Niedziela Chrztu Pańskiego

Chrzest z wody przyjęty przez Pana Jezusa z rąk Jana w Jordanie, rozpoczyna Jego publiczną działalność. Jest to początek drogi, która zakończy się chrztem krwi na krzyżu. Przyjmując chrzest od Jana, Jezus pozwała zaliczyć się do grzeszników. Jest już Barankiem Bożym, który gładzi grzech świata (J 1, 29), przychodzi już wypełnić wszystko, co sprawiedliwe (Mt 3, 15), poddaje się całkowicie woli swego Ojca. On z miłości do człowieka, przyjmuje chrzest śmierci na odpuszczenie grzechów. Jezus staje się źródłem Ducha Świętego dla wszystkich. Przy Jego chrzcie otworzyły… się niebiosa (Mt 3,16), które zamknął grzech Adama. Przez chrzest chrześcijanin zostaje sakramentalnie upodobniony do Chrystusa, który w swoim chrzcie uprzedza swoją śmierć i swoje zmartwychwstanie. Jak podaje Katechizm Kościoła Katolickiego po numerem 1213: „Chrzest święty jest fundamentem całego życia chrześcijańskiego, bramą życia w Duchu i bramą otwierającą dostęp do innych sakramentów. Przez chrzest zostajemy wyzwoleni od grzechu i odrodzeni jako synowie Boży, stajemy się członkami Chrystusa oraz zostajemy wszczepieni w Kościół i stajemy się uczestnikami jego posłania.” Jest to sakrament, który jest wyryciem znamienia, pieczęcią stawianą na naszej duszy, znakiem naszej przynależności do Chrystusa i jego Kościoła przez całe życie. Nikt, ani nic nie może tego znaku cofnąć, zmazać, ani ponowić. Ta „pieczęć Pana” jest pieczęcią, którą naznaczył nas Duch Święty na dzień odkupienia (Ef 4, 30). Stajemy się świątynią Ducha Świętego. Skutek chrztu lub łaski chrzcielnej jest więc bardzo bogatą rzeczywistością. Przez fakt przyjęcia tego sakramentu ochrzczony jest włączony w Kościół, Ciało Chrystusa i staje się uczestnikiem Jego kapłaństwa.

Chrzest Jezusa | Niedziela.pl

W Kościele katolickim mowa jest o chrzcie z wody i Ducha Świętego, chrzcie pragnienia i chrzcie krwi. O ile ten pierwszy jest Sakramentem, jest pieczęcią wyrytą na duszy ludzkiej, to już chrzest pragnienia i krwi nie są sakramentem w ścisłym słowa znaczeniu ale przynoszą pełne owoce chrztu na osobę, która z wiarą je przyjmuje. Staje się wiec w sytuacji, kiedy człowiek nie może inaczej przyjąć w obliczu zbliżającej się śmieci cielesnej, sakramentalnego obrzędu chrztu, inną drogą do przyjęcia godności dziecka Bożego i wszystkich owoców z tym związanych. Kościół zawsze zachowywał głębokie przekonanie, że ci, którzy ponoszą śmierć za wiarę, nie otrzymawszy chrztu, zostają ochrzczeni przez swoją śmierć dla Chrystusa i z Chrystusem. Chrzest krwi, podobnie jak chrzest pragnienia, przynosi owoce chrztu, nie będąc sakramentem. Chrzest pragnienia i chrzest krwi stanowią specyficzną formę chrztu uznawaną przez Kościół katolicki, w którym umierający bez chrztu z wody i Ducha Świętego dostępuje oczyszczenia z grzechu (warunkiem jest brak możliwości otrzymania chrztu z wody i Ducha Świętego, szczera chęć jego przyjęcia połączona ze skruchą). Chrzest krwi słusznie kojarzy się z męczeństwem. O takim chrzcie mówimy wspominając młodzianków zabitych na rozkaz Heroda, a także mówiąc o męczeństwie i śmierci katechumenów zabijanych przez fundamentalistów islamskich. Chrzest pragnienia może mieć miejsce w sytuacji, gdy kandydat wyraża chęć przyjęcia sakramentu, ale nie będzie miał możliwości uczynienia tego z powodu niechybnej śmierci. Jeśli chodzi o dzieci zmarłe, bez chrztu, to liturgia Kościoła zachęca wiernych do ufności w Miłosierdzie Boże i do modlitwy o ich zbawienie. Często zdarza się, że rodzice dziecka utraconego z powodu poronienia czy przedwczesnej śmierci decydują się na taką formę chrztu, wyrażając w imieniu tego dziecka swoją własną wolę włączenia go w łono Kościoła. Widzialne elementy sakramentalnego obrzędu chrztu oznaczają rożne jego skutki. Zanurzenie w wodzie mówi o symbolice śmierci i oczyszczenia, a także o odrodzeniu i odnowieniu. Dwoma najważniejszymi skutkami chrztu są oczyszczanie z grzechów i nowe narodzenie w Duchu Świętym. Chrzest odpuszcza wszystkie grzechy, grzech pierworodny i wszystkie grzechy osobiste, także wszelkie kary za grzech.

Chrzest Święty - Parafia pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Grajewie

W razie konieczności każda osoba może udzielić chrztu, pod warunkiem, że ma intencję uczynienia tego, co czyni Kościół i poleje zwykłą wodą (nieprzetworzoną tzn. żywą) głowę kandydata wypowiadając słowa: ” Ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”. Jest to tzw. chrzest z wody który, jeśli ustaną przeszkody np. zagrożenie życia, należy dopełnić w Kościele, gdyż stanowi tylko skróconą formułę na czas określony. Wspominając więc dziś swój własny chrzest i rodziców chrzęstnych, kapłana, który udzielił nam chrztu oraz obejmując ich wszystkich modlitwą, przypomnijmy sobie datę naszego chrztu…

Mędrcy świata, monarchowie…

Objawienie Pańskie (Trzech Króli)

W Kościele wspominamy dzisiaj hołd Mędrców ze Wschodu.

Oficjalna nazwa święta to Epifania. Terminem tym Grecy określali uroczysty wjazd władcy.

Świętujemy dzisiaj przybycie na ziemię wielkiego Króla, którego panowanie ogarnia nie tylko wszystkie kraje, ale i cały świat. Chrystus Król nawiedza dzisiaj swój Kościół obdarzając Go skarbami łaski. Dary Mędrców mają znaczenie symboliczne. Oznaczają godność królewską Chrystusa (złoto), wypływającą z połączenia się natury ludzkiej (mirra) z Boską (kadzidło). Dlatego wyobrażają one samego Zbawiciela. W kościołach poświęca się dzisiaj te dary oraz kredę przeznaczoną do oznaczenia drzwi domów. Zwyczaj ten wiąże się z obrzędem ogłoszenia w dniu dzisiejszym świąt ruchomych. W pierwsze wielkie święto roku cywilnego w katedrach i głównych kościołach po odśpiewaniu Ewangelii kantor ogłasza daty niedziel i świąt Okresu Wielkanocnego.

Jak oznaczamy drzwi domostw?

Jezus Najwyższe Imię…

Wspomnienie Najświętszego Imienia Jezus

Święto Tytularne Towarzystwa Jezusowego

Jezus Chrystus

Jest wiele imion którymi określano Syna Bożego na kartach Starego Testamentu: Emmanuel, Przedziwny Doradca, Bóg Mocny, Odwieczny Ojciec, Książę Pokoju, Syn Człowieczy. Zachariasz powiedział o Nim: „a imię Jego Odrośl”. W Nowym Testamencie św. Jan Apostoł nazwał Syna Bożego „Słowem” (J 1, 1). Sam Jezus Chrystus powie o sobie: Syn człowieczy (Mt 24, 27. 30. 37. 39. 44), Światłość świata (J 8, 12), Droga, Prawda i Życie, Dobry Pasterz (J 10, 11; 14, 6). Jednak właściwym imieniem własnym Wcielonego Słowa jest Imię Jezus. Ono bowiem zostało nadane Mu przez samego niebieskiego Ojca jako imię własne:

W szóstym miesiącu (od zwiastowania Zachariaszowi narodzenia św. Jana Chrzciciela) posłał Bóg anioła Gabriela do miasta zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef (…). Anioł rzekł do Niej: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna i nadasz Mu imię Jezus” (Łk 1, 26-31).

Św. Mateusz przypomniał, że to samo polecenie otrzymał również św. Józef:

Anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów” (Mt 1, 20-21).

Hebrajskie imię Jezus znaczy tyle, co „Jahwe zbawia”. Tak więc imię jest synonimem posłannictwa, celu, dla którego Syn Boży przyszedł na ziemię. Imię to nadano Synowi Bożemu w ósmym dniu po narodzeniu, który liturgicznie przypada dnia 1 stycznia. Św. Łukasz tak krótko opisał to wydarzenie:

Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie (Matki) (Łk 2, 21).

Sam Jezus powiedział o swoim Imieniu:

Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: O cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię moje. Do tej pory o nic nie prosiliście w imię moje: Proście, a otrzymacie, aby radość wasza była pełna (J 16, 23-24).

Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego pili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie (Mk 16, 17-18).

Pantokrator – Wikipedia, wolna encyklopedia
Christus Pantocrator in the apsis of the cathedral of Cefalù.

Znajdujemy całe mnóstwo przykładów na te słowa w postaci świadectw poszczególnych uczniów, apostołów Jezusa. Oni najbardziej doświadczyli Jego mocy, której im udzielił w czasie posłania.

Kult Imienia Jezus ma więc głębokie uzasadnienie w Piśmie Świętym. Św. Paweł tak się rozmiłował w tym Najświętszym Imieniu, że w swoich pismach wymienił je aż 254 razy.

Kult Imienia Jezus jest żywy również w tradycji Kościoła. Św. Efrem, ilekroć napotkał to imię wypisane czy wyryte, całował je ze czcią. Orygenes o tym Imieniu pisał: „Imię Jezus – to imię Wszechmocnego… To imię Pańskie niech będzie błogosławione na wieki”. Św. Jan Złotousty mówił: „Imię Jezusa Chrystusa, gdy je uważnie rozważymy, oznajmia nam całe jego dobrodziejstwo. Nie bez przyczyny bowiem zostało nam dane. Jest ono skarbcem tysiąca dóbr”.
Przepiękny hymn ku czci Imienia Jezus ułożył św. Bernard z Clairvaux:

„Wszystkie Boże przymioty dają się słyszeć uszom moim na dźwięk Imienia Jezus. Czczym jest wszelki pokarm, gdy tym olejem nie jest namaszczony… Gdy piszesz, nie rozumiem, gdy tam nie czytam Jezusa. Gdy dyskusję wiedziesz i rozmawiasz, nie pojmuję, gdy nie dźwięczy w niej Imię Jezus… Jezus jest miodem w ustach moich, słodką melodią w uszach, radosną uciechą w sercu… Smuci się kto z was? Niech tylko Jezus przyjdzie do jego serca, niech wypłynie na jego usta – a oto wobec światłości Jego Imienia pierzchnie każda chmura i powróci wesele” (Sermo 15 super Cantica).

Św. Bernardyn ze Sieny nosił ze sobą tablicę, na której złotymi głoskami był wypisany monogram Pana Jezusa; w każdym kazaniu Bernardyn adorował to Imię:

„O Imię Jezusa, wyniesione ponad wszelkie imię! O Imię zwycięskie! Radości aniołów, szczęście sprawiedliwych, przerażenie potępionych… Umysł się miesza, język drętwieje, wargi niezdolne są wyrzec słowo, gdy się ma sławić Najświętsze Imię Jezusa”.

Syn duchowy św. Bernardyna, bł. Władysław z Gielniowa, każde swoje kazanie rozpoczynał od Imienia Jezusa. W znanym wierszu o Męce Pańskiej każdą nową strofę rozpoczynał tym Najświętszym Imieniem. Św. Wawrzyniec Justynian pisał:

„W przeciwnościach, w niebezpieczeństwach, w lęku – w domu, na drodze, na pustkowiu, na falach – gdziekolwiek się znajdziesz, wszędzie wzywaj Imienia Zbawiciela”.

Św. Redegunda, bł. Henryk Suzo i św. Joanna de Chantal na swoich piersiach wyryli Imię Jezusa. Św. Ignacy Loyola umieścił w herbie założonego przez siebie zakonu Jezuitów monogram imienia Jezus. W wieku XV powstała litania do Imienia Jezus, co dowodzi już wtedy, powszechności kultu tego Imienia.

Litania do Najświętszego Imienia Jezus

Zwyczajem powszechnym we wszystkich niemal językach świata stało się pozdrowienie chrześcijańskie: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”.

Pan Jezus ma jeszcze drugie imię, nadane Mu przez proroków i Jego wiernych wyznawców. Jest nim greckie imię Chrystus (hebrajskie – Mesjasz). Oznacza ono tyle, co „namaszczony” lub „Pomazaniec Pański”. Namaszczano w Starym Testamencie królów i arcykapłanów, a Duchem Świętym byli namaszczeni prorocy. Chrystus Pan jest Królem; jest Kapłanem; jest także Prorokiem – On bowiem był celem wszystkich proroctw. On również wiele rzeczy przepowiedział: o sobie, odnośnie losów ludzkości i świata. Od imienia Chrystusa otrzymali także imię Jego wyznawcy, najpierw w Antiochii, potem niedługo w całym świecie.

Ojcowie Kościoła i święci wiele razy podkreślali wagę tego Imienia. Tertulian pisał: „Chrześcijanin – to drugi Chrystus”. Św. Pacjanowi przypisuje się piękne wyznanie: „Imię moje – chrześcijanin, nazwisko – katolik”. Św. Grzegorz z Nyssy napominał: „Jesteś chrześcijaninem, naśladuj Chrystusa… Nie noś tego Imienia na próżno”. Podobnie pisał św. Leon I Wielki: „Poznaj, chrześcijaninie, godność twoją… Pamiętaj, jakiego Ciała jesteś członkiem”. A św. Bernard przypominał: „Od Chrystusa nazywamy się chrześcijanami… Czyż przeto nie tą drogą, którą podążał Chrystus, i my powinniśmy podążać? Chrześcijanie otrzymali imię od Chrystusa. To zaś zobowiązuje do czynu chrześcijańskiego – byśmy, będąc spadkobiercami imienia, byli również spadkobiercami Jego cnót”.

JEZUS CHRYSTUS PANTOKRATOR VII
Reprodukcja ikony przedstawiający Jezusa Chrystusa Pantokratora z Synaju.

Do pierwszych i najpowszechniej spotykanych, jeszcze dzisiaj symboli Jezusa Chrystusa należą Jego monogramy. Najdawniejsze pochodzą już z III w. Do najdawniejszych należą: I X, co oznacza Jezus Chrystus; X P, co znaczy Chrystus; wreszcie najczęściej spotykane monogramy IHS lub grecką literę X (chi) i wpisaną w nią grecką literę P (ro) – są to dwie pierwsze litery od greckiego słowa XPISTOS, czyli Pomazaniec, Mesjasz. Ostatni symbol wyraźnie określa, iż Chrystus stał się naszym Zbawicielem przez ofiarę krzyża. Symbol przedostatni wywodzi się od czasów cesarza Konstantyna I Wielkiego, kiedy to ów władca kazał na sztandarach swoich wojsk umieścić ten symbol (po roku 313). Często do tego symbolu dodawano inne: wieniec laurowy jako znak zwycięstwa, litery alfa i omega, co oznacza wieczność i bóstwo Jezusa Chrystusa itp. Od wieku XV bardzo popularny stał się monogram Pana Jezusa, złożony z trzech liter: IHS. Jest to „zlatynizowany” skrót grecki trzech pierwszych liter greckich od imienia Jezus (wielkimi literami: IHSOYS). Najdawniejszym symbolem Pana Jezusa, bo sięgającym wieku II, jest słowo greckie Ichthys („ryba”). Był to umowny znak rozpoznawczy dla chrześcijan w czasie prześladowań. W literach tego słowa chrześcijanie odczytywali skrót greckich słów: Jesous Christos Theou Yios Soter, co znaczy: Jezus Chrystus, Syn Boży, Zbawiciel.

W Starym Testamencie tak wielką czcią otaczano imię Boga, że nie wolno go było wymawiać nawet kapłanom. Przy czytaniu publicznym zamieniano imię Jahwe na określenia zastępcze: Pan, Władca. Cześć Imienia Bożego wymaga, aby i dziś nie wymawiać go bez potrzeby. Drugie przykazanie Dekalogu mówi wyraźnie: „Nie będziesz brał Imienia Pana Boga twego nadaremnie”.

Papież Klemens XII (+ 1534) pozwolił na osobne oficjum i Mszę świętą o Imieniu Jezus. Papież Innocenty XIII rozciągnął to święto na cały Kościół (1721), a papież św. Pius X wyznaczył je na niedzielę po Nowym Roku lub – gdy tej zabraknie – na 2 stycznia. Najnowsze, trzecie wydanie Mszału Rzymskiego, przypisało je jako wspomnienie dowolne na dzień 3 stycznia.

Warto dodać, że chrześcijanie Wschodu praktykują Modlitwę Jezusową, polegającą na wielokrotnym powtarzaniu imienia Jezus, w rytmie oddechu, znaną od pierwszych wieków chrześcijaństwa.

Ihs: zdjęcia, obrazy, grafiki, wektory i filmy bez tantiem | Adobe Stock

Informacje zaczerpnięto z ILG

Kategorie:modlitwy, święta

Początek roku…

1 Stycznia Nowy Rok

Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi

Światowy Dzień Modlitw o Pokój

Podnieś rękę, Boże Dziecię,
błogosław ojczyznę miłą!
W dobrych radach, w dobrym bycie
wspieraj jej siłę swą siłą,
dom nasz i majętność całą
i wszystkie wioski z miastami.
A Słowo Ciałem się stało i mieszkało między nami.

Dołączając się do wszystkich życzeń i serdeczności, które już otrzymaliście,
życzymy Wam wszystkim i sobie, wszelkiego dobra, pokoju, wytrwałości w spełnianiu postanowień i wszelkiej pomyślności w roku 2021. Niech nas wszystkich Bóg błogosławi.

Ekipa DDASZ

Patron roku

Patron to religijny opiekun kraju, miasta, diecezji, przedsięwzięcia, profesji, obiektu budowlanego, konkretnych osób, grup ludzi czy zawodów. W ciągu całego swojego życia obieramy, bądź mamy wybieranych, kilku patronów. W ten sposób otrzymujemy przecież imię lub imiona, nadawane przez rodziców po urodzeniu. W Kościele katolickim i innych Kościołach chrześcijańskich, takie imię ma często związek z postaciami świętych lub błogosławionych, którzy stają się opiekunami poszczególnych ludzi, noszących ich imię (wezwanie). Każdy ochrzczony ma lub powinien mieć choć jednego świętego patrona, którego imię otrzymał na Chrzcie Świętym i jest to ściśle regulowane w przepisach kościelnych. Ponadto, jako osoba dorosła w rozumieniu przepisów Katechizmu Kościoła Katolickiego, każdy wybiera już sam, patrona od bierzmowania. Dobór takich patronów zależy z reguły od ich charakterystyki, popularności czy losów biograficznych. Każdy katolik powinien znać przynajmniej w jakimś stopniu, życie i drogę powołania do świętości, swojego patrona czy patronów.

Czasem zdarza się też, że ktoś wiedziony pragnieniem, zachętą i zachwycony życiem czy wiarą jakiegoś konkretnego świętego lub świętej, obiera go sobie prywatnie: za patrona, opiekuna, nauczyciela, kierownika duchowego, by postępując jego drogą, podążać przez życie do świętości. Można też wykorzystać fakt, że ten czy inny święty gdzieś, kiedyś zafascynował mnie, przemówił do mnie swoją postawą, słowem, modlitwą, z którą dane mi było się zetknąć w życiu. Moim „dodatkowym świętym od spraw nadzwyczajnych”, poza św. Michałem Archaniołem, którego szkaplerz przywdziałam pięć lat temu, jest św. o. Pio. W 2017 r. obrałam go w prywatnym akcie zawierzenia, za swojego patrona Sakramentu Pojednania. Chciałam by był moim osobistym nauczycielem i mentorem, opiekunem rachunku sumienia i spowiedzi. By był wspomożycielem dla mnie oraz spowiednika i kierownika duszy, ktokolwiek nim będzie. By udzielał swojego błogosławieństwa, pomagał, wskazywał i prowadził. Tak więc można mieć swojego patrona: od modlitwy, spowiedzi, drogi zawodowej czy życiowej, … i w dalszym życiu kierować się jego nauką, mieć wzór do naśladowania.

Tak jak ludzie z Dalekiego Wschodu przywiązują dużą uwagę do corocznego odczytywania horoskopu chińskiego, a astrologowie próbują na podstawie układu gwiazd i planet wywnioskować przyszłość znaków zodiaku, tak z dużo większą pewnością i precyzją, katolik korzystając z naturalnej zmiany w trakcie nowego roku kalendarzowego i chęci podejmowania na nowo postanowień, może poszukać wśród świętych i błogosławionych swojego patrona.

Można również wykorzystać możliwość losowania swojego patrona na dany rok. Jak to zrobić… Tradycja wyboru patrona na dany rok od dawna pielęgnowana jest we wszystkich klasztorach Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. Do tego wydarzenia wielką wagę przywiązywała św. Siostra Faustyna, spodziewając się wielkiej pomocy z nieba, udzielanej jej na prośbę Patrona Roku. Tak opisuje to wydarzenie w swoim „Dzienniczku”:

U nas jest zwyczaj w Nowy Rok wyciągać sobie patronów szczególnych na cały rok. Rano, w czasie medytacji, obudziło mi się jedno z takich tajnych pragnień: żeby Jezus Eucharystyczny był mi szczególnym patronem i na ten rok – jak dawniej. Jednak tając się przed swym Umiłowanym z tym pragnieniem, mówiłam z Nim o wszystkim z wyjątkiem tego, że Go chcę mieć za patrona. Kiedy przyszłyśmy do refektarza na śniadanie, po przeżegnaniu zaczęło się ciągnienie patronów. Kiedy się zbliżyłam do obrazeczków, na których są napisani patroni, wzięłam bez namysłu, jednak nie czytając zaraz, chciałam się przez parę minut umartwić. – Wtem słyszę głos w duszy: Jestem twoim patronem, czytaj. W tej chwili spojrzałam na napis i przeczytałam: „Patron na rok 1935 – Najświętsza Eucharystia”. Serce mi zadrgało z radości i wysunęłam się potajemnie z grona sióstr i poszłam przed Najświętszy Sakrament, chociaż na krótką chwilę, i tam dałam uczuciom serca swego folgę.

Dz. 360

Od kilku lat siostry dzielą się swym zwyczajem również z internautami. Umożliwia to specjalny formularz na stronie faustyna.pl. – Akcja cieszy się dużym zainteresowaniem. Co roku patrona wylosowuje ponad 100 tyś. osób, przede wszystkim z Polski, ale również z Hiszpanii, Anglii, Niemiec, Włoch, Rosji, Francji… Wraz z Patronem otrzymujemy roczną intencję do modlitwy, którą możemy podejmować na różne sposoby, nawet krótkim aktem strzelistym, oraz przesłanie, które najczęściej pochodzi z „Dzienniczka” św. Siostry Faustyny. Święci to nie tylko wzory chrześcijańskiego życia, od których wiele się można nauczyć, ale także możni orędownicy u Boga, którzy wstawiają się za nami i są pomocą w stawaniu się lepszym. Akcji i losowania nie należy traktować jako zabawy. Udział może stać się wyzwaniem, ale również cenną nauką. Do wyboru orędownika, który ma nam towarzyszyć każdego dnia, a jego przykład będzie dla nas drogowskazem, trzeba podchodzić z wiarą. Święci mają ogromne możliwości działania, ale my możemy doświadczyć ich wsparcia wtedy, gdy o nie poprosimy. Bo święci, tak jak Pan Bóg, nie narzucają się ze swoją obecnością, szanują naszą wolność, czekają na prośbę, którą wyrażamy właśnie w modlitwie. Bóg przychodzi nam z pomocą bardzo często przez drugiego człowieka, dlatego warto mieć patrona, bo to jest ktoś, kto ma większe możliwości działania niż my, może nam wiele rzeczy uprosić, pokazać, pomóc znaleźć rozwiązania naszych problemów… I tak się dzieje, co potwierdzają liczne świadectwa. Chodzi też o to, by poprzez takie praktyki spełniać akty miłosierdzia, bo to największe bogactwo, jakie możemy gromadzić na ziemi. Wystarczy dobre słowo, czyn, modlitwa za innych, a świat staje się bogatszy o kolejne uczynki miłosierdzia, a my piękniejsi przed Bogiem.

Przytoczę kilka Świadectw…

  • Wojtek nie potrafił przebaczyć tym, którzy moralnie go skrzywdzili. Bardzo dręczyło to jego duszę. Wszystko zmieniło się, kiedy przyjechał do Łagiewnik i wziął udział w losowaniu. Jego patronem została św. Agata. Praktyka natomiast brzmiała: modlę się za tych, którzy mnie skrzywdzili lub od których doznałem przykrości. I tego dnia otrzymał łaskę przebaczenia tym, którym dotąd nie był w stanie wybaczyć – cytuje fragment świadectwa s. Elżbieta.
  • Kobieta w dziewiątym miesiącu ciąży, która bardzo bała się porodu, wylosowała św. Łukasza Ewangelistę, patrona lekarzy, pielęgniarek oraz służby zdrowia, który – jak zapewnia – pomógł jej uporać się z lękiem i towarzyszył podczas rozwiązania.
  • Pewien mężczyzna wylosował bł. Jana Beyzyma i modlitwę za ludzi przewlekle oraz nieuleczalnie chorych, by doświadczali miłości przez ofiarną posługę. „Byłem uszczęśliwiony wyborem, gdyż w najbliższej rodzinie mam chorego. Mogłem się w ten sposób za niego modlić i duchowo mu towarzyszyć.”

Zgromadzenie otrzymuje wiele takich świadectw pokazujących, jak wstawiennictwo wylosowanego patrona odmienia życie ludzi. Może warto poszukać więc dobrego przyjaciela na dłużej, a może i na całe życie, zaznajomić się, zaprzyjaźnić i posłuchać co ma mi do powiedzenia, poprosić go o pomoc, wstawiennictwo w ważnej sprawie, poczuć jego obecność w życiu codziennym, w dziwnych zbiegach okoliczności, które po ludzku, nie mają często racjonalnego wyjaśnienia, a zbliżają nas wyraźnie do Boga. Niech święci Patronowie wspierają nas, niech pomagają coraz pełniej uczestniczyć w życiu i misji Jezusa objawiającego światu miłosierną miłość Boga!

Bądź więc zawsze wierna Bogu w dotrzymaniu złożonych Mu obietnic i nie przejmuj się szyderstwami głupich. Wiedz, że święci są zawsze pośmiewiskiem świata i ludzi światowych, bo pod swymi stopami położyli świat i jego hasła.

św. o. Pio

Zupełnie inne Boże Narodzenie….

26 grudnia 2020 Dodaj komentarz

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. Pojawił się człowiek posłany przez Boga, Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o Światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz posłanym, aby zaświadczyć o Światłości. Była Światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego, którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy. Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: „Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie”. Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział. Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył.

J 1,1-18

Tegoroczne Boże Narodzenie chyba dla każdego były inne. W dobie pandemii i mnóstwa mniej czy bardziej sensownych obostrzeń – cieszy każde spotkanie, każdy uścisk, zwłaszcza mnie jako ekstrawertyka. Jedni – tak jak ja – będą ubolewać na ograniczenia dotyczące spotkań, inni wręcz przeciwnie. Jednak sama potrzebowałam w tym wszystkim chwili w samotności, bo te Święta wcale nie były łatwe – nie dość, że drugie bez matki, to jeszcze kilka dni przed Bożym Narodzeniem zmarł nasz Dziadek (jako pierwszy z całej czwórki naszych dziadków) i dzień przed Wigilią był pogrzeb, a ja tak bardzo w te Święta doświadczyłam, że: Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało.

Przez lata powtarzałam, że nienawidzę Bożego Narodzenia, że chciałabym inaczej. W ubiegłym roku – było inaczej, zdecydowanie inaczej. Choć nie należały do najłatwiejszych to po raz pierwszy nie powtarzałam przez 3 dni jak to ja bardzo nienawidzę Świąt. Zaczęły się tworzyć nowe wzorce i schematy. W tym roku miało być podobnie, co miało wszystko utrwalić. Nie było. Dzisiaj, w te Święta radość miesza się z żałobą, uśmiech ze łzami, spokój z obawą, zadaniowość z emocjonalnością, życie doczesne i wieczne, sacrum z profanum. Tak jak Człowieczeństwo i Bóstwo miesza się i łączy w Nowonarodzonym. Nie wiem czy jeszcze kiedyś stwierdzę, że nienawidzę Bożego Narodzenia, wiem, że już nigdy nie będą takie same.

A Wam życzę:
-prawdziwej miłości w czasach zarazy
-radości z każdego spotkania (również tego on-line)
-docenienia każdej relacji i każdego spotkania
-radości z przyjścia Jezusa
-prawdziwego spotkania z Nowonarodzonym
-prawdziwej, Bożej radości i miłości

Asia Hadzik
w imieniu całej Ekipy DDASZ

8 grudnia

8 grudnia w kościele katolickim obchodzony jako Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Maryja obiecała specjalne łaski dla tych, którzy tego dnia między 12:00 a 13:00 będą trwać na modlitwie. Zatem- do dzieła!

Poniżej piosenka zespołu Guadalupe, która może pomóc w modlitwie.

Jestem Niepokalane Poczęcie

Jestem Matką wszego stworzenia

I z wszystkich niewiast wybrana

Na Oblubienicę Najwyższego Pana

Przybył do mnie Anioł z wysokości

Niosąc z sobą wieść radości,

Mówił, że pocznę z Ducha Świętego

Oto, co rzekłam do Niego:

Ref. Tak, niech mi się stanie.

Tak, mówię woli Twojej Panie,

Tak, według Twego Słowa

Tak, by ujrzał Ciebie świat.

Dziecko moje, módl się o to proszę

By ta miłość, którą w sercu noszę

Mogła rozlać się na świat obficie

By odmieniła ludzkie życie,

Powiedz tak jak ja:

Jesteś Niepokalane Poczęcie…

Kategorie:Uncategorized

Czuj, czuj, czuwaj!

Dziś rozpoczyna się Adwent - czas oczekiwania na przyjście Zbawiciela - www. gosc.pl

Czuwać to iść za Panem, wybierać to, co wybrał Chrystus, kochać to, co On ukochał, upodabniać swoje życie do Jego życia; czuwać to przeżywać każdą chwilę w cieniu Jego miłości, nie dając się pokonać nieuniknionym trudnościom i problemom codziennego życia.

Benedykt XVI, Homilia z 30.11.2008 r.

Stajemy u progu rozpoczynającego się nowego roku liturgicznego. Dziś rozpoczyna się Adwent, radosny czas oczekiwania na przyjście Chrystusa. Jak wykorzystać ten czas, który pozostał? Na jakie przyjście czekamy? Jak się przygotować? Co wydaje się być najważniejsze?

Od jakiegoś czasu w Ewangelii przewija się nagminnie słowo CZUWAJCIE, odbijając się jakby echem każdego dnia na nowo. Można je przyrównać do pozdrowienia CZUWAJ! wprowadzonego wiele lat temu do polskiego harcerstwa. Zawołanie to znane było już i używane w średniowiecznej Polsce, ponieważ strażnicy murów miejskich i bram, w czasie, gdy nocą pełnili swoją służbę, nawoływali się przeciągłym CZU – WAJ! Miało to za zadanie, zapobiec zasypianiu strażników. To samo: CZUWAJCIE wielokrotnie można znaleźć na kartach Nowego Testamentu, jak choćby w Ewangelii św. Mateusza w rozdziałach 24.-26. a także u św. Marka w rozdziale 13. i 14., oraz u Łukasza Ewangelisty w rozdziale 21. Znajdziemy je również w Dziejach Apostolskich i kilku Listach. Papież Benedykt XVI bardzo dobrze ujął w słowa to kluczowe „CZUWAJCIE” przewijające się przez czas Adwentu. Ten Adwent nie będzie taki sam jak wcześniejsze, czy to się komuś podoba czy nie. Od jakiegoś czasu, zmienia się świat realny wokół nas. Może nie wszyscy zechcą zauważyć, że wokół szaleje wirus?, że w dobrym tonie stało się łamać wszelkie prawa?, że dobry gust to dobra okazja do nadużycia wszystkiego co się da, bez hamulców… Może będziemy się zachowywać, jakby nic się nie stało? Tylko czy nasz upór zdoła zatrzymać śmierć? Może ten Adwent jest moim i Twoim, ostatnim w życiu?

Adwentowe przygotowanie - Portal Szydłowiecki

Może nagle tuż przed bajecznymi świętami, wymarzonymi w odległym zakątku świata, okaże się, że pozostało kilka dni, kilka godzin tchu?, że naćpany lub pijany gość postanowił przejechać kogoś na przejściu, bo pomylił go z króliczkiem? Czy zdążysz w ostatniej chwili? Nie pomylisz z rozpędu wakacyjnej oferty last minute z przejazdem na tamtą stronę życia? Czy zdołasz swoim sprytem i przebiegłością załatwić wszystkie sprawy? Czy zastawiony stół, choinka, kilka kolęd, stos kolorowych prezentów, jedna spowiedź w roku, to wszystko, na co Cię stać przed Chrystusem? A co z duszą, z poczuciem winy, z wyrzutami sumienia, z brakiem przebaczenia, z niespełnionymi obietnicami, przysięgami bez pokrycia, grzechem ciężkim schowanym na dno sumienia? Czy jeśli nagle okaże się, że dziś staniemy przed Bogiem, będziemy mieć przy sobie na tyle mocne argumenty, by usprawiedliwić się przez Stwórcą? Czy jesteśmy na to gotowi? Tam będziemy sądzeni tylko z miłości, z czynów przepełnionych tą miłością. Tam nie będzie transparentów, haseł, ideologii, tytułów, konta bankowego, znajomości, popleczników, kumpli, czy wymówek… Co weźmiemy tam ze sobą w rękach? Może warto więc wykorzystać te dni, by czuwając przypomnieć sobie o rodzinie czy znajomych, dawnych przyjaciołach, z którymi nie rozmawiamy od lat, bo… już nawet nie pamiętasz dlaczego? Wykorzystaj telefon czy laptop na długą serdeczną rozmowę, na wyjaśnienie spraw, które kiedyś się zagmatwały! Może warto spędzić kilka dni z najbliższymi, bez pośpiechu, szukania kolejnych promocji przedświątecznych w sklepach? Czasem jedna partyjka Scrabbli czy Szachów, jedna rozmowa, jedno przytulenie do serca, więcej znaczy niż najnowszy, najbardziej wyszukany gadżet. Może warto zajrzeć do Kościoła na Roraty wcześnie rano, przed pracą? Zdziwisz się ilu ludzi potrafi tak wcześnie wstać, by przyjść na spotkanie z Chrystusem? Myślisz, że oni nie potrzebują tyle snu? On-line to nie to samo co w realu. Spróbuj pojechać na narty do Szwajcarii on-line albo na Karaiby? Tapeta z palmą, konfetti zamiast śniegu i aerozol o zapachu morza… Teraz rozumiesz lepiej różnicę? CZUWAĆ, to tracić czas dla Niego. Tracić czas realnie: na dbałość o czystość duszy, na gotowość posługi, na przezwyciężanie trudności, na zmagania z własną słabością, trudem życia, na zatrzymanie się w biegu i wyciszenie, na uważność dla drugiego człowieka, na rozmowę bez liczenia czasu, na modlitwę we wszystkich tych intencjach i sytuacjach, co do których mamy pewność, że nie mamy żadnej pewności. Co pozostanie? Właśnie to, co weźmiemy tam ze sobą. Tracenie czasu dla Jezusa jest zyskiwaniem czasu na wieczność… Bo „czuwać to przeżywać każdą chwilę w cieniu Jego miłości…” Nie śpij, szkoda czasu. Zbudź się. Adwent to radosny czas oczekiwania. Poszukaj tej radości w sobie i wokół siebie, póki masz jeszcze czas…

10 urodziny DDASZ

27 listopada 2020 Dodaj komentarz

10 lat.
10 lat istnienia DDASZ.
10 lat z mojego życia, czyli jego 37%.
10 lat wielu zmian w moim życiu, w którym Dzieło okazało się stałością.
10 lat, w których zmieniło się tak wiele, a DDASZ nadal funkcjonuje.

Setki, o ile nie już nie tysiące godzin włożonych w Dzieło.
Mnóstwo zarwanych nocy na dopieszczanie DDASZa.
Setki godzin i mnóstwo zarwanych nocy a tworzenie Pamiątek Adopcji.
Dziesiątki tysięcy odebranych i wysłanych e-maili.
Setki poznanych ludzi – zarówno osobiście, jak i wirtualnie.
Tysiące słów – w większości bardzo życzliwych, ale zdarzały się również także te mniej miłe, co mnie wcale nie dziwi
I całe morze Radości, satysfakcji i doświadczania Boga.
A przede wszystkim mnóstwo zaufania Jemu.

Mamy już ponad 1500 trwających adopcji!
Za co wielkie dzięki i chwałą Bogu!

Wciąż prosimy modlitwę właśnie za siostry, które wciąż czekają na modlitwę.
A jest ich ponad 60.

W ramach urodzin Dzieła chciałabym podziękować.
Dziękuję:
-ekipie Dzieła za pomoc przy codziennym tworzeniu akcji
Tej aktualnej, ale również wszystkim, którzy przez te 10 lat włączali się w funkcjonowanie Dzieła
księdzu Andrzejowi – opiekunowi za obecność i wspieranie akcji
-moim bliskim, którzy są przy mnie – przede wszystkim mojemu Tacie, Partnerowi oraz przyjaciołom
Wam wszystkim, którzy włączyliście się w Dzieło przez modlitwę

Choć Dzieło funkcjonuje 10 lat – tak naprawdę nie napisałam jak to się wszystko zaczęło, jakie były początki DDASZ, ale to jest pisanina już na oddzielny post. Chcielibyście przeczytać?

Jeżeli w jakikolwiek sposób chcesz pomóc (reklamowanie Dzieła, wysłanie znaczków, pisanie artykułów itp.) – napisz do mnie maila – hadziczka@wp.pl

Kategorie:ddasz, Podziękowania

Relacje międzyludzkie

Tic Tac Toe, Miłość, Serce, Grać, Gra Strategiczna

Kiedyś przeczytałam takie słowa:

Kiedy na Bożej drodze zrobisz krok w tył, diabeł sprawi, że cofniesz się o dziesięć kroków, jeśli jednak zrobisz krok w przód, Pan pomoże Ci przejść kolejne sto

św. Charbel Makhlouf

Na czym polega siła chrześcijanina? Jedną z odpowiedzi jest ta, której udzielił św. Augustyn:

Siła chrześcijanina, to nie tylko czynienie dobra, ale także znoszenie zła.

To ważne słowa, szczególnie w świecie brutalnym, bezlitosnym, pełnym wzajemnej wrogości, przepełnionym wszechobecną tragedią. W takim świecie chrześcijanin musi być wrażliwy, a z drugiej strony odporny na zło, na ból związany ze zranieniami i zgorszenie.

Jak do tego dojść? Z pewnością ważne jest oparcie w ludziach, którzy myślą podobnie i żyją takimi samymi wartościami. Ale to może nie wystarczyć. Potrzebne jest coraz głębsze i świadome przylgnięcie do Pana Jezusa, troska o to, by On był punktem odniesienia, wszystkich podejmowanych decyzji. Wtedy stanie się też Skałą, o którą będzie się można oprzeć w chwilach zawahań i wątpliwości, osamotnienia i beznadziei.

Sposób postępowania nieprzyjaciela wobec początkujących w służbie Bogu polega zazwyczaj na tym, iż stawia przed nimi różne trudności i przeszkody.

św. Ignacy Loyola

Często zastanawiamy się nad naszymi relacjami, zwłaszcza jeśli te relacje są delikatnie mówiąc, nie najlepsze. Bo nasze słowa, postępowanie i postrzeganie rzutują mocno na życie i komunikację międzyludzką… Spróbujmy odkryć, co tak naprawdę jest przyczyną tych różnic zdań…

Milczenie

Trzeba wszystko wypowiedzieć w rozmowie. Druga strona nigdy się nie domyśli sama. Po latach, czasem nawet najbliżsi, wyrzucają sobie wzajemnie brak zainteresowania, złą interpretację, krytykowanie, brak szacunku, niedowartościowanie… bo zabrakło dialogu! Dialog jest rozmową, która prowadzi do spotkania osób. Zanim więc impulsywnie wyrzucimy z siebie wagon emocji, niespełnionych nadziei i rozżalenia na drugą osobę, odpowiedzmy sobie na pytanie: ile razy naprawdę rozmawiamy a ile poniżamy, udowadniamy, rozkazujemy, przemilczamy?

Rozmowa nie jest stawianiem na swoim, udowadnianiem swoich racji, za wszelką cenę, czy przypisywaniem intencji drugiej stronie. W rozmowie potrzebny jest szacunek, delikatność i zrozumienie, wejście w odczucia i pragnienia drugiej strony.

Żeby zostać zrozumianym, trzeba być zrozumiałym, tzn. nie tylko dobierać słowa, ale zadbać o to, by były spójne z tym co wyrażam gestem, mową ciała, spojrzeniem, mimiką twarzy. Czy w czasie rozmowy staramy się zachować kontakt wzrokowy z rozmówcą? Czy słuchamy i słyszymy słowa, które wypowiada? Czy przerywamy, komentujemy, wystawiamy natychmiast opinię? Czy słuchając staramy się rozumieć, a jeśli nie rozumiemy to wyrażamy swoje wątpliwości? Czy potrafimy słuchać z uwagą, bez zniecierpliwienia i uważać to co słyszymy za ważne?

Warto zwrócić uwagę też na optykę, na rzeczywistość: jak ją postrzegamy? Czy w moim sercu jest szeroko pojęta radość, miłość, obejmująca wszystkich (i potrafię cieszyć się tym, co mam) czy może jest tylko egoizm i ciągłe niezadowolenie, bo wciąż odbieram wszystkich wrogo, bo wciąż mam za mało, bo szukam tego co nieosiągalne (i bagatelizuję to, co już mam).

Tylko taka rozmowa jest dialogiem, w której jest zachowane pierwszeństwo SŁUCHANIA przed MÓWIENIEM, ROZUMIENIA przed OCENIANIEM, DZIELENIA SIĘ przed DYSKUTOWANIEM, a nade wszystko PRZEBACZENIE.

Szkło, Rozbita, Okno, Zniszczenie, Wandalizm

Zranienia

Nie zawsze mam wpływ na to, jak do mnie odnosi się drugi człowiek i nie zawsze mam wpływ na to, jak on mnie traktuje… Jednak w jakimś stopniu – może większym niż mogłoby to się wydawać, – ode mnie zależy to, jaki skutek takie działanie wywiera na mnie… Tu chodzi o wolność i władzę… O to, ile władzy nade mną i dlaczego udzielam komuś, kto na nią nie zasługuje…

Trzeba zamilknąć, by móc usłyszeć wypowiedź drugiego człowieka. Słowa kluczowe, podane w formie komunikatu, niekiedy przemilczane by pozornie nie ranić, w kłótni często stają się mięsem armatnim. Wtedy absurdalnie, pomimo skrzywienia wzroku w kierunku „ego”, rzucamy wyjątkowo celnie.

Jeśli plotkujesz na temat innego człowieka, tym samym usuwasz tę osobę ze swojego serca. Uświadom sobie, że razem z nią z twojego serca usuwany jest również Jezus.

św. o. Pio

Brawura

Jedną z cech dojrzałego człowieka jest odpowiedzialność a z odpowiedzialnością związana jest zdolność do przewidywania skutków własnych słów i czynów. Zanim więc podejmiesz jakąś decyzję – pomyśl o jej konsekwencjach. A jeśli nadmiar emocji uniemożliwia Ci myślenie i przewidywanie – zatrzymaj się i pozwól by te emocje powróciły na swoje miejsce i nie zakłócały zrównoważonej oceny sytuacji. Św. Ignacy Loyola uczy, że nigdy nie podejmuje się żadnych decyzji w strapieniu. Dlaczego? Bo później żałuje się swoich kroków, podjętych w tym dziwnym, przynaglającym zaślepieniu smutkiem i goryczą. Bo takie decyzje nie mają nic wspólnego z rozsądkiem.

Brak szacunku

Wolność to niczym nie skrępowana i nieograniczona swoboda działania i postępowania. Mogę tzn. jestem w stanie, dokonać rzeczy zarówno wielkich, wzniosłych, jak i największych draństw. Mogę czyjeś życie ocalić albo zniszczyć, mam takie możliwości. Tym co ogranicza tak rozumianą ludzką wolność, jest jedynie brak siły lub odwagi.

Człowiek zły łatwo innych posądza o zło, podobnie jak ten, co ma zawroty głowy, myśli, że wszystko dookoła niego wiruje.

św. Ignacy Loyola

Pokusa

Pokusa to wejście człowieka w sytuację wyboru między dwiema możliwościami: rzeczywistym dobrem i jakimś złem, ukrytym pod płaszczykiem dobra. Pokusa lubi bazować na ludzkich potrzebach. Czasem jest jak kropla, która drąży skałę.

Szatan, mając zaatakować człowieka, bada najpierw, jaka jest jego słaba strona i w czym jest najbardziej opieszały. I właśnie w tym miejscu będzie atakować.

św. Ignacy Loyola

Zwykle jest sytuacją „jednorazową”, choć bardzo intensywną. Przychodzi myśl i trzeba się wobec niej opowiedzieć: przyjmuję, albo odrzucam.

Są pokusy, które – choć delikatnie – mogą towarzyszyć człowiekowi przez dni, tygodnie, miesiące… Mogą przyjąć formę podobną do obsesji czy zafiksowania na punkcie jakiegoś przedmiotu, treści, osoby… Taka pokusa może dotyczyć różnych przestrzeni życia i może być próbą przedefiniowania tożsamości człowieka, który tej pokusy doświadcza. I to właśnie długotrwałość tej pokusy jest najtrudniejszym jej elementem, ponieważ człowiek, który jej doświadcza, może w pewnym momencie poczuć się zmęczony i poddać się jej.

Bądź Bożym łobuzem! Tłucz się z demonem a pokusa odstąpi! O tę chwilę warto walczyć przez lata. Jednak nigdy, przenigdy nie wchodź z nim w dialog.

ks. Piotr Pawlukiewicz
Serce, Miłość, Zachód Słońca, Kształt, Zarejestruj

Nadzieja

Nadzieja to oczekiwanie (na coś). Często wyraża się ona w tęsknocie (za czymś). Może być owocem naszych planów. Jej źródłem może być też (czyjaś) obietnica… Nadzieja nie jest matką głupich, o ile źródło nadziei jest godne zaufania! A może tyle razy już się zawiodłeś, że uważasz, iż nadzieja to ryzykowna i niebezpieczna rzecz? W moich codziennych zmaganiach mogę ufać sobie, mogę ufać przyjaciołom, mogę ufać najbliższym… Ale ważne jest, aby moje życie miało też oparcie w Tym, który za mnie umarł i dla mnie zmartwychwstał, w Jezusie Chrystusie.

Co daje taka nadzieja?

  • kierunek życia i oparcie;
  • cel, pośród beznadziei tego świata;
  • siłę do podnoszenia się z upadków;
  • siłę do zrobienia jeszcze jednego kroku, nawet jeśli po ludzku będzie on niemożliwy.

Jezus czeka na nas w Eucharystii codziennie, nie tylko od wielkiego dzwonu, święta czy tragedii. Nie chciał, żebyśmy traktowali Go jak obowiązek do odhaczenia, sklep z prezentami, czy dobrą wróżkę. Chciał, żebyśmy otworzyli przed Nim serca.

Winniśmy zawsze mieć w podejrzeniu wymówki ciała, bo zwykło ono słabością sił usprawiedliwiać ucieczkę przed trudem.

św. Ignacy Loyola

Prośmy Pana Jezusa o takie wykorzystanie danej nam wolności, byśmy nigdy nie żałowali swoich wyborów i nie ranili nimi innych. Prośmy Jezusa o wiarę, która nie uznaje złudnych kompromisów i egoistycznej wolności, by ta wolność dla nas, nigdy nie stała się początkiem zniewolenia czy niewoli.

Nie odpuszczaj. Dasz radę. Demon będzie cię chciał przekonać, że to co przeżywasz, to jest ponad Twoje siły. Tam jednak, gdzie jest Twój kres, tam zaczyna się łaska Boża. Nigdy się nie poddawaj, w walce o dobro, o relację z Jezusem. Nigdy się nie zniechęcaj w kolejnym powstaniu z upadku.

św. Jan od Krzyża

Ogromne jest bohaterstwo tego człowieka, których, nie zaznawszy łaski, nie odszedł od Boga i niesie krzyż cięższy od innych – krzyż duchowej ciemności.

Nikołaj Gogol, Rewizor