Jezus (…) tych, którzy leczenia potrzebowali, uzdrawiał…

adoration

Jezus opowiadał rzeszom o królestwie Bożym, a tych, którzy leczenia potrzebowali, uzdrawiał. Dzień począł się chylić ku wieczorowi. Wtedy przystąpiło do Niego Dwunastu mówiąc: Odpraw tłum; niech idą do okolicznych wsi i zagród, gdzie znajdą schronienie i żywność, bo jesteśmy tu na pustkowiu. Lecz On rzekł do nich: Wy dajcie im jeść! Oni odpowiedzieli: Mamy tylko pięć chlebów i dwie ryby; chyba że pójdziemy i nakupimy żywności dla wszystkich tych ludzi. Było bowiem około pięciu tysięcy mężczyzn. Wtedy rzekł do swych uczniów: Każcie im rozsiąść się gromadami mniej więcej po pięćdziesięciu! Uczynili tak i rozmieścili wszystkich. A On wziął te pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo i odmówiwszy błogosławieństwo, połamał i dawał uczniom, by podawali ludowi. Jedli i nasycili się wszyscy, i zebrano jeszcze dwanaście koszów ułomków, które im zostały.
Łk 9,11b-17

Jezusa można spotkać wszędzie – pod postacią Najświętszego Sakramentu w tabernakulum, w drugim człowieku, w konfesjonale pod postacią spowiednika… Po prostu wszędzie. Raz w roku jest taki dzień, kiedy wychodzi na ulice miast i parafii w monstrancji w rękach kapłana. W każdym miejscu i czasie pragnie jednego – dotknąć i uzdrowić człowieka. Czy dasz się uzdrowić i dotknąć?

Cuda się zdarzają, Jezus działa nieustannie i wciąż chce dotykać człowieka i działać w jego życiu cuda. Dzieją się rzeczy wielkie, takie jak rozmnożenie 5 chlebów i 2 ryb w dzisiejszej Ewangelii, jak wskrzeszenie Łazarza, cuda eucharystyczne czy liczne uzdrowienia dziejące się na całym świecie. To wszystko jednak wydaje się być odległe i nieosiągalne… Prawda jest taka, że Jezus pragnie dotknąć każdego… Już w pierwszym zdaniu dzisiejszej Ewangelii jest wyraźnie napisane, że Jezus (…) tych, którzy leczenia potrzebowali, uzdrawiał. A któż z nas nie potrzebuje uzdrowienia? Każdy… Każdy potrzebuje uzdrowienia w wielu dziedzinach swojego życia – uzdrowienia fizycznego, z jakim najczęściej kojarzą się cuda dotyczące uzdrowień. Człowiek potrzebuje także (a może jednak przede wszystkim) uzdrowienia poranionego serca, poturbowanych relacji, uleczenia, naprawienia wielu urazów, zranień czy złych wspomnień. Wystarczy oddać Jezusowi swoje sprawy, swoje rany, relacje, to wszystko co potrzebuje Jego uzdrowicielskiego dotyku. On zadziała – na pewno. Nie zawsze tak, jak sobie to wyobrażamy, nie zawsze spektakularnie, nie zawsze z przytupem i przy mnóstwie świadków. Najczęściej zadziała w ciszy, w czterech ścianach, bez zbędnych obserwatorów, bez rozgłosu. Uzdrowi w cichości, w podmuchu lekkiego wiatru. Tylko czy Ty tego chcesz?

Oddaj Jezusowi swoje 5 chlebów i 2 ryby – On przemieni to w coś pięknego. Oddaj Jezusowi swoje rany, to co Cię boli – On to uleczy. Pamiętaj, On tych, którzy leczenia potrzebowali, uzdrawiał. Czy jesteś na to gotów?

Polecam także inny artykuł dotyczący 5 chlebów i 2 ryb pt. Z Jego błogosławieństwem wszystko ma sens…

Złapać Ducha Świętego

1244751263_296389

Nie raz czujemy się do niczego. Modlimy się- modlitwa się nie klei. chcemy być świeci-wyglądamy na prosiaków. Mamy pragnienie Boga- nic z tego nie wychodzi.

Często właśnie wtedy, gdy nic nam nie wychodzi, raptem coś się udaje, ktoś dzięki nam zmienia się na lepsze. Działa przez nas Duch Święty. Najczęściej wtedy, kiedy nie możemy już opierać się na sobie.

Pamiętam, kiedy pracowałem na wsi, pewnego wieczoru byłem w okropnym nastroju i przyszedł człowiek, który chciał się powiesić. W dodatku był bardzo wygadany i agresywny. W dyskusji wyszedłem strasznie mizernie. Mówiłem trzy po trzy. Nic mi się nie kleiło. Gdy wyszedł pomyślałem: „Boże kochany, jakim jestem złym księdzem! Taką okazję zmarnowałem! Zniszczyłem człowieka! Nie powiedzialem mu nic mądrego.” Tymczasem po kilku dniach otrzymałem list: „Dziękuję. Tyle spokoju znalazłem w rozmowie z księdzem”. Co się stało? Działał Duch Święty.

Każdy może się przyłapać na tym, że właśnie wtedy, kiedy nic mu nie wychodzi- czyni coś dobrego. Złapał Ducha Świętego na gorącym uczynku.

/ks. Jan Twardowski/

 

 

Kategorie:Duch Św.

Utwierdzić się w powołaniu, być lustrem Miłości, oddać wszystko na własność- DIAKONAT

„To Ja , Ja mówiłem i Ja go powołałem ; przywiodłem go i poszczęściłem jego drodze . (…)Tak mówi Pan, twój Odkupiciel, Święty Izraela: Jam jest Pan, twój Bóg, pouczający cię o tym, co pożyteczne, kierujący tobą na drodze, którą kroczysz.” (Iz 48,15.17b)

111Nikt by się nie spodziewał, że jego droga przybierze właśnie taki bieg. Nikt by nie pomyślał, że w listopadzie będzie składał śluby wieczyste. Nikt by się nie spodziewał, że dziś przyjmie święcenia diakonatu… Choć od zawsze mówiono, że będzie księdzem. Kto? Mój brat, diakon.

Dziś uczestniczyłam w kolejnej ważnej decyzji mojego brata. Bartłomiej, bo tak mu na imię, od dziś jest ojcem diakonem w świętym zakonie św. Franciszka z Asyżu. W zakonie Braci Mniejszych Konwentualnych Prowincji Gdańskiej. Wraz z trzema braci z kursu został utwierdzony w powołaniu, którym idzie już siódmy rok.

Kim jest diakon? Takim jakby księdzem ale nie księdzem. Nie może sprawować Mszy Świętej, ale może udzielać Komunii, czytać Ewangelię, Chrzcić, błogosławić związek zawarty w sakramencie małżeństwa. Co może jeszcze? Przede wszystkim służyć przy ołtarzu prezbiterowi, biskupowi. Kiedyś owy diakon spełniał bardzo ważną funkcję. Teraz „posadę” diakona charakteryzuje to, że jest w pewien sposób rokiem przygotowawczym do przyjęcia drugiego stopnia święceń jakimi są święcenia prezbiteratu czyli święcenia kapłańskie.

Dar powołania jest darem przepięknym. Nikt też nie mówi, ze musi on podążać tylko w kierunku aby oddać się na własność Panu Bogu. Powołaniem może być także fakt bycia ojcem, matką, kucharzem, piekarzem, architektem, bycie samotnym z wyboru i bycie przez to szczęśliwym. Powołanie to cząstka naszego życia, którą każdy musi odkryć sam. Myślę jednak, że Pan Bóg ma w tym swój wielki udział. Modlitwa. By wybrać dobrze.

Tego sobie i Wam życzę a nowo wyświęconym aby byli lustrem odbijającym nieskończoną miłość Pana Boga, jaką ich obdarzył.

Kategorie:Bóg, diakonat

Zawsze będę Ci ufał…

trust

ZAWSZE BĘDĘ CI UFAŁ

Panie, mój Boże,
nie wiem, dokąd idę,
nie widzę drogi przed sobą,
nie mogę przewidzieć z pewnością,
dokąd ona zmierza.

Nie znam też prawdziwie samego siebie,
a jeśli szczerze sądzę, że idę za Twoją wolą, to nie znaczy, że jestem zawsze z nią zgodny.

Wierzę jednak, że moje pragnienie podobania się Tobie jest Ci miłe.

I ufam, że mam to pragnienie w sercu
we wszystkim, co czynię,

i że nigdy w przyszłości

nie będę niczego czynić bez tego pragnienia.

Tak postępując wiem,
że Ty mnie poprowadzisz dobrą drogą,

nawet kiedy ja sam jej nie znam.

Zawsze będę Ci ufać, nawet wtedy,
kiedy będzie mi się zdawało,
że się zgubiłem, że chodzę w cieniu śmierci.

Nie będę się bać, bo Ty zawsze jesteś ze mną
i nigdy w niebezpieczeństwie
nie zostawisz mnie samego.

Thomas Merton (zm. 1968)

Kategorie:baza modlitw

Maj- miesiąc Maryi

26 Kwiecień 2016 1 komentarz

Maryja-w-obajwieniach-sw.-Faustyny1Wielkimi, znacznymi krokami zbliża się miesiąc maj, który w szczególny sposób jest poświęcony Maryi- Matce Jezusa Chrystusa. Warto uświadomić sobie kim właściwie Ona dla mnie jest?

W ciągu roku liturgicznego mamy wiele czasu by zadawać sobie te pytanie ku rozważaniu. Większą ilość tego czasu daje nam właśnie maj, z racji swego charakteru, maryjnej wzniosłości, dzięki litanii loretańskiej jaka jest odmawiana na nabożeństwach ku czci Niepokalanej.

Jednak z tej okazji osobiste rozważanie, tradycyjnie w formie poezji. Może i Ciebie, czytelniku, refleksje nie ominą i stworzysz hymn pochwalny ku czci naszej Matki?

 

„W wezwaniu moim, Maryjo!”

Matko moja

Tyś jedyna i czysta

i wzór, Niepokalana.

Wieniec z gwiazd dwunastu na Twej głowie

orędowniczko grzeszników

modlitwę milczenia wznosisz w niebiosa.

Tyś w skrytości serca nosiłaś Boga

jedyne Twe dziecko

i w męce z nim współcierpiałaś

Matko Bolesna

Matko Gromniczna

Panno łaskawa

Ileż jestem winna łez za boleści

Ileż w Tobie ciepła, ogniska domowego

Ile dajesz z siebie by dla innych być…

Matko!

Jutrzenko niebieska, niebiańska Maryjo

Niebieska Lilijo, chroń nas!

Pod skrzydłami swymi matczynymi- ukryj nas

W głodzie i lęku i strachu w boleści- strzeż nas

Od nieszczęść i wojny i bólu i łez

Ty nas, Matko, strzeż!

 

Kategorie:Maryja, Uncategorized

Alleluja!

27 Marzec 2016 Dodaj komentarz

d222364435

Alleluja!

Jezus zmartwychwstał, prawdziwie zmartwychwstał!

Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono. Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, /które mówi/, że On ma powstać z martwych. (J 20,1-9)

Z okazji tego święta życzę Wam:

  • prawdziwej radości z Zmartwychwstania Jezusa
  • dużo miłości
  • mnóstwa życzliwości
  • błogosławieństwa Bożego
  • pokoju w sercu
  • prawdziwych przyjaciół

Pamiętajcie Jezus Zmartwychwstał!
Cieszmy się i radujmy!

w imieniu Ekipy DDASZ
Asia

Kategorie:Uncategorized

Wieli Piątek

25 Marzec 2016 Dodaj komentarz

wielki-piatek

Jezu…

Pojmali i powiesili Cię na krzyżu.

Umarłeś – z powodu wyczerpania, uduszenia…

Umarłeś – opuszczony przez swoich uczniów, przez większość najbliższych…

Umarłeś wśród łotrów…

Umarłeś wołając: Eli, Eli, lama sabachthani?

Po prostu umarłeś…

Tak po prostu umarłeś…

Jak zwykły człowiek, jak łotr wiszący obok…

A przecież jesteś Bogiem..

Jednak śmierć na krzyżu nie skończyła niczego…

Była tylko przejściem, jednym z kroków do Zbawienia…

To tylko przejście, które prowadzi do Zmartwychwstania…

Umarłeś…

Ale umarłeś dla nas…

Dla nas – grzesznych.

Dla nas – słabych.

Dla nas – ludzi…

Jeszcze trochę czasu do zmartwychwstania…

Ale na razie wspominamy Twoją śmierć na krzyżu.

Człowieku… Co dla Ciebie znaczy Jezusowa śmierć na krzyżu?

Jak to upamiętniasz?

Czym dla Ciebie jest Jezusowa śmierć?

Kategorie:Uncategorized
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 3 562 obserwujących.