W imię Chrystusa prosimy: Pojednajcie się z Bogiem!

 Według polskiej tradycji, 24 dni temu rozbieraliśmy choinki, ściągaliśmy lampki i ozdoby świąteczne. Kościoły, które były przepełnione symbolami Bożego Narodzenia, dziś ubiorą się w powagę i fiolet. To dziś zaczyna się czas, który możemy albo wygrać, albo zmarnować. Mamy 40 dni, które możemy przeżyć rozdzierając serce przed Bogiem, albo w Wielką Sobotę iść tylko z koszyczkiem do święcenia.

Wielki Post jest czasem, który pozwoli nam określić czego jesteśmy głodni, że to, co spożywamy nie jest najważniejsze. Każdy z nas ma w sobie wiele pustek, o których nie chce nikomu mówić, wiele pragnień, które nosi w sobie. Ale jest w każdym z nas, bez wyjątku – PRAGNIENIE BOGA. Wyrzeczenia, których zostaliśmy nauczeni są dobre, ale czy najważniejsze. Możemy sobie odmówić słodyczy, alkoholu, Internetu, ale czy przez zbliżymy się do Boga? Może mamy nierozwiązane sprawy? Zagmatwane relacje? Ludzi, których zraniliśmy i unikamy spotkań z nimi?

Patrząc codziennie w lustro widzimy po sobie, że może za dużo słodyczy, może za dużo kawy itp. Widzimy to, co ludzkie. W Wielkim Poście Pan Bóg stawia przed nami swoje lustro, lustro, w którym możemy zobaczyć całe dziadostwo naszej duszy. Dlatego w dzisiejszym czytaniu słyszymy tak mocne słowa św. Pawła: POJEDNAJCIE SIĘ BOGIEM! Paweł oszalał z miłości do Jezusa, bo mimo swojego poprzedniego życia, spotkał Boga, żywego Boga, który diametralnie zmienił jego życie. Oszalejmy z tej miłości, pozwólmy Bogu działać, pozwólmy sobie zajrzeć w najgłębsze zakamarki naszej duszy, bo Bóg chce nas w niebie! Tak jak św. Łotra, do którego Jezus zwrócił się po imieniu i kanonizował za życia. Nasze przeszłe życie topi się w Miłosierdziu, którego możemy doświadczyć lub nie.

 Co wybierasz?

Modlitwa na Wielki Post Benedykta XVI

25 lutego 2020 Dodaj komentarz

popielec

ilustr.: Tomek Obiński Źródło

Panie Jezu Chryste, dla nas przyjąłeś los ziarna pszenicy, które pada w ziemię i obumiera by wydać plon obfity (J 12, 24).
Zapraszasz nas byśmy kroczyli za Tobą tą drogą,
gdy mówisz: «Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne» (J 12, 25).
[…] Pomóż nam [w tym Wielkim Poście] towarzyszyć Ci nie tylko szlachetnymi myślami,
lecz przejść Twoją drogę sercem, nawet więcej: konkretnymi uczynkami codziennego życia.
Dopomóż nam wejść na drogę krzyża całymi sobą i na zawsze pozostać na Twej drodze.
Uwolnij nas od lęku przed krzyżem, ze strachu przed wyśmianiem przez innych, z obawy,
że nasze życie może się nam wymknąć, jeśli nie chwycimy wszystkiego, co niesie.
Pomóż nam demaskować pokusy,
które obiecują życie, lecz których ułudy zostawiają w nas ostatecznie pustkę i zawód.
Pomóż nam nie chcieć zawładnąć życiem, ale je dawać.
Dopomóż, abyśmy towarzysząc Ci na drodze pszenicznego ziarna, znaleźli w «traceniu życia» drogę miłości, drogę,
która prawdziwie daje życie, życie w obfitości” (J 10, 10).

kard. Joseph Ratzinger, Benedykt XVI

Impreza u Faustyny

Jezu_ufam_Tobie

Od lewej: Eugeniusz Kazimirowski, Obraz Jezusa Miłosiernego, 1934 (HistoryIsResearch na warunkach CC BY-SA 4.0); Ludomir Sleńdziński, Obraz Jezusa Miłosiernego, 1954

„Kapłan nie należy do siebie” – to tytuł książki abpa Fultona J. Sheena. To również prawda, która nieodłącznie kojarzy się z funkcją kapłana w Kościele. Jest wybrany, posłany, ale jest również wędrowcem jak Jezus i apostołowie. Takiego zadania się podjął – by iść i pokazywać ludziom Boga, by być żertwą na wzór Chrystusa. To „najcenniejszy dar, niezrównany honor i największe szczęście” – napisano we wstępie książki.

Pan Jezus mówił do św. s. Faustyny:

„Dusze wybrane są w Moim ręku światłami, które rzucam w ciemność świata i oświecam go. Jak gwiazdy oświecają noc, tak dusze wybrane oświecają ziemię, a im dusza doskonalsza, tym większe światło roztacza wokoło siebie i dalej sięga; może być ukryta i nie znana nawet najbliższym, a jednak jej świętość odbija się w duszach na najodleglejszych krańcach świata.” – Dz. 1601

Jeśli prześledzić historię Kościoła to można zaryzykować stwierdzenie, że Pan Bóg zasiał na Niebie całe mnóstwo iskierek. Z Polski również wyszło wiele z nich. Nie tylko spośród kapłanów, również spośród osób konsekrowanych, żyjących zakonnym rytmem życia.
Dzień 15. lutego, wydaje się być takim szczególnym dniem kumulacji iskierek w świetle Bożego Miłosierdzia i Serca Jezusa Miłosiernego.

W tym dniu Faustyna Kowalska obchodziła swoje imieniny. Maria Faustyna Kowalska, zakonnica ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, dała się poznać światu jako mistyczka, wizjonerka, głosicielka kultu i apostołka Bożego Miłosierdzia. Jest autorką Dzienniczka, w którym opisała swoje duchowe i mistyczne doświadczenia. Warto dodać, że Dzienniczek św. s. Faustyny znalazł się na 20 lat w indeksie ksiąg zakazanych.

Jest to również dzień narodzin dla Nieba jej spowiednika i kierownika duchowego. 15.02.1975 r. zmarł w Białymstoku ks. Michał Sopoćko. Jest to jednocześnie jego wspomnienie liturgiczne. W 1933 r. spotkał się jako spowiednik z s. Faustyną. Dzięki niemu, prawda o Miłosierdziu Bożym wyszła poza mury celi i zgromadzenia. Po tym spotkaniu, całe życie ks. Michała skoncentrowało się na tajemnicy Miłosierdzia. Został beatyfikowany 28.10.2008 r. w Białymstoku. W rocznicę beatyfikacji rokrocznie o godzinie 15:00, szczególnie na terenie Polski, na ulicach miast, miasteczek i wsi ma miejsce jedno z najbardziej zadziwiających i wymownych spotkań ludzkich, z różańcem w ręku i Koronką do Miłosierdzia Bożego na ustach – „Koronka na ulicach miast”. To z polecenia ks. Sopoćki powstał w latach 1934-38 Dzienniczek, określany perłą literatury mistycznej. Z pomocą kapłana został namalowany pierwszy obraz Jezusa Miłosiernego, który wykonał Eugeniusz Kazimirowski w 1934 r. według wskazówek s. Faustyny. Obraz obecnie znajduje się w Wilnie. To ks. Sopoćko już po śmierci s. Faustyny założył Zgromadzenie Sióstr Jezusa Miłosiernego. To również dzięki niemu i pod jego dyktando został namalowany przez Ludomira Slędzińskiego, drugi pierwowzór obrazu Jezusa Miłosiernego. Obecnie wizerunek ten znajduje się w Sanktuarium Serca Jezusa Miłosiernego w Kaliszu.

15. lutego obchodzimy również w Kościele wspomnienie Klaudiusza de la Colombiere SJ, prezbitera. To kolejny znamienity spowiednik i kierownik duchowy wielkiej Świętej Kościoła, Małgorzaty Marii Alacoque, francuskiej mistyczki, znanej przede wszystkim z krzewienia nabożeństwa ku czci Najświętszego Serca Jezusowego, objawionego jej w widzeniach przez samego Jezusa. Ogromne znaczenie miały objawienia poświęcone nabożeństwu do Najświętszego Serca Jezusowego, którego rozsławienie zostało wyznaczone jako zadanie św. Małgorzacie. W widzeniach Pan Jezus powiedział jej o Swoim nieskończonym Miłosierdziu dla ludzi i o potrzebie zwrócenia się wszystkich do Jego Serca poprzez specjalne nabożeństwo rozpowszechnione jako „Nabożeństwo pierwszych dziewięciu piątków miesiąca”.

Do tej znamienitej drużyny rok temu dołączył śp. o. Zdzisław Pałubicki SJ wielki czciciel Miłosierdzia Bożego, misjonarz, wspaniały kaznodzieja, gorliwy spowiednik i kierownik duchowy o fenomenalnej intuicji. Poczciwie nazywany był również Rumcajsem z racji postury i wyglądu zewnętrznego. To dzięki niemu kaliski kościół oo. Jezuitów może szczycić się drugim pierwowzorem obrazu Jezusa Miłosiernego, namalowanego przez Ludomira Slędzińskiego. Kilka lat później przepiękna pobernardyńska, barokowa świątynia zyskała rangę Sanktuarium Serca Jezusa Miłosiernego, pierwszego takiego na świecie. Jako spuścizna po śp. o. Zdzisławie Pałubickim SJ pozostały m.in. Godzinki o Miłosierdziu Bożym i owoce ponad tysiąca Misji Miłosierdzia Bożego jakie niestrudzenie głosił przez wiele lat w diecezji, Polsce i na świecie. Zmarł 15.02.2019 r.

Nie pozostaje nic innego jak ufać, że wszyscy spotykają się na imieninach u s. Faustyny. Wszak mają wspólny temat do rozmów i dyskusji.

W każdym położeniu dziękujcie!

14 lutego 2020 Dodaj komentarz

85154676_3582190725155919_3898505745443848192_o

Baczcie, aby nikt nie odpłacał złem za zło, lecz zawsze usiłujcie czynić dobrze sobie nawzajem i wszystkim. Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie. W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was. Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie. Wszystko badajcie, a co szlachetne – zachowujcie. Unikajcie wszelkiego rodzaju zła. 1 Tes 5,15-22

Ostatni rok był dla mnie nadzwyczaj trudny. Najgorszy ze wszystkich możliwych. Gorszego nie było w moim 27-letnim życiu. Serio.  W pewnym momencie przyszła chwila, w której stwierdziłam, że Pana Boga nie ma, bo gdyby był taki wszechmocny i miłosierny – nie pozwolił by na to wszystko, co się dzieje i działo. Nie pozwoliłby na tyle zranień i tyle perturbacji. Nie widziałam Jego miłosierdzia, Jego planu w tym co się dzieje i działo. Wtedy stwierdziłam, że Jego nie ma. Ale prawda jest taka, że On był cały czas. Pomógł przetrwać, nie rozsypać się. Pokazał drogę. Dał siłę. Niósł na rękach. Pamiętam jak znajomy ksiądz wtedy pilnował, żebym nadal chodziła do Kościoła i przyszła do spowiedzi. Więc W każdym położeniu dziękujcie! Bo na przykład posłał takiego kapłana, pokazał ilu mam przyjaciół.

On ma plan i wszystko ma cel Dziękuj za to co masz, za to co dostałeś. On Cię kocha, a Twoje problemy wcale nie są większe niż Jego miłość. On jest Miłością. Przede wszystkim On widzi dalej, niż My. On ma obraz wszystkiego. On wie co robi i nie da Ci ciężarów większych niż jesteś w stanie unieść.

On jest dobry i wspaniały!

Nowe osoby do Ekipy poszukiwane!

16522747

 

Potrzebujemy rąk do pomocy!

Poszukujemy 2 redaktorów oraz 1 osobę do aktualizacji Księgi Adoptowanych Sióstr.

Poszukiwana osoba powinna:
-być rzetelna i odpowiedzialna
-mieć trochę czasu wolnego czasu
-w miarę nieograniczony dostęp do komputera i Internetu

W wypadku redaktora powinna być to ponadto osoba:
-kreatywna
-mająca wciąż nowe pomysły na nowe artykuły
-pisząca względnie poprawnie po polsku (bez rażących błędów ortograficznych czy językowych i mająca na klawiaturze komputera polskie znaki)

Chętnych proszę o kontakt!
hadziczka13@wp.pl

Kategorie:ddasz, Ogłoszenia

Czy ks. Bosko słuchałby rapu i założył facebooka?

Tak często  zdarza się dziś słyszeć jak bardzo zmieniły się czasy, a wraz z nimi młodzież.  Ale czy młodzież, którą zajmował się ks. Bosko była idealna? Nie! Idea oratoriów narodziła się z odwiedzania więzień – tak mówił św. Jan Bosko, który poznając biedę, zranienia i problemy współczesnej jemu młodzieży zauważył, że młodzi są pozostawieni sami sobie.  Uważał, że młody człowiek nie jest zły z natury, a najlepszą formą zapobiegania złu i naprawy społeczeństwa jest dobre wychowanie. Dlatego po ulicach Turynu szukał chłopców, tych, których inni przekreślili.

Po wielu trudnościach w Valdocco powstało pierwsze oratorium, które stało się dla chłopców domem, który przygarnia. Parafią, która ewangelizuje. Szkołą, która przygotowuje do życia i podwórkiem, gdzie spotykają się przyjaciele i żyją radośnie.  I tak narodził się system prewencyjny św. Jana Bosko, który oparty na religii, rozumie i miłości służył i służy do dziś Rodzinie Salezjańskiej. 

A gdyby ks. Bosko żył dziś? Zapewne znałby miejsca, w których spotyka się młodzież, wiedziałby co ich interesuje, czego słuchają, co jest w modzie, znałby wszystko, co kocha młodzież. Ale przede wszystkim wiedziałby czego im najbardziej brakuje, w czasach, w których mamy o wiele więcej niż ks. Bosko i Jego chłopcy 200 lat temu.  Jednak czy w dzisiejszym świecie łatwiej jest mówić o Bogu? O Jego Miłości i działaniu?

  Codziennie na całym świecie Salezjanie i Salezjanki podejmują ten trud głoszenia Ewangelii wśród młodzieży, pokazywania młodym ludziom jak bardzo są wartościowi i jak bardzo Bogu na nich zależy.

Wystarczy, że jesteście młodzi, aby Was kochał  – nic więcej.

Minęło Boże Narodzenie…

29 grudnia 2019 Dodaj komentarz

nursery-1951204_1920

Minęło Boże Narodzenie.
Wigilia, Pasterka, mnóstwo spotkań, stoły uginające się od jedzenia, kolorowa choinka, a pod nią góry prezentów. W jednym domu było jak co roku, może w innym było inaczej niż zawsze. Mimo różnych zarobków i możliwości finansowych – każdy stara się dać w tym okresie jak najwięcej od siebie, sprawić, aby najbliżsi mieli porządne prezenty, żeby nie brakło jedzenia. Pracując w tym okresie w galerii handlowej obserwowałam o wiele więcej niż w poprzednich latach wszech panującą komercję, mnóstwo reklam i ludzi z mnóstwem zakupów. Ale w tych przygotowaniach widzę również jeszcze jedną prawidłowość – mnóstwo stresu i trudnych sytuacji, a jest to potwierdzone badaniami i obserwacji, a wita to na przykład w tym, że po okresie świątecznym pojawia się więcej pacjentów w gabinetach psychologicznych. Mnóstwo lataniny, biegania, opryskliwego odnoszenia się do siebie, ciągłe krytykanctwo z pretensjami dlaczego ktoś nie ma na twarzy uśmiechu na twarzy, bo „przecież jest Boże Narodzenie, musimy się cieszyć”. Ale czy o to w tym chodzi?

W całych przygotowaniach do Świąt zapominamy często o dwóch podstawowych sprawach.
Po pierwsze. W Bożym Narodzeniu na pierwszym miejscu jest Bóg, nowonarodzone Dziecię, które przyszło przynieść miłość – tylko tyle i aż tyle ma do zaoferowania. To swoje serca w pierwszej kolejności wartałoby przygotować na Jego narodzenie. W końcu to jego urodziny świętujemy. Jakaś spowiedź? Postanowienie adwentowe? Może wzmożona lektura Pisma Świętego?
Po drugie. Zaraz za Bogiem jest człowiek – ten, który jest obok nas. Naprawdę nie warto być opryskliwym i krytykującym… Warto na drugą osobę spojrzeć z życzliwością i miłością. Nie tak wyprasowany obrus, koty kurzy wychodzące spod kanapy, wieczerza, która zacznie się później niż miała – to wszystko jest mało ważne. Powiedziałabym nawet, że zupełnie nieważne. Najważniejsze to spotkać się w miłości, w życzliwości, bez życzeń z serii „zrzuciłabyś tego brzucha”. Naprawdę ważne jest dla Ciebie 12 potraw i to, że obrus z każdej strony zwisa równo po 4,7 cm? Naprawdę ważny jest dla Ciebie prezent za miliony monet? Naprawdę jest to ważniejsze od spotkania z Bogiem i z człowiekiem? Jeżeli tak tak to naprawdę mi przykro.

Sama doświadczyłam Bożego Narodzenia zupełnie innego od wszystkich wcześniejszych (mając 26 lat już kilka ich było). Zdecydowanie najtrudniejsze emocjonalnie i chyba jedne z najpiękniejszych, jakie doświadczyłam. Pełne pięknych spotkań, pełne życzliwości, miłości, poczucia tego, że w rodzinie jest siła, a jest jeszcze taka rodzina, którą sobie sami wybieramy – przyjaciele.

Kiedy byłam razem z Tatą najpierw na spotkaniu opłatkowym Rady Parafialnej, a w sama Wigilię na Pasterce – w chaosie życia zobaczyłam bardzo mocno Jezusowe
„Kocham Cię, Córeczko moja”…

I tego właśnie Ci życzę drogi Czytelniku.
Doświadczenia Bożej Miłości.
Uświadomienia sobie jej wielkości.