„Hosanna! Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie” (Mk 11, 9a)

msterium kornelNiedzielą Palmową zaczynamy w kościołach katolickich Wielki Tydzień, który kończy się Triduum Paschalnym a następnie Świętem Zmartwychwstania naszego Pana Jezusa Chrystusa. Najważniejsze święta dla nas katolików, powinny być nie tylko czasem
refleksji i zadumy nad życiem, śmiercią i zmartwychwstaniem, ale przede wszystkim przyjęciem z wiarą wydarzeń z życia Chrystusa i pełnym uczestnictwem w wydarzeniach jakie daje nam w te dni Kościół.

To właśnie tej niedzieli, po raz pierwszy usłyszymy Mękę Chrystus czytaną  z Ewangelii św. Marka (w Wielki Piątek zaś z Ewangelii św. Jana). Opis całej drogi Chrystusa na krzyż, na Golgotę. Zawsze ten obraz napawa mnie strachem i lękiem. Najpierw lud woła „Hosanna!” witając wjeżdżającego do Jerozolimy Króla- Chrystusa, a w kilka dni później zostaje wydany na śmierć przez tych samych ludzi. Ile razy to my jesteśmy tak fałszywi, by wydawać kogoś na śmierć przez doznawanie przez niego zniewag, obelg, szyderstw? Ile razy w codziennym życiu skazujemy kogoś na śmierć przez niepodanie ręki, przez brak pomocy? Ile razy skazujemy powtórnie na śmierć samego Chrystusa, przez nieprzyznawanie się do Niego?

Wielki Tydzień daje nam czas, by wszystko co w naszym życiu takie ważne ustawić na właściwym miejscu a przede wszystkim Chrystusa postawić na tym właściwym pierwszym miejscu. Poświęć swój czas, ofiaruj go Bogu, daj mu swoją modlitwę, skupienie i skruchę, by w Zmartwychwstanie wejść razem z Nim w chwale!

Przygotowaniem do dobrego przeżycia Niedzieli Palmowej jak i całego Wielkiego Tygodnia mogą okazać się organizowane przez wielu ludzi, zgromadzenia czy grupy duszpasterskie, Misteriów opracowanych o konkretny scenariusz. Są one tworzone na sposób tradycyjny bądź też nowoczesny.

W minioną niedzielę sama wzięłam udział w  takiego widowisku, które zorganizowali alumni III roku  Wyższego Seminarium Duchownego „HOSIANUM” Archidiecezji Warmińskiej w Olsztynie.
Wystawione Misterium Męki Pańskiej na pierwszy rzut oka nie wyróżniało się niczym spośród znanych i często wystawianych Misteriów. Jednak zamysł reżysera pozostawia widza z ciszą na przemyślenia, która widoczna jest w przerwach między poszczególnymi scenami (m.in. sąd Kajfasza, Annasza, Piłata czy  scena ukrzyżowania). Specyficznego charakteru nadają mu także efekty dźwiękowe oraz utwory m. in. Gorzkich żali, a uboga scenografia dodaje smaku i skupia na tym co właściwe. Użyta gra cieni w scenie biczowania czy ukrzyżowania staje się dla widza zagadką, czymś, co warto odkryć. Genialna gra aktorska aktorów amatorów wzbogaca spektakl objawiając się zafascynowaniem na twarzach widowni.

Nie da się opisać wszystkiego, co na tym Misterium mogłam przeżyć a także zobaczyć. Moje słowa mogą okazać się niezrozumiałe bądź nie adekwatne do tego, o co właściwie chodziło aktorom, wystawiającym to Misterium. Dlatego szczególnie polecam takie widowiska wszystkim, którzy mają jeszcze okazję je zobaczyć.

Niech Wielki Tydzień będzie refleksją, przemyśleniem i skupieniem nad życiem jedynego Zbawiciela oraz nad życiem każdego z nas, ludzi grzesznych lecz dążących do spotkania z Chrystusem.

Zwiastowanie Pańskie – Dzień Świętości Życia

26 Marzec 2015 Dodaj komentarz

Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, . Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca. Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa! Wtedy odszedł od Niej anioł. Łk 1,26-38

Wczoraj 25 marca – 9 miesięcy przed Bożym Narodzeniem, obchodzimy uroczystość Zwiastowania Pańskiego oraz ustawiony przez Episkopat Dzień Świętości Życia. Dzisiejszy dzień przypomina o dniu, w którym zaczęła się zupełnie nowa era w dziejach ludzkości – dzień, w którym Archanioł Gabriel przyszedł do Maryi, niewiasty z Nazaretu, z oświadczeniem, że nosi pod sercem naszego Pana Jezusa Chrystusa. A to, że uroczystość Zwiastowania Pańskiego najczęściej przypada w Wielkim Poście pokazuje, że tajemnica Wcielenia jest nierozerwalnie związana z tajemnicą śmierci i zmartwychwstania Chrystusa.

A co z Dniem świętości życia? Jest ono ściśle związane z duchową adopcją dziecka poczętego i ich ochroną. Jak dziś pamiętam swoją pierwszą adopcję dziecka. Byłam wtedy w gimnazjum, bodajże 2 klasa (ok.15 lat). Rok starsza koleżanka zaproponowała mi, żebym poszła z nią na dziesiątkę różańca odmawianą na długiej przerwie w intencji dzieci zagrożonych aborcją. Poszłam razem z nią, a na pozostałe lekcje wróciłam z Bożym błogosławieństwem i większą siłą. Po tym dniu stwierdziłam, że chcę ratować dzieci zagrożone aborcją, że chcę pomóc i zmienić świat. Więc postanowiłam i zaczęłam swoją pierwszą w życiu adopcję. Wtedy kupiłam pierwszy różaniec w formie pierścionka i chwilę po zakończeniu jednej adopcji, zaczynałam kolejną. Tak chyba było 3 czy 4 razy. Później pojawiła się przerwa, choć sama nie do końca wiem dlaczego. Ale jednak czułam pewien brak, czułam, że mogłabym zrobić więcej. Po kilku (3-4) latach przerwy z moim Lubym postanowiliśmy wziąć pod opiekę jedno dziecko, z koncepcją, że to będzie „nasze” pierwsze dziecko. Więc podjęliśmy modlitwę. Choć dzieli nas ponad 300 kilometrów, codziennie się razem się modlimy, codziennie o tym pamiętamy, choć widujemy się o wiele rzadziej. Ale jaki jest tego sens? Po co to robimy? Bo chcemy uratować choć jednego człowieka. Bo chcemy mieć świadomość, że damy życie choć jednemu dziecku, bo wiemy, że zrobimy coś co wpłynie na przyszłość naszą, naszego późniejszego małżeństwa oraz macierzyństwa czy ojcostwa. W każdym bądź razie – każdemu polecam.

Panie, chcemy ujrzeć Jezusa!

22 Marzec 2015 Dodaj komentarz

Wśród tych, którzy przybyli, aby oddać pokłon /Bogu/ w czasie święta, byli też niektórzy Grecy. Oni więc przystąpili do Filipa, pochodzącego z Betsaidy Galilejskiej, i prosili go mówiąc: Panie, chcemy ujrzeć Jezusa. Filip poszedł i powiedział Andrzejowi. Z kolei Andrzej i Filip poszli i powiedzieli Jezusowi. A Jezus dał im taką odpowiedź: Nadeszła godzina, aby został uwielbiony Syn Człowieczy. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie na Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec. Teraz dusza moja doznała lęku i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny. Nie, właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę. Ojcze, wsław Twoje imię. Wtem rozległ się głos z nieba: Już wsławiłem i jeszcze wsławię. Tłum stojący /to/ usłyszał i mówił: Zagrzmiało! Inni mówili: Anioł przemówił do Niego. Na to rzekł Jezus: Głos ten rozległ się nie ze względu na Mnie, ale ze względu na was. Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie precz wyrzucony. A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie. To powiedział zaznaczając, jaką śmiercią miał umrzeć. (J 12,20-33)

Jezus porównuje życie do pszenicznego ziarna, które musi obumrzeć wrzucone w ziemię, aby wydać plon. Tymczasem śmierć nie jest przecież czymś pociągającym, wzbraniamy się przed nią, nie chcemy umierać. Chcemy żyć! I to pragnienie życia bez końca wpisane jest w każde ludzkie serce. Dlaczego zatem Jezus proponuje swoim uczniom taką drogę?

Bracie i Siostro, Twoje życie jest jak ziarno wrzucone w glebę tego świata. Możesz żyć tylko dla siebie, skupiony na tym kawałku ziemi, w której toczy się Twoja codzienność. Możesz w tym miejscu wytężać swoje siły, aby się „urządzić” wygodnie i komfortowo. Jezus jednak roztacza przed Tobą zupełnie inną perspektywę. Oto nad tą glebą jest inny świat – i dopiero tam widać pełnię plonów. Kiedy ziarno obumiera, nie widzi tego, co jest nad ziemią. Ale kiedy opadają twarde łuski, a cudowny młodziutki kiełek przebija się przez ciemną twardą glebę, wreszcie pozwala się ogarnąć upragnionym promieniom słonecznym. I choć czasem ciepło tych promieni było odczuwalne w ziemi, to przecież niczym się okazało wobec widoku pełnego słońca.

Często nasze życie wydaje się być bezowocne. Nasz świat pełen jest ludzi, od których inni oczekują widocznych efektów, efektów, efektów… Musimy być skuteczni (najlepiej natychmiast), przebojowi, najlepsi. Całe dnie spędzamy w pracy, w szkole, na zajęciach dodatkowych, by dorównać oczekiwaniom innych ludzi. Nie ma miejsca na słabość, zmęczenie, ograniczenie, niemożność. Tymczasem Jezus pokazuje nam obraz ziarna, które w ziemi obumiera, a plon przynosi wtedy, gdy zaczyna żyć ponad tą ziemią. Tam wszystko się okaże. Nie lękajmy się naszej zewnętrznej bezowocności.

Podążając za naszym Panem w tym czasie Wielkiego Postu patrzmy na Jezusa Ukrzyżowanego i odważnie traćmy z Nim nasze siły, przyjmujmy ze spokojem naszą słabość i ziemskie porażki, myśląc o życiu ponad tą ziemią, o świecie, który jest, choć go teraz nie widzimy, o owocach naszej miłości, jakie zobaczymy w pełnym słońcu, w Obliczu Pana.
Nie czekajmy z umieraniem na dzień śmierci!

s. Maria Magdalena OSU

Kategorie:refleksje, Wielki Post

Dzielny mężczyzna

swjozefSkoro była mowa o dzielnej niewieście, to nie można pomijać faktu, iż dzielny mężczyzna również znajduje swoje miejsce na przestrzeni lat i jest to bardzo poważne miejsce. Sama znam kilku takich mężczyzn, jak ten, o którym dziś piszę. Sama dziękuję Bogu, że są jeszcze tacy mężczyźni, jak bohater dzisiejszego artykułu.

Nie chodzi tu o książętach na białych rumakach, którzy z niezwykłą werwą pędzą do swojej wybranki, aby to jej obiecać królestwo i prosić ją o rękę. Jest tu mowa raczej o mężczyznach, którzy w pewien sposób wyszli naprzeciw losowi, by dokonać zmian na lepsze. Dawid, Abraham, Mojżesz… i św. Józef.

Choć na kartach Pisma Świętego niewiele napisane jest o nim samym, to można wnioskować o jego dobrym i mężnym życiu przez pryzmat życia Jezusa oraz Maryi.

Józef był człowiekiem sprawiedliwym (Mt 1, 19), a więc Maryja wybierając go na swojego małżonka wiedziała, że może temu człowiekowi zaufać i powierzyć siebie w ręce osoby, która zadba o bezpieczeństwo Jej i Jej dziecka. Tak też się stało. Józef jest także do końca posłuszny woli Bożej, nie sprzeciwia się lecz trwa w Bogu.

Józef był człowiekiem, który potrzebował czasu by dojrzeć do sytuacji, w której się znalazł. Nie robił nic, czego by wcześniej nie przemyślał, nie przemodlił. Postępował mądrze i uczciwie szczególnie wobec Maryi, traktując ją jak kobietę, jak człowieka a nie jak przedmiot. Z chwilą narodzin Jezusa Jego więź z Maryją wzrasta, a więc jeszcze bardziej staje się dojrzały.

Pomimo tego, że Józef nie jest ‘oficjalnym’ ojcem Jezusa, obdarza Go wielką miłością i otacza bezpieczeństwem. Jest także dobrym opiekunem i wychowawcą. Najprościej rzecz ujmując jest dobrym przykładem dla współczesnych ojców.

Święty Józef, to wzór człowieka, którego tak bardzo poszukują kobiety ale przede wzór bycia dzielnym mężczyzną dla współcześnie żyjących mężczyzn. Zbierając wszystkie cechy, które on posiada stworzymy nie tyle ideał, ale mężczyznę silnego a jednocześnie wrażliwego i czułego.

Faryzeusz czy celnik? Kim TY jesteś? (Łk 18,9-14)

14 Marzec 2015 2 uwag

Jezus powiedział do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść: Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam. Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika. Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony. (Łk 18,9-14)

Dzisiejsza przypowieść była dla mnie ważna od zawsze. Od kiedy pamiętam mnie poruszała i co innego mnie w niej dotykało. Zawsze też była dla mnie takim sprowadzeniem do pionu i nakierowaniem na właściwe tory wiary i modlitwy. Wiele razy w pokusie zachowywałam się jak faryzeusz z dzisiejszej ewangelii – w końcu chodzę regularnie do kościoła, nawet częściej niż w niedzielę, spowiadam się co 2-4 tygodnie, pomagam jak mogę. Jednak to nie chodzi o to, żeby się wywyższać ponad innych i wymieniać Panu Bogu. Nie chodzi o to, żeby klękać w pierwszych ławkach kościołów, żeby wszyscy mogli nas widzieć. Nie chodzi o porównywanie się z innymi i gardzenie tymi, którzy nie wydają się być tak dobrzy jak my. W końcu chodzi o pokorę, o uniżenie się i prawdziwą skruchę, a nie modlitwę na pokaz. Chodzi o przyznanie się do swoich win, a nie wywyższaniem się.

Kiedy zobaczyłam dziś ten fragment to o czym napisałam, jak zawsze mnie poruszało, lecz wyjątkowo dotknęło mnie inne zdanie, na które wcześniej nie zwracałam takiej uwagi. Jest nim: Jezus powiedział do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi […]. Bardzo mnie to dotkęło, bo jako człowiek często staram się polegać tylko na sobie i tylko sobie ufać – w każdej kwestii… W kwestii walki z własnymi słabościami, niedoskonałościami, z układaniem relacji z innymi czy zadań do wykonania. Jednak Jezus przekonuje, że ufanie sobie do doprowadzi do usprawiedliwienia i odpuszczenia grzechów. Trzeba zaufać JEMU. Tak, więc tak naprawdę ta przypowieść jest Jezusowym wołaniem o zaufanie Mu, jego usilną prośbą o to, żebyś my my zawierzyli, oddali Mu swoje brudy i niedoskonałości, które w nas siedzą, zamiast wywyższać się nad innymi.

Dołączysz do mnie i podejmiesz to wyzwanie? Zaufasz Jezusowi? Przestaniesz być faryzeusz i przyjmiesz postawę celnika?

Rozpamiętując Mękę Pańską

11 Marzec 2015 Dodaj komentarz

987654

„Drogi mój Odkupicielu, spójrz na mnie i oświeć serce moje, abym od dzisiaj nic innego nie kochał, prócz Ciebie. Nie pozwól, abym miał jeszcze zapomnieć o śmierci Twojej. Przyrzekłeś, iż skoro zostaniesz podniesiony na krzyżu, pociągniesz wszystkie nasze serca do Siebie. Oto me serce- rozrzewnione Twą śmiercią i rozmiłowane w Tobie- nie chce się więcej opierać  twym nawoływaniom. Ach pociągnij je do Siebie i uczyń całkowicie Twoim”  św. Alfons de Liguori

W piątkowe i niedzielne popołudnia Wielkiego Postu kościoły wypełniają się wiernymi, którzy uczestniczą w Gorzkich żalach, jednym z najpopularniejszych nabożeństw pasyjnych. Połączonym z wystawieniem Najświętszego Sakramentu i kazaniem pasyjnym.  Opiera się ono na ewangelicznym opisie Męki Pańskiej.

Św. Mechtylda podczas jednego z objawień Pana Jezusa usłyszała słowa: Ilekroć przy nabożnym rozpamiętywaniu męki Mojej  serdecznie kto westchnie, tylekroć wdzięcznie łagodzi rany Moje. W tejże chwili wypuszczam strzałę miłości w serce jego. Zaprawdę powiadam, że kto by z nabożeństwa ku męce mojej choćby jedną łezkę uronił, tak Mi jest miłym, jakby za mnie podjął męczeństwo.”

Gorzkie żale budzą silne emocje i stanowią zachętę do rozmyślań nad cierpiącym Jezusem. Przybliżają do Pana. Wzywają do pójścia za Nim, nie pozwalają zepchnąć Jezusa na peryferie swojego życia. Stanowią pomoc w wyrażeniu skruchy i żalu. Rozpamiętujmy więc z miłością Mękę Pańską, uczestnicząc w tym nabożeństwie.

Kategorie:Wielki Post

Dzielna niewiasta, dzielna kobieta

5737_c645Choć Dzień Kobiet już dawno minął, to chciałabym się nad nim trochę zatrzymać. Wszyscy kojarzą dzień 8 marca z kupieniem kwiatów/czekoladek żonie, córce, dziewczynie, mamie, babci, koleżance, i innym kobietom, którym mężczyzna chce sprawić prezent, którym mężczyzna chce podziękować za to, że są jednak nie każdy zastanawia się nad istotą kobiecości czy też bycia kobietą. Jaka ona powinna być, co powinna robić i czym się kierować. Sięgając do Księgi Przysłów odnajdujemy poemat o Dzielnej Niewieście.

Zawarte tam słowa, pokazują wartość kobiety. O wszystko dba, wszystko starannie dopieści, chce dobra, pracuje, a przede wszystkim dba o dom. Ideał kobiety.

„Przepasuje mocą swe biodra, umacnia swoje ramiona .”(Prz 31, 17)

Jest odważna, twarda, uniesie najcięższy ciężar, jest zdolna znieść wszelki ból, wstyd, zażenowanie, stratę.

„Strojem jej siła i godność, do dnia przyszłego się śmieje .Otwiera usta z mądrością, na języku jej miłe nauki .” (Prz 31, 25-26)

Ile to znamy kobiet, które przekazały nam nauki życiowe, dobre rady, zasady… zaczynając od babci poprzez mamę czy siostrę. Do dziś z nich korzystamy, wprowadzamy w życie, a przede wszystkim przekazujemy dalej.

Ile z nas, kobiet młodych, dojrzałych, starszych mogłoby się nazwać dzielną niewiastą? Każda z nas musi sobie na to pytanie odpowiedzieć sama. Ile jestem w stanie postawić kroków naprzód, by stać się dzielną niewiastą?

Za podsumowanie obrałam słowa z księgi Rut, które są poniekąd moją dewizą od jakiegoś czasu, które dodają otuchy i które sprawiają, że z każdym dniem utwierdzam się w przekonaniu, że i ja mogę być dzielną niewiastą:

„Nie lękaj się więc, moja córko; wszystko, co powiedziałaś uczynię dla ciebie, gdyż wie każdy mieszkaniec mego miasta, że jesteś dzielną kobietą.”
(Rt 3, 11)

Kategorie:kobieta, refleksje, życiowe
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 3 151 obserwujących.