Prawdziwy wzrok katolika

DSC_0780„Po ludzku biorąc, nie żyjesz pełnią swojego życia. Biorąc po chrześcijańsku, tych kilka zwrotów do Chrystusa, nieuważnych czy interesownych: „Panie, ofiaruję Ci to, co zrobiłem”, „Panie, pomóż mi (…zrealizować to, co postanowiłem)”, nie jest prawdziwym życiem wiary.

Jeżeli chcesz zobaczyć swoje konkretne życie w świetle wiary, ocenić i ułożyć je w spokoju w nadprzyrodzonym realizmie nadziei, przeżywać je w miłości, w łączności z Chrystusem i braćmi, musisz się przyzwyczaić do codziennej Re-wizji życia w zupełnie innym świetle niż ludzkie działanie.”
(M. Quoist, Modlitwa i czyn, s. 347)

Analizując swoje życie w świetle wiary, musisz spojrzeć na nie oczami Chrystusa. Musisz stanąć w obliczu Ewangelii. Ogarnąć je ze spokojem i pełną ufnością, tak, aby wyszło z tego samo dobro.

Nie oceniać, nie krytykować, tylko spojrzeć na realne szanse zmiany życia, na realne przyczyny złego postępowania. Spojrzeć realistycznie ale z nutką optymizmu.

Przecież życie zgodnie z wiarą, zgodnie z Chrystusem jest najpiękniejszym życiem, na jakie może sobie pozwolić każdy katolik.

Jesteś człowiekiem wierzącym, a więc jesteś w stanie zrobić wszystko z Bożą ufnością.

Do dzieła!

Kategorie:Bóg, Przemyślenia

„Nie bój się i nie trać odwagi!”(Joz 8, 1b)

100_3387

Ile razy usłyszeliście, że jesteście dla kogoś świadectwem? Ile razy ktoś Wam podziękował za słowa otuchy zaczerpnięte z Pisma Świętego? Ile razy powiedziałeś komuś: „Nie martw się, Bóg Cię kocha!”? A czy właściwie sam czujesz, że wierzysz prawdziwie i że jesteś żywym świadectwem?

 

Zanim przestałam myśleć, że wiara nie boli, musiało minąć sporo czasu. Miliony rekolekcji wielkopostnych, adwentowych, oazowych, Dróg Krzyżowych, wyrzeczeń, czytania Pisma Świętego, spotkań formacyjnych i innych praktyk, które były obecne w moim życiu i na których opierałam swoją… maluczką wiarę. Nie czułam, że mogę być świadectwem, że mogę być posłana przez Najwyższego do wszystkich, którzy potrzebują wyciągniętej dłoni i dobrego słowa. Nie czułam tego. Do czasu, aż mi Ktoś tego nie powiedział:

 

„Ja, Pan, powołałem Cię słusznie,

 ująłem Cię za rękę i ukształtowałem,

 ustanowiłem Cię przymierzem dla ludzi,

 światłością dla narodów.” (Iz 42,6)

 

Aktualnie ten sam Bóg, posługuje się innymi ludźmi od których słyszę: „Od kilku lat jesteś dla mnie takim żywym świadectwem!”, „Dzięki Tobie wierzę!”. „Dziękuję jaka jesteś i jak wierzysz”. To cieszy, to podnosi na duchu i wiem, że robię coś dobrego. A tak na prawdę nie robię nic wielkiego. Jestem i głoszę, jestem i świadczę, jestem i wierzę.

Codziennie uczę się wiary. Tego podnoszenia, upadania i powstawania z jeszcze większa siłą. Często przez bolesną zmianę opatrunku, która jest nieunikniona by stać się silniejszym. Ale warto. Nawet jeśli okropnie boli, jeżeli jest trudno i pod górkę- WARTO!

Wielki Post skłania nas ku przemianie. A może by tak po prostu… stać się prawdziwie żywym świadectwem?

 „Wyciągnij ręce
Bym dał ci żar
On będzie światłem
Na drodze twej

 Czyny miłości
Do braci mych
Cię poprowadzą
Przez krzyża szczyt

 Tam Mnie odnajdziesz
Spotkasz w swym krzyżu
Dla innych ludzi
Światłem staniesz się

 Doświadczysz łaski
Przemiany serca
Jeśli na innych
Sercem spojrzysz swym”

(Wspólnota Miłości Ukrzyżowanej- „Wyciągnij ręce”)

Życie w pełni poświęcone Bogu

rzkonsekr2015

Od 1. Niedzieli Adwentu 2014 do 2 lutego 2016r.  w całym Kościele trwa Rok Życia Konsekrowanego. Jest obchodzony pod hasłem:”Ewangelia, proroctwo, nadzieja- życie konsekrowane w Kościele dzisiaj”.

Został on ogłoszony przez papieża Franciszka w związku z przypadającą w 2015 roku 50. rocznicą ogłoszenia dekretu Soboru Watykańskiego II „Perfecta caritatis” o przystosowanej do współczesności odnowie życia zakonnego i ma być czasem stawania w prawdzie, uznania słabości, ale i pokazania ogromu świętości kwitnącej za klasztornymi furtami.

Franciszek  ogłaszając ten Rok powiedział: „życie konsekrowane jest złożone, jest pełne łaski ale i grzeszności. W tym roku pragniemy uznać i wyznać nasze słabości, pragniemy też z mocą pokazać światu ile wśród nas jest świętości i żywotności. Jak wiele jest świętości ukrytej w naszych domach, klasztorach, ale przez to nie mniej owocnej, która sprawia, że konsekrowani są „żywymi ikonami Boga” po trzykroć Świętego.”

Prymas Polski podkreśla że „życie konsekrowane jest dla Kościoła i świata jak miasto położone na górze, które z daleka przyciąga wzrok. Jego wartość – jak uczył nas św. Jan Paweł II i Benedykt XVI i jak przypomina nam teraz Ojciec Święty Franciszek- nie zamyka się tylko w tym, co osoby konsekrowane mogą dla Kościoła uczynić. Wartością jest już sama ich obecność w Kościele, bogactwo charyzmatów, codzienne świadectwo, to że przypominają nieustannie każdej i każdemu z nas o tym szczególnym darze, jakim jest życie w pełni poświęcone Bogu.”

35 tys. Polaków i Polek prowadzi życie konsekrowane, oparte na radach ewangelicznych. Niewiele jest też krajów na świecie, gdzie nie pracowałyby osoby konsekrowane pochodzące z Polski. Otoczmy ich modlitwą. Pamiętajmy o tym  czasie łaski dla całego Kościoła i  podejmijmy refleksję nad wielkim darem, jakim jest życie konsekrowane.

Jeśli ziarno nie obumrze…

„Zaprawdę powiadam wam: Jeżeli ziarno nie wpadnie w ziemię i nie obumrze, zostanie tylko samo” (J 12, 24)

Główne miejsce w Twoim życiu i nauce Jezu zajmuje samozaparcie i przyjęcie cierpienia oraz śmierci. W przeddzień Męki ogłosiłeś uroczyście prawo, które powinno rządzić życiem Twoich uczniów: „Kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne „(J 12, 25) To swego rodzaju nakaz obowiązujący nas wszystkich, Twoich uczniów. „Kto nie porzuci wszystkiego co ma, nie może być moim uczniem” (Łk 14, 33)

Nieodzownym warunkiem , by móc nazywać się chrześcijaninem jest samozaparcie, umartwienie, walka z grzesznymi skłonnościami a szczególnie z miłością własną. „Naśladowanie Chrystusa” mówi: ” O tyle się udoskonalisz, o ile zdołasz przezwyciężyć sam siebie”. Dla nas ludzi samozaparcie jest ciężkie i przeraża nas, dlatego Ty Jezu sam zechciałeś się poddać temu prawu i doświadczyć na sobie lęku i cierpienia, aby dać nam godny wzór. Przyjąłeś mękę, czym uwielbiłeś Swego Ojca, który wywyższył i uwielbił Ciebie (J 12, 27-29).

Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię

Zaraz też Duch wyprowadził Go na pustynię. Czterdzieści dni przebył na pustyni, kuszony przez szatana. żył tam wśród zwierząt, aniołowie zaś usługiwali Mu. Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: Czas się wypełnił i bliskie jest Królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię. Mk 1,12-15

Skończył się karnawał, minął Tłusty Czwartek. Przyszedł czas na Wielki Post, tóry kojarzy się z posypaniem głów popiołem, Gorzkimi Żalami, Drogą Krzyżową…Lecz tak naprawdę to tylko gesty, które bez duchowego przeżycia, nawrócenia i modlitwy pozostaną tylko pustyni i nic nie znaczącymi gestami. Wielki Post to przede wszystkim czas nawrócenia… Żeby przeżyć nawrócenie musisz się zatrzymać, wyjść jak Jezus na pustynię. Wyjść na pustynię i walcz! Wyjdź, pokaż się swoim słabościom i weź je na klatę. Powalczyć ze swoimi pokusami i słabościami. Myślę, że to właśnie najlepsze i największe wyzwanie wielkopostne – walka ze słabościami. Stanięcie w prawdzie w sobie na swojej własnej pustyni – może to być Twój parafialny kościół, pobliska kaplica. A później walcz! To będzie trudne. Ale w tym wielkim poście postanów sobie jedno – nie zaspokajać swoich pokus. Weź to na klatę, weź i walcz. Tylko co jest Twoją pokusą? Może to, żeby dłużej pospać, zamiast pójść na poranną mszę w tygodniu? Może wypicie piwa lub zjedzenie batona? Może chęć do masturbacji? Może kusi serial, a Ty w tym czasie powinieneś robić coś innego? Zresztą Ty sam wiesz, co jest Twoją największą słabością! Przede wszystkim się módl, dużo się módl… I walcz! A zobaczysz tego błogosławione owoce! Nawrócisz się? Jezus wzywa: Czas się wypełnił i bliskie jest Królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię. Czy nawrócisz się przed Jego przyjściem? Czy To będzie kolejny Wielki Post w Twoim życiem, który nic nie zmieni, który zamiast przybliżyć Cię do Boga to od Niego Cię oddali?

Kategorie:Uncategorized

„Gotowe jest serce moje, Boże” (Ps 108, 2a)

108db11b37f173aeb4b278ace37efbd0

Wielki Post, przeżywany w wielkim skupieniu ale przede wszystkim na codziennym śledzeniu drogi Jezusa na Golgotę. To tam wdarła się śmierć, aby trzy dni później przeniknęło zmartwychwstanie. Czterdzieści dni kuszenia Jezusa… to czterdzieści dni zmagania się z przeciwnościami dla każdego z nas.

Podejmij walkę

Podejmowanie wyrzeczeń, ofiary. Rezygnowanie z dobrodziejstw, dostatku i bogactw. W zamian przyjmowanie na swoje barki pokuty, jałmużny i modlitwy. Umartwianie się i nawracanie się każdego dnia. Wyjść w pojedynkę na drogę i walczyć z przeciwnościami. A Chrystus nic innego nie mógł, przyjął krzyż, szedł, wręcz się czołgał gdy ciężar dostatecznie go przytwierdzał do podłoża.

Modlitwa

Podjęcie się nawet najprostszej ale codziennej modlitwy w danej intencji. A im modlitwa bardziej zaawansowana tym wyrzeczenie większe: Nowenna Pompejańska, uczestnictwo we Mszy sprawowanej w Nadzwyczajnym Rycie (Msza trydencka), odmawianie wszystkich godzin z Liturgii Godzin- jeżeli dotychczas w żadnej z tych modlitw nie brałeś udziału, to może warto w Wielkim Poście ofiarować swój czas?

Post

Podobnie jak z modlitwą im bardziej zaawansowany tym wyrzeczenie większe. Jednak ta kwestia zależy od każdego z osobna głównie w zależności od zdrowia. Jeżeli możesz odmówić sobie tylko słodyczy- zrób to, jeżeli jesteś w stanie zrobić cokolwiek w tym kierunku- zrób to.

Jałmużna

Ile pieniędzy wydajemy na głupoty? Każdy wydaje niepotrzebnie dziennie kilka złotych. A gdyby tak przeznaczyć na jakiś cel społeczny, a może jest to dobra okazja by odkładać pieniądze dla koleżanki, której nie stać na wycieczkę szkolną. Dobrym wyjście z sytuacji są także istniejące w kościołach skarbony, jak i papierowe skarbonki z Caritasu. Ile możesz tyle ofiaruj. Nawet wdowi grosz ceni się wysoko…

„Stwórz o Boże we mnie serce czyste i odnów we mnie moc ducha” (Ps 51, 12)

Aby Wielki Post mógł zostać dobrze przeżyty przez każdego z nas- przygotuj się. Uporządkuj wszystko. Szczególnie siebie. A później zadecyduj o wyrzeczeniach. Każde się liczy, dlatego nie warto rezygnować z walki.

Miłość nieprzyjaciół czyli jak kochać bliźniego

100_6753

źródło: zdjęcia własne

„Pobiegnę drogą Twych przykazań,
gdy szeroko otworzysz me serce.”
(Ps 119)

Dziś większość ludzi ma w głowie czerwone serduszka, prezenty, czekoladki, kwiaty i wiele innych miłosnych uniesień. Jednak wśród tej miłości musimy uświadomić sobie, że jest większa miłość… sam Bóg, a przez Niego miłość do bliźniego.

Przykazanie miłości bliźniego, niby proste zobowiązanie, niby tylko kochać, a cały czas sprawia nam niesamowitą trudność. Św. Paweł pisze, że nie mamy szukać swojego dobra ale dobra bliźniego. Wszystko co czynimy, mamy czynić z pewnym poświęceniem, wyrzekając się swojego egoizmu, swojego „ja” i swojego „moje”, Nie wszyscy bliźni są nam bliscy. Wielu po prostu nienawidzimy. Z różnych względów, zaczynając od zwykłych kłótni, poprzez szykanowanie, obrażanie, wyzywanie, aż po prawdziwą nienawiść i zawiść. A Ewangelista Łukasz pisze:

„Miłujcie waszych nieprzyjaciół ; dobrze czyńcie tym , którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają.(…) Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie! Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to dla was wdzięczność? Przecież i grzesznicy miłość okazują tym, którzy ich miłują. I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to dla was wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią.”
(Łk 6, 27-28;31-33)

Porównanie ludzi do celników jest porównaniem bardzo dosadnym i dającym do myślenia. Każdy z nas musi zadać sobie pytanie: czy nadal chce być celnikiem czy może chcę odziać się w miłość, która miłuje wszystkich a nie tylko tych, którzy mi dobrze czynią?

Dajmy sobie szansę być kochanymi ale przede wszystkich kochać drugich, szczególnie wtedy, gdy od nas samych doznają nienawiści i bólu, gdy nie są kochani w najprostszy możliwy sposób. Każdy z nas daje drugiemu człowiekowi cząstkę Boga, którego chowamy głęboko w sercach.

Boże, jaśniejący ogniu wiekuistej miłości + spraw, abyśmy zawsze płonąc Twoją miłością* kochali Ciebie nade wszystko, a bliźnich dla Ciebie.

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 3 156 obserwujących.