św. Teresa od Dzieciątka Jezus

1 Październik 2014 Dodaj komentarz

547

„Teresa od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza jest najmłodszą pośród Doktorów Kościoła, ale jej żarliwe życie duchowe jest świadectwem tak wielkiej dojrzałości, a intuicje wiary zawarte w jej pismach są tak rozległe i głębokie, że pozwalają jej zająć miejsce pośród wielkich mistrzów duchowości”

- św. Jan Paweł II.

„Zrozumiałam, że gdyby wszystkie małe kwiatki chciały być różami, natura straciłaby swą wiosenną krasę, pola nie byłyby umajone kwieciem…. Podobnie dzieje się w świecie dusz, w tym ogrodzie Jezusa. Spodobało Mu się stworzyć wielkich świętych, których można porównać do lilii i róż, lecz stworzył także tych najmniejszych, którzy winni się zadowolić, że są stokrotkami i fiołkami, przeznaczonymi, by radować oczy Pana Boga, gdy je skieruje na ziemię.”

św. Teresa od Dzieciątka Jezus

teresa

Święta Tereso, której niebem jest czynienie dobra na tej ziemi.
Racz rzucić na nas obfity deszcz róż łask Jezusowych.

Boże, któryś rzekł: Jeśli nie staniecie się jako dziatki, nie wejdziecie do Królestwa niebieskiego, daj nam, prosimy w pokorze i prostocie ducha tak w ślady świętej Dziewicy Teresy wstępować, byśmy wieczną nagrodę otrzymać mogli. Który żyjesz i królujesz z Bogiem Ojcem w jedności Ducha Świętego, Bóg na wieki wieków. Amen.

O umiłowany Kwiecie Jezusa, uśmiechnij się do nas, a przez niewysłowioną słodycz Jego Dziecięctwa spełnił obietnicę twoją: rzuć na nas i na wszystkich ludzi deszcz róż, który by nam przypomniał nieskończoną miłość Boga naszego i wiekuiste wesele, jakie nam zgotował w niebie, gdzie mamy nadzieję wraz z tobą miłosierdzie Jego wyśpiewać na wieki. Amen.

O święta Tereso od Dzieciątka Jezus, przez przedziwną moc czynienia cudów jaką cię Bóg obdarzył, uproś mi łaskę …, o którą z ufnością proszę Boga, za twoim wstawiennictwem. Amen.

 

Kategorie:baza modlitw, święci

A co jeżeli ogarnie Cię bezsilność?

26 Wrzesień 2014 Dodaj komentarz

swieczka

Osobiście, nie lubię nudy, praktycznie jej nie znam – zawsze miałam dużo pasji i różnych ciekawych zajęć. Od kiedy pamiętam po zajęciach w przedszkolu, później w szkole, poza nauką miałam mnóstwo różnych innych – szkoła muzyczna, zajęcia plastyczne, wolontariat pod różnymi postaciami czy swoje własne pasje takie jak rękodzieło czy czytanie książek. W tym wszystkim rodziła mi się szalona myśl: Tak, chcę zmienić świat, chcę zrobić coś dobrego. Angażowałam się w kolejne akcje czy wydarzenia, ale później ogarniała mnie taka bezsilność z myślami, o tym, że tak naprawdę nie mogę nic zrobić, żeby uczynić świat lepszym, że moje wysiłki nie mają najmniejszego sensu. Ale jednak później uświadomiłam sobie co w tym było nie tak, czego brakowało – modlitwy, trwania przed Chrystusem. Olśniło mnie i czuję, że to było tchnienie samego Ducha Świętego, który podpowiedział co jest nie tak.

Ważne jest to, żeby w swojej chęci czynienia dobra, pamiętać o modlitwie. A jeszcze ważniejsze jest to, żeby w momentach bezsilności – nie pozwolić się jej ogarnąć, nie wpadać w panikę, złość czy strach, ale paść na kolana i się gorliwie modlić. Zawsze możesz zrobić coś, żeby zrobić dobrego, coś, żeby cokolwiek zmienić.

Pamiętaj! Jeżeli czujesz się bezsilny i wydaje Ci się, że już nic nie możesz zrobić – módl się, módl się mocno i wytrwale!

Uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej

26 Sierpień 2014 Dodaj komentarz

MB częstochowska

Jest zakątek na tej ziemi,
Gdzie powracać każdy chce,
Gdzie króluje Jej Oblicze,
Na Nim cięte rysy dwie.
Wzrok ma smutny, zatroskany,
Jakby chciała prosić cię,
Byś w matczyną Jej opiekę oddał się.

Jasna Góra z obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej jest głównym ośrodkiem kultu Matki Bożej w Polsce, a sierpień jest miesiącem pielgrzymowania do stóp naszej Matki. Przybywający do Jasnogórskiej Pani pątnicy, wypraszają za jej wstawiennictwem wiele łask. W Częstochowie, w tej twierdzy wiary i nadziei, mamy również i ognisko miłości. Tu płonie serce gorejące miłością, Serce Matczyne. I chyba nie ma na świecie Polaka, który nie znałby tego obrazu, znanego i wśród obcokrajowców jako „Ikona Czarnej Madonny”.

Uroczystość Matki Boskiej Częstochowskiej jest jednym z największych świąt maryjnych. Dzisiejsza uroczystość powstała z inicjatywy bł. Honorata Koźmińskiego, który po upadku powstania styczniowego starał się zjednoczyć naród wokół Królowej Polski – Maryi. Wraz z ówczesnym przeorem Jasnej Góry, o. Rejmanem, wyjednał on u św. Piusa X ustanowienie w 1904 r. święta Matki Bożej Częstochowskiej. Papież Pius XI rozciągnął w 1931 r. ten obchód na całą Polskę.

 

Kategorie:Maryja, uroczystości

Poszukujemy osób do pomocy!

14 Sierpień 2014 Dodaj komentarz

Uwaga! Uwaga!
Poszukujemy 2 osoby chętne do pomocy!

Redaktora oraz osobę do aktualizacji Księgi Adoptowanych SIóstr.

Poszukiwana osoba powinna:
-być rzetelna i odpowiedzialna
-mieć trochę czasu wolnego czasu
-w miarę nieograniczony dostęp do komputera i Internetu

W wypadku redaktora powinna być to ponadto osoba:
-kreatywna
-mająca pomysły na nowe artykuły
-pisząca względnie poprawnie po polsku (bez rażących błędów ortograficznych czy językowych i mająca na klawiaturze komputera polskie znaki)

 

Chętnych proszę o kontakt!
hadziczka13@wp.pl

Kategorie:Ogłoszenia

Z Jego błogosławieństwem wszystko ma sens… (Mt 14, 13-21)

5 Sierpień 2014 Dodaj komentarz

Gdy Jezus to usłyszał, oddalił się stamtąd w łodzi na miejsce pustynne, osobno. Lecz tłumy zwiedziały się o tym i z miast poszły za Nim pieszo. Gdy wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi i uzdrowił ich chorych. A gdy nastał wieczór, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: «Miejsce to jest puste i pora już spóźniona. Każ więc rozejść się tłumom: niech idą do wsi i zakupią sobie żywności!» Lecz Jezus im odpowiedział: «Nie potrzebują odchodzić; wy dajcie im jeść!» Odpowiedzieli Mu: «Nie mamy tu nic prócz pięciu chlebów i dwóch ryb». On rzekł: «Przynieście Mi je tutaj!» Kazał tłumom usiąść na trawie, następnie wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do sytości, i zebrano z tego, co pozostało, dwanaście pełnych koszy ułomków. Tych zaś, którzy jedli, było około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci. (Mt 14, 13-21)

Ten fragment Ewangelii zapewne słyszał każdy z nas już nieraz. Zresztą tak jak ja. Pamiętam jak po raz pierwszy uderzył mnie wyjątkowo mocno on kilka lat temu podczas rekolekcji i tak sobie pomyślałam, że tak w zasadzie dla naszej na ów czas 50-osobowej grupy pięć chlebów to idzie na jedno śniadanie, a Jezus nakarmił tym takie tłumy. Zwłaszcza, że to nie były chleby w dzisiejszym tego słowa rozumieniu. No po prostu coś niewyobrażalnego.

Ostatnio, podczas rowerowej pielgrzymki na Górę św. Anny, ten fragment uderzył mnie po raz kolejny. Ten fragment okazał się fragmentem dla mnie i dla każdej osoby, która robi choć coś dobrego i ma chwilę zwątpienia. Tak jak uczniowie, którzy mówią „Nie mamy nic prócz pięciu chlebów i dwóch ryb”. Czymże to jest dla tylu tysięcy ludzi, którzy tam byli? Tak samo ja czasem się zastanawiam – czym jest to co robię dla tych kilkunastu osób w porównaniu do potrzeb tysięcy i milionów ludzi na świecie, którzy w końcu potrzebują pomocy? Czasem czuję bezsilność i zwątpienie, że nie mogę pomóc takiej ilości osób jaka tej pomocy potrzebuje, czuje bezsilność i nie raz nie widzę sensu w tym co robię. Czasem mam wrażenie, że to wszystko nie ma sensu… Jednak Jezus nie zostawia nas samych!!! Oddając mu to dobro, które robimy – On je pobłogosławi i pomnoży. Dobro wróci, ale też dzięki błogosławieństwu będzie zataczało coraz szersze kręgi. Tylko oddajmy nasze 5 chlebów i 2 ryby Jezusowi – On to pobłogosławi i pomnoży. Z Jego błogosławieństwem wszystko ma sens…Nawet to co po ludzku zupełnie nie ma sensu… Nawet nakarmienie 5 chlebami i 2 rybami 5 tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci…

Do czego jest podobne Królestwo niebieskie? (XVII niedziela zwykła)

27 Lipiec 2014 Dodaj komentarz

Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalazł go pewien człowiek i ukrył ponownie. Z radości poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił tę rolę. Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca, poszukującego pięknych pereł. Gdy znalazł jedną drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją. Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do sieci, zarzuconej w morze i zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju. Gdy się napełniła, wyciągnęli ją na brzeg i usiadłszy, dobre zebrali w naczynia, a złe odrzucili. Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych i wrzucą w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Zrozumieliście to wszystko? Odpowiedzieli Mu: Tak jest. A On rzekł do nich: Dlatego każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare. (Mt 13,44-52)

W dzisiejszej Ewangelii słyszymy trzy porównania Królestwa niebieskiego. A tak naprawdę czym ono jest? Dziś usłyszałam, że Królestwo niebieskie jest tam gdzie wygrywa Bóg. Więc czy w Twoim życiu wygrywa Bóg, tak, że jesteś gotowy sprzedać wszystko co masz i sprawić, żeby wokół Ciebie było więcej nieba? Czy jesteś w stanie wziąć łopatę i wykopać skarb ze swojej roli? Ile pracy włożysz, żeby Bóg tutaj i teraz co dzień wygrywał? Czy zostawisz wszystko? Jesteś w stanie przyjąć takie wyzwanie?

Bo my – Polacy to lubimy narzekać.

22 Lipiec 2014 Dodaj komentarz

Nie ma co zaprzeczać, że narzekanie to niezaprzeczalnie cecha charakterystyczna Polaków, taki swoisty sport narodowy. To takie typowo polskie, tak samo jak pierogi ruskie, ryba po grecku czy zakładanie skarpet do sandałów. Narzekamy, biadolimy i marudzimy na wszystko co się tylko da. Może warto to zmienić?

Narzekamy na wciąż upadających kapłanów czy zakonnice, których uznajemy prawie jak jakiś półbogów mających nadprzyrodzone siły i nie mających prawa do popełniania błędów i grzechów. Narzekamy na polityków, nauczycieli, edukację i ceny. Narzekamy na współpracowników, przyjaciół, sąsiadów, członków rodziny. Narzekamy na spóźniające się autobusy czy pociągi, na długie kolejki w sklepach. Jak jest msza za długa narzekamy, jak jest zbyt krótka też biadolimy. Zimno – źle, ciepło – źle, pada – źle, nie pada – źle. Praktycznie zawsze nam coś nie pasuje. Nam Polakom wiecznie jest źle i niedobrze, a dzień bez narzekania jest dniem doprawdy straconym. A w większości przypadków na pytanie „ Co słychać?” odpowiadamy biadoleniem jak jest tragicznie. Czy to jest branie na litość? Ale może warto to zmienić? Może zamiast dopatrywać się we wszystkim i we wszystkich zła, warto dostrzec superlatywy w tym co dzieje się w około? A tam gdzie ich nie ma może warto zrobić coś, żeby się pojawiły? Nasze narzekanie nie zmieni niczego, poza popsuciem humoru sobie i słuchaczom, a nasze działanie i modlitwa mogą zdziałać prawdziwe cuda! Wystarczy choć połowę energii przeznaczonej na biadolenie, wykorzystać na działanie i czynienie dobra. To co możesz zmienić – zmieniaj. Jeżeli czujesz się bezsilny – módl się. Jeżeli nie masz na coś wpływu – po co się tym stresujesz? To tak dużo? Zamiast narzekać i marudzić, zacząć działać i zmieniać siebie i świat? Czy to naprawdę przerasta nasze polskie możliwości?

A przed utyskiwaniem przestrzega sam kardynał Wyszyński: Trzeba więc naprzód porzucić smutki, narzekania, wyleczyć się z samego siebie, ze swoich urazów psychicznych, które są dla nas większym nieszczęściem niż wszystko, co nas otacza.

A na koniec cytat, który znalazłam w Internecie. Niech będzie on ostrzeżeniem.

„Uważaj na swoje myśli, stają się słowami.
Uważaj na swoje słowa, stają się czynami.
Uważaj na swoje czyny, stają się nawykami.
Uważaj na swoje nawyki, stają się charakterem.
Uważaj na swój charakter, on staje się Twoim losem.
Frank Outlaw

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 1 930 obserwujących.