem na naszej drodze życia pozostawia w nas samych jakieś ślady. Czasem to tylko chwilowe zamyślenie, gest, mimika twarzy. Innym razem ślad odciśnięty na stałe. Te ślady – nasze odczucia, które się dzieją w nas – mogą wprowadzać radość, nadzieję, zachwyt, albo prowadzić do smutku, łez i rozpaczy. Święty Paweł mówi o dwóch rodzajach smutku.

Bo smutek, który jest z Boga, dokonuje nawrócenia ku zbawieniu, którego się [potem] nie żałuje, smutek zaś tego świata sprawia śmierć. To bowiem, że zasmuciliście się po Bożemu – jakąż wzbudziło w was gorliwość, obronę, oburzenie, bojaźń, tęsknotę, zapał i potrzebę wymierzenia kary! We wszystkim okazaliście się bez nagany.

2 Kor 7.10-11

Zwraca uwagę na jeszcze jedną rzecz: smutek może pochodzić od Boga albo od szatana. Z pewnością każdy znajdzie w swojej historii życia takie momenty… Nikołaj Wasiljewicz Gogol – rosyjski pisarz, poeta, dramaturg i publicysta tak pisze w jednej z najbardziej kontrowersyjnych swoich komedii pt. „Rewizor„…

Ogromne jest bohaterstwo tego człowieka, który, nie zaznawszy łaski, nie odszedł od Boga i niesie krzyż cięższy od innych – krzyż duchowej ciemności.

Użalać się na własny los to jedno a próbować podnieść się z kolan podając rękę Bogu, który stoi obok i czeka na Twoją decyzję o dalszej współpracy z Tobą, to drugie. Ile razy w życiu codziennym burzysz się i stawiasz zapory Bogu: bo wiem lepiej, bo jestem wolny, bo mam własne zdanie, bo moje życie należy do mnie i mogę z nim zrobić co zechcę. Dlaczego więc chwilę później, w momencie potknięcia, choroby, beznadziei, kłopotów już nie jesteś tak pewny tej wolności? Wtedy często zdarza Ci się traktować Pana Boga jak magiczne zaklęcie, sklep z prezentami i prosić o to a może bardziej żądać tego, co – jak mniemasz – jest Ci należne. A jeśli Pan Bóg nie jest dobrą wróżką i nie spełni życzeń…? Co wtedy… Pomstujesz i odwracasz się plecami, jesteś obrażony? Bierzesz sprawy w swoje ręce? Robisz mnóstwo głupstw! A już św. Ignacy Loyola mówił w jednej ze swoich reguł rozeznawania duchów dobrych i złych, że w czasie strapienia nigdy nie robi się żadnej zmiany, ale mocno i wytrwale z stoi przy postanowieniu i przy decyzji w jakiej się trwało w dniu poprzedzającym strapienie, albo przy decyzji, którą się miało podczas poprzedniego pocieszenia. Bo jak w pocieszeniu prowadzi nas i doradza nam dobry duch tak w strapieniu duch zły, a przy jego radach nie możemy wejść na drogę dobrze wiodącą do celu jakim jest zbawienie. Podejmij więc choć tę jedną dobrą decyzję: zacznij dobrze korzystać z wolności, którą dał Ci Bóg. To co przyjmujesz w życiu za dopust Boży, jest w rzeczywistości iluzją złego ducha. Bóg niczego nie dopuszcza poza współpracą z człowiekiem, którego stworzył na swój obraz i podobieństwo. Wystarczy ten jeden krok w stronę Boga, ta jedna decyzja, by złapać Go za rękę, bo On stoi tuż obok i czeka.

Jeśli twoja przeszłość jest dla ciebie ciężarem, jeśli masz o to do kogoś pretensje, pamiętaj, że samo wskazanie winnych niczego nie zmieni; usprawiedliwianie swojego zachowania trudnym dzieciństwem jest jakąś formą ucieczki od odpowiedzialności; twoja przeszłość nie jest dla ciebie wyrokiem, ale wyzwaniem! Ważne jest nie tylko to, co życie zrobiło z tobą; równie ważne jest to, co ty zrobisz z tym, co życie zrobiło z tobą.

Rozpacz nie jest rozwiązaniem.

Rozpacz to najwyższa forma miłości własnej. Człowiek osiąga ją wtedy, kiedy z własnej woli odrzuca każdą pomoc, aby delektować się zgniłą rozkoszą świadomości własnej zguby. W każdym człowieku ukryte jest jakieś ziarno rozpaczy, ponieważ w każdym z nas jest pycha, która rozwija się, rozkrzewia w chwasty i bujne kwiaty żalu nad samym sobą, gdy tylko zawodzą nas nasze własne możliwości. A ponieważ te możliwości nieuchronnie nas zawodzą, wszyscy jesteśmy w mniejszym lub większym stopniu poddani zniechęceniu i rozpaczy. Rozpacz jest najwyższą formą pychy, tak wielkiej i zatwardziałej, że woli wybrać nędzę potępienia, niż zaakceptować szczęście z ręki Boga i w ten sposób uznać Jego wyższość nad nami, oraz to, że nie jesteśmy w stanie wypełnić swojego przeznaczenia o własnych siłach. Człowiek prawdziwie pokorny nie umie jednak popaść w rozpacz, ponieważ w pokornym człowieku nie ma już miejsca na użalanie się nad sobą.

T. Merton, Piękno pustyni, Kraków 2005

„Błogosławieni, którzy płaczą…” Czy to może być prawdą? Czy istnieje większa męka od wypicia aż do dna własnej nędzy, niedostatku, beznadziejności i od poznania, że naprawdę nie mamy żadnej wartości? A jednak błogosławieństwem jest zejście do takiej głębi, jeżeli w niej możemy znaleźć Boga. Dopóki nie sięgniemy do dna tej przepaści, możemy jeszcze wybrać coś poza wszystkim i niczym; coś poza tym dwojgiem jeszcze dla nas istnieje. Możemy jeszcze omijać ostateczną decyzję. Sprowadzeni do krańca naszych granic, nie możemy się już od niej uchylić. Ten wybór jest przerażający. Dokonuje się w sercu ciemności, ale z oślepiającym przeczuciem jakiegoś anielskiego blasku, kiedy już zupełnie zniszczeni i będący niemal w piekle, cudem wybieramy jednak Boga!

T. Merton, Nikt nie jest samotną wyspą, Poznań 2017

Bóg zawsze patrzy z życzliwością i zatroskaniem. Twoje życie jest darem, pytaniem i tajemnicą. Jest zaproszeniem do pójścia o krok dalej i zagospodarowania tego, co Bóg Ci daje. Jesteś niepowtarzalny. Nie jesteś chorobą, dolegliwością, trudnością, wyrzutem sumienia. Twój początek jest w Bogu. Twoje istnienie wyłania się z Boga. Jesteś Jego adoptowanym dzieckiem. Twoje życie jest darem! Ten, który podarował Ci życie, chciał podzielić się z Tobą istnieniem. O tyle istniejesz o ile jesteś w relacji z Nim. Nie jesteś samowystarczalny, bo nie jesteś Bogiem. Źródło życia jest poza Tobą. Jest Ono Osobą, jest Miłością. Jesteś dzieckiem Boga, które ma Ojca w niebie i jesteś Jego obrazem a nie produktem ubocznym. Godność człowieka przynależy do samego bycia człowiekiem. Ten obraz Boży odróżnia Ciebie od pozostałych stworzeń (bo zwierzęta działają instynktownie). Ty masz świadomość refleksyjną, wolność (tzn. sam decydujesz o kształcie życia i kierunku). Posiadasz zdolność do miłości, która jest przekraczaniem siebie w dawaniu, darem dla drugiego człowieka. Wyrażasz się w relacjach, jesteś niepowtarzalnym mężczyzną/kobietą i nie masz kopii. Masz za to misję – otrzymałeś cechy i talenty, które trzeba odkryć, by móc się nimi dzielić. Miłość Boga jest życiodajna i jest stwórcza! Boża miłość jest przyczyną Twojego zaistnienia. Masz zawsze tę jedną chwilę do przeżycia i możesz (chcesz) się zaangażować. Jeśli masz skłonność do widzenia i akceptowania swoich słabych stron, braków siebie, zazdroszczenia innym ich talentów, zdolności, to powinieneś wiedzieć, że nie urodziłeś się z poczuciem niższości. Punktem wyjścia do odtworzenia realnego obrazu Boga w Tobie jest przekonanie, że Bóg Ciebie stworzył niewybrakowanym. Nie musisz do tego swojego obrazu nic dodawać, ale możesz podjąć drogę rozwoju i ta droga prowadzi realnie. Nie ma ludzi drugiej kategorii, ludzi wybrakowanych. Jeśli Twój obraz Boga jest zaniżony, to świat wokół Ciebie staje się z wolna pustynią. Jesteś słaby i doszukujesz się woli Boga w krzyżu życia, w cierpieniu, przypisując bolesne doświadczenia Panu Bogu. Stajesz się smutny, cierpiętniczy, zyskujesz status bycia ofiarą i pielęgnujesz to pieczołowicie. Pielęgnowanie tego, to wyuczona przez lata bezradność. A Bóg jest zawsze obecny, gotowy wspierać Twój rozwój ku pełni życia… Bóg inspiruje do życia i odkrywania Go wciąż na nowo. Zbawia, ale tylko przy Twoim czynnym udziale. On czeka na Twoje 5 chlebów i 2 ryby, by je móc rozmnożyć. Nie możesz ograniczać Boga w swoim życiu tylko do jednego wymiaru, bo się z Nim rozminiesz. On jest wszechmogący, solidarny, współczujący i współpracujący (współczujący i współpracujący Tobie i z Tobą). Bez Twojej chęci nie jest w stanie zmusić Cię do działania. Dał Ci wolną wolę, nie jest tyranem, ale decyzję o współpracy podejmujesz sam. Od Ciebie będzie zależało, czy ta decyzja padnie w deklaracji, czy będzie zasadą „tyle o ile”, czy zasadą MAGIS (z łac. więcej, bardziej, dokładniej, pełniej). To już Twoja domena serca, Twój wybór, jak przełożysz doświadczenie tej relacji na życie codzienne. Czy nadal będziesz brnął w piachu pustyni, czy biegał radośnie po zielonych łąkach Pana. (zaczerpnięte z Fundamentu)

Mów całemu światu o MIŁOSIERDZIU!

Mów całemu światu o MIŁOSIERDZIU!

Sam Chrystus zapragnął, abyśmy dziś obchodzili Niedzielę Miłosierdzia Bożego, zapragnął, by ludzkość właśnie dziś zbliżyła się do Boga, który otworzył wnętrzności Miłosierdzia. Ale co tak naprawdę to oznacza? Miłosierdzie Boże jest dla nas nie do ogarnięcia, żaden umysł, przez wieki, nie będzie w stanie zrozumieć tego, co Jezus dziś (i nie tylko) chce nam dać. Doskonale znamy uczucie stania w klejce do konfesjonału, poddenerwowanie, irytacja, żal, tam doświadczamy Miłosierdzia – Bóg wybaczył i zapomniał czym Go raniliśmy. Znamy uczucie, gdy ktoś obdarowuje nas czymś, na co według nas nie zasługujemy – to jest miłosierdzie. Przez dzisiejszą niedzielę Jezus tak bardzo pragnie ukazać nam się nie jako surowy Bóg, jakiego często nam przedstawiano, ale jako bezgraniczny Dawca Miłosierdzia – Rozkosz mi sprawiają dusze, które się odwołują do mojego miłosierdzia. Takim duszom udzielam łask ponad ich życzenia. Nie mogę karać, choćby ktoś był największym grzesznikiem, jeżeli on się odwołuje do mej litości, ale usprawiedliwiam go w niezgłębionym i niezbadanym miłosierdziu swoim.

Odmów dziś koronkę – to tylko 7 minut, przeczytaj wybrany fragment Dzienniczka św. Faustyny, tam Bóg mówi do Ciebie! Poczuj jak Jezus pragnie byś przychodził do Niego ze wszystkim.

Niechaj się nie lęka do mnie zbliżyć dusza słaba, grzeszna, a choćby miała więcej grzechów niż piasku na ziemi, utonie wszystko w otchłani miłosierdzia mojego.

Kiedy doświadczysz Bożego Miłosierdzia, mów o nim innym. Niech cały świat pozna jak wielkie Serce ma Bóg.

Kategorie:Uncategorized

Czy Bóg lubi Twoje krzywe nogi…

Bez tytułu

Znów jak fala powrócił temat aborcji, którą niektórzy próbują nazwać dobrodziejstwem współczesnej cywilizacji. Tylko czy cywilizacja śmierci może rodzić życie? Czy zabójstwo jest dobrodziejstwem? Wszyscy współczujący obrońcy praw, nagle zaczęli prześcigać się w udowadnianiu sobie wzajemnie, co jeszcze wadą nie jest a co kwalifikacją do zadania śmierci. Dożyliśmy dziwnych czasów, gdy białe nie zawsze jest białe a czarne niektórzy próbują wybielić, by zakryć swoje wyrzuty sumienia. Kim jesteśmy, że mienimy się obrońcami będąc jednocześnie mordercami? Jakie prawa dał nam świat, byśmy niszczyli to, co nie pasuje do naszego wątpliwego gustu? Dziś debatujemy nad prawem życia dla chorego dziecka, zamiast zastanawiać się nad jego leczeniem, jutro może wybierzemy do dyskusji prawo do istnienia dla mniej mądrego lub zgrabnego… Bo jeśli nie spełnia oczekiwań rodzica… to co? Można je wymienić lub odesłać jak nietrafione zakupy…? A może po prostu podebatujemy nad kolejnym, bo nie wypada mieć więcej niż… No właśnie niż ile? Nauczyliśmy się smakować dobrobyt, przebierać i wybierać, dostosowywać sposób myślenia do własnych potrzeb, do statusu społecznego, naginać prawa, również Boskie i liczyć na pobłażliwość i myślimy, że Bóg dał nam prawo do ocenienia przydatności innych, różnych od nas samych. A z drugiej strony gdzie jest teraz ta wszechobecna tolerancja wpajana narodowi? Czy dotyczy wybiórczo tylko niektórych i tylko sposobu obcowania płciowego? Nauczyliśmy się bezdusznego konsumpcjonizmu, który nas upadla a gdzie w tym wszystkim konsekwencja i umiar, o którym tyle mówimy, którego doszukujemy się tak bardzo, gdy coś rozdają innym? Co się z nami stało, że większość nagle doznała rozdwojenia jaźni, niepamięci dziesięciu przykazań, pokochała dziury w spodniach, choć jeszcze dekadę wcześniej te same dziurawe spodnie uchodziły za objaw skrajnej biedy i bezguścia. Co się z nami stało, że jeszcze chwilę wcześniej dalibyśmy się zabić władzy rządzącej za Jana Pawła II i jego prawdy, którymi nas karmił, a teraz licytujemy każde życie, każdą śmierć i plujemy sobie wzajemnie w twarz? Gdzie w tym wszystkim jest miłość bliźniego? Odważnie i głupio wyzywamy Boga z Jego przykazaniami na pojedynek a jednocześnie boimy się panicznie kolejnego wirusa, fal elektromagnetycznych, latających samolotów, szczepień… Co takiego się stało, że daliśmy się tak mocno wciągnąć w manipulację złego? Czy zawsze dobrobyt i wolność musi w Polskim Narodzie oznaczać jednocześnie naszą zaściankowość i głupotę płytkiego, egoistycznego myślenia? Czy żeby zmądrzeć zawsze musimy być pod czyimś zaborem? Jak długo jeszcze damy wodzić się za nos, tym dla których ważny nie jest Człowiek, ani Bóg, ani Honor i Ojczyzna? Co musi się stać, byśmy tego rozumu nabrali… jaka katastrofa, jaka epidemia? A Bóg nie pozwoli z Siebie szydzić… Zapłatą za grzech jest śmierć. To nie będzie zemsta, ale zapłata za Twoje czyny. Tam będziesz rozliczany z miłości do bliźniego. Nim kolejny raz rzucisz podłe hasełko o mur swojego wyimaginowanego świata, przypomnij sobie sytuację, kiedy ktoś Ci dokopał tak mocno, że chciałeś wyć z rozpaczy, bo z pewnością takie były i w Twoim życiu! Gdzie wtedy Bóg był? W Tobie? Gdzie była miłość i sprawiedliwość? Jak bardzo jej wtedy pragnąłeś? Jak bardzo szukałeś? Czy znalazłeś? Jeśli tak, to co się z nią stało teraz? Jeśli nie, to czemu nagle przestałeś szukać?

Przeczytaj poniższy tekst z Pisma Świętego i zacznij szukać, bo jutro może się okazać, że nie zdążysz, że za późno zacząłeś… Każdemu zegar życia tyka… Jak długo jeszcze? Nie wiem. To wie tylko Bóg. Kto wie, czy idąc kolejny raz na spacer, przechadzając się alejką cmentarza, zatrzymując się przy nieznanym grobie, nie okaże się że to Twoje imię i nazwisko odczytasz na płycie nagrobnej?

aleś Ty wszystko urządził według miary i liczby, i wagi! Potężnie działać zawsze jest w Twej mocy i któż się oprze potędze Twojego ramienia? Świat cały przy Tobie jak ziarnko na szali, kropla rosy porannej, co spadła na ziemię. Nad wszystkim masz litość, bo wszystko w Twej mocy, i oczy zamykasz na grzechy ludzi, by się nawrócili. Miłujesz bowiem wszystkie stworzenia, niczym się nie brzydzisz, co uczyniłeś; bo gdybyś miał coś w nienawiści, nie byłbyś tego uczynił. Jakżeby coś trwać mogło, gdybyś Ty tego nie chciał? Jak by się zachowało, czego byś nie wezwał? Oszczędzasz wszystko, bo to wszystko Twoje, Panie, miłośniku życia! Bo we wszystkim jest Twoje nieśmiertelne tchnienie. Dlatego nieznacznie karzesz upadających i strofujesz, przypominając, w czym grzeszą, by wyzbywszy się złości, w Ciebie, Panie, uwierzyli. Bo i dawnych mieszkańców Twojej świętej ziemi znienawidziłeś za ich postępki tak obrzydliwe: czarnoksięstwa, niecne obrzędy, bezlitosne zabijanie dzieci, krwiożercze – z ludzkich ciał i krwi – biesiady wtajemniczonych spośród bractwa, i rodziców mordujących niewinne istoty. Chciałeś ich wytracić ręką naszych przodków, by godnych otrzymała osadników – dzieci Boże – ta ziemia, u Ciebie nad wszystkie cenniejsza. Ale i ich jako ludzi oszczędzałeś! Zesłałeś na nich szerszenie wyprzedzające Twe wojsko, by ich niszczyły stopniowo. Mogłeś wydać bezbożnych sprawiedliwym w bitwie lub naraz wygubić przez bestie okrutne czy też wyrokiem bezlitosnym. Lecz karząc powoli, dawałeś miejsce nawróceniu, chociaż dobrze wiedziałeś, że ich pochodzenie nikczemne, a złość ich jest wrodzona i nie odmieni się ich usposobienie na wieki, bo to było plemię od początku przeklęte. I nie z obawy przed kimś pozostawiałeś grzechy ich bez kary. Któż Ci bowiem powie: «Cóżeś to uczynił?» Albo kto się oprze Twemu wyrokowi? Któż Ciebie pozwie za wytracenie narodów, któreś Ty uczynił? Albo któż powstanie przeciw Tobie jako obrońca ludzi nieprawych? Ani bowiem nie ma oprócz Ciebie boga, co ma pieczę nad wszystkim, abyś miał dowodzić, że nie sądzisz niesprawiedliwie, ani się z Tobą nie będzie mógł spierać król czy władca o tych, których ukarałeś. Tyś sprawiedliwy i rządzisz wszystkim sprawiedliwie: skazać kogoś, kto nie zasłużył na karę, uważasz za niegodne Twojej potęgi. Podstawą Twojej sprawiedliwości jest Twoja potęga, wszechwładza Twa sprawia, że wszystko oszczędzasz. Moc swą przejawiasz, gdy się nie wierzy w pełnię Twej potęgi, i karzesz zuchwalstwo świadomych. Potęgą władasz, a sądzisz łagodnie i rządzisz nami z wielką oględnością, bo do Ciebie należy moc, gdy zechcesz. Nauczyłeś lud swój tym postępowaniem, że sprawiedliwy powinien być dobrym dla ludzi. I wlałeś synom swym wielką nadzieję, że po występkach dajesz nawrócenie. Jeśli bowiem wrogów swych dzieci, chociaż winnych śmierci, karałeś z taką oględnością i pobłażaniem, dając czas i miejsce, by się od zła odwrócili, z jakże wielką czułością sądziłeś swych synów, których przodkom dawałeś przysięgi i przymierza, pełne wspaniałych obietnic. Kiedy nas karcisz – wrogów naszych chłoszczesz tysiąckrotnie, byśmy pamiętali o dobroci Twojej, gdy sądzimy, i oczekiwali miłosierdzia, gdy na nas sąd przyjdzie. Stąd i tych, co w głupocie swej żyli bezbożnie, skarałeś przez ich własne bezeceństwa. Bo też zabłąkali się zbyt daleko na drogach błędu, biorąc za bogów najlichsze z najpodlejszych zwierząt, zwiedzeni na wzór nierozsądnych dzieci. Więc też jak dzieciom nierozumnym zesłałeś im karę na ośmieszenie. Ale ci, których ośmieszające kary nie nawróciły, doświadczą sądu godnego Boga. Bo na co się sami w udręce oburzali, tym właśnie pokarani, co mieli za bogów, dostrzegli Tego, którego przedtem znać nie chcieli, i uznali za Boga prawdziwego. I dlatego przyszła na nich ostateczna kara.

— Mdr 11, 20c – 12

Zmartwychwstał Pan i żyje dziś!

12 kwietnia 2020 Dodaj komentarz

jesus-2665915_1920

Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono. Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych. J 20,1-9

 

To, że te Święta Wielkiej nocy są zdecydowanie wiemy już wszyscy, w końcu wszyscy tego doświadczamy. Święta niczym pierwsi chrześcijanie w swoich małych, domowych wspólnotach. Swoja codzienna obecność może już zmęczyć, kiedy rodziny spędzają czas 24 godziny na dobę razem, bez chwili odpoczynku od siebie, rodzą się konflikty i napięcia. Lecz mimo tego wszystkiego, mimo całego chaosu, kłótni, paniki i strachu przychodzi Zmartwychwstały. Przychodzi mimo tego, a może jednak szczególnie dlatego przychodzi w tak ciężkim czasie. Powstał z grobu, pokonał mrok śmierci i zło, by pokonać zło w nas. Po raz kolejny zwyciężył nad mrokiem i chaosem. Zwyciężył swoją Miłością. Naszą siłą On, który jest Miłością powstałą z martwych.

Drodzy czytelnicy!
Kochani wy wszyscy, którzy w jakikolwiek tworzycie Dzieło Duchowej Adopcji Sióstr Zakonnych!

Proszę Was o Miłość.
Kochajcie się wzajemnie.
Prosiłam o to już tutaj.

Jednocześnie w imieniu swoim i całej Ekipy chciałabym Wam złożyć życzenia.
Życzę Wam:
– radości ze zmartwychwstania i spotkania z Chrystusem
– doświadczenia Jego Miłości
– cierpliwości do izolacji i siebie nawzajem
– pięknych relacji i rozmów

Asia

Resurrexit sicut dixit

Resurrexit sicut dixit! Alleluja! – Zmartwychwstał, jak powiedział!

Dzisiejszej nocy Chrystus zwyciężył śmierć, zwyciężył to, co dla ludzkości od wieków było końcem. W okresie Bożego Narodzenia słyszeliśmy, że Słowo stało się Ciałem i zamieszkało między nami, w Wigilię Paschalną Słowo, którym jest Chrystus zwyciężyło śmierć.

Ile razy Bóg nam coś obiecuje? A ile razy nie wierzymy w Jego Słowo?! Słowo Boga stało się Ciałem – tyle jest warte!

Dzisiejsza Wigilia Paschalna była niewątpliwie inna niż wszystkie, świątynie nie brzmiały potężnym śpiewem całego ludu. Ale ten śpiew, brzmiał każdemu z nas w sercu, które było w domu, wśród najbliższych. Psalmista mówi, że Boga żywego pragnie moja dusza, a czy my, dziś, nie tęsknimy za żywym Bogiem?

Życie każdego człowieka, począwszy od Apostołów zaczęło się zmieniać, gdy spotkali Chrystusa. Św. Paweł oszalał z miłości do Niego, bo spotkał Boga żywego!

Niech ten czas będzie dla nas momentem tęsknoty za Bogiem żywym, za Bogiem zmartwychwstałym. Świat się zatrzymał, ale grób jest pusty.

CHRYSTUS ZMARTWYCHWSTAŁ! Tylko to się liczy!

Kategorie:Uncategorized

Powiedział, że zmartwychwstanie. Wierzysz w to?

Jezus tak jak 2000 lat temu, tak i dziś umiera w samotności…

A my? Czy także jak wtedy wyśmiewamy Go nie wierząc kim On jest? Czy tak samo wolimy patrzeć z boku jak się męczy i wyśmiewać Go i Jego uczniów? Czy zostajemy pod Krzyżem, gdy Chrystus kona? Czy raczej rozchodzimy się do domu, bo widowisko się skończyło?

Kogo zobaczy w nas Jezus podczas tych dni? Judasza, który zdradził? Piotra, który się zaparł? Osobę w tłumie, która krzyczy, by Go ukrzyżować, Szymona, który podzieli trud? Czy Weronikę, który otrze Jego twarz? Zadajmy sobie to pytanie – kim będę dla Jezusa podczas Jego Męki

Bądźmy posłuszni jak Szymon, gdy pomógł nieść Krzyż, bądźmy wierni jak Jan, który jako jedyny wytrwał pod Krzyżem. Bądźmy przejęci jak Weronika, która otarła twarz Jezusowi. Po prostu bądźmy, bo Droga Krzyżowa i śmierć Jezusa to nie tylko Jego sprawa, to sprawa każdego z nas, bo w Jego ranach, jest nasze zdrowie!

Każdy z nas w swoim życiu przeżywa swój Wielki Piątek, swoje umieranie. U niektórych trwa dzień, u innych miesiąc, rok, dekadę… Że nic nie da się zrobić – uczniowie też tak myśleli, gdy złożono Jezusa do grobu. Ale On powiedział, że po trzech dniach zmartwychwstanie. Wierzysz w to?

Kategorie:Uncategorized

Wielki Czwartek

Eucharystia

Pierwszy dzień Triduum Paschalnego. Dzień ustanowienia Eucharystii i Kapłaństwa. Eucharystia jest pamiątką tajemnicy odkupienia, jest naszym dziękczynieniem Bogu za zbawienie. Spróbujmy więc razem prześledzić najważniejsze jej momenty. 

Msza Święta jest zaproszeniem dla człowieka od kochającego Boga. Przychodzisz na tak ważne spotkanie, nie wypada więc się spóźniać. Początkiem spotkania jest pocałunek, jaki Kapłan składa na ołtarzu. Miłość, do której zaprasza Pan, jest wzajemnością. Jezus przychodzi do Ciebie z wzajemnością, a czy Ty odwzajemniasz prawdziwie pocałunek?

Znak krzyża czynisz wypowiadając imiona Boga. Odchodzi w niepamięć twoja anonimowość. Stajesz w obliczu Ojca poznanego poprzez Syna i dotykasz Jego miłości poprzez Ducha Świętego, który w tobie mieszka. Czy masz tego świadomość? Słyszysz: „Pan z Wami” i już wiesz, że On tu jest! pośród całej wspólnoty. Akt pokuty. Czy prosisz z głębi serca? Czy pamiętasz czym Go obraziłeś ostatnio? Czy jesteś godny uczestnictwa? Bij się w piersi… Kołacz w drzwi swojej duszy, by usłyszał jak bardzo Go potrzebujesz.

Uwielbij Boga głośno wypowiedzianymi słowami „Chwała na wysokości Bogu, …”. Mów je ze zrozumieniem, bo dotykasz tajemnicy Boga. Otwórz oczy duszy na to co słyszysz. Za każdym razem gdy Kapłan wypowiada „Módlmy się, …” zaprasza ciebie, byś włączył się w modlitwę uwielbienia. 

Liturgia Słowa. Czy starasz się kroczyć przez cały dzień w świetle Słowa, które słyszysz? Czy je rozważasz, odnosisz do swojego życia? Bóg daje ci wskazówki. Czy zbyt łatwo nie zapominasz o nich, czy nie ignorujesz? 

Homilia. Kapłan głosi Chrystusa, nie samego siebie. Może to nie on musi się postarać, bo być może zrobił wszystko co mógł, może na więcej nie ma siły, pomysłu, rozumu. Czy wiesz, że Słowo Boże nie powraca nie wydawszy owoców? Więc czy zawsze szukasz tych najbardziej dojrzałych i rozkosznych w smaku? Wyznanie wiary. Prowadzi do zbawienia, wypowiedziane z serca i ze zrozumieniem. Mówisz, że jesteś chrześcijaninem, udowadniasz to mówiąc Credo. Bo „Wierzę w jednego Boga…” zobowiązuje w szczególności. Modlitwa wiernych. Czy masz świadomość, że Modlitwa wiernych jest modlitwą wstawienniczą do Boga? Prosisz swojego Ojca, bo jesteś Jego dzieckiem. Masz tę świadomość? 

Ofiarowanie. Czy wiesz, że w tym samym momencie twój Anioł stróż zanosi na Ołtarz Pański również twoją ofiarę i modlitwę? Co niesie? Co dajesz z serca(?) by podobało się Bogu. Misterium wody i wina. W momencie składania darów Bogu, ma miejsce niepozorny gest, pełen głębokiego znaczenia. Mała kropla wody zostaje zmieszana z winem. Czy wiesz, że ten gest podkreślony przez Kapłana w wypowiadanych jednocześnie słowach mówi o naszym powołaniu do udziału w Bóstwie Chrystusa? „Przez to misterium wody i wina daj nam, Boże, udział w Bóstwie Chrystusa, który przyjął nasze człowieczeństwo”. Wino jest w liturgii symbolem wszystkiego co bolesne i kosztowne. Łączy w symbolice ołtarz ofiarny z ludzkim wyrzeczeniem i ofiarą. Krew Chrystusa łączy z sobą, oczyszcza i przemienia wszystko czyniąc z tego kielich zbawienia. Czy jesteś świadomy tego wszystkiego, bo to moment zjednoczenia ciebie z Chrystusem. „Niech Pan przyjmie ofiarę z rąk twoich…” Czy uzależniasz swoją obecność na Mszy Świętej tylko i wyłącznie od kapłana, który ci odpowiada, którego lubisz? Czy modlisz się o świętość kapłanów? A może łatwiej przychodzi ci osądzać i  wytykać braki? Modlitwa Eucharystyczna. „Pan z wami….” Czy umiesz dziękować? Na ile kochasz to co dostajesz i czy nie bardziej niż tego, kto podarował? Okazją do dziękczynienia jest każda chwila spędzona przy ołtarzu, ale szczególnie Modlitwa Eucharystyczna. „Święty, Święty, Święty…” Bóg jest miłością. Jest Święty. Co to dla ciebie znaczy? Przeistoczenie inaczej konsekracja. Czy wiesz, że w chwili konsekracji stajesz u stóp Kalwarii, w momencie ukrzyżowania Jezusa? To największy cud, kiedy chleb i wino zostają przemienione w Ciało i Krew. Nie tracą swoich zewnętrznych właściwości lecz żyją już innym życiem, życiem Chrystusa Zmartwychwstałego, który w nich udziela Siebie samego. „Przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie…” Czy wypowiadane „Amen” jest dla ciebie najważniejszą odpowiedzią w całej Mszy Świętej? Wzniesienie przez kapłana Ciała i Krwi Pańskiej to końcowy moment składania Bogu ofiary. Wypowiadając „Amen” potwierdzasz ofiarę uznając ją za swoją. Modlitwa Pańska, „Ojcze Nasz…” Czy nie stawiasz warunków Bożemu przebaczeniu? Czy jesteś świadomy, że odmierzą ci taką miarą, jaką sam mierzyłeś? Czy odpuszczasz tylko wybranym? Czy chcesz być w gronie wybranych? Bo dla Jezusa wszyscy są równi i wybrani. „Wybaw nas Panie, od zła wszelkiego…” Boża miłość jest w zasięgu twojej ręki, ale aby jej doświadczyć, trzeba tę rękę po nią wyciągnąć i zacząć współpracę z Bogiem. Znak pokoju. To kolejny moment, w którym twoje serce jest zaproszone do przygotowania się na przyjście Pana w Komunii Świętej, to szczególna chwila w której możesz porzucić osąd, ocenę, uprzedzenia, krytykę i spojrzeć z miłością. Misterium życia i śmierci. Kapłan wrzuca kawałek Ciała do kielicha z Krwią, tym samym łączy Ciało i Krew Chrystusa. Jest to symboliczny moment Zmartwychwstania i przejścia Chrystusa do życia. „Oto Baranek Boży…” Jezus jako baranek, który jest symbolem miękkości, delikatności, ciepła, piękna, dał się poprowadzić na zabicie za twoje grzechy. Jego śnieżno-białe runo zabarwiła krew i w taki właśnie sposób zgładził twoje grzechy. A jaki obraz Pana ty nosisz w sercu? 

„Nie jestem godzien…”, każdy został zaproszony na ucztę. Nie zasłaniaj się brakiem czasu, niegodnością, swoimi problemami… Nikt z nas nie jest godzien, ale otrzymałeś wielką łaskę wejścia w relację z Bogiem. Potrzeba skruchy i zaufania, tylko tyle i aż tyle. Komunia. Na ziemi nie da się być bliżej Boga. Oddaje ci Siebie w akcie miłości. Możesz tę miłość przyjąć lub odrzucić, masz wolną wolę. Co wybierzesz? Przed przyjęciem Komunii Świętej na słowa „Ciało Chrystusa” odpowiadasz „Amen”. Robisz to automatycznie może bezmyślnie, rutynowo… Czy wiesz, że Amen to znaczy zaufać, uwierzyć, uznać; niech się tak stanie! Błogosławieństwo. W jaki sposób czynisz znak krzyża? Czy pomyślałeś kiedyś, że to błogosławieństwo może być ostatnie w twoim życiu? Robisz to machinalnie czy z namaszczeniem? Owocem dobrze przeżytej Eucharystii jest pragnienie świadczenia. Jesteś zaproszony do tego w czasie rozesłania. Czy zawsze odpowiadasz na to wezwanie Pana? Czy jesteś świadkiem Jego miłości? Czy Eucharystia jest centrum Twojego życia? Ile razy po wyjściu za próg świątyni masz wiele do powiedzenia na temat wystroju wnętrza, bo kwiaty nieświeże, osób przed tobą, bo ktoś nie nadąża za modą, kapłana bo znów gadał o składce na remont, homilii bo kolejny raz to samo i jakoś niezrozumiale, organisty bo fałszował… A ty kolejny raz odwracasz się tyłem do Pana i przesypiasz kolejne kazanie… Kapłan to też człowiek. Taki sam jak ty. Powołany jak ty, tylko do czegoś innego. Nie jest herosem, bogiem, cudotwórcą. A za takiego go uważasz? Więc dlaczego doszukujesz się jednocześnie w nim wad, ułomności i niekompetencji? Jak często zamawiasz za Niego Mszę Świętą? Jak często modlisz się za Niego? Za zmarłego, chorego … i owszem. Czasem z okazji imienin czy jubileuszu, święta, jeszcze tak, bo wypada. A w pozostałych przypadkach, w zwykły dzień, bez powodu? Pomyśl więc dziś, w tym szczególnym dniu o zwykłym Kapłanie, którego Pan postawił na twojej drodze. O Kapłanie, który udzielił ci sakramentów, uczył Religii, jest blisko, w parafii, diecezji, sąsiadującym domu zakonnym, może jest twoim spowiednikiem, może mijacie się w drodze bez słowa… Pomódl się za Niego właśnie dziś słowami…

Jezus Tobą zawładnął i wniosłeś Jego odblask w ten świat pełen ciemności… Jesteś cały Jego, a On żyje w Tobie. Nie ma innego ciała, aby stać się widzialnym, jak Twoje; nie ma innej pielgrzymującej duszy, poprzez którą mógłby podejmować na nowo swą drogę miłości, jak Twoja; nie posiada innych ust, by przemawiać do ludzi, jak Twoje; nie ma innych rąk, by błogosławić i rozgrzeszać, jak Twoje. Tym wszystkim pokazujesz jak żyć w Nim i poprzez Niego; jak pokochać Go i oddać Mu całkowicie samego siebie do tego stopnia, aby niczego obcego względem siebie w Tobie nie znalazł.

– o. Dolindo Ruotolo

 


Szczególne podziękowania dla Anety.
Teksty częściowo zaczerpnięto z: ks. K. Dąbrowski, M. Malinowska, M. Szyłak, Eucharystia – Spotkanie Miłości, Białystok 2018

Kim jesteś przez Wielki Tydzień?

Doskonale wiemy co wydarzy się podczas nadchodzącego tygodnia, doskonale znamy opis Męki Pańskiej, wiemy kiedy uklęknąć, wiemy, co zrobił Judasz, Piłat, apostołowie i Maryja. I co z tego? Kim Ty jesteś?

Jeśli jesteś Szymonem Cyrenejczykiem, weź krzyż i idź za Chrystusem. Jeśli byłbyś jak łotr razem z Nim przybity do krzyża, uznaj w Nim Boga jako człowiek prawy. Jeżeli Chrystus z powodu ciebie i twoich grzechów został policzony między złoczyńców, ty stań się dla Niego sprawiedliwy. Uwielbij Tego, który z twojej przyczyny został zawieszony na krzyżu, i sam wisząc usiłuj wyciągnąć jakąś korzyść ze swojej niegodziwości. Śmiercią kup sobie zbawienie. Wejdź z Jezusem do raju, żebyś zrozumiał, jakich dóbr się pozbawiłeś. Kontempluj jego piękno, a temu, co szemra, pozwól umrzeć na zewnątrz z jego bluźnierstwami.
Jeśli jesteś Józefem z Arymatei, proś o ciało Jezusa tego, który kazał Go ukrzyżować. Niech stanie się ono twoją ofiarą przebłagalną za zbawienie świata.
Jeśli jesteś Nikodemem, owym nocnym czcicielem Boga, namaść Go pogrzebowymi olejkami.
Jeśli jesteś Marią albo drugą Marią, czy Salome lub Joanną, wylewaj swoje łzy już u brzasku dnia. Postaraj się, byś tak jak pierwsza z nich, zobaczył odwalony kamień, a może też i aniołów, a nawet samego Jezusa. – św. Grzegorz, Kazanie 45, 23 – 24

Najbliższy Tydzień ma wielu bohaterów. A Ty? Gdzie jesteś, od momentu wjazdu Jezusa do Jerozolimy, aż po Golgotę?

Kategorie:Uncategorized