Dwa serca, jeden rytm #3

Weszliśmy już w czerwiec, miesiąc w sposób szczególny poświęcony czci Najświętszego Serca Pana Jezusa. Kult Serca Jezusowego wywodzi się z czasów średniowiecza i początkowo miał charakter prywatny.

Główna zasługa w rozpowszechnieniu nabożeństwa do Najświętszego Serca Pana Jezusa przypadła skromnej zakonnicy, wizytce, św. Małgorzacie Marii Alacoque.

Stolica Apostolska dopiero po dokładnych badaniach zezwoliła na obchodzenie święta i na oddawanie czci wizerunkom Serca Jezusowego w formach powszechnie przyjętych. Święto Serca Pana Jezusa obchodzimy w piątek, który pierwotnie kończył oktawę Bożego Ciała. To Jezus polecił ustanowić święto Serca Jezusowego w piątek po oktawie Bożego Ciała. Intencją Komunii Świętej, przyjętej w tym dniu, powinno być wynagrodzenie za zniewagi, jakich czasami doznaje Najświętszy Sakrament w czasie wystawienia.

Kościół pośrednio zatwierdził objawienia, dane św. Małgorzacie Marii Alacoque, kiedy po surowym procesie wyniósł ją do chwały ołtarzy. Jej beatyfikacja odbyła się w roku 1864, a kanonizacja w roku 1920. Pierwszym z papieży, który zatwierdził nabożeństwo do Serca Pana Jezusa, a także święto dla niektórych diecezji i zakonów, był Klemens XIII w roku 1765 – a więc prawie sto lat po objawieniach. Decydującym jednak w tej sprawie stał się memoriał biskupów polskich wysłany do tego papieża w 1765 roku. Papież Pius IX w roku 1856 rozszerzył święto Serca Pana Jezusa na cały Kościół. Leon XIII 31 grudnia 1899 roku oddał Sercu Jezusowemu w opiekę cały Kościół i rodzaj ludzki.

Sam Chrystus nadał temu nabożeństwu kierunek ekspiacyjny (ekspiacja z łac. expiatio – odpokutowanie za winę, oczyszczenie – ludzkie działanie o charakterze religijnym, mające na celu przywrócenie jedności z Bogiem naruszonej grzechem samego pokutującego lub innego człowieka czy społeczności). Ma ono uwrażliwiać nas na grzech, mobilizować w imię miłości Chrystusa do walki oraz do wynagradzania za tych, którzy ranią to Serce. Bóg jest miłością. Dowodem tej niepojętej miłości jest to, że zesłał swojego Syna, by nas wykupił od śmierci wiecznej i pokonał grzech. Uosobieniem tej największej Bożej miłości jest Serce Jezusowe. Ta właśnie miłość do rodzaju ludzkiego kazała Jezusowi przyjść na ziemię, przyjąć dla naszego zbawienia okrutną mękę i śmierć na Siebie. Z miłości tego Serca powstał Kościół, sakramenty i Eucharystia. To tę miłość odnajdujemy w spojrzeniu Eleusy, tę zgodę i pełne zaufanie Bogu.

Dzień później czcimy Niepokalane Serce Maryi.

Prawda o Niepokalanym Poczęciu Maryi jest dogmatem wiary. Ogłosił go uroczyście 8 grudnia 1854 r. bullą Ineffabilis Deus papież Pius IX.

Ogłaszamy, orzekamy i określamy, że nauka, która utrzymuje, iż Najświętsza Maryja Panna od pierwszej chwili swego poczęcia – mocą szczególnej łaski i przywileju wszechmocnego Boga, mocą przewidzianych zasług Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego – została zachowana nietknięta od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego, jest prawdą przez Boga objawioną i dlatego wszyscy wierni powinni w nią wytrwale i bez wahania wierzyć.

Maryja od momentu swojego poczęcia została zachowana nie tylko od wszelkiego grzechu, którego mogłaby się dopuścić, ale również od dziedziczonego przez nas wszystkich grzechu pierworodnego. Stało się tak, chociaż jeszcze nie była wtedy Matką Boga. Bóg jednak, ze względu na swoje zamiary, ze względu na przyszłe Zwiastowanie, uchronił Maryję przed grzesznością. Maryja była więc poczęta w łasce uświęcającej, wolna od wszelkich konsekwencji wynikających z grzechu pierworodnego (np. śmierci – stąd w Kościele obchodzimy uroczystość Jej Wniebowzięcia, a nie śmierci). O Sercu Maryi jako pierwszy pisał św. Łukasz (Łk 2, 19. 51). Na wielką skalę kult Serca Maryi rozwinął św. Jan Eudes a 13 października 1942 roku, w 15. rocznicę zakończenia objawień fatimskich, papież Pius XII ogłosił całemu światu, że poświęcił rodzaj ludzki Niepokalanemu Sercu Maryi. Polecił także, aby uczyniły to poszczególne kraje w swoim zakresie. Prymas Polski, kardynał August Hlond w obecności całego Episkopatu Polski i pielgrzymów uczynił to 8 września 1946 r. na Jasnej Górze przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej. Objawienia fatimskie ukierunkowały kult Serca Maryi do czci Jej Serca Niepokalanego. Nadto nadały mu charakter wybitnie ekspiacyjny, w czym bardzo upodobnił się do kultu Serca Pana Jezusa, propagowanego w objawieniach danych św. Małgorzacie Marii Alacoque.

Samo święto Serca Maryi zapoczątkował św. Jan Eudes już w roku 1643. Wyznaczył je dla swoich rodzin zakonnych na dzień 8 lutego. Dla całego Kościoła święto Niepokalanego Serca Maryi wprowadził papież Pius XII dnia 4 maja 1944 roku. Posoborowa reforma liturgiczna przesunęła je na sobotę po uroczystości Najświętszego Serca Jezusowego.

Maryja i Jezus pokazując nam, że te dwa policzki na ikonie i dwa serca, przytulone do siebie, bijące jednym rytmem miłości, wielkiej ufności i posłuszeństwa Bogu, są kluczem. Serca przepełnione tak wielkim uczuciem, jakiego tylko Matka i jej dziecko doświadczyć mogą w czułym przytuleniu pełnym poczucia bezpieczeństwa i macierzyńskiej miłości. Bo jak nazwać inaczej to spotkanie się dwóch policzków i dwóch serc, jeśli nie miłością doskonałą? Czy choć odrobinę próbuję upodobnić swoją miłość do tej miłości? Czy w ten tandem serc mam odwagę wpasować swoje nieśmiałe, nieporadne i słabe ludzkie serce? By nauczyło się bić taką samą miłością, by czerpało siłę do miłości z tych dwojga serc?

Pustynia serca #6

Zachód Słońca, Wschód, Zmierzch, Podróży, Wieczorem

Na pustyni jest się trochę samotnym. Równie samotnym, jak wśród ludzi…

Antoine de Saint-Exupéry – Mały książę

Podstawowa różnica między medytacją a kontemplacją polega na roli i aktywności rozumu. By wyjaśnić Ci drogi czytelniku różnicę ogólną, posłużę się łacińskimi źródłosłowami tych pojęć:

  • medytacja – łac. meditatio – zagłębianie się w myślach, rozważanie, rozmyślanie, rozpamiętywanie, przemyśliwanie, dumanie, zamyślanie się.
  • kontemplacja – łac. contemplatio – przypatrywanie się, oglądanie, stan, w którym człowiek mistycznie odczuwa obecność Boga, który jest Absolutem.

W medytacji rozum jest aktywny: rozważa, rozmyśla, rozumie i odnosi wszystko do własnego życia; w kontemplacji zaś pozostaje możliwie bierny. Szuka ciszy, nie rozważa, nie rozmyśla i nie manipuluje – zachowuje pasywność. Pozostaje tylko proste uczestniczenie i doświadczanie tego, co obserwujemy. Kontemplacja zakłada pewne wyciszenie, zatrzymanie się, tracenie czasu dla Boga i z Bogiem. W kontemplacji bardziej skupiamy się na obrazach, mniej na słowach. Uczymy się patrzeć oczami dziecka, które potrafi fascynować się i zadziwiać prostotą myśli, uczuć, obrazów. Kontemplacja jest pokornym powierzeniem się woli Boga i przeżywaniem jej. Uczy nas, jak bardziej przylgnąć do Niego. Jest prostym dzieleniem towarzystwa z Jezusem w samotności.

Kontemplacja jest milczącą miłością.

św. Jan od Krzyża

Można więc powiedzieć, że medytacja czyni mnie obserwatorem. Kontemplacja zaś czyni mnie uczestnikiem życia Jezusa.

Tu już nie chodzi o rozmyślanie i o rozumienie samego siebie. Tu chodzi o przeżywanie obecności Jezusa i odnajdywanie siebie w tej obecności. Medytacja nad samym sobą uczy nas kontaktu z samym sobą, rozpoznawania stanów, jakie są w nas, nazywania emocji, uczuć, myśli, postaw. Kontemplować – to z prostotą uczestniczyć w życiu Jezusa czując, widząc, słysząc, smakując, dotykając, przeżywając relację z Nim. I tu już nie chodzi o obserwowanie, analizowanie i rozumowanie. Tu chodzi o proste doświadczanie relacji. Odwracam wzrok od samego siebie i kieruję go na Jezusa. Z prostotą patrzę na Niego, słucham Jego słów, wsłuchuję się w tembr głosu, oddycham tym samym co On powietrzem i przeżywam całe spektrum emocji, jakie w tym spotkaniu się rodzą. Bez analizowania, cenzurowania, oceniania. Jedynie przeżywam.

To jest pewien proces. Co oznacza, że rozum wycisza się powoli, stopniowo. Nie da się tego wymusić, ani osiągnąć natychmiast. Doświadczenie takiej ciszy wewnętrznej jest z jednej strony łaską, a z drugiej wymaga cierpliwego praktykowania takiej formy modlitwy – latami.

Kontemplacja jest stanem, kiedy nie potrzeba już słów, czy obrazów, aby trwać przed Bogiem. Potrzeba uwagi, potrzeba miłości – trwania w Jego obecności.

Kontemplacja to najwyższy przejaw intelektualnego i duchowego życia człowieka. To właśnie owo życie, w pełni przebudzone, w pełni czynne, w pełni świadome tego, że żyje. To duchowy cud. To nagłe zatrwożenie świętością życia i zachwyt nad nią. To wdzięczność za życie, za świadomość i za istnienie.

Thomas Merton – Nowe źródła kontemplacji

Dwa serca, jeden rytm #2

Sokółka: rocznica przeniesienia Cząstki Ciała Pańskiego do kaplicy MB  Różańcowej
Komunikant przemieniony w cząstkę Ciała Pańskiego w Sokółce

Wiesz już drogi czytelniku, że Eleusa jest Maryją pasyjną. To jest to wyjątkowe znaczenie słowa „czuła”. Mająca realny współudział w Pasji – Męce i Śmierci Jezusa. Jej głębia wzroku, wyraz oczu i przytulenie policzka nabierają tu nowego znaczenia. To nie tylko wtulenie się Jezusa i kurczowe trzymanie Matki za szyję, jakby szukanie schronienia w ramionach najczulszej z Matek, przed nadchodzącym strachem i cierpieniem, ale i przytulenie serca do serca, serc które za chwilę będą współodczuwały mękę i śmierć. Maryja jako pierwsza zrozumiała też Zmartwychwstanie. Nie było jej przecież wśród kobiet idących do grobu w niedzielę rano, by namaścić ciało Syna. Nie było jej w Wieczerniku, razem z przerażonymi uczniami, niepewnymi jutra, zawiedzionymi w swoich nadziejach na stanowisko w Królestwie Bożym. Ona nie czekała na niewiadome. Ona wiedziała! Spotkała Zmartwychwstałego Jezusa najwcześniej, jako ta pierwsza, wybrana. W tej miłosnej jedności dwóch serc, od początku można zauważyć, że Maryja i Jezus pokornie zgadzają się na wszystko, przyjmują plan Boga, ufają Mu bezgranicznie. Najświętsze Serce Jezusa i Niepokalane Serce Maryi są zjednoczone w tej ufności aż po Pasję i Zmartwychwstanie. Męka rozpoczyna się ustanowieniem Najświętszego Sakramentu, którego pamiątkę Kościół obchodzi w Wielki Czwartek. Bo Wielki Czwartek to przede wszystkim celebracja Ciała i Krwi Chrystusa, i aby mogło się to dokonać Jezus sam ustanawia sakrament Kapłaństwa i Eucharystię, stając się Kapłanem i Ołtarzem, rozdając Siebie jako sługa, który umywa nogi innym. Potem wchodzi już w Mękę i nie ma tu miejsca na uroczystą adorację Ciała i Krwi.

Dlatego od XIII wieku Kościół obchodzi osobną uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa (zwaną potocznie Bożym Ciałem). Uroczystość ta ma na celu podziękowanie za ten niezwykły dar Chrystusowi. Kościół od początku wierzył w realną obecność Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie i dlatego Eucharystię uczynił centrum. Na czym ta obecność polega? Opłatek, który jest wypieczonym chlebem pszennym, po wypowiedzeniu przez kapłana słów Przeistoczenia, mocą Ducha Świętego, staje się Ciałem Pana Jezusa, a wino – Jego Krwią. O co więc tak naprawdę chodzi w Przeistoczeniu? Jako wyjaśnienie przytoczę tu słowa o. Jana P. Strumiłowskiego OCist, który na łamach PCh24 pisał:

„W języku metafizyki substancja oznacza istotę rzeczy, samo jej sedno, to czym sam byt jest. W takim znaczeniu substancja jest czymś różnym od przypadłości (czyli od tego, jakie coś jest)”, zaś „podczas konsekracji przypadłości nie zmieniają się, natomiast zmienia się sama substancja”. „Jeśli konsekracja powoduje przemianę samej istoty, a nie przypadłości, to znaczy, że nawet właściwości chleba nie zostają przez konsekrację zmienione. Stąd też gluten w konsekrowanej hostii nadal szkodzi osobom uczulonym na gluten” – dodaje.

Sekwencja na Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej

Taką doniosłą i odpowiedzialną władzę powierzył kapłanom sam Chrystus, kiedy powiedział przy Ostatniej Wieczerzy: „To czyńcie na moją pamiątkę” (Łk 22, 19). Tymi słowami polecił Apostołom i ich następcom przeistaczanie (przemienianie) chleba w Ciało Pańskie, a wina w Krew Pańską. Spełniła się w ten sposób obietnica: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 20). W Najświętszym Sakramencie jest obecne Ciało i Krew Pana Jezusa, Jego Osoba, jest On cały. Nie ma bowiem ciała Pana Jezusa osobno poza Jego Osobą.

Według nauki Kościoła Pan Jezus jest obecny w Eucharystii pod każdą widzialną cząstką konsekrowanej Hostii. Dlatego z taką troskliwością kapłan uważa, aby najmniejsze okruchy zebrać do kielicha, obmyć wodą i spożyć. Ta czynność nazywana jest puryfikacją.

Pan Jezus jest cały i żywy tak pod postacią chleba, jak i pod postacią wina. Gdzie jest bowiem prawdziwe Ciało Chrystusa, tam jest i Jego Krew, i cała Jego osoba. Podobnie, gdzie jest Krew Pana Jezusa, tam jest i Jego Ciało.


Ciąg dalszy nastąpi…

Dwa serca, jeden rytm

Właśnie zakończył się miesiąc maj poświęcony czci Maryi Panny a weszliśmy w czerwiec, miesiąc poświęcony Sercu Pana Jezusa.

Kilka tygodni temu dane mi było ponownie przeżyć warsztaty pisania ikon pod czujnym okiem o. Jacka SJ. Tematem była Matka Boża Czuła zwana Eleusą. Przedstawiona jest jako ta, która trzyma na rękach małego Jezusa i przytula swój policzek do Jego policzka. Jezus zasiada na jej przedramieniu jak na tronie. Jego wzrok utkwiony jest w twarzy Matki Bożej. Jak sama nazwa wskazuje Matka Boża jest na tego typu ikonie pełna czułości, delikatności, pełna tkliwości do syna, w ujęciu przytulenia policzkiem do policzka małego Jezusa. Ale jest jeden szczegół, na który mało doświadczony widz nie zwróci uwagi. Wzrok Matki nie patrzy na syna a przed siebie, skupiony jest na na widzu i pełen smutku. Dlaczego w takiej chwili Matka Boża jest smutna? Wydawałoby się, że to sytuacja, w której każda matka powinna być radosna, cieszyć się, obserwować i spoglądać na swoje dziecko. Okazuje się, że słowo czuła ma tu inne znaczenie. Czuła to nie tylko pełna czułości, ale i współczująca, współodczuwająca. Maryja wie o przyszłości Jezusa. Przecież już Symeon spotkany w Świątyni Jerozolimskiej…

(…) błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: «Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu».

Łk 2, 34-35

Maryja zachowywała te wszystkie słowa w sercu, rozważała je i miała przeczucia. Domyślała się, że życie Jezusa nie będzie tak proste i radosne, jakby się mogło wydawać. Zaufała Bogu i wiedziała, że do tej pory wszystko, co usłyszała od Anny i Symeona czy Anioła, spełniało się w Jej życiu. Miała świadomość bycia Matką Pomazańca Bożego. Miała też świadomość, że jako ta wybrana na Matkę Zbawiciela, będzie miała udział w Jego misji. Będzie towarzyszącą Chrystusowi we wszystkim, co Bóg Mu wyznaczył. Pamiętając o słowach Symeona, zdawała sobie sprawę, że misja Zbawiciela nie będzie wiązała się tylko z chwałą, że będzie w tym również wielkie cierpienie. Jej posłannictwo będzie trwało przez cały czas, będzie tą, która towarzyszy Jezusowi aż pod krzyż i aż po grób. Te dwa złączone policzki na ikonie przywodzą mi na myśl dwa serca, tak samo przytulone do siebie, bijące jednym rytmem miłości, wielkiej ufności i posłuszeństwa Bogu. Serca przepełnione tak wielkim uczuciem, jakiego tylko matka i jej dziecko doświadczyć mogą w czułym przytuleniu pełnym poczucia bezpieczeństwa i macierzyńskiej miłości. Bo jak nazwać inaczej to spotkanie się dwóch policzków i dwóch serc, jeśli nie miłością doskonałą? Maryja jeszcze trzyma małego Syna w ramionach, jeszcze stara się chronić przed złem, ale w swoich przeczuciach już wie, że za chwilę będzie musiała się zgodzić na Jego mękę i śmierć.

Jezus nie tylko doświadczy śmierci, ale i opuszczenia, samotności, absurdalności piekła, które zagraża człowiekowi, i to w tym samym sensie co człowiek. To będzie taka samotność do której nie przenika żadne słowo, to będzie tak głębokie opuszczenie.

Dlatego tak ważne jest to przytulenie: policzków i serc…


Ciąg dalszy nastąpi…

Uroczystość Trójcy Przenajświętszej

Andriej Rublow, Trójca Święta

Prawda o Bogu w Trójcy jedynym jest podstawą religii chrześcijańskiej. Prawda ta jest tajemnicą wiary, która została objawiona w zaraniu Nowego Przymierza między Bogiem a ludzkością. Odsłania nam ona tajemnicze życie Boże, którego uczestnikami stajemy się przez Chrzest święty. Cały kult Kościoła dąży do uwielbienia Boga w Trójcy Jedynego. Odrębne święto zostało wprowadzone w IX w., a w wieku XIV rozciągnięte na cały Kościół. We Mszy św. wielbimy niezgłębioną tajemnicę i dziękujemy za miłosierdzie okazane nam w dziele Odkupienia.

Mszał Rzymski, Wydawnictwo Pallottinum, Poznań 1963

Pustynia serca #5

Oaza, Pustynia, Drzwi, Jezus, Open, Szkło, Ciepła

Wydmy zmieniają swój kształt na wietrze, jednak pustynia zawsze pozostaje taka sama. I tak będzie z naszą Miłością.

Paulo Coelho, Alchemik

Dziś chcę przybliżyć nieco i wprowadzić Ciebie drogi czytelniku w temat medytacji chrześcijańskiej. „Medytować znaczy ćwiczyć umysł w poważnej refleksji. Jest to możliwie najszersze znaczenie słowa medytacja.” Tak opisuje znaczenie tej modlitwy Thomas Merton w swojej książeczce „Kierownictwo duchowe i medytacja.” Medytacja, jak każda modlitwa, jest spotkaniem dwóch osób. Jeśli się zaangażuję, wejdę w nią z postawą otwartości, oczekiwania, czuwania, uważności; Bóg odpowie na moje pytania, wcześniej czy później, a ja usłyszę Jego głos w sercu. Trudność tkwi w tym, że usłyszeć to jeszcze nie jest równoznaczne z rozpoznać. Dopiero kiedy oddam Mu swoje życie i powierzę się prowadzeniu, będę w stanie powiedzieć, że rozpoznaję głos Boga w sobie. „Boga bardzo trudno przyłapać na gorącym uczynku, ale poznaje się Go później, po owocach.” Gdy zacznę zauważać owoce, mogę zaryzykować stwierdzenie, że wewnętrzny radar mojej duszy zaczął działać prawidłowo. Jest jak GPS, jak mapa pisana sympatycznym atramentem, podgrzana Jego miłością. Wtedy wszystko zaczynamy widzieć w innym świetle i nic już nie wygląda tak samo. Medytacja przypomina opalanie się na słońcu. Muszę podjąć decyzję, używając swojej wolności, wyjść z cienia, wystawić się na ciepło Jego promieni, wystawić swoje ciało na ekspozycję, regularnie, co jakiś czas. Muszę stanąć przed Bogiem na bosaka i czekać cierpliwie na efekty tego opalania. Opalanie to przecież proces. Modlitwa też dzieje się w czasie – ma swoje etapy, w przestrzeni mojej wiary czy niewiary.

Jeśli modlę się mając swój pomysł na życie i gotową receptę, a brak mi tylko środków i chcę je znaleźć prosząc o pomoc Boga, by użył swej mocy; to znaczy, że chcę posłużyć się Bogiem, by wykorzystać interesownie jego moc. Czy wtedy rzeczywiście się modlę, czy tylko wyliczam przed Nim swoje pragnienia, żądam i nakazuję ich realizację?

Modlitwa wiary odbywa się w przestrzeni, w której uznaję Boga za stwórcę, autora mojego życia, ufam Jego mądrości, wiem, że On chce mojego dobra, dlatego pragnę Go lepiej poznać, zrozumieć, słuchać, iść Jego śladami, opierając się o Jego wskazówki, jakie zostawia na mojej drodze. Chcę się zadziwić Jego cichą obecnością w moim życiu.

Medytacja nie jest ograniczona wyłącznie do refleksji religijnej, ale pociąga za sobą poważną umysłową aktywność, zaabsorbowanie i koncentrację, która nie pozwala naszym myślom błąkać się bez celu lub pozostawać ospałym, bez kontroli. Nie odwołuje się jednak tylko do intelektualnej aktywności czy samego rozumowania. Refleksja ta angażuje nie tylko umysł, ale również serce i całą naszą istotę.

Medytacja jest również źródłem wiedzy o życiu i Bogu. Jest wejściem w intymny kontakt z Bogiem, w najgłębsze aspekty życia i rzeczywistości, przeżywając je w Jego obecności. Jest środkiem prowadzącym do tego celu, jest nazwą procesu, w którym nasze serce i umysł ćwiczą się w ciągu wewnętrznych działań przygotowujących nas do zjednoczenia z Bogiem. Cechą charakterystyczną wyróżniającą religijną medytację jest fakt, iż jest ona poszukiwaniem prawdy, która wypływa z miłości. Medytacja jest również nazywana modlitwą myślną. Sposób w jaki każdy może medytować, zależy w dużej mierze od jego temperamentu i naturalnych darów. Jasność, która płynie z duchowej intuicji tego co prawdziwe, jest tym światłem, które urzeka całą duszę. Ważnym elementem w modlitwie myślnej jest ćwiczenie, które święty Ignacy Loyola nazywa zastosowaniem zmysłów.

Innymi słowy: musimy wybrać konkretny religijny przedmiot – scenę z Ewangelii i uzmysłowić sobie, wszystkie widzialne elementy tak, by stały się wyraźne i rzeczywiste w naszej wyobraźni. Umiejscawiamy siebie, w tej scenie, na ile potrafimy, w obecności Chrystusa, i wewnętrznie zachowujemy się tak, jakbyśmy rozmawiali osobiście z Nim. To co Jezus powiedział dwadzieścia wieków temu jest również w tym momencie skierowane do nas. W ten sposób może On być fizycznie obecny, tu i teraz, żywy pośród nas. Bóg patrzy zawsze z życzliwością i zatroskaniem, a w konsekwencji Chrystus, który żyje i mówi, staje się dla nas o wiele bardziej prawdziwie realny, niż osoby wokół nas, z którymi rozmawiamy w życiu codziennym. Dlatego też w żadnym przypadku, nie jest tylko grą wyobraźni, stawanie w obecności Chrystusa w wybranej scenie z Nowego Testamentu. Trzeba przede wszystkim pamiętać, że funkcją tego sposobu modlitwy jest rozbudzenie w nas aktów cnót teologicznych: wiary, nadziei i miłości, które są oznaką nadprzyrodzonej obecności Chrystusa w naszych duszach. Dlatego prawdziwa kulminacja chrześcijańskiej medytacji jest identyczna z kulminacją Modlitwy Liturgicznej i sakramentów: jest nią głębsze zjednoczenie przez łaskę i miłość ze słowem wcielonym, Jezusem Chrystusem, który jest jedynym pośrednikiem między Bogiem a człowiekiem. O wiele łatwiej jest odczuć i docenić miłość Boga, kiedy widzimy ją skonkretyzowaną w ludzkiej miłości Jezusa Chrystusa do nas. Funkcją medytacji jest przede wszystkim umożliwić spojrzenie na doświadczenie tajemnic życia Chrystusa jako realnych momentów obecnych w naszej, duchowej egzystencji. By uczynić to doświadczenie głębszym i bardziej osobistym, medytacja zmierza do odczytania wewnętrznego znaczenia znaków ukrytych pod powierzchnią, a także do tego, by odnieść historyczne wydarzenie Ewangelii do naszego własnego życia duchowego, umiejscawiając je tu i teraz.


W oparciu o Thomas Merton „Kierownictwo duchowe i medytacja”

Zesłanie Ducha Świętego

File:La Pentecôte.jpg
Jehan Fouquet, La Pentecôte, XV w.

W dniu Pięćdziesiątnicy około godziny 9 przed południem Duch Święty zstąpił pod postacią wichru i ognia na uczniów zgromadzonych w wieczerniku. Msza świąteczna odprawiana dziś jest uroczystym obchodem rocznicy tego wydarzenia i świadomi swojej słabości prosimy Ducha Świętego, aby umocnił to, czego dokonał w nas przez sakramenty Chrztu i bierzmowania, i nieustannie obdarzał nas swoimi natchnieniami.

Mszał Rzymski, Wydawnictwo Pallottinum, Poznań 1963

Chrystus wstąpiwszy ponad wszystkie niebiosa i siedząc na prawicy Bożej zesłał w dniu dzisiejszym obiecanego Ducha Świętego na przybrane dzieci. Dlatego cały okrąg ziemi tonie w nadmiarze radości.

z prefacji o Duchu Świętym

O Duchu Święty, Duszo mej duszy, uwielbiam Cię. Oświecaj, kieruj, wzmacniaj i pocieszaj mnie. Powiedz mi co mam robić i rozkaż mi co wykonać. Obiecuję Ci uległość we wszystkim, co z woli Twojej mnie spotka, tylko okaż mi Twoją wolę.

Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Przenajświętszy,

  1. racz mi udzielić daru mądrości, abym zawsze umiejętnie rozróżniał dobro od zła i nigdy dóbr tego świata nie przedkładał nad dobro wieczne;
  2. daj mi dar rozumu, abym poznał prawdy objawione na ile tylko jest to możliwe dla nieudolności ludzkiej;
  3. daj mi dar umiejętności, abym wszystko odnosił do Boga, a gardził marnościami tego świata;
  4. daj mi dar rady, abym ostrożnie postępował wśród niebezpieczeństw życia doczesnego i spełniał wolę Bożą;
  5. daj mi dar męstwa, abym przezwyciężał pokusy nieprzyjaciela i znosił prześladowania, na które mógłbym być wystawiony;
  6. daj mi dar pobożności, abym się rozmiłował w rozmyślaniu, w modlitwie i w tym wszystkim, co się odnosi do służby Bożej;
  7. daj mi dar bojaźni bożej, abym bał się Ciebie obrazić jedynie dla miłości Twojej.

Do tych wszystkich darów, o Duchu Święty dodaj mi dar pokuty, abym grzechy swoje opłakiwał i dar umartwienia, abym zadośćuczynił Boskiej sprawiedliwości.

Napełnij Duchu Święty serce moje Boską Miłością i łaską wytrwania, abym żył po chrześcijańsku i umarł śmiercią świątobliwą. Amen. 

Wniebowstąpienie Pańskie

Wniebowstąpienie Pańskie obchodzone jest corocznie w 40. dniu po Zmartwychwstaniu Pańskim. W Polsce oraz w krajach, gdzie dzień ten nie jest ustawowo wolny od pracy, obchody uroczystości, zgodnie z dekretem Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, zostały od 2004 roku przeniesione na najbliższą niedzielę – VII Niedzielę Wielkanocną.

Wniebowstąpienie jest ukoronowaniem Zmartwychwstania. Pascha — przejście Pańskie osiąga w tej tajemnicy swój kres. Człowieczeństwo Zbawiciela otrzymuje najwyższą chwałę w nagrodę za doskonałe posłuszeństwo wobec Ojca. Wejście Chrystusa do nieba to wejście Arcykapłana Nowego Testamentu do świętego świętych «aby wstawiać się za nami». Wniebowstąpienie jest również triumfem ludzkości. Chrystus umieścił bowiem po prawicy Ojca ułomną ludzką naturę. «Gdyśmy byli umarłymi przez grzechy… (Bóg) wzbudził (nas) z martwych, dozwolił zasiadać na niebiosach w Chrystusie Jezusie» (Ef. 2, 5-6). Tajemnica Wniebowstąpienia dopełni się ostatecznie wówczas, gdy wejdą do nieba również członki Jego Mistycznego Ciała. Całe życie Kościoła jest przygotowaniem na dzień, w którym Chrystus wróci, aby wprowadzić odkupionych do chwały Ojca. Teksty Mszy św. wysławiają Wniebowstąpienie jako triumfalny pochód Zbawiciela. Modlitwy są wyrazem chrześcijańskiej nadziei.

Mszał Rzymski, Wydawnictwo Pallottinum, Poznań 1963

Ciesz się, Królowo Anielska, *
Wesel się, Pani Niebieska! *
Wszyscy Ci dziś winszujemy, *
Z weselem wyśpiewujemy: *
Alleluja!

Że Syn Twój już zmartwychwstały, *
W niebiosa wszedł do swej chwały; *
Któregoś Ty godna była, *
Żeś Go na ręku nosiła. *
Alleluja!

Ciesz się i wesel się w niebie, *
Proś Go za nami w potrzebie, *
Byśmy się też tam dostali *
I na wiek wieków śpiewali: *
Alleluja!

Pustynia serca #4

Afryka, Namibia, Krajobraz, Pustynia Namib, Pustynia

Rozgrzane, suche jak pieprz, smagane wiatrem… Te wydmy są tak nieprzyjazne, że tylko wystarczająco sprytni, i wystarczająco mali, mają szansę na przetrwanie. To jeden z najbardziej niegościnnych terenów na naszej planecie.

Wydmy na pustyni Namib, są największe i najstarsze na ziemi. Najwyższe z nich znajdują się w jej środkowej części i sięgają ponad 300 m wysokości. W ciągu dnia temperatura piasku może osiągnąć nawet 80°C. Wiatr wciąż i nieustannie kształtuje je a w ciągu zaledwie pół roku cały krajobraz ulega zmianie. 

To po części fragmenty narracji z przyrodniczego serialu „Mały świat” (Tiny World) dokumentu, który ukazuje różne oblicza otaczającej nas przyrody i jej małych bohaterów, tego złożonego, obfitego bogactwem i niezwykle pięknego świata stworzonego przez Boga. W każdym, wypełnionym imponującymi i zawierającym bardzo efektowne zdjęcia odcinku, narrator opowiada zaskakujące historie i przedstawia niezwykłe sposoby na przetrwanie tych najmniejszych ze stworzeń, opisuje złożone działanie różnych ekosystemów na ziemi, czyhające zagrożenia i piękno otaczającego nas świata. 

Dodając więc ten zachwyt nad niezwykłym pięknem przyrody do opisu z Księgi Rodzaju z rozdziału pierwszego nie pozostaje nic innego jak powiedzieć: „Świat stworzony przez Boga jest śliczny, przepiękny, zachwycający, zjawiskowy, zadziwiający, kolorowy i niezwykle płodny” nawet na wydmach pustyni.

Dziś chcę Ciebie drogi czytelniku zabrać w krótką podróż, w głąb świata modlitwy chrześcijańskiej, która na pierwszy rzut oka kojarzy się z przypatrywaniem się, zamyśleniem, podziwianiem: medytacji i kontemplacji ignacjańskiej. Medytacja i kontemplacja są rodzajami pogłębionej modlitwy, posiadają właściwą sobie elastyczną formę i nie bardzo da się ją ująć w schemat „krok po kroku”. Taka schematyczność na dłuższą metę, jest początkiem śmierci każdej modlitwy.

Św. Ignacy w swojej książeczce Ćwiczeń proponuje dość ścisły schemat modlitwy medytacji i kontemplacji, ale po pierwsze schemat ten odnosi się do samego procesu Ćwiczeń, a niekoniecznie do modlitwy praktykowanej codziennie, a po drugie, jest on wtedy elastycznie dostosowywany do odprawiającego rekolekcje, przez osobę duchowną dającą Ćwiczenia. Innymi słowy chodzi z jednej strony o nauczenie metody medytacji i kontemplacji (temu służy początkowy schemat), a z drugiej o elastyczne i twórcze poszukiwanie takiej formy modlitwy, która przynosi indywidualnie najlepszy owoc. Nie w tym więc rzecz by zatrzymywać się na schemacie modlitwy, lecz na szukaniu jej istoty. Na odnajdywaniu tropów Boga w swoim życiu.

Podstawowa i bardzo ogólna różnica między medytacją a kontemplacją polega na roli i aktywności rozumu i naszych zmysłów. W medytacji rozum jest aktywny: rozważa, rozmyśla, przypomina sobie, odtwarza, stara się zrozumieć i odnosi to wszystko do własnego życia. W kontemplacji zaś pozostaje możliwie bierny. Szuka nade wszystko ciszy, nie mąci jej, nie rozważa, nie rozmyśla, nie knuje, nie kombinuje – zachowuje się pasywnie. Do głosu dochodzą raczej same zmysły wzroku, słuchu, powonienia, smaku, dotyku. Pozostaje tylko świadomość uczestniczenia i doświadczanie, chłonięcie całym sobą odczuć i bodźców. To jest oczywiście proces, nie działa więc jak za pstryknięciem palca, bo rozum wycisza się powoli, stopniowo. Uczy się odczuwania wszystkich doznań, poszukiwania ich czystego i wyrazistego smaku i nie da się tego wymusić, ani osiągnąć natychmiast. Doświadczenie takiej ciszy wewnętrznej jest z jednej strony łaską, a z drugiej wymaga cierpliwego praktykowania takiej formy modlitwy… latami.

W samych Ćwiczeniach wg św. Ignacego medytacja i kontemplacja mają swoją dodatkową specyfikę. Chodzi o stopniowe wprowadzenie rekolektanta w metodę rozmyślania (medytacji), którą św. Ignacy proponuje na Fundamencie i w I tygodniu Ćwiczeń. Przedmiotem tych rozmyślań jest najogólniej mówiąc, doświadczenie własnego życia i rzeczywistej obecności w nim grzechu. Chodzi więc o wyeliminowanie nieprawdziwych obrazów Boga i samego siebie, które nosimy ze sobą jako bagaż różnych doświadczeń, często latami. Spoglądam więc na samego siebie, konfrontuję i dążę do pogłębienia świadomości tego kim rzeczywiście jestem, jakim widzi mnie Bóg, jak traktuję samego siebie, dokąd zmierzam. Ja jestem przedmiotem rozmyślania i moje życie. Rozmyślanie to prowadzi mnie do stopniowego nazwania wszystkiego, co jest w moim życiu i do przeżywania tego w sposób bardziej świadomy, do przemiany wewnętrznej i pojednania z Bogiem, do uporządkowania własnych uczuć i przywiązań. Stąd potrzebna jest praca umysłu.

W II tygodniu św. Ignacy proponuje odwrócenie wzroku od samego siebie i skierowanie go na Jezusa, na skupieniu się nad zagospodarowaniem daru wolności. I tu pojawia się kontemplacja. Tu już nie chodzi o rozmyślanie nad sobą i o rozumienie samego siebie. Tu chodzi o świadome przeżywanie obecności Jezusa w moim życiu. Medytacja nad samym sobą uczy mnie kontaktu ze samym sobą, rozpoznawania stanów jakie są we mnie, uczuć, myśli, postaw. Te umiejętności pozwolą mi pełniej i z prostotą uczestniczyć w życiu Jezusa odczuwając, widząc, słysząc, smakując i przeżywając relację z Nim.

Najogólniej mówiąc, medytacja czyni mnie więc obserwatorem i św. Ignacy proponuje przede wszystkim obserwację samego siebie po to, by móc żyć bardziej świadomie. Kontemplacja zaś czyni mnie uczestnikiem życia Jezusa. I tu już nie chodzi o obserwowanie, analizowanie, ocenę i rozumowanie. Tu chodzi o proste i delikatne doświadczanie relacji z Bogiem, przyjęcie Jego obecności w moim życiu jako niezwykły dar. Odwracam wzrok od samego siebie i kieruję go na Jezusa. Z prostotą patrzę na Niego, słucham Jego słów, oddycham tym samym, co On powietrzem, widzę te same obrazy, podziwiam te same kolory, słyszę te same odgłosy, smakuję tymi samymi odczuciami, sycę się tym samym zapachem i smakiem, przeżywam całym sobą ogromne spektrum emocji, jakie w tym spotkaniu się rodzą, bez analizowania, cenzurowania, oceniania.

Istota różnicy nie polega więc na schemacie modlitwy. On może się zmieniać. Istota różnicy polega na stopniu oddania kontroli Panu Bogu nad sobą. W medytacji ignacjańskiej rozum w pewnym sensie kontroluje modlitwę w poszukiwaniu lepszego poznania samego siebie w świetle Ewangelii, w kontemplacji rozum szuka bierności, by nie zakłócać prostoty doświadczenia zjednoczenia człowieka z Bogiem.

Medytować znaczy ćwiczyć umysł w poważnej refleksji. (…) Refleksja ta angażuje nie tylko sam umysł, ale również serce, całą naszą istotę. (…) W medytacji dążymy do wchłonięcia tego, co już przyjęliśmy. Rozważamy zasady, których się już nauczyliśmy, i które stosujemy w naszym życiu. (…) Jednoczące i miłosne poznanie zaczyna się w medytacji, lecz osiąga swój pełny rozwój tylko w modlitwie kontemplacyjnej. (…) Medytacja ma cel praktyczny, ponieważ musi oświecać nasze działania i sprawiać, że będą przynosiły owoc w komunii z Bogiem.

Thomas Merton, Kierownictwo duchowe i medytacja, Wydawnictwo M, Niepokalanów 1995

Uroczystość św. Stanisława, Biskupa i Męczennika, Głównego Patrona Polski

święty Stanisław ze Szczepanowa - Imiona świętych i błogosławionych

Święty Stanisław urodził się w Szczepanowie (dzisiejsza diecezja tarnowska) w roku 1030. Po studiach w Gnieźnie i Paryżu został kapłanem i kanonikiem diecezji krakowskiej. W roku 1071 został nominowany biskupem Krakowa. Jako gorliwy pasterz wypominał nadużycia, nawet królowi Bolesławowi Śmiałemu. Gdy napomnienia nie przyniosły efektu św. Stanisław wyłączył króla ze społeczności kościelnej, a ten oburzony kazał zabić biskupa. Rozkaz wykonano 11 kwietnia 1079 roku w czasie odprawiania Mszy świętej w kościele św. Michała na Skałce. Św. Stanisław został kanonizowany w Asyżu 8 września 1253 roku. Jego relikwie spoczywają w katedrze na Wawelu. Św. Stanisław jest jednym z trojga głównych patronów Polski (obok Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski i św. Wojciecha BM). Ponosząc śmierć w obronie moralności katolickiej św. Stanisław stał się naśladowcą Dobrego Pasterza – Jezusa Chrystusa, który oddaje swoje życie za owce.

Modlitwa za Ojczyznę o. Piotra Skargi

Boże, Rządco i Panie narodów,
z ręki i karności Twojej racz nas nie wypuszczać,
a za przyczyną Najświętszej Maryi Panny, Królowej naszej,
błogosław Ojczyźnie naszej, by Tobie zawsze wierna,
chwałę przynosiła imieniowi Twemu,
a syny swe wiodła ku szczęśliwości.
Wszechmogący, wieczny Boże,
wzbudź w nas szeroką i głęboką miłość ku braciom
i najmilszej matce, Ojczyźnie naszej,
byśmy jej i ludowi Twemu, swoich pożytków zapomniawszy, mogli służyć uczciwie.
Ześlij Ducha Świętego na sługi Twoje, rządy naszego kraju sprawujące,
by wedle woli Twojej ludem sobie powierzonym mądrze i sprawiedliwie zdołali kierować.
Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen